Czemu nie zwiększa się lakatacja?

Mój syn jest wcześniakiem urodzonym w 33 tygodniu. Obecnie ma 38 tygodni. Początkowo był karmiony sondą mlekiem z banku, następnie smoczkiem moim mlekiem oraz dokarmiany mm ostatecznie wystarczył mój pokarm. Niestety w szpitalu nie otrzymałam pomocy jak przystawiac dziecko do piersi. Podejmowałam sama nieudolne próby trochę w szpitalu trochę w domu ale ponieważ dziecko słabo ssało, źle układało wargi i płytko chwytało cały czas karmiłam głównie butelką. Niestety pokarmu nie przybywało i zaczęłam po poradzie lekarki podczas wizyty patronażowej dokarmiać sztucznym. Jednocześnie byłam w poradni laktacyjnej po pomoc. Udało się dziecko przystawiac prawidłowo i zaczęłam znów karmić piersią niestety z mojej niewiedzy dokarmialam dziecko sztucznym mlekiem a ponieważ nie sciagałam pokarmu było go coraz mniej bo dziecko słabo ssało i szybko się męczył i zasypial. Pokarmu było coraz mniej o czym zorientowałam się dość późno. Zaczęłam na nowo ściągać lakatatorem ale nie widzę efektów. Obecnie sytuacja wygląda tak że przystawiam dziecko do piersi ok 10-15 minut do każdej choć nie chce jeść bo jest mało pokarmu, następnie podaję w butelce ok 50 ml mojego pokarmu (z 2 odciągań) i na koniec dokarmiam sztucznym 60 ml. Trwa to wszystko ok 45 minut. Następnie po karmieniu odciagam pokarm przez 30 minut (systemem 7 5 3). Po ok 1,5 godz znów odciagam pokarm między karmieniami i za jakieś 1,5 godz znów zaczynam cykl od nowa. Niestety udaje mi się ściągać tylko 20 ml po karmieniu i ok 30 ml między karmieniami. Nie widzę poprawy po 3 dniach. Czy mogę to jakoś poprawić? Czy robię coś źle?

Postaraj się pić jak najwięcej i jak najczęściej przystawiaj dziecko do piersi ( lub odciągaj laktatorem choć lepiej bedzie jeśli to dziecko będzie ssać). Jeśli maluch ma ciężko chwycić pierś to może pomogą nakładki na brodawki? Dziecko może lepiej chwyci i pociągnie więcej? I myślę że 3 dni to za mało żeby zobaczyć różnicę.

Picie duzej ilosci plynow nie pomaga w laktacji.
Czeste przystawianie malucha, praca z laktatorem (7-5-3), preparat ze slodem jeczmiennym o nazwie Femaltiker. To jedyne sprawdzone sposoby na rozkrecenie laktacji. Pamietaj tez, ze laktator to nie jest miernik ilosci pokarmu w piersiach :wink: U Was sytuacja jest wyjatkowa, bo maluch jest wczesniakiem i macie swoja historie, ale mimo to wiedz, ze byc moze w piersiach mleko jest, ale laktator go nie odciaga. Ja karmie 17 miesiac, corka ssie i polyka az milo, a laktatorem odciagam max 15 ml :wink:
Postaraj sie jak najczesciej przystawiac malucha. Nawet jak possie tylko minute albo 5. Najlepiej byloby tez gdybys zglosila sie do certyfikowanego doradcy laktacyjnego :slight_smile:

Trzymam mocno kciuki i zycze powodzenia!

