Drogie mamy, czy Waszym zdaniem opieka nad dzieckiem, które jeszcze nie chodzi jest łatwiejsza czy trudniejsza od opieki nad maluszkiem, który zaczyna się samodzielnie poruszać? Który z tych etapów był dla Was łatwiejszy? Co się zmieniło? Czy wymagało to kolejnej reorganizacji codzienności? ![]()
Mój synek jeszcze się nie przemieszcza, ale jestem świadoma tego, że jak będzie raczkował czy chodził to będzie trudniej. Będę musiała pilnować żeby nic sobie nie zrobił, a także zeby nie podjadał karmy psów ![]()
Zanim synek zacznie się przemieszczać to będziemy musieli dobrze zabezpieczyć dom, żeby nic synkowi sie nie stało. Planuje zabezpieczyć kontakty, pozbyć się z dolnych półek w kuchni szklanych naczyń i słoików, a przede wszystkim musimy zamontować bramki, żeby synek nie miał dostępu do schodów
U mnie zdecydowanie łatwiejszy był etap u syna kiedy dziecko jeszcze się nie przemieszczało
Oczywiście był wtedy inny rodzaj zmęczenia dużo noszenia, usypiania, mniej „wolnych rąk” ale przynajmniej było przewidywalnie i bezpieczniej. Teraz póki co jestem też na etapie gdzie mała nie chodzi , waży trochę więcej i Ręce od noszenia potrafią drętwieć . Ale i tak myślę że jest lżej jak maluch jeszcze nie chodzi ![]()
![]()
![]()
![]()
Moja mała dopiero zaczyna raczkowac , ale gdy bratowa trafiła do szpitala mialam pod opieką moja nie przemieszczajaca sie corke i bratanka , ktory zaczynał chodzic .
Chyba ciezko jest to porownac . Z jednej strony przy chodzącym dziecku trzeba miec oczy do okola glowy i potrafic przewidywac kazdą mozliwą sytuacje , a z drugiej dzieci , ktore jeszcze nie chodza są bardziej zalezne od tego co my im zaproponujemy .
Wydaje mi sie , ze smialo mozna powiedziec , ze wymagania są na rowni .
Chociaz gdy mała byla dzieckiem glownie leżacym to wiadomo , moglam ją zostawić w lozeczku czy na macie a sama pozmywac czy na szybko zrobic co innego , gdy zaczela teoche raczkowac to juz jest teoszke trudniej , bo lezac na macie moze sie przemiescic , uderzyc glowka , wiec ciagle trzeba miec na nią oko
Kazdy etap ma w sobie cos trudnego jak i latwego.
Uwielbialam ten okres noworodkowy i wspolne mini drzemki, ale tez pamietam ze nie bardzo moglam cokolwiek sama zrobic. Wiec wolalam jak juz dziecho chociaz raczkowało ![]()
Wtedy moglo sie choc chwile zajac czyms a ja np robie obiad.
Teraz syn juz chodzi i troche tesknoe za tym jak byl taki malutki i spal na moim brzuszku " na leniwca"
My jeszcze jesteśmy na etapie gdzie maluch nie raczkuje ani nie chodzi i na chwilę obecną wydaje mi się że jest to łatwiejsze od chodzącego malucha. Oczywiście już trzeba uważać ponieważ ma etap obracania się i robi się niebezpiecznie w szczególności kiedy leży na przewijaku lub na łóżku.
