Huśtawki nastrojów w ciąży

Drogie mamy, czy miałyście huśtawki nastrojów w ciąży? Co Wam pomagało wrócić do równowagi?

5 polubień

Miałam :frowning:
Przy 1szej córce baardzo i bardzo się bałam żeby wszytsko się dobrze zakończyło. Przy 2giej to już nawet nie tyle hustawka co spadek formy i nastroju / dwa razy leżałam w szpitalu w międzyczasie/

Pomocny jest wtedy partner , mąż , rodzice - jeśli od nich nie ma wsparcia i pomocy to jest ciężko się wyzbierać i uśmiechać moim zdaniem .

Byłam pewna że nie mam huśtawek nastroju, ale mąż był innego zdania :joy: wsparcie męża było bardzo pomocne, jak była poirytowana czy zdenerwowana to wiedział jak mnie uspokoić :slight_smile: mam tez 2 psy które są bardzo pocieszne, więc w chwilach zdenerwowania wystarczyło że przybiegły do mnie z zabaweczka i od razu miałam lepszy humor :slight_smile:

Ja mam hustawki nastroju nawet podczas miesiaczki wiec w ciazy to w ogole byl hardcore ! :rofl:

Najwiecej bylo strachu czy wszystko bedzie ok ( obie ciaze od poczatku zagrozone) oraz w pierwszej pandemia wiec w ogole lęk o porod, warunki, stan zdrowia itp.
Strach byl przeplatany wielkim wzruszeniem ( ryczalam nawet na reklamach) oraz najczesniej z radoscia, taka wielka i niepohamowana :heart:
W sumie najmniej bylo we mnie zlosci wtedy, co bardzo cieszylo męża :rofl:

Mysle, ze w takich momentach najważniejsze zeby miec osobe ktora wyslucha i nie bedzie oceniac :heart: nie powie mi ze jestem glupia albo ze inni maja gorzej, bo w tym danym momencie moje problemy i zmartwienia byly dla mnie najwazniejsze i nie chcialabym zeby ktos mi je umniejszal :heart:
Oczywiscie najwiekszym wsparciem byl moj maz bo on od zawsze potrafil wysluchac ale tez mnie uspokoic, doradzic. Cenie go bardzo jako rozmowce i w sumie to od rozmow zaczelo sie nasze MY :heart:
Druga osoba byla moja siostra, ktora w wiekszosci mnie rozumiala i opowiadala jak to wyglada z jej perspektywy albo jak ona sobie radzila z takimi zmartwieniami :heart:

I tak i nie :face_with_peeking_eye: wydaje mi sie , ze raczej te moje hustawki odbywaly sie we mnie . Ciagly niepokoj o maluszka , pomieszany z radoscia i oczekiwaniem sprawialy , ze rozne mysli przechodzily mi przez glowe a to oczywiscie w jakims stopniu odbijalo sie na moje zachowanie . Najgorzej bylo chyba przez 1 i ostatni trymestr .
1 to ciągły strach o to aby mała rozwijala sie prawidlowo
A koncowka , podejrzewam , ze wynikala glownie z tego , ze mała przenosilam a roznych histori sie nasluchalam
Ale nie mialqm etapu zebym wybuchala zloscią i płaczem bez powodu

Ja bałam się że moja gospodarka hormonalna pod tym względem oszaleje, ponieważ huśtawki nastrojów towarzyszyły mi przed miesiączką i myślałam że w ciąży to już w ogóle będzie kulminacja - niemniej jednak taka huśtawka podczas całego okresu ciąży zdarzyła mi się może z 2-3 razy i myślę że mogło jej w tym pomóc zmęczenie lub jakiś inny czynnik :sweat_smile:
Także na szczęście nie miałam huśtawek nastroju podczas ciąży, ale po porodzie w czasie połogu już tak😢
Co pomogło wrócić do równowagi? Chyba przeczekanie tego wszystkiego, wyciszenie sie i rozmowa z kimś kto naprawdę potrafi wysłuchać i pocieszyć.

Ja mam takie huśtawki nastrojów, aczkolwiek miałam je bez ciąży i to nawet większe. Mój mąż jest już tak przyzwyczajony, dlatego podchodzi do tego na luzie i zawsze stara się albo mnie uspokoić, albo załagodzić sytuację. Tak więc te ciążowe huśtawki to naprawdę pikuś przy tych, które miałam w okresie starania się o dziecko. Bo odstawienie antykoncepcji po ponad 10 latach i powrót objawów pcos robiło swoje. Do tego problemy z zajściem w ciążę, ciągła zmiana leczenia i lekarzy strasznie wpływało na moją psychikę i wtedy było naprawdę źle. Także aktualne huśtawki są do przeżycia i największym ratunkiem jest mój mąż .