Wydaje mi się że w Twoim przypadku czas działąć będzie na wagę złota, niestety te 3 dni to krótki czas na “rozbujanie” laktacji, dlatego nie załamuj się że póki co niewiele w temacie się zmieniło :slight_smile:
U nas najlepiej sprawdziło się wspólne spanie (wiem, że niektórzy rodzice chcą tego uniknąć) dzięki wspolnie spedzonym nockom synek zaczął lepiej przybierać na wadze, odstawiliśmy dokarmianie mm, co powodowało zmniejszanie produkcji pokarmu. Również odciągałam laktatorem nieduże ilości, nawet z pełnych piersi. Po trzech miesiącach porzuciliśmy butelki, mm i wszelkie wspomagacze. Troszkę to trwało ale starałam się cierpliwie przystawiać jak najczęściej, tak jak wspomniała Michalina, nie odkładałam małego nawet jak sobie tylko “ciumkał” pierś, bo to też pobudza laktację i daje sygnał do mózgu żeby produkować. Starałam się dokarmiać jak najmniej. Piłam Femaltiker, starałam się mieć zbilansowaną dietę, jadłam regularnie, piłam tyle ile potrzebowałam (a potrzebowałam dużo, zwłaszcza podczas samego karmienia, musiałam mieć małą butelkę pod ręką) korzystaj z pomocy męża/mamy/siostry. Jeśli ktoś chce Cię odciążyć to nie bój się prosić o pomoc, ja postawiłam sobie za cel karmić tylko piersią i dzięki pomocy bliskich udało się. Mama czasami wpadła z gotowym obiadem, mąż nastawiał pranie a ja leżałam i synek “wisiał na cycu” :wink: Może się to wydawać stratą czasu dla zabieganej mamy (mnie również było ciężko patrzeć jak mąż sprząta, gotuje… wolałabym sama stać i to wszystko zrobić, ale zrozumiałam że warto odpuścić… dom też nie musi wyglądać jak laboratorium :wink: ) ale jeśli bardzo chcesz karmić, to skup się tylko na Was :slight_smile:
Z Poradni Laktacyjnej korzystałaś, jeśli uważasz, że może udałoby się zrobić coś jeszcze to zadzwoń do doradcy z certyfikatem (widzę to też Micha poradziła) taka osoba przyjdzie do Was i popatrzy bez pośpiechu, zostanie tyle ile potrzeba, zobaczy czy można jeszcze coś poprawić.

Nie liczyłam na taki odzew na tym forum. Ogromnie Wam dziękuję za wsparcie:-) Niestety szukałam w pobliżu certyfikowanego doradcy ale najbliższy jest w Warszawie a to ok 130 km więc nie wiem czy by do mnie ktoś tyle przyjechał :frowning: na pomoc ze strony rodziny niestety nie mogę liczyć. Jedynie pomaga mąż po pracy ale pracuje po 10h i jest tylko wieczorami i też nie mam sumienia go wszystkim obarczac bo i tak robi co może. Powiedzcie mi ile czasu trzeba na jakieś efekty? Wcześniej ściągałam nawet po 60-70 ml teraz tak jak wspominałam 20-30. Szczerze nie mogę już patrzeć na laktator ale wiem że samą piersią dziecko się nie naje choćby i wisiał pół dnia. Nie chce odstawić dokarmiania bo boję się że zacznie tracić na wadze. Nie bardzo wiem co zrobić. Jak dam butelkę zje szybko i się najada. Przy piersi dziecko się męczy, zasypia budzę go ale pociągnie raz może dwa i znów nic. A tym lakatatorem to jak sobie odpuscilam teraz odciaganie po karmieniu to między karmieniami odciagnelam prawie tyle samo co przedtem na 2 razy. To już zupełnie nie wiem co robić, może niepotrzebnie się męczę tym odciaganiem zaraz po karmieniu skoro później odciagne więcej na raz.

