To że nie miała innej rodzącej w tym czasie, bo tak jak Pani wcześniej zauważyła może być tak że może być kilka porodów jednocześnie. W szpitalu w którym rodziłam “nie można” było się umówić z położną gdyż dyrekcja szpitala gdy padł taki pomysł chciała część honorarium przejmować i położne odeszły od tego pomysłu.
Moja położna była beznadziejna. Uprzykrzyła mi poród do granic możliwości. Już w którymś wątku o tym wspominałam. Przy następnym dziecku będę bardziej przywiązywała uwagę do miejsca w którym będę rodzić i ludzi którzy będą mieli mi w tym “pomóc”. Tak, tym razem pomóc.
POzdrawiam
Położna musi być z powołania ale też mieć pewną charyzmę aby nawet oporną ciężarną przekonać do współpracy.
To jest chyba jakiś talent i już!
Przede mną w tym samym szpitalu rodziły znajome i wiem, że na oddziale jest jedna cudotwórczyni z którą niemal każdy poród to bajka.
U nas mozna miec polozna na wylacznosc, oznacza to, ze Np.przyszla rodzaca umawia sie z polozna, ze jak zacznie rodzic i przykladowo polozna nie ma dyżuru to przychodzi mimo wszystko i pomaga, u nas taka przyjemność kosztuje ok.500/600zl, ale to tez jest ryzykowne bo wtedy pozostale polozne nie pomagaja zbytnio… Ostatnio przez aferę w szpitalu polozne sie niechętnie na to zgadzaja
No i właśnie z położnymi jest jak z nauczycielami, księżmi czy innymi zawodami do których niezbędne jest powołanie. Raz trafimy na przesympatyczna położną, a drugim razem wręcz przeciwnie. Ale wiele zależy też od nas samych. Jeżeli my nie bedziemy mieli szacunku do kogoś to nie oczekujmy go w zamian.
Carol toż to straszne pieniądze! A okaże się, że kobieta urodzi w 3 godziny i położna nie musi za dużo robić.
Nie zdecydowałabym się na taki układ. Położne chcą dorabiać, jednak zazwyczaj źle na tym wychodzą, bo szefowie na tym tracą. Od jakiegoś czasu istnieje moda na opłacanie kobiety, która niby ma pomóc w trakcie porodu, wspierać podczas i po porodzie (nie chodzi o położną). Słyszałyście o czymś takim? Co o tym sądzicie?
maalgorzata czy masz na myśli Doulę? Cytuję za Wikipedią “Doula– wykształcona i doświadczona również w swoim macierzyństwie kobieta, zapewniająca ciągłe niemedyczne, fizyczne, emocjonalne i informacyjne wsparcie dla matki i rodziny na czas ciąży, porodu i po porodzie”.
Zapewne ma to jakiś sens bo inaczej coś takiego by nie funkcjonowało. Ja jednak podziękuję za taką pomoc. Jest położna przy porodzie i wizyty patronażowe po. Jeśli położna wypełnia sumiennie i z zaangażowaniem swoją pracę to w zupełności wystarczy. A co do obecności przy porodzie to wystarczy mi całkowicie obecność męża. Poród rodzinny nie określa kto może być obecny przy rodzącej. Jeśli kobieta woli dostać wsparcie od innej kobiety to zawsze można poprosić mamę, siostrę, przyjaciółkę.
Też wolałabym żeby była przy mnie bliska mi osoba czy to mama, czy też siostra, czy przyjaciolka niż zupełnie obca mi kobieta za która jeszcze trzeba zapłacić. Myślę że pomoc ze strony położnych zupełnie wystarczy, tylko trzeba trafić na takie z powołania, ale to samo ma się w przypadku duoli. Też możemy trafić na taka która będzie miała zły humor.