Jak zacznie już chodzić dom trzeba będzie odpowiednio zabezpieczyć żeby nie zrobił sobie krzywdy. Potrzebne będzie zabezpieczenie szafek czy zrobienie barierki przy schodach i pilnowanie dziadków aby widocznym miejscu nie zostawiali leków czy innych rzeczy które mało łatwością i będzie mógł wziąć do buzi. Nie bez powodu mówi się że jak dziecko chodzi to trzeba mieć oczy dookoła głowy ![]()
sąsiadka akurat ma roczne chodzące już dziecko i gdy spotykamy się na spacerze to zazdrości mi tych chwil że moge swobodnie pojeździć wózkiem ![]()
U mnie zdecydowanie łatwiej było, gdy mała jeszcze nie chodziła
Jak zaczęło się sama chodzić , to nagle oczy trzeba mieć dookoła głowy i wszystko w domu zabezpieczać
Dla mnie gdy pierwsza nie chodzila to bylo więcej na głowie bo trzeba było koło niej żeby nie upadła na głowę, a jak zaczęla chodzić to juz było lżej mi, a przy drugiej na odwrót mam , jakby wolniej zaczynała chodzić to byłoby mi lżej l a tak to muszę za tą i za tą na zmianę latac:wink:
właśnie mlodsza wychodzi na zjeżdżalnie i zaczęła sama zjeżdżać wiec mam oczy lekko powiem dookoła głowy ![]()
![]()
Powiem tak każdy etap jest trudny na swój sposób. Z jednej strony masz noworodka a który na tobie non stop wisi nie możesz za bardzo się z tego powodu ruszać ale przynajmniej masz pewność że jest dokładnie w tym miejscu gdzie go zostawisz.
Są dzieciaczki które śpią możesz dużo zrobić to już w ogóle jest luksus. Lub nawet maluszki które same się czymś zainteresują.
Moja jeszcze nie chodzi ani nie raczkuje ale już zaczęła pełzać i robi to niczym piorun. Mając starsze rodzeństwo rodzic musi mieć oczy dookoła głowy może się okazać że rzecz która nie powinna znaleźć się przy maluchu tam jest chociaż jeszcze chwilę temu nie było. Więc kojec inny ratunki są bardzo potrzebne
Moja corka jak nie chodziła jeszcze bardzo chciałam zeby juz chodziło a jak zaczęła zastanawiałam sie co mi było zle jak sobie leżała ![]()
![]()
![]()
u nas zdecysowanie etap leżenia byl łatwiejszy ![]()
![]()
![]()
To są różne etapy i ciężko tak jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie ![]()
Wg mnie każdy ten etap ma swoje plusy i minusy ale jak miałabym to określić to wydaje mi się że trudniejszy jest etap gdy dziecko jeszcze nie chodzi po takim względem że niby nie pójdzie nigdzie i nie zrobi czegoś ale przez to że nie jest mobilne to jest od nas całkowicie zależne i się złości jak nie może się obrócić z pleców na brzuch i na odwrót i mu się nudzi jak leży i trzeba się mocno angażować by mu ten czas „zorganizować” a do tego dochodzi połóg i nie przespane noce które tego nie ułatwiają.
Zdecydowanie dla mnie ten czas jak mały zaczął raczkować, a potem chodzić jest spokojniejszy bo mały już potrafi się chwilę sam sobą zająć
dom mamy zabezpieczony tak że jak zniknie w pokoju i go nie widzę przez chwilę to wiem że nie zrobi sobie krzywdy. Wszystko mamy odpowiednio zabezpieczone. Gorzej jak jesteśmy u teściowej bo tam trzeba krok w krok chodzić za małym bo dom nie jest przystosowany pod malucha.
