Witam mamy :-),mam problem ze swoim synkiem ktory ma 1,3miesiace.Jak nie chce mu czegos dac,odrazu sie obraza,albo rzuca na podloge,a co najgorzej bije mnie po buzi . Moze znacie jakies dobre sposoby na odluczenie go takiego zachowania
Mój synek raz mnie bil po twarzy i było to kiedy chodził do żłobka. Kiedy go odebrałam któregoś dnia był zdenerwowany a po przyjściu do domu zaczął płakać i w pewnym momencie kiedy chciałam go uspokoić zaczął mnie bić po twarzy i krzyczeć . Odwróciłam głowę a On rękoma obrócił ją w swoją stronę i znów mnie uderzył - dla mnie był to sygnał że coś złego stało się w żłobku i bardzo mnie to zaniepokoiło ponieważ nigdy wcześniej ( ani teraz kiedy już nie chodzi do żłobka) nie bił nikogo i nie widzi przemocy w domu. Pani opiekunka zmieszała się kiedy na drugi dzień zapytałam ją czy stało się coś złego czego mój synek był świadkiem lub uczestnikiem ponieważ … i tu powiedziałam co się stało - oczywiście powiedziała że nic , że synek jest grzeczny itd.
Ja natomiast nie pozwoliłabym aby dziecko mnie biło- możesz odsunąć się, przytrzymać jego rękę i powiedzieć stanowczo że tak nie wolno, że Ciebie to boli a kiedy się uspokoi przytulić go. Mój synek tez zaczął wiele rzeczy wymuszać kładzeniem się na podłogę i darciem ale kilka razy przeczekałam taki atak złości i chyba zrozumiał że się nie może robić wszystkiego na co ma ochotę. Nie dawno na spacerze zaczął dotykać samochód który stał zaparkowany ale kiedy chciał głaskać brudne opony powiedziałam że nie wolno i pokazałam mu jakie ma brudne ręce ale On zaczął krzyczeć i położył się na ziemi , więc wzięłam go takiego rozdartego i przyniosłam do domu gdzie szybko się uspokoił. Nie można we wszystkim ulegać dziecku ponieważ maluchy nie mają świadomości że nie wszystko wolno robić i potrzeba czasu aby się tego nauczyły, ale to rodzic musi stawiać granice i konsekwentnie się ich trzymać.
Mój synek ma rok już nie bije ale bił za to gryzie. Za każdym razem gdy to zrobi od razu zdecydowanym ruchem sądzam go na podłodze mówiąc że nie wolno tak robić i że mamę boli i odchodzę od niego najczęściej wtedy płacze. Daje mu chwilę jak się trochę uspokoi to podchodzę i mówię że teraz trzeba mamę przeprosić i żeby mnie przytulij i wyciągam ręce jeśli sam tego nie robi. Tak samo postępowałam gdy mnie bił i teraz zdarza się to naprawdę sporadycznie.
Dziekuje bardzo Wam za rady,napewno z nich skorzystam:-)![]()
Dziewczyny dają dobre rady, trzeba reagować i głośno mówić że nie wolno bić, że to boli i pozwolić dziecku się wyciszyć.
Dziecku trzeba tłumaczyć, że bicie jest czymś złym, co boli . Reagować na 100% i nie pozwolić na takie zachowanie. Ale na pewno nie oddawać bo często można zaobserwować sytuację, że dziecko uderza mamę a mama się odwraca i mu oddaje po rączkach np. Nie popieram i uważam, że jest to ogromny błąd bo z jednej strony tłumaczymy, że nie wolno ale oddajemy.
Trzeba wytłumaczyć dziecku, dziecko wbrew pozorom bardzo dużo rozumie i jeśli się wyciszy to trzeba jeszcze raz wytłumaczyć, że mamę to boli i jest mamie smutno i bardzo przykro kiedy dostaje od dziecka.