aleksandraajk ja też bałam się od razu odstawić to dokarmianie, dokarmiałam jak ewidentnie widziałam, że mały się denerwuje, płacze, jest głodny a piersi złapać już nie chce. Jak tylko chciał chwytać to dawałam mu i proponowałam sama, nawet co godzinkę, bo sam z siebie domagał się co około dwie. U nas też były problemy ogólnie z karmieniem, pomimo pomocy doradcy i siostry położnej synek jadł bardzo nerwowo, płakał odpychał się, więc walczyliśmy i z tym, lekko nie było ale starałąm sie dawać kiedy tylko widziałam, ze może chwyci. Myślę również że ta mniejsza ilość ściąganego mleczka to oznaka właśnie stabiliowania się laktacji, nie samego zanikania pokarmu czego tak się boisz, po prostu organizm nie chce robić nadprodukcji… Ściąganie nie pobudza odruchu oksytocynowego jak dziecko przystawione do piersi dlatego może się wydawać, że ta produkcja jest mniejsza. Ale tak jak wspomniano powyżej laktator nie jest wyznacznikiem ilości pokarmu i powiem Ci szczerze, że nie wiem od czego zależy ilość ściąganego mleka… u mnie najczęściej było to max 30ml z obu piersi (tyle co kot napłakał…) raz jeden jedyny udało mi się odciągnąć 100ml! i to był jeden jedyny raz. Mimo tego piersi bywały wypełnione mlekiem po brzegi aż tryskało… podstawiałam laktator a tam 15ml, tak więc tym aż tak bardzo się nie martw. Gdy ściągach patrz na swoje maleństwo, albo choć na zdjęcie, to podobno również pobudza odruch i może widziałaś na oddziałach wcześniaczków kobiety bardzo często tak odciągają pokarm, gdy nie mogą być blisko dziecka.
Najważniejsze, by przystawiać jak najczęściej. U mnie to posypianie razem i karmienie na żądanie a nawet proponowanie częściej przyniosło efekty po około 8 dniach, nie pamiętam już dokładnie ale pamiętam , że po dwóch tygodniach pokarmu było dużo więcej niż wcześniej.
Do doradcy pomimo odległości możesz zadzwonić, często oferują całkiem “mądre” kwoty za dojazd :slight_smile: A jeśli czujesz, ze może Wam to pomóc to warto.
No i nie myśl, że piersią się nie najje, myśl że w końcu kiedyś samą piersią się najje do syta! To co myślimy sobie w głowie na prawdę mocno wpływa na to, co się dzieje :slight_smile: Taka autosugestia też jest ważna :*
Ja bym pozostała może jeszcze chwilkę przy laktatorze po karmieniu, zwłaszcza tedy gdy widzisz, ze piersi nie zostały do końca opróżnione a maluszek juz nie chce współpracować, wspomożesz trochę laktację.
Odciągasz więcej na raz pomiędzy, ponieważ pokarm zdąży się już wytworzyć, zaraz po karmieniu normalne iż jest go niewiele, ale póki co chodzi o rozkręcenie i zwiększenie produkcji, więc pomimo “śmiesznych” w Twoim mniemaniu ilości ściągniętego mleka to na prawdę jest pomocne w samym procesie.
Może sie okazać że za te kilkanaście dni laktacja tak ruszy z kopyta, że będziesz cała w mleku i będziesz próbowała ją trochę zahamować :wink:

Dziękuję za dające nadzieję rady. Pomyślę o tym doradcy może faktycznie ktoś będzie chciał dojechać. Spróbuję poczekać na efekty i nie poddawać mimo wielu trudności. Cóż dzisiaj zostanę przy tym starym podejściu a od jutra będę karmić ile się da z piersi. Jeszcze się nie poddam choć już dużo razy w siebie wątpiłam.

