Drogie mamy, jak można wspierać naukę chodzenia u dzieci, ale bez jednoczesnego przyspieszania rozwoju? Czego unikać?
Oj to bardzo goracy i kontrowersyjny temat. Kazda babcia i kazda ciocia ma super fun z tego ze wrecz ciagnie dziecko za raczki i " paczcie ja chodze" ale z chodzeniem nie ma to nic wspolnego.
Na szczescie mialam duzo czasu podczas macierzyńskiego i duzo czytalam blogow fizjoterapeutow.
Nie pozwalalam trzymac za rece i wlec moich dzieci. I mimo ze nieraz slyszalam ze " to nic zlego" to na szczescie moj maz stawal z mojej obronie mowiac ze nie uczy sie wtedy dobrej postawy, bo brzuch jest wypchniety do przodu, zaburzona jest swiadomosc wlasnego ciala i generalnie ze dziecko nie moze panowac nad cialkiem.
Dlugo musialam walczyc poniewaz obaj moi synowie zaczeli chodzic stosunkowo pozno, majac juz dawno pierwsze urodzinki za soba.
Ale ja zawsze cierpliwie odpowiadalam ze ja wspieram a nie pospieszam bo kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie. Potem oczywiscie musialam zadzwonic do siostry i jej sie wygadac zeby ta tykajaca bomba wybuchla i zeby mi ktos powiedzial : i bardzo dobrze robisz !
To byl temat , ktory spedzal mi sen z powiek . Ogolnie to nie ukrywam , ze czulam presje zeby mala zaczela chodzic przed roczkiem … i teraz po czasie uwazam , ze zupelnie niepotrzebnie sama fundowalam sobie ten stres …
Mala oczywiscie zaczela chodzic po roczku , doslowenie kilka dni i co najlepsze sama nas zaskoczyla .
Najbardziej mala lubila pchacze . Nie namawialam jei na sile , po prostu sama sobie znalazla takie rozwiazanie . Wlasciwie pchala wszytko
auta , jezdziki na sali zabaw , stolik edukacyjny w pokoju , zabawkowy wozek sklepowy (ta pasja zostala do dzis
ulubione zabawki to zabawkowy wozek spacerowka i wpasnie ten koszyk sklepowy "
Staralismy sie zachecac mala do zabawy przy stoliku edukacyjnym , do ruchu ogolnie czyli tez raczkowania , wstawania po meblach , ale bardzo zalezalo nam na tym zeby mala robila to sama , bez stawiania na sile
U nas córki zaczęły chodzić mając 10 miesięcy , to jest bardzo indywidualne i zależne od dziecka , to ono musi czuć się pewnie stawiając kroki, u nas stolik edukacyjny oraz krzesła były top przy pierszych krokach i w ogole przy wstawaniu ![]()
Na pewno odradzane są chodziki gdzie wkalda się dziecko i ma w tym " chodzić " - już praktycznie wcale nie widuję takich pomysłów u rodziców.
tp jest trudny i bardzo indywidualny temat
w naszym przypadku dzieci mogły sobie pomagać zabawkami typu pchacze i ewentualnie my ivh podtrzymywac pod pachami a najlepiej za biodra bo ćwiczy dziecko samo postawę
kategoryczny zakaz dawniej popularnych chodzików szelek czy ciągnięcia za rece ale my tez bylismy temu przeciwni. ![]()
kazdy bobas zawsze wszystko robi odpowiednio do swojego wieku i czasu rozwoju:) ![]()
Zdecydowanie dać czas i bezpieczna przestrzeń. Często rodzina podpowiada żeby kupić chodzik, pchacz itp ale tak na prawdę maluch będzie źle kształtował wzorce korzystając z takich wspomagaczy. Uważam że najlepiej jest dać dziecku przestrzeń i czas a wszystko przyjdzie w swoim czasie. Dla mnie to nie ważne czy synek zacznie godzić w wieku 12 miesięcy, 15 czy 18. Ważne żeby był gotowy
My do chodzenia myślę że jeszcze chwilę mamy ale właśnie fizjoterapeutka mówiła że widać po naszej córce że “ona to nie ma czasu do stracenia” i będzie chciała wszystko szybko. I aby ją wspierać, ale nie przyspieszać mamy dać jej przestrzeń i swobodę do rozwoju ruchu, ale nie pomagać.
Jak ktoś z otoczenia widzi jak sobie radzi i chce jej pomóc to też mówię że nie wolno, a jak powiem że “fizjoterapeutka zabroniła” to już przynajmniej nikt nie szuka argumentów żeby się z tym kłócić ![]()
U nas ten etap jeszcze sporo przed nami bo córka ma 5 miesięcy i nie należy do tych dzieci , które wszystko szybko robią . Jesteśmy pod kontrolą fizjoterapeuty także jak już przyjdzie czas będziemy działać w tym temacie .
Ojej ten etap też przed nami
jeszcze czasu mamy do samodzielnego chodzenia i już w wieku 3 msc walczę z obiema babciami i prababcia bo one by chciały chodzik
ale się nie daje !
Kurczę temat ciężki …. Generalnie każde dziecko rozwija się w swoim tempie ale można wspierać naukę chodzenia poprzez zabawę z dzieckiem, swobodny ruch dziecka czy chociażby zapewnienie mimi bezpiecznej przestrzeni…. Warto malucha zachęcać do wstawania chodzenia przy meblach lub ścianach … można ustawić zabawkę czy coś co dziecko lubi by chciało po nią sięgnąć i się przemieszczać bokiem wzdłuż mebli czy ściany. Można też siedzieć na przeciwko dziecka w niewielkiej odległości i zachęcać klaskaniem to defo by dziecko chciało podejść…
Ja jestem team bosa stopa wiec synek chodzi po mieszkanki bez skarpetek i to jest ważne bo pozwala
dziecku wyczuć podłoże i ćwiczyć równowagę.