Polecam artykuł o buncie dziecka, dlatego, że to może być skok rozwojowy, a co za tym idzie zachowania związane z buntem, takim jak bicie ![]()
http://lovi.pl/pl/rodzice/506/1
A tutaj wątek o tym, jak dziecko 14 miesięczne dziecko bije po twarzy i miedzy innymi rada Pani doktor ![]()
http://lovi.pl/pl/forum/5/1947/1
Tak, jak mówiła Annawianna, jeśli dzieckiem zajmuje się ktoś inny, trzeba zaobserwować i pytać co się dzieje, bo jeśli dziecko nie widzi przemocy, nie wie co to znaczy uderzyć celowo, aby bolało i nie ma potrzeby, żeby tak rozbić. Moje dziecko jeśli tak robi, to jest to zabawa, albo nieświadome ruchy, ale nie celowe bicie. Przemoc nie jest normalnym zachowaniem niemowlaka. Ale nie wiem, co dokładnie masz Badyna na myśli przez to "bicie. "
W takim razie wyprostujmy Beatrice również to, że o niemowlaku czy dziecku nie mówimy, że stosuje przemoc wobec dorosłego (bo nie o taką nierównowagę sił chodzi). Możemy powiedzieć o zachowaniach agresywnych. Zgadzam się z Tobą, że dziecko modeluje takie zachowania, jeżeli jest ich odbiorcą - klaps, szarpnięcie, popychanie itp., ale także obserwatorem, niekoniecznie rodziców, a innych dzieci, postaci z TV itp.
Nie odbieraj tego na pewno jako porażki wychowawczej
mój synek był w podobnym wieku gdy uciekł mi na spacerze, dogoniłam go i złapałam na ręce a on w odpowiedzi wymierzył mi soczystego plaskacza w policzek
myślałam że spalę się ze wstydu na oczach teściowej
przez kilka dni przeżywałam że przecież nigdy nie widział bicia, nie wie co to jest i co to znaczy, wiec skąd nagle takie zachowanie, doszłam do wniosku że po prostu może jakaś odruchowa reakcja- może chciał się ode mnie opędzić jak od natrętnej muchy bo mu przerwałam super zabawę ![]()
tak czy siak wytłumaczyłam że tak się nie robi, że to mamusię boli i za każdym razem do dziś a ma już ponad 2 latka zdarzy mu się w jakimś dziwnym porywie kogoś klepnąć czy odepchnąć mówię mu że tak się nie robi-spokojnie, bez emocji i krzyku ![]()
spokojne tłumaczenie działa i takie zachowanie nie nakręca się, ale trzeba się przyzwyczaić że w różnych sytuacjach dziecko różnie reaguje a my to niestety zawsze musimy zachować spokój i dyplomację żeby niepożądanych zachowań nie było więcej ![]()
Wydaje mi się, że takie reakcje dzieci są dosyć częstym zjawiskiem i należy jasno określić granice aby dziecko wiedziało czego nie może robić a na co mu pozwalamy. W takim wieku dziecko może przechodzić bunt albo po prostu chce skupić na sobie uwagę rodziców.
Może oglądał jakieś bajki które powodują u niego takie zachowanie ?
Dziewczyny może wy mi poradzicie.
Nie chce zakładać nowego wątku bo to się z tym łączy.
Moja córka ma 14miesięcy i gdy jest zła, nie pozwalam jej na cos, to krzyczy i rzuca głową do tyłu. Jest to na tyle niebezpieczne że z całym impetem uderza głową o podłogę. Próbowałam wkładać ją do łóżeczka w stanie takiej złości ale wtedy w ogóle się nie uspokaja gdy jest w łóżeczku… Nie wiem już co robić… Tak samo ubieranie, przebieranie, rzuca głową do tyłu, boję się żeby jej się nic nie stało z kręgosłupem. Mąż nagrał to jak ona rzuca głową i pokazaliśmy pediatrze to ona stwierdziła że może nawet dojść do uszkodzenia kręgów szyjnych i do tego uraz potylicy, który jest bardzo niebezpieczny… Już nie mam pomysłu co robić…
Weronika dzięki za linki. Przeczytałam wszystko od deski do deski i wychodzę z założenia że może być to faktycznie przejściowe.
