Indukcja porodu - Wasze doświadczenia

Drogie mamy, jak wyglądała u Was indukcja porodu? Ile trwała? Była bolesna? Na co warto się przygotować?

1 polubienie

Przyjechałam do szpitala bo odpłynęły wody , nie było żadnej akcji po 2h podali oksytocynę i wszystko pięknie ruszyło :slight_smile:

Ja chętnie posłucham dziewczyn bo sama rodziłam przez planowe cc więc nie mam doświadczenia

Od odejścia wód , lekarze dali mi czas 6 godzin zeby się samo zaczęło , ale nic to nie dawało to koło 14 podłączyli mi oksydocynę , o 16 godzinie były dopiero 2cm rozwarcia, ale akcja tak przyspieszyła ze o 18.50 synek był na świecie :heart:
Lekarze nawet się dziwili że pierworódka i szybciutko poszło :heart:

U mnie to było tak , że zostałam przyjęta na oddział patologii ciąży rano . Wieczorem założyli mi balonik i o dziwo mnie to nie bolało , jedynie czułam dyskomfort. Za to w nocy bardzo mnie bolało , czułam ciągłe rozpieranie i nie mogłam spać . Rano miałam jechać na porodówkę ale niestety nie było miejsc . Nikt mi nawet nie przyszedł sprawdzić jak wygląda sytuacja z balonikiem bo nadal mi nie wypadł , a czułam ciągłe rozpieranie i ból . Po południu zabrali mnie na porodówkę i okazało się , że balonik wypadł i był cały czas w pochwie . Miałam jakieś 4 cm rozwarcia . Podali mi oksytocynę ale bez żadnych rezultatów, położna tylko podkręcała , aż tętno dziecka zaczęło zanikać . Była to trzecia sytuacja kiedy tętno zaniknęło na Ktg , wcześniej taka sytuacja miała miejsce na izbie przyjęć , a później na oddziale patologii. Więc mój mąż trochę nerwowo porozmawiał z lekarzami , że coś jest nie tak skoro trzeci raz zanika tętno i po dyskusji/analizie zdecydowali , że zrobią cc.

1 polubienie

Jak jeszcze myslalam ze bede rodzic sn to bardzo balam sie tego ze nie pojdzie to samo. Bardzo nie chciałam indukcji porodu a najbardziej podania oxy. Na to bym sie z pewnoscia nie zgodzila.
Jednak finalnie oba porody poprzec planowane cesarskie ciecie takze nie musialam sie bac chociaz o to :heart: jesli inne metody zostalyby mi przedstawione w realny sposob ( a nie typu chcesz urodzic szybko ?) To pewnie bym to rozwazyla :grinning:

Moja historia zaczela sie od tego , ze najpierw mowiono mi , ze prawdopodobnie nie doczekam terminu . Szyjka zaczela sie skrocac bardzo szybko przez co bylam na podtrzymaniu . I tak zadzialalo , ze ostatecznie mala nie chciala wyjsc :sweat_smile:
Tak wiec pojechalam do mojej lekarz prowadzacej i przez zbyt mala ilosc wod , wypisala skierowanie na przyjecie do szpitala . Bylo takie zamieszanie na porodowce , ze przetrzymali mnie 2 dni i w czwartek lekarz powiedział, ze mam sie zastanowic czy w piatek wywolujemy czy czekamy do poniedzialku , bo moj organizm byl juz wlasciwie gotowy i jest duze prawdopodobienstwo (lecz nie pewnosc ) ze zacznie sie samo . W piątek na badaniu zapytal mnie jaka jest decyzja . Mowie do niego , ze nie ma co czekac i “lecimy z tematem” a teb bagle wzial nozyczki i ciach ! Przebil pecherz … przyznam szczerze , ze troche sie tym stresowalam , bo oczywiscie poczytalam wczesniej na ten temat i nie spodziewalam sie , ze nastapi to tak nagle :sweat_smile: oczywiscie wcale nie bolalo , wlasciwie to nawet tego nie poczulam . Kazal mi zebrac rzeczy i przeniesc sie na sale porodowa . Podlaczyli mi kroplowke . Ogolnie przebicie pecherza bylo okolo 8 30 , na poerwsze skurcze musialam chwile zaczekac , o 9 moze 9 30 juz byla ostra akcja . Swoja d4oga uslyszalam pod drzwiami okolo 10 jak lekarz mowil do poloznej , ze jedna dziewczyna urodzi o 18 a druga o 19 i wtedy jakby cos we mnie wstapilo :rofl: bo przeciez nikt mi nie bedzie mowil o ktorej mam rodzic no nie ? :rofl: i ze jak to mam tyle czasu wytrzymac z tymi skurczami . :sweat_smile: dodam tylko , ze o 12 50 bylo juz po wsyztskim , wiex ekspres polarny porodowy :rofl: skurcze byly koszmarne i podobno czytalam , ze przy oksytocynje , ktora dostalam czuc je mocniej niz przy takich naturalnych . Bardzo duza ulge przynosil mi prysznic , bo niestety na gaz sie nie zalapalam :see_no_evil: przez to teraz mysle , ze kolejne dziexko chciałabym urodzic wlasnie w wodzie . Strasznie denerwowal mnie jedynie wenflon i kroplowka , ktora musialam za soba targac , ale plus byl taki , ze zarzucalqm sobie na kroplówkę recznik pod prysznic :sweat_smile: szczerze mowiac pewnie byl dalej stalq pod tym prysznicem gdyby nie zawolala mnie polozna i nie pwoiedziala , ze juz slyszy skurcze parte .
Ogolnie nie wspominam indukcji źle … chyba więcej nasteresowalam sie czytajac różne historie . Jak to sie mowi "nie taki diabel straszny jak go maluja "
Uważam, ze na to nie da sie przygotowac i wydaje mi sie , ze im mniej czlowiek sie “szykuje” tym lepiej . Przynajmniej w moim przypadku :grin:

