Elektryczne hulajnogi

Takie reportaże mogą otworzyć oczy rodzicom i uświadomić dzieciom, że jazda hulajnogą to nie zabawa „na dziko”, tylko coś, do czego trzeba podejść z głową dosłownie i w przenośni.

4 polubienia

Dokładnie tak to naprawdę przerażające, jak łatwo dostępna jest wiedza o zdejmowaniu blokad, i jak niewiele osób zdaje sobie sprawę z konsekwencji.

3 polubienia

Tylko szkoda , że nie każdy bierze to do siebie

1 polubienie

Niestety… a potem jest tylko płacz i za późno

2 polubienia

Mam osobiscie bardzo negatywne zdanie. O ludziach którzy na nich jeżdżą i o rodzicach którzy kupują je swoim dzieciom. Miałam wiele razy sytuację, w której osoba wjechała na pasy na hulajnodze bez zatrzymania się i z prędkością zdecydowanie większą niż 20 km/h

Hulajnoga to fajna sprawa, ale tylko wtedy, gdy używa się jej z głową. A jak ktoś wjeżdża na pasy bez myślenia o innych, to aż strach pomyśleć, co może się wydarzyć…

1 polubienie

Liczy się tylko prędkość i zabawa, a konsekwencje mogą być tragiczne.

Ostatnio przezylam szok, jechalam z mezem z zakupow autem. Skrecalismy. Maz zawsze ostroznie jezdzil, bardzo bezpiecznie sie z nim czuje. Nie szarzuje,nie wyprzedza bo zaoszczedzi minute itp.
Widzialam ze spojrzal czy po sciezce nikt nie jedzie i zaczal jechac i ni stad ni z dooopy wyjechal facet na hulajnodze. Nie tej z wypozyczalni. Wygladala insczej. On jechal z pewnoscia ponad 40km na h, ja tez sie rozejrzalam i go nie widzialam ! Z taka predkoscia wyjechal zza krzakow ( tam jest taki lekki skret) i wjechal na pasy ( sciezka) ze szok ! Maz hamulec w podloge a ja wlasnie wtedy powiedzialam ze jednak nie cjce robic prawka… jeszcze niedawno o tym myslalam bo dwojka dzieci, bo moglabym miec malego Space Stara od babci w naprawde dobrym stanie i w automacie…
Ale po tej akcji pomyslalam : taki idiota bez kasku wyjedzie mi na sciezke jadac hiper szybko i co ? I wyrzuty sumienia do konca zycia, sady, wyroki…

Takie sytuacje naprawdę potrafią wstrząsnąć i zostawić ślad na długo. Niby jedziesz przepisowo, uważasz, a tu nagle ktoś kompletnie nieodpowiedzialny stwarza zagrożenie… i to Ty musiałabyś później ponosić tego konsekwencje…

Wczoraj znowu w uwadze bylo o hulajnogach…

U mnie w miescie w zeszla sobote policja i starostwi zorganizowali na rynku cos typu ezpieczne miasteczko z hulajnigami eleltrycznymi. Byly pogadanki tor przeszkod dla hulajnog elektrtcznych itp. Ratownicy medyczni pokazywali na arbuzie co sie dzieje z glowa jak uderzy o kraweznik bez kasku itp. Na koncu rozdawali odblaski i 5 kaskow … ale te kaski to byly dawane jako nagrody bo byly tez konkursy ze znajonosci przepiswo itp…

i wcale się nie dziwię, że Cię to wytrąciło z równowagi. Takie sytuacje zostają w głowie na długo, nawet jeśli nic się fizycznie nie stało.

1 polubienie

chociaż szkoda, że trzeba aż takich pokazów, żeby niektórzy zrozumieli, jak niebezpieczne może być poruszanie się hulajnogą bez kasku

1 polubienie

Co chwilę jakieś wypadki dziś znowu w wiadomościach hulajnoga słuchawki w uszach i zderzenie z tramwajem cud że wszystko dobrze się skończyło

1 polubienie

Teraz coraz wiecej bedzie wypadkow na hulajnodze niz na rowerze czy motorze

Też to widziałam, bezmyślni są ludzie

Pędzenie hulajnogą 40+ km/h, bez kasku, zza krzaków, na przejazd rowerowy/pasy to skrajna nieodpowiedzialność, za którą nie powinien odpowiadać kierowca, który jedzie zgodnie z przepisami i ostrożnie.

Jeśli wcześniej czułaś, że chcesz mieć prawo jazdy, że byłoby Ci to przydatne z dziećmi, to nie pozwól, żeby czyjaś bezmyślność odebrała Ci coś, co może dać Ci niezależność i wygodę.

1 polubienie

Teoretycznie wjechal na pasy wiec bylaby wina kierowcy bo mial tylko strzalke. No ale oni pojawiaja sie serio znikad czasem.
Kilkanascie lat temu mialam wypadek, w dosc sporym wozem z naczepa na ktorej byl jakis wysiegnik. Kierowca zasnal za kierownica. Nic mi sie nie stalo i to byl cud. Cudem bylo yez to ze jechalismy starym bwm ktory mial po prostu stare dobre blachy, a mielismy jechac Merivą ale kolega cos sie zasmial ze tefo gówna malego nie prowadzi :rofl: na policji dowiedzialam sie ze gdybysmy jechali tym malym gownem to wszyscy bysmy zgineli bo to sie zgina w harmonijkę… od tefo czasu bardzo sie boje na drodze. Nie ufam nikomu. Jezdze tylko z moim mezem bo on naprawde jezdzi dobrze i nie wyglupia sie. Po wypadku nie chcialam miec prawka ale maz co chwile mnie pyta czy jednak nie chce sprobowac, a ja nie potrafie jakos sie przelamac… ale ostatnio pomyslalam ze moze jak mnie wywiezie gszies na prosta droge i wsiade za kierownice to zlapie bakcyla i w ogole…

Ale z drugiej strony super, że mimo wszystko pojawiła się myśl, że może jednak spróbujesz. I to bez presji, bez ciśnienia na prawko, tylko po prostu… może warto dać sobie szansę na spokojne sprawdzenie, jak się z tym czujesz.

Miałam podobe myśli… ale sie przełamałam i w koncu zapislaam sie dzięki narzeczonemu na kurs ,tez mialam zniżkę bo to jego klienci byli i dodatkowe godziny jazdy :slight_smile: nie zdalam za 1szym razem, egzaminator buc , wiec po dłuższym czasie po tym poszlam na dodatkowe jazdy u innego gościa i zdalam 15 lutego o godz 19.40 , wielki snieg :slight_smile: wjechalam w zaspę i wyjechać nie mogalam , a z nerwów gadałam jak najęta do egzaminatora że " skoro wjechalam to i wyjade Panu z tej zaspy tyłem " a gazowalam tak głośno ,że ludzie sie oglądali hahaah małego tego to narzeczony nie wiedzial ze chodzę na jazdy , udawalo sie mi tak ze albo narzeczony byl w pracy albo ze ide np do jego rodziców , a jak juz zdalam egz i przyjechał po mnie w polowie drogi ,bo przecież dla niego wersja ze z kolezankami sie widze , kazalam podjechac pod zabke ,kupiłam wodke i pojechaliśmy do jego rodziców , wyciagam flaszke i patrzy na mnie jak na cudaka i pyta czy jestem w ciazy hahahaha ale mial zdziwinie jak trzęsącą ręką pokazalam mu zaświadczene o zdaniu prawka ;D powiedziałam ze to Twój prezent walentynkowy ;D