Kiedy jeżdżę taksówką jestem bez dziecka, dlatego nie martwię się o fotelik. Wielokrotnie, gdy zostawaliśmy bez samochodu radziliśmy sobie komunikacją miejską i było w porządku. Wózek można zapiąć pasem, który jest w autobusach, więc nie miałam obaw.
zawsze przewozimy syna w foteliku, niestety doświadczenie pokazuje że najwiecej stłuczek i kolizji przytrafia się blisko miejsca zamieszkania, czyli każdy ,nawet krótki wypad po zakupy wiąże się z ryzykiem, trzeba po prostu uważać na to co wyrabiają inni kierowcy, i nawet nas nie kusi by nie zapinać fotelika bo często tak jest że ten jeden raz kiedy się nie zapnie akurat może się źle skończyć…
a jak jest z wami kochane czy wy przypinacie pasy kiedy jedziecie z maluchem i gdzie siedzicie na przednim siedzeniu? mała odkąd się urodziła siedzę obok niej oczywiście jako pasażer nigdy nie podróżowała z tyłu sama.
Basia co do kierowców masz rację niebezpieczeństwo czyha wszędzie, nie mamy pewności kto siedzie za kierownicą auta które jedzie przed nami czy za nami.
Jak jedziemy z mężem, to ja i córka jesteśmy zawsze z tyłu i obie zapięte. Jak sama jadę z małą, co zdarza się częściej, to zapinam ją na przednim siedzeniu pasażera. Jest takie przewożenie dziecka dozwolone przez kodeks drogowy, z tym, że musimy mieć wyłączoną poduszkę powietrzną pasażera.
Zawsze jeździmy z zapiętymi pasami. Za każdym razem przypominam o tym wszystkim pasażerom. Każdy je zapina, bez wyjątków. Kiedy ja jestem kierowcą, Lena siedzi z tyłu sama. Nie mogę przewozić jej na przednim fotelu, bo mam poduszkę powietrzną i musiałabym ją zdezaktywować, jednak kiedy bym to zrobiła, inny pasażer nie miałby ochrony.
My na szczęście mamy przełącznik do poduszki powietrznej i jak jadę z Jasiem wolę go mieć bliżej. Małgorzata ale wiem że sa takie lusterka które montujesz w samochodzie jak dziecko jedzie z tyłu.
Wiem, wiem. Widziałam w smyku, muszę zobaczyć w sklepie jakiej jakości są i ewentualnie zakupić, bo to dobra sprawa.
Nawet nie wyobrażam sobie tego, aby dziecko przewozić w aucie bez fotelika … Wcale się nie dziwię, że Cię zmroziło, sama bym się przeraziła.
Pamiętam jak kiedyś mój brat zapakował chrześniaka do auta i pojechał z nim do sklepu kawałek więc stwierdził, że fotelika już nie przekładał z drugiego auta, czym mnie mocno zdenerwował i musiałam pokrzyczeć … NIe ważne czy daleko czy blisko fotelik musi być ! My możemy jechać ostrożnie, ale wiadomo jak inni znajdujący się na drodze …
my synka zapinamy zawsze. ale mam sąsiadów którzy nagminnie po 1 nie wożą dzieci w odpowiednich fotelikach, po 2 nie przypinają ich nawet pasami. szczyt nieodpowiedzialności i głupoty. A tłumaczenie typu - nie jedziemy daleko, tylko …do sklepu, szkoły po starsze dziecko itp. - do mnie nie trafiają. Facet na warsztatach bezpiecznego malucha mówił, że to najczęstsze przewinienie rodziców podobnie jak zbyt wczesna zmiana fotelików np. z tych dla najmłodszych na następne. Cytując jego słowa: “Rodzice nie spiszcie się z wymiana fotelika jeśli dziecko nie waży więcej niż jest to dopuszczalne w danym foteliku lub jego główka nie wystaje ponad zagłówek fotelika. To nic jeśli wystają maluszkowi nóżki, bo te tak jak i ręce mozna w razie połamania złożyc a kręgosłupa i głowy tak łatwo naprawić się już nie da”. Tak samo mówił żeby nie spieszyć się z sadzaniem dzieci w fotelikach z przodu na siedzeniu bo ryzyko urazow wrazie wypadków jest większe. I wreszcie min. do 15 msc życia dziecko powinno się wozić w fotelikach tyłem do kierunku jazdy - tak jest najbezpieczniej.
Dowiedziałam się ostatnio od ratownika medycznego, że mimo iż mamy dezaktywowaną poduszkę powietrzną, nie oznacza, że podczas wypadku ta poduszka nie wybuchnie. Dlatego ważne jest, by nie przewozić dziecka na przednim fotelu nawet z wyłączoną poduszką. Na miejscu pasażera z przodu może siedzieć dziecko o wadze minimum 40 kg, w wieku 12 lat i o wzroście powyżej 150 cm.
Nigdy nie przewoziłam Lenki z przodu i nie będę tego robiła, dopóki nie dorośnie.
Dzięki Małgosiu POSTARAM SIĘ TEŻ ZASIĘGNĄĆ porady od znajomego ratownika .
Uwierzyc nie moge, ze naprawde ktos moze przewozic malucha bez odpowiedniego fotelika. Jak dla mnie to naprawde skrajna nieodpowiedzialnosc. Nie chodzi przeciez o to aby nie wiem kupowac fotelik czy nosidelko od razu z najwyzszej polki, najlepszych firm ktore maja najwyzsze testy zderzeniowe, ale o to aby choc minimalnie uchronic nasze dziecko przed zagrozeniem jakie moze wystapic w momencie wypadku.
Bella ja kiedys uslyszalam tekst, ze nas w fotelikach nie wozili i zyjemy. Rece mi opadly, juz wiedzialam, ze dyskusja jest zbedna, i ze nic nie przetlumacze tej osobie.
Silje jak się słyszy takie teksty to ręce , nogi opadają. Szkoda gadać.
Tylko, że nie ma co porównywać dawnych lat z teraźniejszością. Kiedyś wszystko było inne, a takie tłumaczenie obecnie jest nieodpowiedzialne.
przede wszystkim kiedyś nie było tyle aut na drogach i natężenie ruchu było mniejsze
Sylwia a do tego nie rozwijało się takich prędkości jak teraz.
Nigdy nie wsiadłabym z dzieckiem do samochodu bez odpowiedniego zabezpieczenia. Zawsze kładę nacisk na bezpieczną podróż, nie ważne czy jedziemy do sąsiedniego miasta czy wybieramy się na drugi koniec kraju. Niezależnie od odległości dokładnie zapinam i usztywniam fotelik ;).
Fotelik samochodowy to podstawa! Pamiętajcie, że chronimy maluszki przez cały czas. Najbardziej jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo właśnie na drodze podczas jazdy autem. Warto zainwestować w markowy fotelik. Posłuży Wam bardzo długo.
Dziecko siedzące w foteliku ale nie zapięte, to to samo jak dziecko bez fotelika. Wtedy taki fotelik nic nie daje.
Sama zawsze przewoże córkę w foteliku, widziałam wypadki na internecie z udziałem dzieci, które nie były zapięte w fotelik. W TV tez byla taka reklama, masakra poprostu, az mrozi krew w zylach
Jesli kogos nie stac na dobry fotelik, niech kupi tanszy, ale zappnie dziecko w pasy i jedzie powoli i bezpiecznie, pamietajmy przewozimy dzieci