Dom pacjenta a obuwie?

Witam! czy są tu położne lub pielęgniarki które pracują w środowisku? Ostatnio miałam taki przypadek jak weszłam do domu że zostałam poproszona o zdjęcie butów! czy któraś z was miała takie problem?
Bo kiedy mnie pacjent prosi o taką rzecz to ja zawsze odmawiam, tłumacząc ze sanepid nam nie pozwala!

Nie pracuję w środowisku, ale zdarza mi się być w domach podopiecznych…buty zawsze zdejmuję, moim zdaniem świadczy to o szacunku dla pracy gospodyni, która sprząta. Przemawiają za zdejmowaniem obuwia również względy sanitarne…ja nie lubię mieć “tego wszystkiego” zebranego na ulicach i chodnikach i wniesionego do mojego domu na podeszwach butów!

A waśnie ja się z tym nie zgodzę! ja wykonuje codziennie 5 a nawet 6 wizyt! i widzisz! odwiedzam różne miejsca u innych jest czysto a u innych nie! I tak chodząc sobie od domu do domu, kiedy zdejmuje buty to zbieram ich zarazki do swojego domu! ba, ale i je roznoszę po innych domach! W czasie kiedy wchodzę do domu nie zdejmując butów w czasie chodzenia po podwórku niszczę zarazki które zabrałam na butach! tak tłumacze to swoim pacjentkom! Nigdy lekarz rodzinny ani ratownicy (np. kiedy muszą przewieś Pacjentów, np transport) nie zdejmują butów!!! Bo to nie chodzi o kulturę tylko o własne bezpieczeństwo, kiedyś mi pacjenta swoje kapcie zaproponowała, a czy ja wiem co jej dolega? (bo pacjent kulturalny nie prosi o takie rzeczy ani lekarzy ani ratowników, no ale kiedy przychodzi położna czy też pielęgniarka to jej można powiedzieć co sie chce).
Właśnie chodzi mi o opinie osób pracujących w środowisku!

amnka ja w zeszłym roku ukończyłam kurs z zakresu pielęgniarstwa rodzinnego dla położnych i w ramach praktyk odbywałyśmy patronaże i nigdy nie zdejmowałyśmy obuwia…ba nawet o tym nie pomyślałyśmy! Nasi podopieczni po prostu nie zdają sobie sprawy że oprócz wizyty w ich dom czekają nas następne i setki kilometrów do pokonania…Położna rodzinna ( środowiskowa) wykonuje swoją pracę a nie idzie w ,gości’'…na herbatkę!

No właśnie Ewelina, ale czy reszta naszego środowiska to rozumie?, ja się kilka razy spotkałam z tym że poproszono mnie o zdjęcie butów, może ktoś inny się też z tym spotkał i jak wybrnął!?

Racja Ewelina ;nigdy nie zdejmuję butów upacjentek .Jak pada deszcz lub jest mokry śnieg proszę o scierkę do wytarcia obuwia i zwykle słyszę nie trzeba to się zetrze

Oczywiście mop wszystko wyczyści…można by bawić się w obuwie foliowe jednorazowego użytku ale ostatecznie za drogi interes. Nie oszukujmy się w czasie zwykle niezapowiedzianej wizyty patronażowej dom młodych rodziców często wywrócony jest do góry nogami…i nikt nie myśli o sprzątaniu…szczególnie na tygodniu.

Ciekawi mnie dziewczyny czy uprzedzacie kobiety o planowanej pierwszej wizycie w ich domu czy nie…

Ja zapowiadam się ponieważ młode mamy mają dużo spraw do załatwienia ;USC,ZUS,MOPS,PZU.Mój teren jest dość rozległy i wolę nie pocałować przsłowiowej klamki

No tak ale czy kiedy przychodzimy z zapowiedzianą wizytą do domu pacjenta to mamy pełny obraz warunków w jakich przebywa dziecko ? Czy nie masz problemu ze gdy chcesz się umówić z daną mamą telefonicznie to stale przekłada wizyty?Ja mam małego szkraba w domu i nie wspominam abyśmy wraz z mężem ciągle chodzili po urzędach …może to kwestia organizacji…bo mój ślubny załatwił wszystko w dwa dni…bo pesel dziecka nadają od ręki i można ekspresowo złożyć papiery o becikowe…z którym spora część rodziców zwleka.

ja zapowiadam swoje wizyty, moje pacjentki znam wcześniej, juz w okresie ciąży i widze jak się przygotowują na przyjście swego dziecka! Kiedyś można było się nie umawiać, ale w dzisiejszej dobie raczej należy, choć wiem że powinno się swoje wizyty pierwsze mieć niezapowiedziane! Ja też mam dość rozległy teren i wole jak pacjentka jest w domu, niż jechać i jej nie zastać. A tak naprawdę patologia jeśli jest to widać to!