Ojj, ja w momencie kiedy mam już teraz porównanie co do opieki nad maluszkiem, który sobie spokojnie potrafi leżeć w łóżeczku, czy w wózeczku, bądź być na macie, bawić się i być bezpiecznym, a teraz, gdy ten Maluch potrafi zajrzeć już samodzielnie w każdy kąt i to z predkoscią światła, zdecydowanie uważam, że łatwiej było mi zająć się nim wtedy, kiedy jeszcze tak nie buszował po każdym kącie w domu
jednak obecnie wymaga o wiele więcej uwagi, opieki, aby nie stało mu się nic złego, a nie można spuścić go nawet na moment z oka ![]()
![]()
O wiele trudniej jest mi teraz zająć się takimi podstawowymi czynnościami dnia codziennego, typu posprzątanie, ugotowanie, obiadu, wstawienie prania, a często nawet ciężko mi skorzystać z toalety ![]()
Dlatego właśnie to, co wcześniej sprawdzało mi się w ciągu dnia, tak teraz musiało ulec zmianie, musiałam przeorganizować ponownie wszystko i teraz obiady muszę mieć gotowe wcześniej, sprzątam gdy mąż jest w domu i może przejąć opiekę, a z resztą idziemy na żywioł, jak jest drzemka to nadrabiam pewne obowiązki, a czasami po prostu pewnych rzeczy nie jestem w stanie wykonać i musiałam nauczyć się odpuścić w pewnych sytuacjach, bo jednak ten mały człowieczek wymaga tylko coraz to więcej uwagi ![]()
Wydaje mi się, że jak już zaczyna chodzić to jest trochę łatwiej
bo jednak jest trochę starszy i więcej rozumie , można się już jakoś dogadać, coś pokazać, wytłumaczyć a przy takim maluszku co jeszcze nie chodzi to wszystko na rękach i zgadywanie o co chodzi
Ale wiadomo, że wtedy z kolei zaczyna się bieganie za nim wszędzie i pilnowanie na każdym kroku więc też to jest bardzo wymagające bo nagle dziecko już nie siedzi w miejscu
Wydaję mi się że żaden etap nie jest łatwy.
Jest na pewno inny.
Dziecko nie chodzące jak śpi i je to dobrze ale jak potrzebuje dużo noszenia na rękach to też człowiek jest wykończony.
Dziecko chodzące, mniej noszenia ale więcej uwagi i oczy dookoła głowy.
Nie wiem co było dla mnie łatwiejsze, nie umiem odpowiedzieć ![]()
U mnie na przykładzie córki mogę powiedzieć, że każdy etap ma swoje „wyzwania”, ale są one po prostu inne ![]()
Kiedy jeszcze nie chodziła i była takim bardziej „stacjonarnym” maluszkiem, było pod pewnymi względami łatwiej – tam gdzie ją położyłam, tam była
Mogłam spokojniej coś zrobić w domu, mniej się martwiłam o bezpieczeństwo. Ale z kolei było więcej noszenia, uspokajania, pilnowania snu i rytmu dnia.
Natomiast kiedy zaczęła się samodzielnie poruszać (najpierw raczkowanie, potem chodzenie), zrobiło się… intensywniej
Trzeba było mieć oczy dookoła głowy, zabezpieczyć dom, ciągle za nią chodzić i pilnować, żeby sobie krzywdy nie zrobiła. Dzień zrobił się bardziej „aktywny”, mniej siedzenia, więcej biegania ![]()
Bo wszystko zależy właśnie jak się w tym domu uporządkuje. Ja jakoś tam mam uporządkowane że nawet jak chwilę na małych nie patrzę bo idzie do pokoju to i tak wiem że nic sobie nie zrobi ![]()
Wiesz u mnie na przykład że czy magicznie się pojawiają bo co z tego jak wiem że wieczorem czegoś nie było Ale przed pójściem do przedszkola moja potrafi już wsadzić rzeczy relatywnie niebezpieczne i później ojej zapomniało mi się
Ja myślę, że każdy etap ma w sobie coś wyjątkowego ![]()
![]()
![]()
Z noworodkiem czy kilkumiesięcznym bobasem trzeba mieć trochę więcej czasu na bliskość. Czasem więcej śpi. Z kolei po pół roku jak to mówią dziecko się już trochę zabawi i też jest łatwiej, bo już lepiej się znamy i wiemy jakie ma potrzeby
jak zaczyna chodzić trzeba z kolei czasem trochę więcej uwagi, żeby nie zrobiło sobie krzywdy.
Reasumując przy dwójce dzieci pierwsze tygodnie to był dramat i zmęczenie, ale nie wymazałabym tego czasu. Dziś synek ma 4,5 miesiąca, a ja już wiem, że niedługo będę tęsknić za bobaskiem, bo z dnia na dzień czymś innym mnie zaskakuje ![]()
![]()
![]()
Czyli macie już zaplanowane, jak zabezpieczycie dom? ![]()
Dziękujemy za podzielenie się przemyśleniami!
![]()