Indukcja porodu - Wasze doświadczenia

Dziękujemy za podzielenie się cennym doświadczeniem, na pewno będzie pomocne dla innych mam :raised_hands: :sparkling_heart:

1 polubienie

Dziękujemy za podzielenie się swoją historią :smiling_face_with_three_hearts: :revolving_hearts:

1 polubienie

Mi tez obiad smakowal jak nigdy , naprawde w tamtej chwili nie jadlam wczesniej nic tak dobrego :sweat_smile: po takim wysilku to chyba wszytsko by mi smakowalo :see_no_evil:

1 polubienie

Jak tego dnia się od razu straciło 5 kg to wysiłek niezły :laughing:

Pojechałam do szpitala ze skurczami o 1 w nocy, zostawili mnie na patologi, całą noc się męczyłam, potem cały poranek, aż w końcu się zlitowali i o 13 mnie wzięli na porodówkę, urodziłam o 23 :face_with_peeking_eye::smile: miałam i znieczulenie i oksycotyne, ale maluchowi się nie spieszyło i lekarz już rozważał Cc

1 polubienie

Ja nie miałam indukcji rodziłam przez dwie cc , ale poczytam chętnie jak to było u innych mam :blush:

U mnie podobnie jak dziewczyny wyżej w komentarzach pisały, zaczęło się od odpłynięcia wód płodowych, ale nie miałam skurczów. Myślałam, że to jest rzadki przypadek. :slight_smile: Pojechałam więc do szpitala, tam zostałam przyjęta na obserwację (to było późnym popołudniem). Przez kilkanaście godzin nic się nie zaczęło dziać, skurcze pojawiały się bardzo nieregularnie, czasem co 10 min, czasem rzadziej.
Została podjęta decyzja przez lekarza, że zakładamy tasiemkę z prostaglandyną. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej opcji i nie do końca wiedziałam co to znaczy. W założeniu miała wywołać powolny rozwój akcji porodowej, więc podpięto mnie do KTG i to byla najdłuższa godzina…:face_with_peeking_eye: nie mogłam się ruszyć, bo mialam podpiętą też kroplówkę, byłam głodna, zestresowana i obolała, mocno czułam skurcze, co też zapis KTG pokazywał, ale położna bez komentarza odpięła głowice i poszła… trzeba czekać na obchód. A ja już co 1-2 min miałam skurcze. Na szczęście mąż wtedy przyszedł w odwiedziny do mnie, podał mi śniadanie, które czekało na mnie na drugim końcu pokoju, na parapecie, ale nie byłam w stanie już nic zjeść. Mąż poszedł szybko po lekarkę, a ta "o rety, 8 cm, jedziemy na porodówkę " haha nie zapomnę tego nigdy :grinning: potem już było z górki, już nie pamiętam dalszego bólu, bo wiedzialam, że niebawem poznam Synka i każdy skurcz przybliża nas do tego spotkania i rzeczywiscie 3 godziny później Synek pojawił się na świecie, najwspanialsza chwila! :smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts::face_holding_back_tears::face_holding_back_tears:
Trzeba pamiętać, że każdy poród to inna historia i nie zawsze wszystko da się zaplanować.

O kurcze , ale musiala byc zaskoczona tymi 8 cm . W ogol badzo mnie ciekawi od czego zalezy metoda indukcji , bo ja mialam przebicie pecherza i oxy , ty tasiemke a dziewczyna odemnie z sali , ktora rodzila przedemna dostala jakies tabletki i “chwycilo” ja w nocy . Jest tez balonik .

Nam na szkole rodzenia tłumaczyli , że przy indukcji najpierw trzeba przygotować szyjkę macicy do porodu . I jak jest już rozwarcie odpowiednie to wystarczy tylko oksytocyna do wywołania skurczy . A jak szyjka jest twarda i zamknięta to trzeba użyć balonik lub tasiemkę i to jest też zależne od szyjki i decyduje lekarz. U mnie szyjka była twarda i zamknięta więc najpierw był balonik żeby zrobił rozwarcie , a później oksytocyna na wywołanie skurczy .

2 polubienia

Super szkole rodzenia mieliscie, ze zawczasu o takich metodach Wam opowiadali.

Jak tak was czytam to każda miała inaczej :upside_down_face: fajnie tak poczytać czyjeś przeżycia

Ooo to dobrze wiedzieć @JoannaMP też mnie to zastanawiało czy dają na chybił trafił którejś co tam in się umyśli ale jednak nie ! Ja się
Stresowałam że będę mieć balonik kie więc czemu :face_with_peeking_eye: wgl koleżanki jak opowiadały że one miały wywoływany i że to masakra to ja tak bardzo nie chciałam mieć :face_with_peeking_eye: i robiłam wszystko żeby go przyspieszy żeby tylko nie był po terminie. Jaka miałam niespodziankę że nawet przed teminem może być wywoływany :laughing::laughing:

Mnie powiedzieli, ze balonika nie stosuje się w przypadku gdy wody odpłyną

1 polubienie

Ja wtedy o nic nie pytałam :face_with_peeking_eye:

Ja bylam przerażona tą tasiemką, bo wlasnie nastawiałam się na balonik lub oksytocynę, a nie miałam pojecia o co chodzi z tą tasiemką

Też pierwsze słyszę o tasiemce, tylko wiedziałam o oxydocynie i baloniku :laughing: też sobie masowałam sutki żeby te skurcze przychodziły ale nic to nie dawało :laughing:

A powiesz dokladnie o co chodzi z tasiemka ? Czy musze wygooglowac :sweat_smile: w sumie to takie ciekawe tematy . Ja w sumie dopiero w noc przed wywolywaniem zaczelam sie troszke bardziej orientowac co moze mnie czekac :see_no_evil: wczesniej zylam chwila

Ja z szkoły zrozumiałam tak , że balonik działa bardziej mechanicznie i tak powoduje rozwarcie , a tasiemka zawiera ten „ lek „ nigdy nie potrafię tego wymówić i on zmiękcza szyjkę.

Więcej się tu dowiedziałam niż na szkole rodzenia :laughing:

1 polubienie

Ja akurat miałam fajną szkołę rodzenia i to na NFZ . Wiadomo teraz stwierdzam , że niektóre rzeczy były niepotrzebne i o wielu nie było mówionych, a uważam , że powinny być ale ogólnie sporo wiedzy i fajnych zajęć.

1 polubienie