To zwątpienie jest normalne niestety, tak to jest gdy robisz co możesz a jednak dalej nie jest tak jak by się chciało aby było.
Też wiele razy już miałam skończyć i podawać tylko mleko modyfikowane, bo nawet nie dałabym rady po prostu odciągać by podawać jak kobiety KPI, po tym jak już nam się udało i wszystko ustabilizowało, synek nie był nerwowy i jadł w miarę normalnie (co nastąpiło dopiero ok 6/7msc więc mega późno) nawet moja siostra, która jest położną i bardzo starała się mi pomóc i moja mama przyznały mi się, że wątpiły w to, że będziemy się karmić i się uda :wink:
Człowiek nawet nie wie jakie pokłady siły i cierpliwości w nim drzemią, zwłaszcza w nas Mamach :wink: Głowa do góry i staraj się myśleć pozytywnie, choć wiem że w kryzysowych momentach ciężko o te dobre myśli :*

Picie wody tak jak napisała Michalina nie ma wpływu na laktację. Najlepiej ją pobudza ssące dziecko nie ma lepszej metody na zwiększenie ilości mleka w piersiach. Musisz przystawiać dziecko jak najczęściej możesz i niech ssie. Czas ssania nie ma tu nic do rzeczy ważne żeby ciumkało cycusia. Mleka będzie więcej ponieważ piersi będą dostawały sygnał że dziecko ssie i jest potrzeba produkcji. Dodatkowo odciagasz dalej laktatorem metoda 7-5-3, możesz też kupić i pić femaltiker lub kawę zbożową oba te napoje mają w swoim składzie słód jęczmienny który pozytywnie wpływa na laktację. Jeśli jeszcze chodzi o laktator pamiętaj żeby odciągnąć metoda 7-5-3 nawet wtedy kiedy z piersi nic nie leci. Odciaganiete nawet z wydawałoby się pustych piersi. Laktator nie jest wyznacznikiem ile mleka masz w piersiach. Jest wiele osób które nie ściągają laktatorem ani kropli a karmią dzieci na prawdę długo. Ja jak odciągałam to dużo zależało od dnia. Był dzień że bez problemu ściągałam mleko a był dzień że mi nie szło. Stałam kilka razy z laktatorem przy łóżeczku było lepiej co prawda więc może spróbuj tej metody.
Myślę że 3 dni to mało czasu na rozkręcenie laktacji. Ale spokojnie na pewno będziesz karmiła piersią. Musisz też w to uwierzyć. Laktacja ma swój początek w naszej głowie. Pozytywne nastawienie daje na prawdę dużo.
Opowiem Ci moją historię z karmieniem piersią w tle. Byłam bardzo nastawiona na poród naturalny w jego czasie okazało się, że muszę mieć cc. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Małego dostałam dopiero następnego dnia rano a urodziłam o 15. Mleka w piersiach nie miałam… Wtedy powiedziałam sobie, że co jak co ale ja na pewno będę karmić piersią. I tak jak dostałam Syna od razu przystawiłam go do piersi i przystawiłam cały czas. Praktycznie cały dzień ssał i ssał i ssał. A to powodowało że do mózgu szedł sygnał że dziecko chce jeść a tam nic nie ma więc piersi musicie zacząć produkcję! Laktacja rozkręciła się i mogłam zrezygnować z mm a zostałam przy samej piersi. Piersia karmie już przeszło rok i nie dokarmiam mm. Dlatego myśl pozytywnie i przystawiaj dziecko do piersi.

Jak czytam Wasze historie to wiem że nie tylko ja mam tak trudno i że skoro Wam się udało uda się i mi. Agn_kaw to bardzo długo u Ciebie trwało ale jesteś dla mnie doskonałym wzorem że można mimo wszystko. Nawet nie wiecie jak bardzo było potrzebne mi takie wsparcie. Zadaniczo nie wiedziałam już gdzie szukać pomocy. Tyle pytań i tyle wątpliwości miałam w głowie w zasadzie o byle pierdoły bym się pytała innych czy dobrze robię czy źle. W internecie trudno znaleźć fachową pomoc a dzięki Wam poczułam że mam wsparcie. Nikt tak nie pomoże jak doświadczona mama. Szkoda że nie mam niestety nikogo bliskiego kto by mi pomógł na miejscu. Ogromnie się cieszę że jesteście :slight_smile:

