Dołącz do programu testowego #teamLOVI! (wrzesień 2026)

U nas też, ale mój partner mógł być na noc i był wszystkie dni ze mną , i nie musieliśmy płacić .

@Monika99 nam się trafiło że nie musieliśmy płacić :smiley: Ale kupiliśmy słodkości do kawy i kawę położnym

1 polubienie

Ale super, w szpitalu który rozważaliśmy położne mówiły że czasami ludzie zajmują bo bardzo chcą mieć salę rodzinną i być razem a ostatecznie tatuś wraca do domu czy wychodzi na kilka godzin do pracy i niepotrzebnie zajmują miejsce.

Dokładnie, sama jego obecność myślę że bardzo mi pomoże
@Po.prostu.mama ooo to bardzo miło z waszej strony, jeżeli sala była darmowa nie musieliście, ale pięknie się zachowa liście🥰

2 polubienia

To miałaś wsparcie, ja odliczałam tylko do tej 13 :heart_eyes:

@Sylwiaa u mnie tego bardzo pilnowali :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: i tego żeby nie siadać na łóżku :laughing: mąż trzymał dziecko na rękach i usiadł obok to przyszła jakaś babka i go zrąbała że co on sobie myśli :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:

Ale u mnie też tak jest że nie można siadać na łóżku , nie wiem dlaczego . Nie higienicznie czy coś . Obok są krzesła i tylko na nich można siedzieć … takie dziwne to jest przecież i tak osoby chodzą koło łóżka więc zarazki i tak się roznoszą . Także to chyba jest w większości szpitalach . Mój musi mieć jeszcze buty na przebranie . Ale myślę że te worki wystarczą :rofl::see_no_evil:

No ale z dzieckiem był to o tak , to u nas worki były mówione ale na sali porodowej , dostał też taki strój jak mają lekarze przy operacjach😆

To akurat że pilnują żeby nie siadać na łóżku jest super bo o ile my jeździmy z mężem samochodem tak dużo osób jeździ komunikacją miejską, siadają na siedzeniach gdzie jest brud i pełno bakteri, siadają gdzie wcześniej siadali bezdomni itd a później siadają na łóżko szpitalne. Bardzo łatwo żeby wtedy doszło do zakażeń ran itd jak organizm jest osłabiony, a jednak takie bakterie z powietrza to co innego niż bezpośrednia styczność z nimi

1 polubienie

No logiczne że musi mieć takie na porodówce , raczej nie wpuścili by go bez :blush:
@Sylwiaa tak zgadzam się z tobą , w szpitalu przewija się tyle ludzi , nie trudno o jakieś zarazki .

1 polubienie

No i przy każdym łóżku był rozkładający fotel ale partner po 3 dniach spania miał dość :face_with_hand_over_mouth:

1 polubienie

Tzn wiesz pełna higiena musi byc. Ja rodziłam sn to tata córek również otrzymał ochraniacze na buty, fartuch oraz musiał zdezynfekować dłonie. Dobrze albo w sumie nie Dobrze że nie miał jeszcze na głowie takiego worka ochronnego bo wtedy to bym się śmiała co ma na glowie i moze poród byłby znośniejszy :grinning:

Ja też odliczałam
Te noce w szpitalu były ciężkie

Ja nie pamiętam czy miał czepek czy nie :laughing::face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:

Ja tak samo, a po urodzeniu każdy bobas to maleństwo :face_with_hand_over_mouth:
@Sylwiaa u nas w sumie nikt nie mówił oficjalnie i godzinach odwiedzin :see_no_evil: u mojej sąsiadki na sali to jednego dnia serio od 9 do 20 ciągle ktoś był… Dla mnie to był ciężki okres i okropnie mnie to denerwowało :roll_eyes:

Ojej nie dziwię się, te fotele za wygodne to chyba nie są :face_with_peeking_eye::thinking:

Dokładnie tak…. Ja chciałam żeby był ze mną dłużej ale znowu mieszkaliśmy w takim małym pokoju że nie chciał by mąż krępował moją współlokatorkę więc nawet go wyganiałam kosztem pomocy mi

Moja współlokatorka na sali tez miała gości albo dzwoniła ciągle :face_with_peeking_eye: no ale jakos minęły te 2 dni w szpitalu

Jak to Panie mówiły , że specjalnie mają nie wygodne żeby wstawali chętniej do dzidziusia a mamusia mogła odpocząć @Magdalena93 my byliśmy w dwójkę i mały pokój i byłam z Ukrainką jedną noc i wtedy nas pytali czy będzie partner z nami bo jakby któraś z nas nie chciała to drugiej by też nie mógł być ale się dogadaliśmy

To moja była w porządku i jej moża też długo nienawidział … w sumie to same siedziałyśmy. Też dzwoniła ale nie jakoś często

A mój mąż siedział cały możliwy czas i się cieszę
Ja czekałam aż przyjdzie
Do współlokatorek nie siedzieli tak jak mój mąż
Ale jedna z bliźniakami mówiła że ma starsze dziecko i mąż się nim opiekuje więc do niej przychodziła codziennie ciocia

No ja byłam tydzień, z czego 5 dni z tą sąsiadką :face_with_peeking_eye: