Dziś koło 21 zaczął się krzyk. Ale po 30 minutach był spokój. Brzuszka wzdetego nie ma. Chyba syn się bardziej uaktywnia na noc. Nikt z nim nie chodził tylko był na rękach i słuchał co się do niego mówi. Może potrzebuję towarzystwa bo w ciągu dnia dużo śpi. Teraz też jest spokój, a tak to był krzyk. Syn też dużo ulewa, aż jestem w szoku. Ale tak będzie dopóki zastawka się nie wyksztalci. Ale córka to było zupełne przeciwieństwo.
Aneta, dobrze wiem o czym mówisz.U nas też córka a syn to całkiem co innego.Bardzo różnili się jako niemowlęta.Corka miała kolki a mały nie.Moj to prężył się często rano,na początku wydawało nam się ,że to ból brzucha a po czasie okazało się,że to było poprostu z głodu :D
Mamameg telefon mi się psuje i czasem pisze jedno on drugie.
Moja córka na początku też tak miała. Z perspektywy czasu uważam, że była głodna. W piersiach w nocy wolniej wytwarza się mleko i pod wieczór organizm zaczyna się przestawiać na wolniejszą produkcję. Dziecko dalej oczekuje jedzenia w częstotliwości i ilości jak za dnia a tu mleka jest mniej stąd płacz. Niestety nic na to chyba nie da się poradzić, mm nie rekomenduję więc trzeba często przystawiać i tyle aż dziecko zje tyle ile potrzebuje a nasz organizm dostosuje laktacje.
Też sądziłam że to kolka, cudowałam z kropelkami, termoforkiem, szumisiem, noszeniem. Termofotek i szum do snu trochę pomagał ale sądzę że porostu było jej milej i cieplej. Generalnie to nic zbytnio nie pomaga. Trzeba trzymać na piersi i przeczekać ten najgorszy czas.
U mnie mąż twierdzi, że to nie kolka bo nie krzyczy jakby go parzylo. Kolegi syn miał kolke i opowiadał mu, a jemu się informację nie zgadzają.
Aneta pisałaś że dużo ulewa a refluksu nie ma?
A może to purpurowy płacz dziecka?
Kiedyś w pytaniu na śniadanie o tym było
http://pytanienasniadanie.tvp.pl/39368349/purpurowy-placz-dziecka-co-to-takiego
Refluksu nie ma. Ale też podczas krzyku nie robi się czerwony.
Z tego co ja wiem kolka pojawia się codziennie w tych samych godzinach...noszenie go najszybciej uspokaja bo rozgrzewasz mu brzuszek swoim ciałem...Ja przykladalam rozgrzewane zelazkiem pieluszki tetrowe I mała zasypiala u mnie na piersiach...tylko że u nas to trwało od 18do 19 I tak przez 3 dni....podawałam też kropelki espumisan od pierwszego ataku i przez tydzień chyba by się uregulowalo wszystko....mówią też ze jeśli wiesz kiedy nastąpi atak daj kropelki jakaś godzinkę przed, powinno zatrzymać atak albo to osłabić....Ja tak robiłam i nie wiem czy samo przeszło czy właśnie dzięki temu kolka była tylko 3 dni...
A co do ulewania to moja druga córka miała taki odruch i nie sluchajcie czasami że jak się przejdzie na mm to minie bo to bzdura...Ja musiałam przejść na mm A moja malutka nadal ulewala, czasem się martwilam czy wogole coś doszło do żołądka....Ale że swojego doświadczenia powiem Wam że to mija, u nas po pół roku gdy układ trawienny w pełni się ukształtował...samo przeszło z dnia na dzień. Z pierwsza córka nie mieliśmy tego problemu
Aneta - z tego co napisałaś, to zgodziłabym się z Ewcią - wygląda mi to na kolkę. Kolki zazwyczaj są o tej samej porze i trwają kilka godzin. Z tego co wiem, to tak może być do 4-5 miesiąca, potem powinno odpuścić. I niestety... na kolkę zbyt dużo rzeczy nie pomaga. Z tego co pamiętam, to karmisz piersią, prawda? Jak będzie u Ciebie położna lub będziesz w przychodni to podpytaj się pediatry - może warto włączyć jakieś kropelki np. Espumisan lub Delicol. na godzinę przed godziną "W" - może pomoże. prawda jest taka, że na kolki zazwyczaj pomaga noszenie. Znam mamy, które włączają suszarkę i odkurzacz ale to pomaga na chwilę, a one po pewnym czasie palą sprzęt przez nadmierne użycie. Może pomóc też spacer, ale w tych godzinach, to trudno, abyś szła na dwór. Spróbuj może chustę? Wtedy nie musisz nosić na rękach, a dziecko będzie czuło Twoją bliskość.
