Elektryczne hulajnogi

u sasiada jest kot ,a raczej byly 2 , i łażą po naszym podwórku. Corka ma frajde ale kup sąsiedzi po nim juz nie sprzątaja :confused:

Trudno ,to jego bezpieczeństwo chodzi.

O właśnie, do mojej mamy też przychodzą czyjeś koty i nikt po nich nie sprząta. Ludzie tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, co takiemu kotu może się stać na wolności i co on może zrobić. Niestety ale to drapieżnik, atakuje ptaki, myszy, może się zarazić czymś od jakiegoś dzikiego zwierzęcia, w ogóle przynieść z dworu kleszcze i inne choroby.
A ile razy na facebooku widzę, że komuś zaginął, uciekł i ile się widzi rozjechanych kotów… już pół biedy, jak ucierpi tylko kot, ale kot może wybiec na drogę niespodziewanie, a ktoś wykona jakiś manewr i w coś wjedzie…

1 polubienie

2 miesiace temu zostal rozjechany kot pod moja brama. Wychodzilam z 5letnim synem z domu. Chyba nie musze tłumaczyć jak bardzi to przezyl, wzielam z domu pieluszke tetrową i przenioslam go na pobocze i zadzwonilam po sluzby. Syn plakal. Szlochal. Pytal dlaczego ktos go wypuscil z domu, nie mogl zrozumiec ze ktos w ogole tak robi i dlaczego, przeciez przez to teraz nie zyje… trauma dla dziecka, serio. Swoja droga ja sama to mocno przezylam, az mi sie rece trzesly …
Na szczescie przyjechali dosc szybko bo jak wracalismy to akurat stali i zabierali. No nie mniej jednak to byl czyjs kot, ktory do domu juz nie wroci…

1 polubienie

No właśnie, takie sytuacje mogą być naprawdę traumatyczne dla dzieci, niekiedy też dla dorosłych, bo każdy ma inną psychikę…
sama ostatnio jechałam z zakupów do domu, na drogę wybiegł mi kot i odruchowo skręciłam koła, całe szczęście w ostatniej chwili wróciłam na swój pas. Kota niestety potraciłam, ale uniknęłam zderzenia czołowego z innym autem, które jechało z przeciwnego pasa… gdybym w ostatniej chwili nie skręciła, może moja córka nie miałaby teraz mamy tylko dlatego, że ktoś wypuścił swojego kota…

Najważniejsze, że Tobie i córce nic się nie stało. Szkoda kota, ale zrobiłaś, co mogłaś , czasem naprawdę nie da się inaczej…

1 polubienie

Córka całe szczęście ze mną nie jechała. Kota faktycznie szkoda, bardzo długo sama to przeżywałam, bo niestety ale nie przeżył zderzenia… :frowning:

Dobrze, że nic Ci się nie stało. Serio, ułamek sekundy i wszystko mogło się skończyć inaczej. Ludzie powinni bardziej pilnować swoich zwierząt…

2 polubienia

Takie sytuacje zostają długo w głowie.

1 polubienie

To prawda jeśli ma się zwierzę trzeba je pilnować

No zdarzają się takie historie, dobrze że nic ci się nie stało

Moich znajomych sąsiedzi kota mają na smyczy jak wychodzą na dwór

Musze Wam powiedziec ze u mnke wzieli sie za tych na hulajnogach… na promemadzie wiecej patroli jest i to nke ze siedza w samochodzie na parkingu i patrza tylko spaceruja… no i jezdzi ich mniej i wolniej…

Fajnie, że są patrole i coś się z tym robi , od razu bezpieczniej dla wszystkich

Nooo. Lepiej soe spaceruje … nie trzeba sie ogladac dookola czy cos jedzie

I bardzo dobrze, chociaż biorą za niego odpowiedzialność i dbają o jego bezpieczeństwo oraz o bezpieczeństwo reszty społeczeństwa
U nas też dużo osób spaceruje z kotami na smyczy

U nas na osiedlu też sporo osób ma siatki dla kotów i spaceruje z nimi na smyczy

Super, że w końcu zaczęli reagować, oby tak dalej

Bardzo dobrze, że w końcu się za to zabrali :smiley:

My mieszkamy na polu wokół nie ma domów mało samochodów przejeżdża u nas biegają luzem na podwórku