Dania ze słoiczków - tak czy nie

Natka bo swoje to swoje. Zawsze może mąż popytać w pracy czy nikt nie zna jakiegoś rolnika od którego można kupić warzywka. :slight_smile:

Kasia my mamyr odzine na wsi, ktora ma ogrod. Wiec mama nadzieje ze bada na tyle mili ze podzielą sie tym co maja :stuck_out_tongue:

U nas na bazarku mam sprawdzone osoby. U jednej kupuję jajeczka u drugiej ogórki itd… Najlepiej jak się ma sprawdzone produkty, a już jak się ma ze swojego ogródka to extra. U nas dopiero będą od teściów, ale zimą kupowałam, bo jakoś trzeba było…
Jak masz dojścia do swojskich warzyw to mroź…

Tak właśnie Natka oby się podzielili i dali Mikołajowi trochę tych dobroci. :slight_smile:
Zamarancza sprawdzone osoby na bazarku to super sprawa. Zawsze lepiej iść jeszcze z dzieckiem i mówić, że dla dziecka. :slight_smile:

A na zimę najlepiej mrozić właśnie jeśli nie na się piwnicy, ale takiej na dworze ziemianki.

Ja te dobroci wszystkie przywożę od rodziców:) A jak oni nie mają, to od ich sprawdzonych osób z bazarku właśnie:)
A powiem Wam, że moja córa odrzuciła słoiczki… Myślę, że są dla niej za delikatne. Trochę szkoda, bo tak awaryjnie zawsze miałam wyjście i słoiczek. Ale na szczęście toleruje tuńczyka, cielęcinę i wołowinę z bobovity, te słoiczki junior. Także cieszę się, bo sama tego typu mięs raczej nie robię. A zdarza się wyjazd, czy jakiś weekend, że nie chce mi się gotować.
I tak jak u Kasi Szymusia, na początku córa wolała słoiczki, moje blendowanie jej nie odpowiadało, ale przestawiła się z czasem. wtedy rwałam włosy z głowy, a teraz widzę, że wystarczyło dać jej więcej czasu :slight_smile:

u nas niestety słoiczki się nie sprawdzały,synek ma 7 miesiecy I od razu pojawiał się u niego problem z zaparciami to było chwile przed wyjazdem do rodziców na wieś,wtedy postanowiłam po konsultacji z lekarzem podac mu dicopeg junior na zaparcia I odstawic na chwile słoiczki do czasu wyjazdu gdzie bede mogła przyrządzac wszystko po domowemu na naturalnych ogródkowych produkatch,faktycznie problem od razu zniknął a to pokazało mi ze mój juniorek nie jest gotowy na takie jedzonko

Magros miałam to samo martwiła się że nie chce jeść mojego a tutaj raczej chodziło o konsystencję jedzenia. Teraz u nas też słoiki przechodzą rzadko. Ale może jakbyśmy je Magros trochę odprawiły po swojemu Szymon i Marysia jeśliby chętniej. Bo słoiki bądź co bądź są jałowe a nasze jedzenie doprawione.

Anka niektórym dzieciom nie pasują słoiczki i wolą obiadki mamy. Każde dziecko jest inne i trzeba próbować co będzie jadło najchętniej.