Jak poradzić sobie z histerią u dziecka?

Maluch kładzie się na ziemi, zaciska piąstki, płacze.... Znacie to? Co robicie, kiedy maluch wpada w histerie? 

Mój syn co prawda jest jeszcze za mały na takie rzeczy, ale wydaje mi się, że najważniejsza jest tutaj konsekwencja. Jeżeli już raz powiesz dziecku nie, to należy się tego trzymać. Jeżeli się złamiemy, maluch zrozumie, że wpadanie w histerię działa i na pewno powtórzy to znowu. Jednym słowem należy przeczekać i zachować spokój. Niedługo pewnie się przekonam, czy jestem w tym dobra :)

Fajerka zgadzam się z tobą w pełni. U nas też jeszcze za wcześnie, ale widziałam jak siostra przez to przechodziła z dwoma chłopakami czasami to wyglądało tragi cznie jak chłopaki się tarzali po podłodze i piszczeli a ona kucała przy nich i nic nie robiła, a ludzie się na nią patrzyli jak na nienormalna i okropna matkę jeśli zdarzało się tak w sklepie przy zabawkach. Nie raz usłyszała słowa typu okropna matka, jak ona tak może, wstyd. Ale jestem pełna podziwu bo wyszła z tego dwa razy silniejsza. Po tym przytulała tłumaczyła a chłopcy jakby 180 stopni inni w zachowaniu bo wiedzieli ze nic nie zdziałają. 

Mojej córce takie histerię miała parę razy makymalnie.Moj sposób polegał na tym że zawsze od małego  tłumaczyliśmy małej  ze tego dnia jak wchodzimy do sklepu że może lub nie może Sb coś wybrać przed wejściem do sklepu.  Jednak  to nie uchroniło przed płaczem na molo w Sopocie - afera o balona z helem , na cały Sopot mała miała wtedy jakieś 3 latka.Musialam iść za hotel w boczną uliczkę ją uspokoić bo wszyscy na nas krzywo patrzeli.Jednak trzeba to traktować jak nauczkę i powód do dalszego wychowywania.Od tej pory tłumaczyłam że nie tylko nie można wymuszać kupowania niczego ale szacunku do tego że wszyscy jesteśmy na urlopie jest taka wycieczka jest dla wszystkich i  nie trzeba tak płakać bo to psuje  humor wszystkim i sprawia że wycieczka nie jest udana dla nikogo

Zgodzę się z Fajerka! Podstawą jest konsekwencja :)

Nie wiem jak zachowam się wobec mojego dziecka, jednak do tej pory w takich sytuacjach starałam się zachować przede wszystkim spokój. Przede wszystkim takie zachowanie to są emocje, moim zdaniem  dziecko musi je poznać i nauczyć się z nimi radzić- pozwalałam więc poczuć emocje, dać przestrzeń i mozliwość uspokojenia się, a następnie próbowałam złagodzić sytuację. 

Fajerka zgadzam się z Tobą...konsekwencja i stanowczość.Jednak z mojej obserwacji wynika że niestety tolerancja ludzi w tym temacie jest bardzo mała.Mam to szczęście- przynajmniej na razie ze dzieci histerii w sklepie nie robiły.

nam jeszcze akcji takiej nie odstwiła w sklepie, ale w domu jak najbardziej :) ja już czasem tylko stoję i czekam, aż się uspokoi, Pytam się co jakiś czas czy już jest okej i rozmawiamy potem o tej sytuacji jak już sie uspokoi 

Histeria to nic innego jak nieradzenie sobie z emocjami . Nie ma nic wspólnego z niegrzecznym dzieckiem . Niestetu u nas króluje przekonanie ze dziecko nie może tak bo jest niewychowane niegrzeczne itp . Jeśli wiemy skad się to bierze to jest łatwiej . Chociaż mi zdecydowanie łatwiej jest w domu kiedy nikt mnie nie ocenia . Dake dziecku przestrzeń siadam przy nim mówię ze widzę ze jest zła jedli znam powód to mówię ze rozumiem ze jesteś zła bo mama nie pozwoliła zjeść ciastka itp i czekam ewentualnie mówiąc pokazując ze może się przytulić . Póki co w miejscu publicznym z córka mi się jeszvze nie zdarzyło piza afera ze nue chce wejść do wózka . W domu już tak u to z taka siła ze początkowo myślałam ze coś jej jest . 
male dziecko to pół biedy ja mam 6 latka który tez potrafi wpadać w takie histerie No i tu juz nie ma mojego przyzwolenia ale jest bardzo trudno zachować spokój . Tyle ze on bardziej żeby zmanipulować bo maz  potrafił ustąpić 