Moja reakcja? Różna. Na początku nas to bawiło gdy się zloscila to krzyczała na nas po swojemu i wymachiwała rękoma a my się smialismy i po tej naszej reakcji zaczęło się gorzej. Potem krzyczalam na nią gdy zaczęła rzucać głową. Przemyslałam to i doszłam do wniosku że to mojego dziecka w ogóle nie uspokaja, krzyki ją jeszcze bardziej rozdrażniały. Teraz w tym krytycznym momencie gdy widzę że aż wygina się do tyłu biorę ja na kolana i uspokajam. Ale nie nawiązuje z nią kontaktu wzrokowego. Gdy tylko płacze i się złości to po prostu nie zwracam uwagi i po chwili zajmuje się czymś innym.
Jeśli chodzi o dyscyplinę, to przeważnie są to sytuację gdy córka bierze niebezpieczne dla niej przedmioty np tarka do warzyw, otwiera szuflady. Ogólnie jest bardzo grzeczna i towarzyska. Często się uśmiecha i rozmawia po swojemu.
Fajnie, że napisałaś :). Jak widzisz, sama zaczęłaś dostrzegać, jak Wasze reakcje mogą wzmacniać lub wygaszać pewne zachowania, ale jak to w wychowaniu… małymi kroczkami, nauka na błędach i do przodu :).
O tę niezależność i dyscyplinę chodziło mi raczej w stronę dawania dziecku najmniejszych wyborów, np. jaką bluzkę chce dziś dostać itp. zachowania, by nie przesadzać, by wszystko było po naszemu, jeśli jest to niepotrzebne, a dziecko i tak będzie się buntować dla budowania swojej tożsamości, ale ważne byśmy jak najmniej mu w tym przeszkadzali, bo, np. mamy inny gust itp.
Weronika chciałabym bez tych błędów ale to nie takie proste… Dzisiaj jak na razie bez napadu złości ale dzień się jeszcze nie skończył;-)
Jeśli chodzi o dawanie jej wyboru to nie ma u nas takiego problemu bo Gosia mało co rozumie i nie zaobserwowałam u niej jeszcze takiej indywidualności ale to na pewno przed nami. Na razie zrobiła się bardzo ciekawska i to co wcześniej ją w ogóle nie interesowało teraz musi to mieć i koniec. O to jest największy spór:-)
Ps. To ja dziękuję za radę;-)
k.Sepiolo nie da się bez błędów, ja codziennie jakieś popełniam… Z tą “ciekowskością” jest i tak, co piszesz, że dziecko ma taki etap (długi, powtarzający się), że lubi mieć coś dla siebie, to “moje” jest bardzo ważne w rozwoju i dobrze, by dziecko miało coś wyłącznie swoje. Jasne, że chce, żeby jej był pilot od tv, Twoja szminka, kanapka itp., więc na ile można, pozwalajmy, a szybciej się to skończy niż byśmy zakazywali (wyłącznie). Możemy odpowiadać “Wiem, że chciałabyś to mieć, ale to jest… (taty np.)”, “Widzę, że ci się spodobała (taty) golarka.”, “Ta kanapka cię zainteresowała, mogę się z tobą podzielić” itd. Zawsze opisujmy, co widzimy i co może czuć dziecko.
Weronika właśnie to zauważyłam że moja córka im bardziej odpuszczę tym szybciej jej przechodzi. Np zamykalismy pokój bramka, złościla się wychodziła a teraz gdy pozbylismy się jej jest spokojna i nawet jak zaslonie czasem to nie ma już takich dużych awantur.
