Jak się czujecie z perspektywą niedalekiego porodu?
Czy odczuwacie czasem / często totalne zmęczenie i zniechęcenie.Ja mam zero energii, mogłabym leżeć i patrzeć w sufit. Nie mam siły i chęci bawić się z synem.
Jak pomyślę, że lada moment będę mieć dwójkę, mąż w delegacjach to czuję, że nie dam rady.Młody mnie denerwuje na każdym kroku. Masakra
Tak normalne mi pomagały śmieszne komedie, i dobre jedzenie :) Już niedługo utulisz dzieciątko i wszystko minie
Adamos być może coś takiego istnieje.ja przed trzecim porodem byłam tak samo zaangażowana jak przy pierwszym.cieszylo mnie oszukiwanie torby,koncika dla.malej,kompletowanie wyprawki.byc może za dużo masz na głowie i stąd takie przygnębienie.nie łatwo teraz gdy stale tylko o tym wirusie gadają,wszystko od niego uzależnione.Wydaje mi się ze Ci to minie,daj sobie czas i nie martw się na zapas.
adamos - możliwe, że to tylko chwilowa chandra lub zmęczenie tak bardzo typowe dla 3 trymestru, jednak nie lekceważ tych objawów. Nie przemęczaj się, staraj relaksować i dużo odpoczywać. Popraw sobie nastrój ulubionym filmem, książką, a nawet słodyczami. Polecam słuchanie muzyki relaksacyjnej.
Ja w 3 trymestrze byłam bardzo płaczliwa i senna (2 ciąża).
Jednak pamiętaj, że gdybyś w jakimkolwiek momencie poczuła większy niepokój, smutek czy cokolwiek niepokojącego to powiedz o tym lekarzowi prowadzącemu. Hormony powodują huśtawki nastrojów, ale gdyby nie było poprawy to polecam jednak wsparcie - oczywiście tutaj mam na forum takze, ale ponadto także lekarza :*
Na pierwszy rzut jednak zrób coś dla siebie, co przed ciążą też sprawiało Ci radość. Może tak banalne rzeczy jak makijaż, mały shopping (najlepiej online ;) ) albo coś słodkiego pomoże?
Adamos myślę, że jak najbardziej może to wynikać ze zbliżającego się porodu, zmęczenia i oczywiście burzy hormonów ;) wszystko wróci do normy już niedługo :)
Dzięki dziewczyny. Tak to już końcówka 3 trymestrze i pewnie hormony też odgrywają tu duża rolę. Nie jestem zrobić wielu rzeczy tak szybko i sprawnie jakbym chciała nieraz mam poczucie że marnuje czas bp np pół godziny siedzę.
Adamos myślę, że przytłacza Cię jesienna aura, nie martw się. Który Ty jesteś teraz tydzień?
Ja torbę pakowałam ok. 35 a potem ciągle coś dopakowywałam, rozpakowywałam. Pod koniec też już byłam strasznie zmęczona, nogi spuchnięte, plecy bolą, to normalka, a jeszcze hormony dają się we znaki. A za oknem deszcz :/
Kochana na pewno też hormony robią swoje , zrób coś dla siebie coś co Cię odpręży , jedz na zakupy popraw sobie humor zjedz ulubione lody i będzie dobrze . Pogoda też przytłacza , szaro za oknem normalnie nic się nie chce . Ja pamiętam że miałam nakaz leżenia i nie cieszyło mnie tak samo prasowanie itd moja siostra to robiła i pytała jak ułożyć ubranka w szafce pamiętam że było mi wszystko jedno byłam już zmęczona ciąża itd a urodziłam miesiąc wcześniej, wiele kobiet tak ma . Ale jak syn się urodził to pozmieniałam tak jak chce , cieszyło mnie wszystko .
Swoją drogą jestem ciekawa czy jest coś takiego jak depresja przedporodowa .
Nie wiem czy jest coś takiego ale myske ze taki obniżoby nastrój dotyka wielu kobiet i to nie tylko przed porodem ale i w trakcie trwania ciąży . Ja cake swoje ciąże mislam depresyjny nastrój ciagle coś . Byłam smutna przygnębiona bardzo się balam riznych rzeczy . Obie ciąże planowane i chciane . Przed drugim porodem strasznie martwiła mnie rizlaka ze starszym synem co ostatecznie skończyło się silnym wstrząsem w szpitalu i konsultacja psychologiczna . Wiele mam martwi się i boi nowej sytuacji i to nie tylko przy pierwszym dziecku ale przy kolejnych również jsk to ogarną . No i ta jesień .... chyba dużo ludzi ms gorszy nastrój o tej porze . Ja uważam ze ti najgorszy czas na poród i niestety koleżanki które rodziły październik listopad to potwierdzają
Ogólnie obecna sytuacja jest ciężka a dla kobiet w ciąży już całkowicie. Nigdy nie wiadomo co nasz czeka w szpitalu ;/
U mnie 34 Tc. Nic jeszcze nie spakowalam . Wczoraj pampersy kupiłam dopiero. Ogólnie wszystko jest ok chłopcy chodzą do przedszkola. Mnie przytłacza ten cały covid codziennie nowe rewelacje. Znów ograniczenia osób w sklepach itd. Chłopców urodziłam pod koniec sierpnia starszego syna na początku stycznia. Może i pogoda miesza termin mam na początek grudnia.
Adamos myślę, że to częste pod koniec ciąży, że tak się czujemy, chociażby z powodu zbliżającego się porodu, jednak każdy pobyt w szpitalu jest inny, każdy poród inny i mamy prawo się nim stresować. Tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdzie jest mnóstwo zakazów, ja się już zastanawiam nad tym żeby kupić sobie więcej koszul do szpitala, bo skoro jest zakaz odwiedzin to lepiej mieć więcej. (Wiem, że może mąż mi coś podać do szpitala, ale wcześniej po prostu brał co było do prania i odwoził mi czyste, a teraz byłoby z tym mnóstwo zamieszania).
