Czy to minie?

Też miałam ten problem. Odkąd córka nauczyła się wstawać to usypianie trwało długo. Dla mnie najlepszym wyjściem z tej sytuacji było branie jej na ręce i tak ja usypialam. Bo trwało to krócej niż gdy była sama w łóżeczku - wtedy to chodziła i bawiła się w łóżeczku zamiast spać. Z wiekiem wystarczyło już tylko siedzieć przy łóżeczku lub nawet wyjść i w końcu padała ze zmęczenia. Teraz ma 3 lata i ma swoje łóżko, ale muszę być przy niej, bo tylko wtedy mam pewność,że z tego łóżka nie ucieknie (jak tylko po coś wyjdę to słyszę tuptanie).

Oj tak moje chłopaki jak miały ten etap to mam wrażenie że latały w te i wete na łóżku . Każde usypianie to była dla mnie Mekka . Minęło po jakimś czasie nauczyły się same zasypiać i już tak zostało

U mnie córka dodatkowo dzisiaj wstała na nogi i tak wstaje w łóżeczku, więc już nie wiem jak ją usypiać :rofl::hear_no_evil:

Co myślisz o zastosowaniu śpiworka do spania?
Chwila razem, przytulasy i głaskanie a potem założenie śpiworka. To byłby znak, że pora spać. A w śpiworku tez są ruchy ograniczone.

Niestety u mojej córki to nie działało, pomimo utrudnionych ruchów to i tak latała i wstawała w tym spiworku :smiley: ale może podziała na trochę spokojniejsze dziecko, warto spróbować :slight_smile:

Nie wiem. W sumie to nie bardzo chciałabym ją ograniczać jak śpi, tym bardziej, że bardzo często przekłada się na brzuch. Bałabym się, że w śpiworku nie będzie mogła swobodnie obrócić się na plecki

A może spróbuj jej dostarczyć mocniejsze bodźce przed samym spaniem ?
U nas rzeczywiscie się to wyciszyło kiedy zaczeliśmy “bawić się” przed spaniem z wykorzystaniem mocniejszych docisków, masażerów i bujania (zamontowaliśmy hamak w formie huśtawki kokon)

Jak zaczynaliśmy się bawić, to zabawom nie było końca :rofl:czasami bywały noce, że kąpałam córkę o 19:30, a finalnie zasnęła o 22, gdzie do tej pory 19/20 najpóźniej już sobie spała

Rqcja, czasami to moze pojsc w odwrotną stronę niz byśmy oczekiwały :hear_no_evil::hear_no_evil:

Jest wiele kursów i pomocy w internecie dotyczących snu dziecka. Może warto skorzystać?

Te kursy to nic innego jak tresura. Serio. Jedna z dziewczyn kiedys mi pokazala… kaza klasc dziecko i zostawiac zeby sie wyciszylo, stopniowo wycjodzic z pokoju. Nie rozumiem jak mozna zostawić placzace dziecko samo. Oczysiscie ze za jakis czas usnie ale ze zmeczenia wiecznym placzem. Dla mnie to okropienstwo i wiele psychologow dzieciecych sie wypowiadalo ze to nie jest dobra metoda dla rozwoju dziecka.
Z reszta moja (byla) przyjaciolka tak robiła ale dowiedzialam sie tego jak bylam u niej w sumie poznym wieczorem a jej corka miala 3 lata… kapiel, mycie zabkow, pizamka buzi buzi i nagle ja patrze a ona gasi swiatlo i zamyka drzwi na klucz !
Slyszalam placz dziecka 15 minut. Pytalam czy do niej nie idzie : machnela reka mowiac oj zaraz sie uspokoi, nie moge teraz wejsc bo wyjdzie ze zrobi aferke i ja bede na jej zawolanie "

Wyszlam stamtad i az sie trzeslam. Na szczescie juz nie jest moja przyjaciolka :rofl:

Niestety w tych kursach nie przemawia do mnie fakt, że często każą zostawiać dzieci do uspokojenia. Nie lubię słyszeć płaczu dziecka. Z resztą, to póki co jedyna forma komunikacji, którą dziecko potrafi. Nie wyobrażam sobie czekać, aż się uspokoi sama z siebie, serce by mi pękło na kawałki… tak jak @Mamina napisała, jest to dla mnie trochę tresura. Dziecko dopiero odkrywa emocje, a jedyne co rozumie przez brak reakcji na płacz, to, że nikt do niego nie przyjdzie i że ten płacz nikogo w tej chwili nie obchodzi.