Mój synek bardzo chciał szybko chodzić … szybko zaczął wstawać i trzymał się ściany czy dziś zamkniętych albo mebli a jak. Je było nic w pobliżu to chciał byśmy mu podali ręce i w ten sposób robił pierwsze kroki. Oczywiście trzeba być czujnym by tylko poomoc dziecku poprzez podpieranie a nie “ciągnięcie go” by szło…. Nie stosowaliśmy żadnych chodzików bo jednak jak dziecko nie umie chodzić to źle się rozkładają napięcia ma mięśniach i u dziecka się wyrabia złą postawą … więc u nas nie mieliśmy takich rzeczy i to celowo.
Mój synek bardzo szybko wstał i bardzo szybko zaczął chodzić… pierwsze kroki postawił jak skończył 11 miesięcy , więc to jest naprawdę szybko … a jak skończył rok to już bardzo sprawnie chodził
O taaak , to porzadny argument . Ja sie ciesze , ze oprocz babci to nikt nie chcial malej na sile stawiac . Moja mama tez mowila , zeby dac jej czas i uspokajala moj stres . Myslalam kiedys , ze wsyztskie dzieci chodza przed roczkiem , ale okazalo sie , ze to nie jest wyznacznik zdrowego rozwoju i , ze pierwsze kroczki , po 1 urodzinach tez sa wporzadku ![]()
No jasne że tak! Większość umiejętności ruchowych ma szerokie widełki a mamy zawsze jak tylko pojawią się ta niższa granica to już się denerwują że “moje dziecko jeszcze tego nie robi” ![]()
Ja tak mialam
szczegolnie z gaworzeniem i wlasnie chodzeniem … ale mama studzila mnie na szczescie.
Teraz mala popyla i gada jak najeta ![]()
No ja trochę też tak miałam bo dwa miesiące się zabierała do pełzania… Aż w końcu nie pełzła ale na 6msc już czworakowała a chwilę potem siadła ![]()
Ale z gaworzeniem też tak mam bo ona to po swojemu coś tam gada ale sylab żadnych
bardziej piskośpiewy jakieś
Ja tak mialam, ze wszystkie dzieci juz chodzily a moj nie
co wiecej, obaj dosc szybko robili kroki przy meblach. Mlodszy przy meblach to latal kilka miesiecy ale caly czas bal sie puscic. No coz, takie egzemplarze.
Ale oczywiscie tez sluchalam : a kiedy bedzie chodzil ?
Strasznie mnie to denerwowalo bo przeciez ja nie znalam odpowiedzi…
U nas tez piskospiewy byly ![]()
![]()
I tez etap pelzania zupelnie pominięty
@Mamina mnie to stresowalo a siostra mojego meza oczywiscie bezdzietna mowila " ale jak to jeszcze nie chodzi, to.dziwnie jakos tak "
i ja jeszcze wieksza presja
Wiesz co mi wtedy pomagalo ? Ale nie smiej sie
Wlacz sobie odcinek bajki Bluey Bobo Wyścig.
Mowia ze bajki dla dzieci. Ale ta bajka jest tez dla doroslych. Duzo z niej wynioslam jesli chodzi o rodzicielstwo ![]()
Powiem szczerze że ja nie naciskałam nigdy aby dzieciaki moje szybko zaczęły chodzić dlatego że każde dziecko rozwija się w swoim tempie i jeżeli jego organizm czuję że to ten czas to wtedy zaczyna bobas sam chodzić. Nigdy dzieci swoich nie wkładałam do chodzików. Moje dzieci zaczynały wszystko stopniowo od raczkowania po kolejne etapy czyli wstawanie i poruszanie się przy meblach , ja jedynie asekurowałam je kiedy była taka potrzeba.
Ja też nie naciskałam ale mój mąż tak …. Stale zachęcał młodego do chodzenia… zwłaszcza jak mały już stawał przy nas i wycofał łapki żeby go trzymać … to on z nim spacerował trzymają go za łapki po domu … bo strasznie nie mogła się doczekać tego …. Chodź ja ciągle go stopowałam żeby tak nie robił że mały są powinien ruszyć…. Teraz mi się wydaje że te spacery męża dużo siały bo mały załapał na czym polega przenoszenie właśnie tego ciężaru ciała i że musiał ten krok zrobić
My mamy na to jeszcze mnóstwo czasu, ale muszę się odnieść do Twojej wypowiedzi.
Też mnie strasznie wkurza, to ciągnięcie za ręce. Na siłę podnoszenie dziecka. Ja już kilka razy zwracałam uwagę jednej i tej samej osobie " nie ciągnij go za ręce"
A w odpowiedzi słyszałam - ale zobacz, on chce sie podnieść.
Ale mnie to irytuje!! Musiałam tłumaczyć, że ciągnięcie za ręce, to badanie które wykonuje pediatra, żeby sprawdzić napięcie mięśniowe a nie zabawa z dzieckiem. I można tłumaczyć jak dziecku i nic. W końcu przestałam dziecko dawać na ręce bo ileż można…
I to się tyczy podnoszenia do siada, ciągnięcia za ręce, żeby sprawdzić czy dziecko się podnosi i właśnie ciągnięcie żeby udowodnić, że dziecko zaczęło chodzić…
Ja wiem, że kiedyś nie było takiej wiedzy jak teraz, ale teraz jest i ja chcę się nią kierować i wkurzają mnie komentarze “ale te dzieci teraz delikatne”


