Jak wspierać naukę chodzenia?

Ten etap przerabialam ! Prababacia tak mowila " oj zobacz on chce juz siadac" ale na szczescie moj maz tez odrazu mowil ze dzieci nie siadaja tak ( robiac brzuszki) tylko z pozycji czworacznej.
Tak samo jak nie lubie wlasnie gadania ze kiedys tak sie robilo i zyjecie… no zyjemy ale ile mamy problemow majac 30 lat z kregoslupem ? Ciagle bole plecow to nie " normalka" ale wlasnie zle podchodzenie do sprawy od malenkosci.
Przy pierwszym dziecku az sie we mnie gotowalo na te wszystkie teksty. Przy drugim juz widzieli ze nie maja szans a ja tez zaczelam przytakiwac i robic swoje.

Taaaak też mnie to wkurza jak ludzie to robią…. Wszędzie trąbią i piszą że nie wolno ciągać tak dzieci za ręce… to tylko pediatra robi i to też nie często by ocenić napięcia mięśniowe dziecka i odruchy ale kurczę ludzie są nie reformowalni. Nawet filmiki wrzucają z tego cieszą. Ja jeszcze jak nie miałam dziecka to była u siostry i też mi pozywała to jako całość suer i też jej mówiłam że z tego co wiem to tak się nie robi. Ale ona nie robiła tego przy mnie często tylko raz mi tak pokazała.

Ja nigdy sama tego ćwiczenia nie robiłam na
Synku

My przy nauce chodzenia ograniczyliśmy się tylko do zapewnienia bezpieczeństwa :sweat_smile: nie popędzaliśmy córki, nie tarmosilismy za ręce, poszła sama mając jakiś 13/14 miesięcy, wcześniej chodziła przy meblach, pchaczu, ale sama odważyła się dopiero później :sweat_smile:

1 polubienie

Uważam, że najważniejsze we wspieraniu nauki chodzenia u synka jest to, żeby dawać mu przestrzeń do samodzielnego rozwoju, bez presji i przyspieszania czegokolwiek. Synek ma prawie 10 miesięcy i widzę, że coraz bardziej interesuje go poznawanie świata z innej perspektywy. Uwielbia bawić się na stojąco przy łóżku albo przy szafce pod telewizorem, która jest niska i daje mu możliwość swobodnego podpierania się. Pozwalam mu na to, kiedy sam przyjmuje taką pozycję i ma na to ochotę, oczywiście dbając o jego bezpieczeństwo. Star am się wspierać go w tym, co już potrafi, zamiast zachęcać do kolejnych etapów, na które może nie być jeszcze gotowy. Daję mu dużo czasu na swobodną zabawę na podłodze, raczkowanie, samodzielne wstawanie i siadanie. Chcę, żeby miał możliwość ćwiczenia równowagi, koordynacji i siły we własnym tempie. Unikam stawiania go na siłę na nogi, prowadzenia za rączki w celu przyspieszenia nauki chodzenia oraz porównywania go z innymi dziećmi. Nie korzystamy też z chodzików ani skoczków, każde dziecko rozwija się w swoim tempie i nie chcę niczego przyspieszać tylko dlatego, że synek zaczyna interesować się staniem. Wolę stworzyć mu bezpieczne warunki, być obok i pozwolić mu samemu decydować, kiedy chce próbować czegoś nowego. dla mnie wspieranie rozwoju nie oznacza uczenia dziecka chodzenia na siłę, ale dawanie mu przestrzeni, możliwości i poczucia bezpieczeństwa. Chcę cieszyć się każdym jego małym krokiem, bez presji i oczekiwań :heart:

2 polubienia

Wiesz , ze akurat wczoraj go widziałam! Naprawde bardzo duzo moga z niego rodzice wyniesc :face_holding_back_tears: na youtubie mi sie odpalil sam i tak na to trafilam