1 polubienie

Też jestem tego zdania ;(

Oj w tych nowoczesnych metodach nie ma nic o zostawianiu płaczącego dziecka samego. To już dawno nieaktualne, też nie dałabym radę tak zostawić córki, chyba by mi serce pękło. Znalazłam kilka innych metod, które nie wiązały się z zostawieniem płaczącego dziecka, ale u nas w sumie nic nie zadziałało :joy:

Nie słyszałam o takich metodach. Przecież są niemoralne. Pomijają strefę uczuciową dziecka. Trochę jak w więzieniu. Dziecko wtedy czuje się niebezpiecznie a to od rodziców powinno dostać to uczucie bezpieczeństwa i miłości.
Ja sobie wykupiłam kilka webinar ów i chyba tam jest tematyka snu dziecka. Jeszcze tego działu nie odsłuchałam, ale może dziś zacznę i jak się czegoś dowiem to Wam napiszę :wink:

1 polubienie

Oczywiscie sa tez fajne webinary ktore mowia tylko o wyciszeniu i rutynie i mam nadzieje ze taki wlasnie wykupilas 🩵

Dla mnie też metodą z wypłakiwaniem się dziecka jest nie do przyjęcia. Dobrze, że już się od tego odchodzi.
Co do snu dziecka, to mój też gorzej zasypiał jak uczył się raczkować i siadać. Jako, że u nas od zawsze zasypiał na cycusiu, to w tamtym momencie potrafił zasypiać z piersią w buzi i jednocześnie się bujak na czworaka. Na szczęście po jakimś czasie mu minęło. Teraz też ma czasami dni, że potrzebuje przed snem się wyszaleć i skacze po łóżku, robi fikołki, rzuca się. Pozwalam mu na to, pilnuję tylko żeby nie zrobił sobie krzywdy. Zazwyczaj trwa to kilkanaście minut i jest już gotowy do spanka.

Wiesz, jakby to trwało te kilkanaście minut, to pół biedy, ale córka mi czasami tak fika przez 2 godziny :rofl::rofl::rofl:

Na razie nie ma mowy o zmuszaniu dziecka do snu.
7 miesięczne dziecko potrzebuje 2 lub 3 drzemek w ciagu dnia.
Od 6-8 tygodnia życia należy wprowadzać rytuały. Czyli sen ma być niezakłócony, najlepiej w domu w łóżku. Bo sen w wózku nie jest wartościowy. Bodźce z zewnątrz dzialają na mózg i on nie odpoczywa. Pokój zaciemniony i wyciszony. Ważna jest temeratura do snu najlepsza 18-20 stopni. Zwracamy uwagę zwlaszcza zimą na wilgotność powietrza.
Obserwuj córkę. Każde dziecko jest inne i daje inne sygnały zmęczenia. Praktycznie ziewanie i pocieranie oczu to ostateczne sygnały. Zwykle następuje wyciszenie organizmu, mozna zauważyć kiedy dziecko się samoistnie wycisza, patrzy w jeden lunkt,zaczyna spokojniej się bawić i zachowywać. Wtedy jest ten moment na usypianie i drzemkę.
Ba razie tyle się dowiedziałam.

1 polubienie

Córka ma te 2/3 drzemki. Pierwsza ok 45 minut, druga 1,5 godziny, czasami 2, a trzecia taka sama jak pierwsza, czasami obejdzie się bez niej, bo dłużej pośpi rano.
Rutynę raczej mamy zachowana, jedna z drzemek przeważnie wypada w wózku, bo spacerujemy, ale często jak zaśnie w wózku już w drodze do domu, to po powrocie przekładam do łóżeczka