Jak odpoczywają mamy?

Ja to też tyle razy słyszałam :hear_no_evil::see_no_evil::see_no_evil:

Inka tak jakoś bije mi od Ciebie smutek :frowning: w Twoich wypowiedziach jest takic chłód , kurcze nie wiem jak to ująć żeby Cie nie urazic bo to nie o to chodzi ale tak kurcze czuję , ze jesteś ledwo żywa, przytłoczona domem , obowiązkami , po prostu jeste przemęczona :frowning: :frowning: jakoś można Cię bardziej wesprzec tutaj :white_heart:?

2 polubienia

No i też coś tak mało jej ostatnio tutaj :confused:

2 polubienia

To prawda, niedobór snu i przemęczenie to chyba nieodłączny element macierzyństwa :wink:

Jak u mnie może sam niedobór snu nie daje się aż tak mocno we znaki (kawka w ciągu dnia daje radę :stuck_out_tongue_winking_eye: ) to właśnie to przemęczenie niejednokrotnie daje o sobie znać.

Staram się korzystać z pomocy męża kiedy jest w domu, w miarę możliwości organizować sobie chwilę dla siebie, czy krótkie wyjście na spacer czy na jakieś krótkie zakupy tak żeby głowa odpoczęła od tego natłoku obowiązków, to zawsze mnie oczyszcza na tyle że wracam do domu z nową energią,. stęskniona za moim Maluszkiem :smiling_face_with_three_hearts:

Dla mnie niedobór snu był najgorszy, w chwilach kiedy synek potrzebował żeby wstawać w nocy co 3 godziny to kładłam się spać czasami nawet o 20/21 a mąż przejmował jedno karmienie przed swoim snem. Przez pierwsze 2 tygodnie jak synek się budził w nocy w mąż miał wolne to najpierw on przebierał synka a później mnie budził żebym go nakarmiła. Bardzo ważne jest to żeby mieć wsparcie w partnerze

Nie idzie sie wyspac na zapas :see_no_evil: to tak samo jak wysikaj sie na zapas :see_no_evil::sweat_smile:

2 polubienia

Żeby tak działało , wtedy na przód dużo by się zrobiło :smiley: i nie spało kilka dni i było się wypoczętym :smiley:

To prawda deficyt snu to coś o czym się wie przed porodem ale coś czego nie da się zrozumieć jak się tego nie przeżyje. To jest coś co uderza w ciebie pomimo wiedzy. I nie da się na to w żaden sposób przygotować :face_with_peeking_eye: Ja nigdy dopóki tego nie przeżyłam nie sądziłam że można być aż tak niewyspanym. Na początku spałam w ciągu dnia jak maluszek spał bo byłam jeszcze w połogu i bardzo szybko się męczyłam. Potem jak troszkę do siebie doszłam to włączyła mi się perfekcyjna pani domu i zamiast odpoczywać to wszystkie szafki w kuchni pomylam. Ale poszlam po rozum do głowy i jak usypialiśmy młodego ok 19 to szłam spać razem z nim bo nigdy nie wiedziałam jaka będzie noc więc łapałam chwilę by pospać i się zregenerować. Żadne seriale, książki czy internet tylko sen. Teraz ciężko mi spać w ciągu dnia (chyba że jest cięższa noc to zdarza mi przysnąć z nim na siedząco (jak karmie).
Radę jaką mogę dać to łapać sen jak tylko jest okazja i możliwość zwłaszcza w czasie połogu jak kobieta do siebie dochodzi. Jak się chodź trochę odeśpi to od razu dzień jest piękniejszy i bardziej pozytywne myślenia. No i ważne mieć kogoś do pomocy (u mnie mąż) kogoś kto przejmie malucha i można mieć wtedy parę chwil dla siebie i móc tą głowę trochę oczyścić

U mnie radzenie sobie wyglada bardzo prosto i bez trikow, maksymalne upraszczanie zycia. Robie tylko to, co absolutnie konieczne, bez ambicji i bez cisnienia. Jedzenie najprostsze, dom „jest jak jest”, zero udawania, ze mam sile.
Dla przyszlych mam: szukajcie swoich sposobow, nawet jesli sa male i niedoskonale. Czasem radzenie sobie to nie poprawa sytuacji, tylko takie jej ulozenie, zeby dalo sie przezyc kolejny dzien. I wylaczcie instagram, tiktok i inne media. To co widzicie to tylko chwila wyrwana z kontekstu calego dnia❤️