2 polubienia

U mnie synek ma 11 miesięcy i sam wstaje przy meblach czy takim.stoliku kawowym z Ikea i czasami zaczyna już właśnie go pchać i maszerować z nim … Ja nic na siłę, ale teściowa jak przychodzi to go bierze za ręce i właśnie prowadzą, strasznie mnie to denerwuje… Mówię, tłumacze, ale nie dociera… Na szczęście te kilka chwil, które z nim spędza jak muszę załatwić to nic mu się nie stanie, ale wolałabym żeby szanowała moje zdanie…
Tak samo było z siadaniem, żebym go sadzarka bo już powinien. Że jej dzieci już siadały i chodziły…
Jak zobaczyła jak młody czworakuje to była w szoku, a ja miałam jej powiedzieć że jak wszystko za nich robiła i nie pozwalała samemu próbować tylko sadzala, chodziła to kiedy to dziecko miało ćwiczyć mięśnie itd…

A najbardziej wkurzające jest to, że po zwróceniu komuś uwagi nie usłyszysz przepraszam, a jeszcze Cię obrażą że jesteś delikatna i kiedyś tego nie było :sweat_smile:

1 polubienie

Ja czytałam bardzo dużo złych opini na temat chodzika i też bym nie wsadziła do niego dziecka

A co myślicie o skoczku ?

Takie coś co dziecko na tym siada i się pcha ?


O takie coś

1 polubienie

Ja tego nie mialam i wydaje mi sie , ze to dziala na tej samej zasadzie co chodziki

3 polubienia

Też wydaje mi się że to nie zdrowe. Dziecko ma nienaturalną pozycję i uczy się źle balansować ciało

1 polubienie

Moim zdaniem to może być fajny zamiennik trampoliny jak dziecko już umie samo się w pełni poruszać

1 polubienie

Też mam takie wrażenie
Nie kupiłabym

1 polubienie

Ja też nie. To bardzo obciąża stawy i kręgosłup. Nie jest to tak samo zalecane jak chodzik. Ja jestem zwolennikiem twardego podłoża i żeby dziecko poruszało się w sposób w taki jak potrafi czyli obroty, pełzanie , chodzenie itd. Ja ewentualnie bym się skusiła na pchacz, żeby dziecko miało się jak złapać ale takie niewinne zabawki jak trampolina moja niekorzystnie wpłynąć na rozwój malucha

1 polubienie

A jeśli mój bobas 3 msc tak bardzo chce stać :face_with_peeking_eye: on nie będzie siedział ani leżał i jak stoi to jest przeszczęśliwy na świecie :laughing: i przez to babcia chce kupić mi chodzil :frowning:

I zdecydowanie za szybko dla takiego maluszka, jego mięśnie jeszcze nie są na to gotowe. Lepiej nie przyspieszać jego rozwoju. Ja zawsze tłumaczyłam rodzinie że nie pozwalam żeby robili dziecku kruszywie dla swojej radości i dopiero takie dobitne tłumaczenie wystarczyło żeby przestali namawiać mnie na to żeby maluch polizał pączka w tłusty czwartek czy właśnie żeby stawiać go. Dziecko wtedy uczy się złych wzorców i później łatwo o platfusa, skoliozę czy inne problemy

2 polubienia

U mnie też każdy byś wsadziła w chodzik to byś miała spokój dziecko by się uczyło, wy chodziliscie i nic wam nie było…
Nie kupiłam i mecze się z nim. Ale nigdy nie kupię czegoś co wiem, że jest nie zdrowe dla dziecka i że kiedyś to nie teraz… Czasy się zmieniły i świadomość różnych rzeczy też.
@Karolinnna a byliście u fizjo? Jak bym to skonsultowała, bo 3 mc dziecko to jeszcze maleństwo.

1 polubienie

Ja zawsze wtedy opowiadam że kiedyś się wsadzało dzieci w chodziki skoczki itd a później po latach wychodziły skoliozy, lordozy, odstające łopatki i ja jestem tego orzykladem. Mialam troche krzywy kręgosłup (nie było tragedii) i odstająca jedną łopatkę. Było to w czasach kiedy jeszcze nie nosiłam do szkoły ciężkiego plecaka ani nie grałam godzinami przy komputerze