Aleksandra, zawsze na forum tutaj możesz się poradzić albo wyżalić po prostu :slight_smile: Dziewczyny chyba wyczerpały już temat :slight_smile: Zgadzam się z nimi, że 3 dni to za mało, więc nie martw się absolutnie. Karmienie piersią wcale nie jest takie łatwe i proste. Czasami wymaga od nas wiele, ale zawsze warto i tego jestem pewna :slight_smile: Życzę wytrwałości:)

Aleksandro
Znam ten ból mój Jurek urodził się teoretycznie w terminie bo w 37 tc ale też mieliśmy problemy z jedzeniem l. W szpitalu nie pokazali jakie są sposoby przystąpienia dziecka do piersi. Młody słabo przybieral na wadze bo ciągle spal i nie chciał jeść a jeszcze miał żółtaczke która długo nie chciała zejść. Poradziłam się certyfikowanej doradczych laktacyjne która powiedziała krótko. Kochana karmisz dziecko co dwie godziny nawet w nocy, choćby przestawiać tylko na minutę czy pięć nie ma znaczenia. Poza tym przed każdym karmieniem odciągasz pokarm. I tak całe dwa tygodnie wyglądały. Byłam jak zombie ale po dwóch tygodniach dziecko pięknie jadło a laktacje rozkrecona. My mieliśmy taki porządek dnia odciaganie pokarmu, przystawiwnie, dokarmianie tym co odciaganie, dwie godzinki przerwy i od nowa odciaganiecie, przystawienie, dokarmianie. Teraz młody ma 9 tygodni i je.na zadanie czasem co 15 minut wola a czasem i 5 godzin potrafi spać. Wiem że taki tryb jest męczący dla Ciebie ale skuteczny. Poza tym możesz.zadzwonic do poradni laktacyjnej i poprosić ale polozna laktacyjna przyszła do Ciebie do domu wtedy na spokojnie możesz z nią porozmawiać pokaże Ci różne sposoby przystawien. Taka usługa jest bezpłatna w.ramach nfz możesz skorzystać z dwóch takich wizyt i nic za to nie płacisz. Spróbuj, trzymam kciuki

Aleksandra od tego mamy forum, ja pamiętam jak dziś moj pierwszy wpis tutaj, tez prosiłam dziewczyny o rady odnośnie problemów z karmieniem a później tak sie wciągnęłam, ze jestem tutaj juz ponad rok :wink:
Dlatego wszystkie stoimy za Tobą murem i trzymamy kciuki, żebyś za jakiś czas napisała ze to BYŁY przejściowe problemy :)))

Aleksandra w razie jakichkolwiek wątpliwości pisz. My zawsze Ci pomożemy jak tylko będziemy umiały. :slight_smile:

Jesteście po prostu nie ocenione:-* już jest trochę lepiej tzn. udaje się ściągnąć w sumie ok 70 ml co już mnie zadowala. Mały nie bardzo chce współpracować ale myślę że to właśnie kwestia ilości pokarmu i przy każdym karmieniu najpierw dostaje pierś do ssania. Myślicie że to że dziecko się denerwuje i odpycha to dlatego że nic nie leci? A może też powinnam zmieniać pierś podobnie jak robię to odciagajac lakatatorem? Tzn. przy laktatorze na początku leci sporo a za chwilę nic ale po chwili jak znowu ściągam z tej samej piersi znów na początku leci. Może i z dzieckiem powinnam robić podobnie? Bo ssanie dziecka trwa bardzo krótko później muszę się pomeczyc żeby znów złapał. Może dlatego że nie leci właśnie?