Tak, to prawda, jestem wykonczona.
Praca na 2 zmiany, dwojka dzieci, w tym jedno, ktore prawie nie spi. Balagan w domu, zakupy, obiady, pranie. Doby mi nie starcza.
Uwazam, ze niedobor snu to najwieksza tortura.
Pocieszam sie jedynie tym, ze ten etap tez kiedys minie…

Minie owszem :frowning: ale to mordęga dla jednej osoby :frowning: mąż Cię wesprze? Masz w nim oparcie ?

Hmm a ile trwa ten trymestr czwarty ? Ja się zastanawiam czy czasem w nim nie jestem jeszcze :rofl:

U mnie przy pierwszej córce temat niewyspania praktycznie nie istniał. Była takim „angielskim dzieckiem” – spała naprawdę dobrze i do dziś wspominam ten czas jako bardzo łagodny, bez momentów skrajnego przemęczenia. Wtedy nawet nie zdawałam sobie sprawy, jakie miałam szczęście :heart::heart::heart:

Teraz jestem w 37. tygodniu ciąży i dopiero oczekujemy drugiego dziecka, więc podchodzę do tematu snu dużo bardziej ostrożnie. Z jednej strony mam nadzieję, że znów będzie spokojnie, z drugiej nie nastawiam się już na żaden scenariusz, bo wiem, że każde dziecko jest inne i wszystko może wyglądać zupełnie inaczej…… Ale na pewno plan mam taki że jak mały będzie spał to ja też będę spać :crazy_face::crazy_face::crazy_face:

Chyba wieczność :laughing::see_no_evil:

1 polubienie

To takie jakby dodatkowo kolejne 3 miesiące już po porodzie :blush:

1 polubienie

Reklama Snickersa uważam że ona jest reklamą mam :wink:

1 polubienie

Oficjalnie trzy miesiące dzidziusia po jego urodzeniu Ale wiesz wszystko jest umowne :wink:

1 polubienie

Mój chłopak to już wie , kiedy jestem Głodna i wtedy zawsze robi mi coś do jedzenia :rofl::see_no_evil: i wtedy wie że na spokojnie możemy pogadać

1 polubienie

Mi by się teraz przydał odpoczynek. Teraz i tak bardzo dużo pomaga mi mama. Naprawdę anioł nie kobieta. Moi rodzice są po rozwodzie 30 lat. Mój ojciec w 2018 roku miał pęknięty tętniak aorty rozwarstwiający się miał nie przeżyć przeżył. Jest od tego czasu osobą niepełnosprawną radzi sobie średnio. Zadzwonił do mnie dwa dni temu w nocy że nie jest w stanie wstać do toalety że ma zawroty głowy. Bałam się że kolejny udar pierwsze co zadzwoniłam do matki przyjechaliśmy obydwie jeszcze zadzwoniłam po pogotowie na szczęście nic takiego. Nie wiem czy się przypadkiem nie podziemił temperatury nie ma, No ale objawy ma neurologiczne, karetka była zrobiła mu wszystkie badanie wszystko w porządku. No to moja mama wzięła klucz do mojego ojca do mieszkania i żeby mnie odciążyć przyjeżdża do niego o 6 pomaga mu pójść do toalety, robi mu jedzenie. Najlepsze jest to, że ona sama w szoku i nie wie co mu jest. Ale ostatnio byli na dniu babci i dziadka. A dzień później dwóch chłopców złapało dziwną infekcję, przez pół godziny nagle temperatura skacze na 38-39 stopni, która bez leków znika po 30 minutach, ale chłopaki nie mogli wstać tylko się czołgali.

Więc moja mama pomaga ojcu rano a jak tylko mąż kończy pracę jadę tam ja. Super, bo jakbym jeszcze miała się tam targać z niemowlakiem, gdzie jest bardzo duży problem z parkingiem to bym się zapłakała

2 polubienia

Kurczę, współczuję… to musi być dla Ciebie naprawdę trudne :pensive: Trzymam kciuki,m żeby trochę się uspokoiło