Dokładnie tak, bardzo ciężko jak dziecko wpada przy ludziach w histerie bo od razu czuje wzrok ludzi na sobie a zdarzyło się nie raz ze nawet komentowali zwracali mi uwagę albo próbowali rozmawiać z dzieckiem bezskutecNie i znów tu wzrok na mnie bo nie daje dziecku co ono chce zŁa matka, nie umie uspokoić dziecka nosz jak można latwo oceniać a najbardziej oceniają Ci co dzieci nie maja no szok ale w domu bez problemu staram się ogólnie żeby ignorować chce pokrzyczeć daje poduszkę niech krzyczy chce rzucić czyms daje kartkę niech targa, rzucanie misiaki tupanie bieganie a jak fes histeria rzuca się pi ziemi itp czekam aż przejdzie nie ingeruje przynajmniej staram się bo wiadomo człowiek tez ma granice ale łatwiej panować nad sobą gdy nie jestem oceniania . 

U nas na takie zachowanie pomaga przeczekać albo po prostu wziąć na ręce przytulić. 

U Nas to samo jeszcze o wiele za wcześnie, ale każda przejdzie to na własnej skórze i wtedy możemy się podzielić swoimi refleksjami na ten temat 

Monia ja miałam kiedy tak na na placu zabaw że nie chce iść do domu to płacz i histeria jak to mogę kazać jej wracać do domu. Więc już to przerabiałam 

Gdy u córki pojawia się taka histeria to zazwyczaj staram się jej pokazać, że po prostu jestem. Wszystko też zależy od tego, czym spowodowane jest jej zachowanie. Jeżeli chodzi o to, że nie chcę jej czegoś kupić w sklepie, to najpierw kucam i tłumaczę jej dlaczego nie kupię, potem mówię jej, że musimy iść i co jej mogę "w zamian" zaoferować, a gdy mimo tego się nie uspokaja, to po prostu oznajmiam, że ja idę, a ona jak chce to może zostać. Najczęściej działa.
Gdy histeria dotyczy placu zabaw, tłumaczę, dlaczego musimy iść do domu i jeśli jej to nie przekonuje, to jak wyżej: mówię jaka jest moja decyzja i idę. Po kilkunastu krokach zazwyczaj biegnie już za mną.

Jeżeli jej zachowanie spowodowane jest jakimiś emocjami lub bliżej nieokreśloną przyczyną lub chce coś wymusić w domu, to staram się ją po prostu przytulać i powtarzam, że jestem obok, że ma się uspokoić i wtedy rozmawiamy.

Bywa oczywiście też tak, że jej napady są irracjonalne i tylko po to, aby coś wymusić i wtedy po prostu udaję, że jej nie widzę i nie zwracam na to uwagi póki się nie uspokoi. Oczywiście informuję ją o tym. Gdy ktoś mi się wtedy wtrąca, to mówię, że ma jej nie zaczepiać, nie zagadywać i nie odwracać jej uwagi, bo ona musi się wykrzyczeć i wypłakać. Jeśli ludzie tego nie rozumieją, to wychodzę z córką i wspólna wizyta się kończy. 

Najważniejsze to spokój i opanowanie 

A zarazem najtrudniejsze 

Spokoj i opanowanie to coś co też trzeba w sobie wypracować,nie zawsze to tak łatwo przychodzi

Myślę że jak ktoś chce to sobie to wypracuje 

Wszystko zależy tez od charakteru i czynników zewnetrznych. ten kto ma wsparcie i nie przywiązuje wagi do problemów albo ma ich nie duze takiemu łatwiej o cierpliwość a taki co przejmuje się wszystkin na każdym kroku i nie ma wsparcia to niestety trudniej 

Czasem ciężko o spokój. My mamy takie krzyki nie raz od samego rana ledwo syn oczy otworzy. I czasem niewiadomo o co chodzi.

Staram się opanować i na spokojnie podejsc do niego wtedy widze ze tez sie uspokaja. 

 

Ale podejście mam takie jak Marta K. Zwłaszcza z tym pójściem dalej.

Patrycja zgdza się,nie bez powodu napisałam o wypracowaniu cierpliwości u siebie.Ja często zostaje ze wszystkim sama i ja wszystko narasta a tu jeszcze dzieci dokładają to ciężko mi zachować spokój,ale wtedy walczę sama ze sobą bo wiem ze nie tedy droga