Myślę, że dość szybka zmiana piersi nie będzie dobra, choćby z powodu gęstości pokarmu, jak również ilości laktozy jaką dziecko dostaje. W pierwszej fazie wypływu mleko jest mniej gęste i bogate w cukry. Cżęsto maluszki zjadające zbyt dużo mleka z I fazy cierpią na bóle brzuszka i ciężko im strawic tak dużą ilość laktozy, konieczne jest włączanie syropków poprawiających jej trawienie. Dodatkowo synkowi cieżej będzie się najeść tym pierwszym pokarmem, gdyż jest on mniej treściwy i gęsty służy do zaspokojenia pragnienia a nie głodu. Tak jesteśmy skonstruowani, że pierwsze mleczko leci szybko i jest bardziej wodniste aby dziecko szybo mogło ugasić pragnienie a dopiero później popracować nad faktycznym posiłkiem, który zawiera w słoim składzie więcej tłuszczów a co za tym idzie kalorii. Zapewne denerwuje się bardziej w późniejszej fazie, gdyż musi mocniej popracować, by wyciągnąć to gęściejsze mleko, które już później nie wypływa niemalże samo (musi niestety mocniej ssać, aby coś poleciało). Ja dlatego mimo wszystko próbowałam proponować jeszcze kilka razy i ewentualnie gdy widziałam, że kategorycznie nic z tego proponowałam drugą pierś.
Tak szybka zmiana, zwłaszcza w sytuacji jaką opisujesz czyli krótkie ssanie może doprowadzić do zmniejszonych przyrostów masy ciała, bo będzie pobierał tylko mleczko I fazy.
Staraj sie w nocy przynajmniej próbować przystawiać po kilka razy do tej samej , w nocy mleko jest jeszcze bogatsze w świetny skład, zawiera bardzo dobre tłuszcze wpływające bezpośrdnio na rozwój mózgu i to właśnie w nocy najlepiej “walczyć” o to karmienie, gdy dziecko jest dość senne, czasami potrafi ssać na śpiocha, nie ma tyle siły by szybko walczyć i nie rozprasza się bodźcami z otoczenia których jest dużo mniej. Nawet jak za dnia będzie ciężej to praktykować, to może choć nadrobi w nocy :slight_smile:
Może dziewczyny jeszcze coś wiecej doradzą, ja nadal trzymam kciuki za siłę do walki :wink:

Wydaje mi się dokładnie tak jak napisała Agn. Tak szybką zmiana piersi nie będzie dobra dla dziecka przede wszystkim. Pierwsze mleko właśnie zawiera dużo laktozy, jest bardziej wodniste, mniej kaloryczne. To taka zupa a drugie danie bardziej kaloryczne leci dopiero później. Pierwsze mleko leci szybciej a mleko drugiej fazy wymaga więcej pracy, trzeba więcej siły użyć na ssanie żeby poleciało.
Jak synek będzie jadł tylko lekko pierwszej fazy to częściej będzie głodny i częściej będzie się upominał o jedzenie i będzie mniej przybierał na wadze.

Mleko w nocy jest najlepsze bo zawiera w swoim składzie najwięcej tłuszczów i kalorii. Najbardziej kaloryczne jest pomiędzy 1 a 3 i wtedy zaleca się nawet budzić dzieci które mało przybierają na wadze.

Jesli chodzi o odpychanie jeszcze mój Syn też miał taką fazę, że się odpychał od piersi ale przystawiałam go do tej samej nie zmieniłam tak szybko. Pozwoliłam mu się uspokoić i spróbować jeszcze raz. A może Ty jak Maluch zaczyna się denerwować i odpychać spróbuj zmienić pozycje? Wyjść do innego pokoju gdzie nie będzie go nic rozpraszało bo być może nie chodzi też o samo męczenie się i że dziecko nie chce jeść bo ciężej leci mleko tylko za bardzo się rozprasza, oddziałowuje na niego zbyt dużo bodźców?

Może też dziecko łyka za dużo powietrza i dlatego odrywa się od piersi. Spróbuj w czasie karmienie częściej odbijać synka może to mu pomoże.

