ja jestem za słoiczkami,szczególnie zimą
Emmkao a ja myślę, że większość firm po takiej wiadomości od konsumenta by odpisało na meila i na koniec przysłało drobną rekompensatę. U Zamarańczy paczkę wysłał Hipp a Ewelina pisała, że Gerber też wysyła paczuszkę. Jeśli zależy im na opinii klientów to na pewno będą chcieli zatrzeć złe wrażenie.
Zamarancza ładnie z ich strony, że tak się zachowali i wysłali paczkę w ramach rekompensaty
sliniaczek ladny:)
Ja robie sama jak narazie
ja jestem zwoleniczką
O kurcze Zamarancza nieźle, ciekawe ile mam nie zauważyło, a ile mam zgłosiło taki problem, no i czy wycofali partię czy nie. Fajnie, że dostałaś rekompensatę. Moja siostrą kiedyś znalazła szkło!!! A raz w puszcze pasztetu kawałeczek folii, tez za każdym razem otrzymała upominek
Przerażające te akcje ze szkłem w słoiczkach dla dzieci, na prawdę co jak co ale takie rzeczy już są skrajnie niebezpieczne, nie każda mama zauważy, zwłaszcza gdy słoik to już nie gładki przecier
Z tego względu cieszę się, że 90% robiłam samodzielnie ![]()
Właśnie z tymi słoiczkami tak już niestety jest…ale szkło może być na prawdę bardzo niebezpieczne dla dziecka. Mój mały pomału przekonuje się do jedzenia moich obiadków więc jesteśmy bliżej niż dalej końca słoiczków.
Kasiu, ja miałam moment załamania, gdy córa w pewnym momencie poza słoiczkami nie chciała nic tknąć, na szczęście minęło jej i jak się okazało problemem były czwórki i wtedy po prostu wolała te papki ze słoika niż domowy obiadek. A ja myślałam wtedy, że chodzi jej o smak nie o konsystencję. Teraz wcina wszystko, słoiczki, obiady, w żłobku również zero problemu. Życzę by Szymuś też się przekonał ![]()
Magros z dnia na dzień jest coraz lepiej i coraz chętniej je mój obiadek. Wczoraj zajadał tak rosół, że sama byłam w szoku.A u nas nie wiem od czego to zależy bo ząbki idą idą i dojść nie mogą i mamy jak narazie dalej tylko dwa. Więc mam małego kasownika w domu.
my jesteśmy na etapie kaszek z bobovity (Porcja zbóż - Gemini) gdy tylko nadejdzie czas to spróbujemy ze słoiczkami, bo takie odkładanie naszego jedzenia, albo specjalne gotowanie, przy dwóch pracujących rodzicach byłoby mega uciążliwe
ja zrezygnowałam ze słoiczków owocowych niestety ale synek mial straszne wzdecia po nich… a co za tym idzie pojawialy sie tez zaparcia ;/ lekarz powiedzial ze w sumie to pewnie wina poszerzania diety i zasugerowal kontynuowac i zobaczyc co sie bedzie dzialo podajac jednoczesnie dicopeg junior zeby jelitka sie dostosowaly. rzeczywiscie pomagalo, ale stwierdzialam ze takie przeciery owocowo-warzywne sama mu bede przygotowywala. teraz jest ok po 2 tygnodniach wszystko wrocilo do normy ![]()
My zaczynamy rozszerzanie diety może jutro, albo w weekend kiedy cały dzień będzie mąż w domu. Ciekawa jestem jak małej posmakują nowości. Póki co słoiczki.
Zapamiętam ten dicopeg junior w razie co ![]()
Dokładnie lepiej mieć czas na to a nie w biegu.
Ja podaję swoje jedzonko i słoiczki. Staram sie urozmaicać dziecko dietę.
Zupki robię po kilka słoiczkó i jakoś nie wyobrażam sobie podawać synowi codziennie tego samego.
Słoiczki używam też z tego względu, że nie jestem w stanie np. kupić cielęciny, a chcę, aby syn przyzwyczajał sie do różnego mięska i po prostu te produkty podaję mu słoiczkowe, tak samo jeśli nie potrafię zdobyć dobrych jakościowo produktów to wolę podać te sprawdzone ;]
Moja corcia niestety plula sloiczkami które dostała na próbę więc wogole ich nie kupowałam i sama gotowałam i miksowalam . Ale za to kupowaliśmy kaszki z Bobovita - mała je pochlaniala. Na każdy dzień starałam się mieć inny smak więc trochę tych puszek miałam w półce , ale nie chciałam by jadła codziennie to samo
Ja narazie jestem zastopowana z rozszerzeniem diety prez uczulenie ale mam nadzieje ze zaraz wszystko zejdzie i znow ruszymy kopyta
przy pierwszych probach podawania nowych smakow korzystalam ze slooczkow gdyz wyszlam z założenia ze na pewno warzywa w nich sa o wiele zdrowsze niz te które kupilabym w hipermarkecie ugotowala. Te wielkie sztuczne nafaszerowanie marchewy mnie przerazaja hehe. Ale jak tylko bede miala mozliwosc dostania warzywek sprawdzonych ze wsi bede sama gotowała i zamrażala ![]()
A ci do szkla w sloiczkach to masakra. To jest po prostu niedopuszczalne. Rekompensata rekompensata, ale jakby dziecko to polknelo to raczej nic by tego nie zrekompensowalo. Mam nadzieje ze po zgloszeniach, bo takie rzeczy trzeba zglaszac a nje bagatelizowac, beda lepiej przygladali sie calej produkcji
Dobrze, że udało się w porę wykryć to szkło w słoiczku, bo byłą by okropna tragedia…
Natka musicie zatem dojść do tego co takiego jest u Was uczulające. A warzywka ze wsi są super. Jeśśli masz możliwość mieć takie warzywa dla dziecka to korzystaj. W marketach warzywka i owoce nie są tak dobrej jakości jak swoje warzywka z ogródka, na naturalnym kompoście, a nie pryskane, aby były ładne, miały odpowiedni kolor i zapach…
Generalnie dawałam Małemu przez jakiś czas głównie słoiczki a to dlatego, że pasowała mu konsystencja musu. Ja jak zblendowałam to już nie chciał jeść. Wiem (może inaczej wierzę w to), że słoiki są złe. Jak coś trafia do słoika musi/powinno przejść badania jakości. Jednak z uwagi, że mam dostęp do swoich warzyw wolałabym żeby Mały jadł moje zupki. Teraz mu się zmieniło i nie chce jeść słoików a zajada moje obiadki z czego się ogromnie cieszę.
Jeśli nie miałabyn własnych warzyw szukała bym na bazarku ale od handlarza który nie ma całego wachlarza warzyw ale kilka rodzajów. Wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że pochodzą od niego i z jego pola a nie z giełdy.
A tak poza sezonem to zdrowsze są warzywa mrożone niż te które możemy kupić.
Zamarancza mam nadzieję ze bede miała taka okazje zeby miec marcheweczki i inne warzywka prosto ze wsi. Jesli tylko dostane od razu porobie porcje i pozamrazam zeby byly na pozniej. Sama zawsze denerwuje sie w tych supermarketach na warzywa bo one sa po prostu bez smaku. Chociaz wchodza juz powoli pomidorki nasze wiec nawet zaczynaja pachnieć a kanapki Zupełnie inny maja smak ![]()