A jednak zdarzają się pracodawcy którzy oszczędzają na podstawowym wyposażeniu bez którego aż strach pójść w teren…bo nigdy nie wiadomo z kim będziemy miały kontakt…
Pracodawca zawsze wyjdzie obronną ręką a mandat zapłaci położna z własnej kieszeni dlatego ja zawsze powtarzam że gdy pracodawca nie chce czegoś zaakceptować kiedy go prosimy to trzeba z urzędu napisać pismo na które teoretycznie musi odpowiedzieć a sam na siebie krzyżyka nie postawi…Mam koleżankę która zestaw do porodu poddaje powtórnej sterylizacji gdy kończy się data ważności w zaprzyjaźnionym szpitalu tylko szkoda że zestaw wygląda jakby miał ze 100 lat…
Wszystko jest dobrze jak jest dobrze! gorzej jak jest przypadek kiedy coś należy mieć a tego się nie ma a jest sytuacja w której trzeba tego czegoś użyć! miałyśmy taka sytuację, wpada lekarz do zabiegowego i krzyczy zestaw bierzcie zestaw reanimacyjny, my przed przychodnię a tam leży człowiek więc wszyscy pomagają, jedna się wkuwa, lekarz wykonuje masaż serca ja z lekarzem zakładam rurkę ustno - gardłową i wentylujemy! i teraz niech czegoś nie będzie czy warka ambu i rurek, to jak można się wytłumaczyć przed prokuratorem, to już nie ważne że człowiek został przywieziony już z niebijącym sercem, bez oddechu przez niewiadomy czas, ale pomóc trzeba!!!
Racja ! …ale jak rozmawiać z pracodawcą ,skąpcem’’ dla którego ludzkie życie to za mało…Niektóre z nas podejmują się takiego ryzyka gdyż nie mają możliwości innego zatrudnienia. Przestarzały lub niesprawny sprzęt to chyba wizytówka polskiej służby zdrowia…