Drogie mamy, czy miałyście huśtawki nastrojów w ciąży? Co Wam pomagało wrócić do równowagi?
Miałam ![]()
Przy 1szej córce baardzo i bardzo się bałam żeby wszytsko się dobrze zakończyło. Przy 2giej to już nawet nie tyle hustawka co spadek formy i nastroju / dwa razy leżałam w szpitalu w międzyczasie/
Pomocny jest wtedy partner , mąż , rodzice - jeśli od nich nie ma wsparcia i pomocy to jest ciężko się wyzbierać i uśmiechać moim zdaniem .
Byłam pewna że nie mam huśtawek nastroju, ale mąż był innego zdania
wsparcie męża było bardzo pomocne, jak była poirytowana czy zdenerwowana to wiedział jak mnie uspokoić
mam tez 2 psy które są bardzo pocieszne, więc w chwilach zdenerwowania wystarczyło że przybiegły do mnie z zabaweczka i od razu miałam lepszy humor ![]()
Ja mam hustawki nastroju nawet podczas miesiaczki wiec w ciazy to w ogole byl hardcore ! ![]()
Najwiecej bylo strachu czy wszystko bedzie ok ( obie ciaze od poczatku zagrozone) oraz w pierwszej pandemia wiec w ogole lęk o porod, warunki, stan zdrowia itp.
Strach byl przeplatany wielkim wzruszeniem ( ryczalam nawet na reklamach) oraz najczesniej z radoscia, taka wielka i niepohamowana ![]()
W sumie najmniej bylo we mnie zlosci wtedy, co bardzo cieszylo męża ![]()
Mysle, ze w takich momentach najważniejsze zeby miec osobe ktora wyslucha i nie bedzie oceniac
nie powie mi ze jestem glupia albo ze inni maja gorzej, bo w tym danym momencie moje problemy i zmartwienia byly dla mnie najwazniejsze i nie chcialabym zeby ktos mi je umniejszal ![]()
Oczywiscie najwiekszym wsparciem byl moj maz bo on od zawsze potrafil wysluchac ale tez mnie uspokoic, doradzic. Cenie go bardzo jako rozmowce i w sumie to od rozmow zaczelo sie nasze MY ![]()
Druga osoba byla moja siostra, ktora w wiekszosci mnie rozumiala i opowiadala jak to wyglada z jej perspektywy albo jak ona sobie radzila z takimi zmartwieniami ![]()
I tak i nie
wydaje mi sie , ze raczej te moje hustawki odbywaly sie we mnie . Ciagly niepokoj o maluszka , pomieszany z radoscia i oczekiwaniem sprawialy , ze rozne mysli przechodzily mi przez glowe a to oczywiscie w jakims stopniu odbijalo sie na moje zachowanie . Najgorzej bylo chyba przez 1 i ostatni trymestr .
1 to ciągły strach o to aby mała rozwijala sie prawidlowo
A koncowka , podejrzewam , ze wynikala glownie z tego , ze mała przenosilam a roznych histori sie nasluchalam
Ale nie mialqm etapu zebym wybuchala zloscią i płaczem bez powodu
Ja bałam się że moja gospodarka hormonalna pod tym względem oszaleje, ponieważ huśtawki nastrojów towarzyszyły mi przed miesiączką i myślałam że w ciąży to już w ogóle będzie kulminacja - niemniej jednak taka huśtawka podczas całego okresu ciąży zdarzyła mi się może z 2-3 razy i myślę że mogło jej w tym pomóc zmęczenie lub jakiś inny czynnik ![]()
Także na szczęście nie miałam huśtawek nastroju podczas ciąży, ale po porodzie w czasie połogu już tak😢
Co pomogło wrócić do równowagi? Chyba przeczekanie tego wszystkiego, wyciszenie sie i rozmowa z kimś kto naprawdę potrafi wysłuchać i pocieszyć.