Dlatego myślę, że sytuacja w kraju też nie pomaga nam rodzącym w pozytywnym myśleniu.
Poza tym wiadomo, dużo się zmieni zaraz w Twoim życiu, kolejny dzidziuś to na pewno będzie rewolucja dla rodziny.
Ile mają Twoi chłopcy ? Cieszą się na wieść o dzidziusiu?;)
Ojej mi też się bardzo nie chciało w drugiej ciazy. Wszystko przygotowałam wcześniej, bo wiedziałam że im później tym bede miala mniej sil. I to się u mnie sprawdziło. Na koniec juz nic nie byłam w stanie robić. Po prostu wszystko było gotowe dla maluszka.
Tyczy się to ciuszków i całej przestrzeni w domu.
Tak jak dziewczyny piszą może to chwilowe zniechęcenie przez zmęczenie i natłok obowiązków. Postaraj się odprężyć i zrobić coś dla siebie może to Ci pomoże. Ja przed pierwszą ciążą bardzo chętnie wszystko kompletowałam i teraz też już nie mogę się doczekać, oglądam wszystko w internecie i planuję co kupić, czekam do połowy listopada z zamawianiem bo termin mam na połowę stycznia. Być może twoja niechęć spowodowana jest właśnie tym wirusem bo pobyt w szpitalu będzie inaczej wyglądał i teraz trzeba się pilnować żeby dziadostwa nie złapać i żeby dzieci były zdrowe, ale postaraj się wyluzować i nie myśleć tyle o tym.
Czy jest coś takiego nie wiem. Teraz dużo mówi się o depresji poporodowej. Myślę, że tutaj chodzi o strach przed porodem, który każda odczuwa prędzej czy później. Strach przed zmianami, nowymi obowiązkami, jak i teraz już jest ciężko. Sytuacja z szpitalach też nie ułatwia tego wszystkiego i to, że będzie się tam najprawdopodobniej samemu. Hormony buzują. Myślę, że niedługo to minie, albo jak zobaczysz swoje maleństwo i zapomnisz o tym wszystkim.
Ewelina chłopcy mają 5 lat. Cieszą się. Pytają czemu już nie może wyjść :). Macie rację że u mnie to ten smutek czy strach bardzo związany jest z obecną sytuacja w szpitalach. Nie mam na to wpływu. Staram się o tym nie myśleć.
adamos to u nas jest podobnie z różnicą wieku bo jak urodzę to miesiąc później córka skończy 5 lat. Tak jak pisze Ewelaa strach może być związany z tym że boisz się że czegoś Ci zabraknie, a ciężko z odwiedzinami, u mnie właśnie tak jest, niby wiem co muszę zabrać do szpitala, a cały czas myślę o tym...bo nie chciałabym stresować dodatkowo siebie i partnera który będzie musiał zostać sam z córką w domu i to pierwszy raz, nie wiem jak sobie poradzą, a jeszcze musiałby latać po sklepach a z tym też mogą być utrudnienia bo nie wiadomo jak sklepy stacjonarne będą funkcjonowały.
Adamis nie mart sie ja tez tak miałam nic mi się nie chciało robić przed porodem a właściwie całą ciążę, mimo dobrego samopoczucia to bym przeleżała zmuszałam się do bardzo dużo rzeczy to chyba takie normalne w ciąży
Oj ja pamiętam, że w 3 trymestrze też super nastroju to nie miałam. Byłam zmęczona, spuchnięta, bolał mnie kręgosłup, nie mogłam spać, a jak już spałam to śniło mi sie, że nie radzę sobie z dzieckiem. I jeszcze te telefony (kilka razy dziennie) od mamy, siostry, teściowej, znajomych "czy to już". Strasznie mnie to wykańczało.
To między starszym u mnie podobną różnica wieku, termin mam na luty.
W styczniu młodszy skończy 3 latka, a w marcu starszy właśnie 5 i też ciągle pyta kiedy mały wyjdzie i czy nie możemy go już wyciągnąć ;)
Niestety nie mamy wpływu na obecną sytuację i jedyne co nam pozostaje to się z tym pogodzić. Chociaż mnie przeraża poród samej, tak to przynajmniej było się do kogo odezwać przez cały dzień na tej porodówce i miał kto pomoc jak już było ciężko, a tak to rodzącą jest zdana sama na siebie, przecież położna przychodzi tylko od czasu do czasu zobaczyć jak sytuacja...
I to właśnie dowożenie rzeczy też mnie martwi, w tym roku w lutym byłam z młodszym w szpitalu przez dwa tygodnie, jeszcze wtedy wszystko normalnie funkcjonowało więc mąż kilka razy wziął od nas rzeczy i nam dowiózł, chociaż jak zobaczyłam niektóre rzeczy jakie spakował to nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać;)
A ja do tego byłam na początku tygodnia na badaniach prenatalnych połówkowych, z młodym ok, ale lekarz mówił, że mam bardzo nisko łożysko k w razie krwawienia od razu szpital. Jak pytałam jaki wpływ ma tak nisko położone łożysko to powiedział tylko, że jeszcze może się to zmienić. Na początku listopada idę do swojej lekarki prowadzącej, mam nadzieję, że ona powie coś więcej. A najlepiej żeby właśnie się podniosło.
I to też mnie teraz stresuje, bo jeszcze nie wiem po co posłuchałam męża i przeczytałam na necie co piszą o tej sytuacji i oczywiście same najgorsze scenariusze.