Wczoraj podniósł syJa krzyk w ciągu dnia. Normalniejak by go popazylo. Wieczorem domagał się noszenia. W końcu zasnął przy piersi. Ale jak zwykle się zaraz obudził i w laptopie włączyłam szum i był spokój. Położna była trzy razy ale wtedy jeszcze nie było problemu. Problem pojawił się kilka dni po wizycie położnej. Pediatra twierdzi że to normalne, a mnie to martwi.
aneta7734 z tego co piszesz, to faktycznie może być kolka. Nie zawsze dzieci krzyczą, jak poparzone, szczególnie że płacz u takich maluszków jest różny... Pediatra twierdzi, że to normalne. a przepisał Ci coś albo doradził co robić?
Może to być kolka.
Moja córka też jak miała kolki to strasznie krzyczała i puszczala bączki i wtedy najwiecej plakala.
Wtedy zawsze podaje jej kropelki espumisan albo robię oklad termoforkiem z pestek wiśni i ja na rękach uspokajam.
U nas okazały się kolki. Mała płakała i prężyła się od 20 do 24 często się budziła nawet do 3 w nocy. Ja karmię swoim mlekiem, ale podaję butelką do każdego mleka dodaję delikol dodatkowo dostaje bobotic forte , ale tak naprawdę pomaga od razu probiotyk u nas akurat dicoflor . Także polecam probiotyk podawać na noc tak jak u nas https://
m.facebook.com/pages/category/Artist/Katarzyna-Skowron-Make-Up-Kielce-261138957379248/�
U nas też były problemy z brzuszkiem i podawałam Espumisan i dicoflor z zalecenia pediatry lepiej nic nie robić na wlasna rękę . Może zawsze zagrzać termoforek jak masz i robić okłady na brzuszek . Warto też poczytać o masażu shantala .
Dziś był krzyk przed 20. Jak zwykle noszenie a jak się dołoży bo już śpi albo się uspokoi to od razu krzyk. Póki co noszę albo włączam szum. To jeszcze trochę działa coś. Ale i tak syn zasypia przy piersi albo przy szumie. Pediatra nic nie przepisał.
Oj ,to biedna się namęczysz :( Musisz cierpliwie to przeczekać, nosić , tulić aż kiedyś w końcu przejdzie.
aneta - niestety to co napiszę nie będzie w żaden sposób pocieszające: musisz przeczekać :( Ewidentnie to nie jest wina gazów czy problemow z brzuszkiem. Jak na moje to typowa kolka, a taka może trwać do 4-5 miesiąca. Na to nie pomoże nic oprócz noszenia i przytulania. W Twojej sytuacji jest to szczególnie ciężka sytuacja... spróbuj się poratować chustą lub chustonosidłem (np. close caboo). Zawsze to wtedy puste ręce, którymi możesz się zająć córką.
Mam w domu nosidlo. Ale muszę kartonu poszukać. Pomyśle o chuscie. Ale póki co funduszy brak na kupno. Może w przyszłym miesiącu zostaną się jakieś środki jak mężowi całą pensję wyplaca.
Aneta Twoje dziecko jest za małe na nosidełko chyba że masz takie specjalne przeznaczone dla dzieci niesiedzacych. Bo takim nosidełkiem można krzywdę zrobić. Nie jest ono wskazane przede wszystkim ze względu na bioderka.
A takie nosidełko dla dzieci niesiedzacych niestety jest drogie. Najlepsze firmy tula ale to wydatek 400 zł i wzwyż.
No i chusty są dobre ale trzeba umieć prawidłowo wiązać.