Fakt, wsparcie ze strony bliskiej nam osoby może pomóc psychicznie przejść przez poród. Ja dzięki mężowi przeszłam cały wysiłek śpiewająco i byłam bardzo dumna z tego, że mąż dotrwał do samego końca, mogąc się cieszyć pierwszymi chwilami naszej córci
Marta1984: Tak, właśnie o doulę mi chodziło, zabrakło mi określenia Dziękuję.
Osobiście nie chciałabym spędzać porodu z obcą kobietą, która miałaby mnie wesprzeć. Położna to co innego, pracuje w danym szpitalu i to jej obowiązek zająć się pacjentką. Również wolałabym by była przy mnie siostra, mama czy przyjaciółka, jednak cieszę się, że partner był przy mnie od momentu, gdy zjawiłam się na sali porodowej aż do przyjazdu na salę poporodową. Rozmawiał, przytulał po prostu był, bo gdy myślę jakbym była tam sama nie dałabym rady psychicznie tyle godzin wytrzymać
Chyba to najlepsza opcja - obecność partnera przy porodzie. W końcu razem byliśmy w ciąży to i razem rodzimy
Uważam, że to niesamowite przeżycie dla obojga.
Jestem takiego samego zdania, jak Ty Marto czasem jednak zdarza się, że poród oddala od siebie partnerów…
Podobno tak dlatego pytałam kilka razy męża czy na pewno chce mi towarzyszyć.
Chciałam być pewna, że to jego wybór, a nie, że czuje się zobligowany jako tato i mąż.
Z moim partnerem ciężko było się dogadać, mianowicie na samym początku była mowa o tym, że będzie przy porodzie. Bardzo tego chciał i wiedzieliśmy obydwoje, że wytrzyma, ponieważ ze względu na sytuacje w jakich się kiedyś znajdował, krew nie robi na nim wrażenia, jednak ja nie byłam pewna czy aby na pewno tego chcę. Leżąc w szpitalu rozmawiałam z nim ponownie i zdecydowaliśmy, że jeżeli będę rodzić bardzo późno, on nie przyjedzie, natomiast jeżeli stanie się to w ciągu dnia to będzie obecny. Kiedy około godziny 23 byłam już na porodówce nie mogłam sobie tego wyobrazić, że nie będzie go przy mnie, dlatego od razu, gdy tam trafiłam zadzwoniłam do niego i bardzo się cieszę, że był przy mnie. Wydaje mi się, że ten cud narodzin zbliżył nas do siebie :).
ja rodziłam sama ale drugie dziecko chciała bym rodzić razem bo brakowało mi męża podczas porodu
Bardzo ważne jest poczucie bezpieczeństwa rodzącej kobiety. Dzięki obecności osoby bliskiej taka kobieta z pewnością czuje się pewniej, liczy na pomoc i wsparcie. Osoba towarzysząca musi chcieć przeżywać to wydarzenie razem z nią. Warto współuczestniczyć w zajęciach szkoły rodzenia razem z nią. Obecność bliskiej osoby dodaje otuchy i pozwala wierzyć we własne siły
Przy porodzie trzeba mieć mnóstwo siły, dlatego dobrze jest się relaksować pod koniec ciąży.
To prawda ze nikt nam nie pomoże tak jak bliska osoba, która nas zna i towarzyszy nam juz na etapie ciąży. Dlatego ja stawiam na kogoś z rodziny, a nie opłacona położna, która może i zna się na rzeczy, ale nie zna mojego charakteru i moich oczekiwań.
W początkowej fazie porodu ale już na porodówce mąż musiał mnie na jakiś czas opuścić. Natychmiast złapałam za telefon i zadzwoniłam do mamy bo potrzebowałam jej wsparcia. Napisałam też smsy do koleżanek, które rodziły jakiś czas przede mną z prośbą by trzymały kciuki.
Wsparcie jest bardzo potrzebne rodzącej kobiecie, nie wyobrażam sobie czuć się samotnie w tym ważnym ale trudnym momencie