Staram się robić tak jak mi radzisz i widzę poprawę. Wcześniej wydawało mi się że nie ma sensu opisywać bo ona mnie nie zrozumie ale Gosia bardzo lubi słuchać i mimo że nie wszystko rozumie, gdy jej opisuje to tak jakby mój głos ją uspokajał.
Dziewczyny przyznam, że chętnie przeczytałam tą Waszą wymianę zdań i warto wziąć sobie je do serca. Faktycznie coś w tym jest, że im bardziej rodzic się denerwuje tym bardziej złości się dziecko i odwrotnie, im szybciej odpuszczamy tym szybciej jest spokój. Moja córcia jest jeszcze malutka,ale np. podczas usypiania, gdy w końcu się zirytuję, to ona od razu to wyczuwa i zaczyna się wtedy śmiać i tym bardziej nie ma mowy o spaniu. Nie powiem, ale to jest bardzo trudne mieć dużo cierpliwości, po 2h próbach, ale już wiem, że moja złość prowadzi tylko do tego, że jest jeszcze gorzej.
Również uważam, że warto mówić do dziecka, pokazywać mu, jak opisywać uczucia, nawet jeśli uważamy, że nie do końca rozumie, zresztą jak Kasia sama zauważyła, sam głos już uspokaja.
Margos wiem o czym mówisz. U nas jeśli chodzi o usypianie też od zawsze była gehenna. Małgosia nie potrafi przespać całej nocy (max 5godz) i do tego budzi się i robi sobie przerwę. Do 7 miesiąca zasypiała dopiero po 5rano. Strasznie mnie to wkurzalo, z niewyspania dostawało się wszystkim. Kryzys przychodził o 3-4 gdzie mała walczyła na siłę żeby nie spać a ja padalam na twarz… Teraz śpi od 21-6 i w dzień 2 godz nic nie mogę poradzić ze mam takie dziecko i przyzwyczailam się już do tego jej braku spokojnego, uregulowanego snu. Staram się byc opanowana, nie krzyczę, nie złoszczę się, jest to trudne zwłaszcza gdy czasem śpię po godzinie dziennie ale żyje myślą że kiedyś musi się to skończyć, a miłość dziecka jest najlepszą zapłatą, nie nadarmo mówią że “mama” to najwspanialszy zawód świata;-)
Dziewczyny mnie temat też bardzo zainteresował i co prawda nie mam takiego problemu ale warto takie rzeczy wiedzieć.
Magros a opis usypiania idealnie pasuje do mojego Synka, chociaż na szczęście taka sytuacja nie zdarza się u nas często. Wczoraj miałam nawet taką sytuację już usypiałam Małego dłuższy czas a on chciał zrobić w tym czasie wszystko tylko oczywiście nie spać. Już zaczęłam się denerwować i złościć na to on patrzył na mnie i zaczynał się uśmiechać. Dobrze, że jeszcze wczoraj był mój mąż to mógł mnie zmienić i on próbował uspać Synka.
Dzieci wyczuwają nasze emocje i w sytuacji kiedy mama jest bardziej zdenerwowana one to wyczuwają. Wtedy najlepiej, żeby (jeśli oczywiście jest taka możliwość bo u mnie owej nie ma) w sytuacji kiedy mamą ponoszą nerwy usypianiem Synka zajął się tatuś a jak nam przejdzie złość, irytacja można wrócić i walczyć dalej.
Kasia podziwiam Cię ale z drugiej strony nie masz wyjścia. I wcale Ci się nie dziwie, że czasami puszczają Ci nerwy bo ja bym pewnie miała tak samo. Człowiek jak jest niewyspany to jest bardziej nerwowy oczywiście, organizmowi brakuje tego snu. Tobie życzę żeby u Ciebie taka sytuacja skończyła się na dobre i żebyś mogła w końcu spokojnie się wyspać.
Jeśli chodzi o rozmowę, to ja również uważam, że do dziecka trzeba mówić, mówić i jeszcze raz mówić nawet jeśli tego nie rozumie. Sam głos może zdziałać cuda.