Oj tak. Sama się czasem zastanawiałam co ze mną jest nie tak. Ogólnie to współczuję wszystkim którzy ze zmna w tedy byli :rofl: os śmiechu po łzy. Ale w ciąży i tak było znośnie. Połóg był znacznie gorszy niestety

:joy::sweat_smile: nie, nie miałam żadnych huśtawek nastroju :smiling_face: niem miałam też żadnych zachcianek czy konkretnych smaków. Pod tym względem nic się w ciąży nie zmieniło :innocent:.
Więcej zachciewajek mam teraz karmiąc piersią. Huśtawki nastroju za to miałam zaraz po porodzie jak byłam w połogu. Wtedy zdawało się popłakać o śmiać jednocześnie :rofl:

U mnie najgorzej było w 1 trymestrze, a teraz znowu w 3 , te huśtawki nastrojów są naprawdę męczące :sweat_smile: no ale
Pomaga mi przede wszystkim spacer , rozmowa z bliskimi i wyjście gdzieś sama z koleżankami , albo słuchanie muzyki no i mega pomocny jest chłopak , uśmiech córki i to dużo mi wtedy pomaga

Oczywiście mialam.dni ze chciało mi sie płakać a na drugi dzien bylam szczesliwa mysle ze kazda kobieta ma takie hustawki nastroju :wink: no cos tylko wspolczuc małżonka :see_no_evil::rofl::rofl:

@magdallenka08971 to prawda u mnie 2 trymestr był najlepszy pod względem nastroju i w ogóle wszystkiego. Najwięcej energii, chęci do życia, motywacji no ogólnie był fajny ten czas.

1 polubienie

Ogólnie drugi trymestr przeważnie jest najlepszy bo jeszcze człowiek nie jest ociężały a z el drugiej strony już jest po pierwszym gdzie jest najbardziej stresujący

Dokladnie , tak tez czytalam i u mnie tez sie sprawdzilo , ze 2 byl naprawde “lajtowy” i najspokojniejszy

1 polubienie

Dokładnie, a teraz znowu jestem śpiąca , che mi się płakać … teraz byle przetrwać do końca :face_with_hand_over_mouth::hear_no_evil::see_no_evil:

W samej ciąży nie aż tak bardzo ale w połogu to był rollercoaster

Ciążę znosiłam naprawdę całkiem fajnie i takie huśtawki nastrojów nie dawały mi się mocno we znaki :smiley: mężowi chyba też nie. :stuck_out_tongue_winking_eye::joy::sweat_smile: Przynajmniej zbytnio się nie skarżył.na mnie :stuck_out_tongue_winking_eye:

Wiadomo że z różnych przyczyn czasem miewałam gorszy nastrój, bo a do rodzinnie coś się zadziało, a to wyniki badań pojawiły się martwiące, więc czasami ten nastrój bywał gorszy, ale żeby dokuczały mi takie typowe wahania nastrojów, to nie :blush:

Za to u mnie, podobnie jak u @Anetteso_gmail.com w połogu - szaleństwo :face_with_peeking_eye: chyba mogę powiedzieć, że huśtawki nastrojów to był jakiś wyższy level wtedy :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:

1 polubienie

Oj u mnie huśtawki nastrojów były widoczne , czasami potrafiłam popłakać się przy reklamie swiatecznej z allegro :rofl: rozczulała mnie bardzo​:see_no_evil: hahha masakra zauważyłam że potrafiłam z byle czego płakać ale to głównie na początku ciąży :grinning:

Mój chłopak zawsze jak idzie do pracy to że swoim kolegą sovie opowiadają jakie ich kobiety mają dzisiaj humorki , bo jego kolegi z pracy żona ma termin na Czerwiec a ja na lipiec i tak się akurat złożyło , że mają o czym rozmawiać :see_no_evil::face_with_hand_over_mouth:
@Mama03 ja też miałam w 1 trymestrze tak , no czasami nie wiedziałam o co płaczę :see_no_evil: albo się z każdym pokłóciłam a za chwilę normalnie gadałam i było mi głupio :see_no_evil:

Hahaha no to mają o czym “plotkować” przy pracy :joy::grinning: oh ci panowie :stuck_out_tongue_winking_eye::joy: