Jeżeli chodzi o termoopakowanie to ja kupiłam przez przypadek - byłam w lumpeksie i widziałam, że leży właściwie nowiuśkie, w serduszka, więc wzięłam. Ale nie trzyma za długo ciepła (ale testowane w zimie, więc wiadomo, że szybciej się wychładza). Dodatkowo zawijam tą butle z wodą w folię aluminiową i dopiero wkładam do termoopakowania, żeby jeszcze dłużej wytrzymała.
Martyna-1988 dziękuje za obszerne informacje, bardzo to pomaga jak juz się wie od innych co można kupować a z czym zaczekać az dziecko sie urodzi,
Jak zastanawiasz się nad kupnem czegoś, to tu pisz. Wtedy będziemy pisać czy jest sens czy nie (oczywiście opinie będą subiektywne ;p )
a termoopakowanie?
ktore Waszym zdaniem nalepiej sie spisuje i pozwala utrzymac odpowiednia temperature?
zwykle czy styropianowe??
Hmm, nawet nie wiedziałam, że są jakieś rodzaje. Tak jak mówię, kupiłam w zasadzie przez przypadek i mam takie zwykłe. Nie mam porównania.
Jak wyjeżdżałam gdzieś i wiedziałam, że w tym czasie będę musiała podać butlę to przed samym wyjściem wlewałam do butelki wrzątek. Butelkę owijałam folią aluminiową i dopiero wkładałam do termoopakowania. Po 1,5-2 godz. woda była w temp. idealnej do podania. Testowane w zimie, więc wiadomo, że temperatura szybciej ucieka. Jak będzie cieplej, to na pewno będzie trzymać dłużej.
Haha - z innego wątku właśnie wyszłam i natchnęła mnie myśl, ze z jednej strony wpiera nam się, że wszystko powinno być ECO, naturalne, że dupkę myć wodą, a z drugiej wpychają nam miliony niepotrzebnych akcesoriów ![]()
Trzeba po prostu wszystkiego używać racjonalnie, z głową i tak aby było więcej korzyści niż szkód ![]()
Masz racje trzeba mieć zdrowy rozsądek i nie dać się zwariować. Ja na przykład miałam założenie ze nie kupuje żadnych zabawek , grzechotek, gryzakÓw. I tego się trzymałam. I nie żałuję bo po chrzcinach mój pokój wygląda jak sklep z zabawkami. To potwierdza Mój tezę ze nie ma co kupować wszystkiego za wcześnie.
Zgadzam się z Zosią i Zuzanną. Przykład: kuzynka mojego męża z Warszawy dała nam sporo rzeczy po swojej córci m.in. pojemnik na zużyte pieluchy, jak dla mnie to jest przedmiot zbierający kurz, bo pieluchy, jak brzydko pachniały tak brzydko pachną i pojemnik nie zniwelował przykrego zapachu, więc teraz jest piwnicy.
Justyna, a czym ten pojemnik na brudne pieluchy różni się od śmietnika? To nie to samo? Czy kolejny dziwny gadżet?
A no właśnie dobre pytanie. Ja mam zwykły kosz na śmieci i tam wrzucam zużyte pieluchy. Jest ich na tyle dużo - same wiecie że i tak worek wymieniam codziennie lub co półtora dnia. Myślę że taki specjalny pojemnik to tylko zbędny wydatek.
rowniez jestem takiego zdania do ograniczania sie do minimum.
Tak jak pisala Zuzanna dziecko jest male ciagle ktos je odwiedza i nigdy nie przychodzi z pustymi rekami, wiec zbednych lub niezbednych rzeczy w domu szybko przybywa.
Justyna mowisz o tym pojemniku na pieluchy - no wlasnie mozna go zastapic zwyklym koszem na odpady, a najlepiej od razu wyniesc do smietnika na dwor zeby w domu nie smierdzialo.
Takimi samymi zbednymi rzeczami dla mnie jest np sparzacz czy monitor oddechu… Wydane pieniadze w sumie nie potrzebnie… A tylko kolejne rzeczy ktore sie kurza…
alicjas132 i dziewczyny dla mnie ten pojemnik niczym się nie różni od śmietnika i jest to zbędny wydatek i zbieracz kurzu dlatego jest schowany w piwnicy, aczkolwiek moja teściowa uważa inaczej i pewnie wiele rodziców skusi się na taki gadżet, a sieciówki dziecięce na tym zarobią.
Dziewczyny no nie ma siły. Jak się tam wrzuci pampersa z kupą to będzie śmierdzieć, bo to nie magiczny pojemnik. Nie ma co, ja tez uważam to za bardzo zbędny gadżet. Po co smrodzić w pokoju. Do ogólnego kosza wystarczy wrzucać i niech już w jednym miejscu śmierdoli. Woreczki zapachowe się u mnie sprawdziły na takie mega śmierdziele, a nic nie zastąpi pójścia ze śmieciami po prostu
Nawet jak się tam wleje olejku na dno to jeszcze gorzej cuchnie. Pojemnik się nazywa, że na zużyte pampresy ale według mnie niczym się nie różni od zwykłego śmietnika tylko ceną…
Przykład: synuś w lipcu był w szpitalu, bo miał śródmiąższowe zapalenie płuc, teściowa przywiozła do szpitala pojemnik, bo niby taki fantastyczny, przez góra miesiąc go używaliśmy. Lato, ciepło, śmierdzi, worka z tego pojemnika nie wyrzuca się tak często, jak śmieci, więc robiliśmy pa, pa. Naprawdę zbędny gadżet.
dobrze że nie kupowałam tego pojemnika, bo nie wyobrażam sobie żeby stał nam w pokoju…jeszcze pampersy z samym moczem mogłyby być, ale te z kupami? no przecież cały dom by śmierdział, nie wiem kto wymyślił ten pojemnik, ale chyba do końca do nie był przemyślany pomysł
My też dostaliśmy od znajomych taki pojemnik. Wytrzymał u nas latem dwa dni. Po pierwsze plącze się pod nogami bo nie wiadomo gdzie tak na prawdę to trzymać, koło komody z przewijakiem? Koło łóżeczka? Po drugie na początku gdzie tych pieluch jest więcej to i tak trzeba było go opróżniać raz dziennie. Po trzecie smród to smród
i zbiorowisko bakterii.
Pojemnik na pewno wymyślił, jakiś facet, nie mający dzieci, chcący zarobić sporą kasę na tym gadżecie.
I mu się udało naciągnąć naiwnych i zarobi. AMEN.
Izka - sterylizator i monitor oddechu - też tego nie kumam. A często te rzeczy pojawiały się jako “must have” młodej mamy.
Martyna a slyszalas o cytuje “smierci lozeczkowej”?
kiedy nie ma monitora oddechu? ![]()
Jesli chodz o sterylizator chyba kazda.z nas ma w domu karnki czy czajniik i wode zeby ja zagotowac i ewentualnie wyparzyc smoczki czy butelke…
Martyna a jakich chusteczek uzywasz? Moze sprobuj zmienic?