1 polubienie

Zaskoczyłaś mnie , jak to wziął nożyczki i przebił pęcherz :flushed: tak po prostu?
U mnie też prysznic okazał się zbawienny :face_holding_back_tears:

Taaak , bylo to takie nagle i niespodziewane . Doslownie po tym jak powiedzialam “lecimy z tematem”

1 polubienie

Ja w czwartek trafilam na odział przez cukrzyce ciazowo mialam miec wywolywany porod, na następny dzien o 10 trafilam na sale porodoowa, podlaczyli mnie do kroplowki i orzez pierwsze 3 h zero efektu nic sie nie działo jescse pozwolili mi obiad zjesc :sweat_smile::sweat_smile::sweat_smile: okolo 16 zaczely sie dopiero skurcze i o 17 .05 urodzilam :slight_smile:

1 polubienie

Chętnie posłuchamy bo sama rodziłam naturalnie

U mnie pani od posilkow mnie bardzi zaskoczyla , bo jak wrocilam po porodzie spowrotem na sale to myslalam , ze mi obiad przepadl . Myslalam , ze maz bedzie musial mi cos wyczarowac a nagle przyszla ta pani i powiedzial " ja Ci kochanie obiadek zostawilam , za chwilke Ci przyniose tylko podgrzeje " no powiem szczerze , ze mega mnie to wzruszylo … nie spodziewalam sie tego w ogole .

2 polubienia

U mnie obyło się bez indukcji, poród zaczął się odejściem wód, a po około 4-5 godzinach stopniowo zaczęła rozkręcać się akcja porodowa i skurcze przybierać na sile, tak, że w przeciągu 12h od odejścia wód, synek pojawił się na świecie :smiling_face:

Ja przyjechałam do szpitala po podaniu oksytocyny skurcze ruszyły na mocy ale rozwarcie było niewielkie po godzinie tentno dziecka przyspieszyło i konieczna byla cesarka .

Pojechałam na wizytę do ginekologa i miałam z 2 cm rozwarcia i na KTG wyszły słabsze ruchy. Dostałam skierowanie do szpitala, gdzie wszystko dokładnie sprawdzili i na szczęście było w porządku. Dostałam już wypis, bo nic się nie działo, ale wcześniej kilka razy mówiłam lekarzom, że odszedł mi czop i mam wrażenie, jakbym popuszczała. Zrobili test i okazało się, że sączą mi się wody . Wróciłam więc na oddział i dostałam tabletki na wywołanie . Najbardziej pomógł mi gaz no i wanna i prysznic . Trwało to u mnie około 9 godzin a ból do przeżycia , mam niski próg bólu no ale bardziej bałam się pęknięcia i szycia

Ale Ci fajnie. Mnie obiadek ominął i nikt mi nic nie przyniósł. Nawet kolacji nie mieliśmy chyba ze względu na to znieczulenie. Rano tak sie rzuciłam na śniadanie że szok. A rodziłam o 12 więc musiałam być na czczo. Więc cały dzień bez jedzenia. Tylko picie o coś tam chyba podjadłam z moich rzeczy. W sumie to tak teraz myślę że dziwne że kolacji nam nie dano

To ja jak wstałam to tylko zeby umyłam , na sali jak czekałam na skurcze zjadłam mus i dopiero o 22 dali mi kolację, jejuu jakie to było dobre !:laughing:

U mnie indukcja porodowa wygladala troche inaczej, bo… w ogole jej nie bylo :joy: Bylam tydzien po terminie. W poniedzialek rano pojechalam na oddzial, badania, ktg itd. Dostalam informacje, ze w srode bede miala cesarke - wszystko zaplanowane i ustalone. W poniedzialek wieczorem przy badaniu pojawily sie jednak jakies niepokojace sygnaly, wiec zabrali mnie na porodowke, kolo sali operacyjnej - tak na wszelki wypadek. Skurczy brak, za to monitorowanie malego praktycznie non stop. Polozne byly cudowne :heart: Lekarza na szczescie widzialam tylko dwa razy :joy: Za drugim razem przyszedl, spojrzal i powiedzial: „Ta Pani dzisiaj nie urodzi”. No i oczywiscie… po jakichs 2 godzinach pojawil sie pierwszy skurcz, a kolejne 1,5 godziny pozniej malego mialam juz na rekach :face_holding_back_tears::heart: Wiec finalnie obeszlo sie bez indukcji :sweat_smile: Takze moj porod pokazal mi, ze chyba najlepiej niczego nie planowac, bo dziecko moze miec zupelnie inny plan :stuck_out_tongue:

Cieszymy się, że akcja porodowa szybko ruszyła :raised_hands: :sparkling_heart:

Dziękujemy za podzielenie się swoją historią :raised_hands: :heart:

1 polubienie