Ja mam takie huśtawki nastrojów, aczkolwiek miałam je bez ciąży i to nawet większe. Mój mąż jest już tak przyzwyczajony, dlatego podchodzi do tego na luzie i zawsze stara się albo mnie uspokoić, albo załagodzić sytuację. Tak więc te ciążowe huśtawki to naprawdę pikuś przy tych, które miałam w okresie starania się o dziecko. Bo odstawienie antykoncepcji po ponad 10 latach i powrót objawów pcos robiło swoje. Do tego problemy z zajściem w ciążę, ciągła zmiana leczenia i lekarzy strasznie wpływało na moją psychikę i wtedy było naprawdę źle. Także aktualne huśtawki są do przeżycia i największym ratunkiem jest mój mąż .
Oj tak. Sama się czasem zastanawiałam co ze mną jest nie tak. Ogólnie to współczuję wszystkim którzy ze zmna w tedy byli
os śmiechu po łzy. Ale w ciąży i tak było znośnie. Połóg był znacznie gorszy niestety
![]()
nie, nie miałam żadnych huśtawek nastroju
niem miałam też żadnych zachcianek czy konkretnych smaków. Pod tym względem nic się w ciąży nie zmieniło
.
Więcej zachciewajek mam teraz karmiąc piersią. Huśtawki nastroju za to miałam zaraz po porodzie jak byłam w połogu. Wtedy zdawało się popłakać o śmiać jednocześnie ![]()
U mnie najgorzej było w 1 trymestrze, a teraz znowu w 3 , te huśtawki nastrojów są naprawdę męczące
no ale
Pomaga mi przede wszystkim spacer , rozmowa z bliskimi i wyjście gdzieś sama z koleżankami , albo słuchanie muzyki no i mega pomocny jest chłopak , uśmiech córki i to dużo mi wtedy pomaga
Oczywiście mialam.dni ze chciało mi sie płakać a na drugi dzien bylam szczesliwa mysle ze kazda kobieta ma takie hustawki nastroju
no cos tylko wspolczuc małżonka ![]()
![]()
![]()
@magdallenka08971 to prawda u mnie 2 trymestr był najlepszy pod względem nastroju i w ogóle wszystkiego. Najwięcej energii, chęci do życia, motywacji no ogólnie był fajny ten czas.
Ogólnie drugi trymestr przeważnie jest najlepszy bo jeszcze człowiek nie jest ociężały a z el drugiej strony już jest po pierwszym gdzie jest najbardziej stresujący
Dokladnie , tak tez czytalam i u mnie tez sie sprawdzilo , ze 2 byl naprawde “lajtowy” i najspokojniejszy
Dokładnie, a teraz znowu jestem śpiąca , che mi się płakać … teraz byle przetrwać do końca ![]()
![]()
![]()
W samej ciąży nie aż tak bardzo ale w połogu to był rollercoaster
Ciążę znosiłam naprawdę całkiem fajnie i takie huśtawki nastrojów nie dawały mi się mocno we znaki
mężowi chyba też nie. ![]()
![]()
Przynajmniej zbytnio się nie skarżył.na mnie ![]()
Wiadomo że z różnych przyczyn czasem miewałam gorszy nastrój, bo a do rodzinnie coś się zadziało, a to wyniki badań pojawiły się martwiące, więc czasami ten nastrój bywał gorszy, ale żeby dokuczały mi takie typowe wahania nastrojów, to nie ![]()
Za to u mnie, podobnie jak u @Anetteso_gmail.com w połogu - szaleństwo
chyba mogę powiedzieć, że huśtawki nastrojów to był jakiś wyższy level wtedy ![]()
![]()
Oj u mnie huśtawki nastrojów były widoczne , czasami potrafiłam popłakać się przy reklamie swiatecznej z allegro
rozczulała mnie bardzo:see_no_evil: hahha masakra zauważyłam że potrafiłam z byle czego płakać ale to głównie na początku ciąży ![]()
Mój chłopak zawsze jak idzie do pracy to że swoim kolegą sovie opowiadają jakie ich kobiety mają dzisiaj humorki , bo jego kolegi z pracy żona ma termin na Czerwiec a ja na lipiec i tak się akurat złożyło , że mają o czym rozmawiać ![]()
![]()
@Mama03 ja też miałam w 1 trymestrze tak , no czasami nie wiedziałam o co płaczę
albo się z każdym pokłóciłam a za chwilę normalnie gadałam i było mi głupio ![]()
Hahaha no to mają o czym “plotkować” przy pracy ![]()
oh ci panowie ![]()
![]()