Jeśli większość pacjentek prowadziłaś już w okresie ciąży to zmienia postać rzeczy bo zwykle zna się je na wylot a także ich problemy…i w takim przypadku można spokojnie zapowiedzieć się z wizytą.

A ciekawi mnie czy zajmujecie się także ,zaproszeniami’’ na szczepienia czy oddajecie ten temat pielęgniarce środowiskowej? Znam przychodnie gdzie to położna w czasie swojej pracy w terenie chodzi po domach i wręcza imienne zaproszenia na szczepienia…w innych na szczęście zaprasza telefonicznie…ale są to wyjątki, dla mnie wydaje się to trochę głupie bo to rodzicom powinno zależeć na szczepieniach swojej pociechy i do nich należy pilnowanie terminów.

Ewelina napisałaś ‘‘mój ślubny’’,a przecież nie wszystkie mamy są mężatkami i wówczas muszą same biegać po urzędach ,masz rację to kwestia organizacji .Na pierszą wizytę wszystcy czekają więc raczej jest ok .Jak podejrzewam ,że coś nie tak jest to mówię będę przychodziła często ale nie podaje terminu .

w mojej przychodni to pielęgniarki środowiskowe o to dbają! u nas jest tak że pacjent jest umawiany z szczepienia na szczepienie, chyba ze dziecko zachoruje to już rodzic jest informowany kiedy ma się zgłosić i to on musi tego pilnować! jesli chodzi o to że rodzicom zalezy na szczepieniach to bywa różnie! niektórzy nie chcą szczepić a niektórzy są za ale wolą poczekać, jak dziecko będzie większe!

Racja ale wybór kobiety czy jest ona mężatką czy żyje w związku partnerskim… teraz nie ma aż takiej bieganiny jak kiedyś…

A z jakimi problemami spotykacie się jeszcze w środowisku ?

Najczęstszy problem to laktacji i karmienie piersią! Ja się z tym spotykam. Są tez inne problemy jak codzienna pielęgnacja, czasami przewijanie sprawia trudność i jak oglądam dzieciaki to widać jak mają niedomyte pupy, wtedy pokazuje jak powinno to wyglądać, czy też kąpiel do tego mam dużo pytań. A czasami są nawet problemy o których lepiej nie pisać bo tu oczywiście kłania się wiedza którą rodzice powinni zdobyć uczęszczając do szkoły rodzenia czy nawet ot tak poczytać!

Oj tak problemy z laktacją, przystawieniem do piersi czy pielęgnacją maleństwa najczęściej sprawiają młodym rodzicom wiele trudności i potrzebują oni wsparcia i zachęty…ale chodziło mi raczej o problemy z którymi MY zmagamy się w pracy w terenie aniżeli nasi ,podopieczni’'…np. problemy z transportem, czy pracodawca zwraca Wam koszty poniesione wskutek dotarcia do domu pacjenta?

U mnie wszystko jest pokrywane z pracy! W zimę jest problem dotarcia do dalekich pacjentów a tak to raczej nie mam problemu! Czasami z dodzwonieniem się do pacjentki jest to wtedy jadę w ciemno! i bywa różnie!

Pracodawca powinien zapewnić jednorazowe folie na buty. Jednak w Polce mozna o tym pomarzyć. …

Pracodawca powinien TO i TAMTO ALE zwykle jak same o siebie nie zadbamy to nikt tego nie zrobi…

Amnka cieszę się że koszty dojazdów do pacjentów pokrywa Wam pracodawca u nas jest to marny ale stały dodatek obok podstawy ale jeśli koleżanki obejmują swym rejonem dane osiedle muszą im wystarczyć własne nogi…ale za to jakie wysportowane dziewczyny :).

A chciałam poruszyć jeszcze temat zestawów do porodu i do reanimacji czy taki posiadacie i jakie jest Wasze postępowanie w przypadku kończącej się daty ważności bo ostatnio moja koleżanka miała z tym duży problem bo pracodawca nie chciał się zmierzyć z tym problemem. Poleciłam jej wówczas wystosowanie pisma z uzasadnieniem o zakup takiego zestawu i o dziwo odpowiedz pozytywna była natychmiastowa…

jak u mnie kończy się data ważności to zmieniam na nowy! tz kupuje już gotowy zestaw porodowy! i to samo jest z zestaw reanimacyjnym!

nie rozumiem że pracodawca czegoś nie chce kupić!? są wytyczne co należy mieć w torbie patronażowej i nie ma zmiłuj się jak przychodzi kontrola to to ma być albo mandat! czy też kara!
my staramy się mieć wszystko co należy, są wytyczne i już, z nimi się nie dyskutuje!