Może warto się też udać do poradni laktacyjnej na wizytę? Wtedy dorqdca sprawdzi czy nie ma jakiegoś problemu z przystawienien Synka, jak ssie pierś itd. Może też tutaj być problem. Warto to sprawdzić jeśli taka sytuacja będzie się długo utrzymywać.
Możesz też jeśli przychodzi do was jeszcze położna poprosić ja żeby zobaczyła jaka jest twoja technika przystawiania synka do piersi. Może ona coś zauważy i podpowie.

Macie racje zostanę przy jednej piersi póki będzie chciał. Od kilku dni jest jeszcze inny problem. Jak dokarmiam butelką to na koniec mały nie ma siły ssać, zalewa się, wypuszcza smoczek, przysypia i widać że nie ma ochoty jeść. Ale po kilku minutach jak sobie podrzemie, może góra 5, jest znów rozbudzony ba nawet bardziej niż przed jedzeniem i nie ma mowy o spaniu. Zasadniczo wygląda jak by był głodny. Nie wiem czy on ma tak słaby odruch ssania że nie może się najeść? Dodam że pielucha przewinieta, nie za ciepło, nie za zimno, branie na ręce też nic nie daje. W końcu może po godzinie zaśnie choć ma bardzo niespokojny sen. Same problemy jakoś a ja nie mam pojęcia czasem co robić zwłaszcza że nie ma nikogo obok kto mógłby doradzić :frowning:

A gdy tak się wybudzi to udaje się go przystawić odo piersi, czy jeszcze bardziej się denerwuje? Chyba dla Waszego spokoju nie obędzie się bez wizyty dobrej laktacyjnej :confused: A maluszek miał sprawdzane wędzidełko? Nie zawsze w szpitalu robią to dobrze czygo doskonałym przykładem jest moja znajoma, która dowiedziała się o problemie sporo później a położne przychodziły, patrzyły i twierdziły że jest w porządku a nie do końca było… A może to wybudzanie to dokuczający brzuszek?
Rozważałaś może chustowanie? Jeśli masz gdzieś w pobliżu doradcę chustowego to ja bardzo polecam, chustowanie bardzo wycisza dzieci, koi nerwy, dla kolkowych maluszków jest często wybawieniem, pozycja w którj są pomaga oddać gazy a Ty ciepłem swojego brzucha i ruchami mięśni nieustannie masujesz mały brzuszek gdy chodzisz z dzieckiem w chuście.
Może to wybudzanie to też potrzeba bliskości. Nie wiem jak wygląda spanie Twojego maleństwa ale gdy on śpi próbowałaś spać obok niego, czy śpi w łóżeczku ? Może brakuje mu twojego zapachu. Jeśli śpi w łóżeczku możesz położyc w pobliżu główki (bezpiecznej odległości aby nie nasunął sobie na buźkę) swoją noszoną koszulkę aby czuł przez cały czas Twój zapach.

W sumie nie próbowałam przystawiac do piersi jak się budzi zaraz po nakarmieniu butelką. Wedzidelka nikt nie sprawdzał ale wcześniej nie było takiego problemu. Chustowanie muszę sprawdzić. Myślałam o nosidelku ale chusta faktycznie chyba lepsza. Maluszek nie śpi w nocy ze mną ale w dzień czasem śpię obok i to w dzień są głównie problemy. Problem pojawił się dopiero niedawno, do tej pory po butelce był spokój. Wykluczam też brzuszek bo to się czasem zdarza ale to ewidentnie nie to. Może faktycznie potrzebuje bliskości bo niestety jak ciągle wiszę na laktatorze to nie mogę go przytulić :frowning: z drugiej strony chce walczyć o ten pokarm a on słabo opróżnia piersi. Zasadniczo w ten piątek powinien się urodzić a ma już 6 tygodni może to jakiś skok rozwojowy czy coś… Czasem nie wiem też jak go traktować - czy jako 1,5 miesięczne niemowlę bo tyle ma czy raczej jako noworodka bo dopiero teraz powinien przyjść na świat