Czego nauczyłaś się od swojego dziecka?

Drogie mamy, czego nauczyłyście się od swojego dziecka (możecie potraktować to pytanie dosłownie lub filozoficznie)? :heart:

Oczywiscie pierwsza mysl to :, moje dziecko nauczylo mnie cierpliwosci.
Ale moje dziecko nauczylo mnie zycia. Zycia na nowo.
Starszak codziennie uczy mnie ze trzeba uwazac na slowa, ktore sie wypowiada ( nie mam na mysli wcale przeklenstw) zauwazylam ze bardzo uwaznie slucha i potrafi w najmniej oczekiwanym momencie wykorzystac moje slowa przeciwko mnie :rofl: typu: misiu jak posprzatasz w pokoju to sobie wlacz 1 bajke -, ej mamo to jest szantaz !

Moje dzieci twz nauczyly mnie ze szczesliwa mama to szczesliwe dziecko i nic tego nie zmieni. Ze oni potrzebuja mnie a nie okien bez smug.
No i zdecydowanie ucza mnie jak przerwac lancuch rzeczy ktore kiedys ja slyszalam jako dziecko od moich rodzicow. Bardzo sie pilnuje zeby nie powielac tych zlych slow i sytuacji.

1 polubienie

Jest jeszcze cos czego nauczyli mnie moi synowie ale pracowalam nad tym rowniez z moja terapeutka. Czyli NIE UKRYWAM EMOCJI. Widze je odrozniam je nazywam je i normalizuje. Emocje sa i beda.
Jesli jestem wesola moi synowie to widza i słyszą ale jak mi smutno rowniez. Czesto starszak przychodzi i pyta a ja mu mowie :, aaa synku mialam ciezki dzien, nie wyszlo mi ciasto, nie wyspapalm sie bla bla bla a moj syn wtedy proponuje przytulenie bo ja sama nauczylam go ze “, rozmowa i przytulenie jest dobre na wszystko”.

U mnie też pierwsze co przyszło na myśl to cierpliwość. Z racji tego, że córka jest malutka, to nauczyłam się też przy niej cieszyć z takich prostych, drobnych rzeczy. Z każdego uśmiechu, nowych „słów” czy umiejętności :face_holding_back_tears:

Mój bobo jeszcze w brzuchu, ale nauczył mnie tego, że nawet ktoś, kto jeszcze siedzi w brzuchu potrafi mieć już całkiem spore wymagania finansowe :sweat_smile:

Cierpliwosci i jeszczw raz cierpilowsci… maly duzo przeszedl… siedzenie na oiomie i obserwacja parametrow ktore minimalnie szly w gore doprowadzaly mnie do szalo :see_no_evil: ale gdy spojrzalam na niego jak biedny spal i walczyl to sie nie poddawalam i wierzylam ze bedzie ok. Teraz po 2 operacji wiedzialam ze musze byc cierpliwa ze potrzebuje wiecej czasu niz inne dzieci …

Od starszaka nauczylam sie szanowac siebie :see_no_evil: wiem ze to smiesznie brzmi ale ja zawsze stawialam innych na pierwszym miejscu a siebie na koncu az syn powiedziala mi ze mam sie usmienchac i zrobic cos dla siebie bo Pani w szkole powiedziala im ze jesli zrobia cos dla siebie i zadbaja o siebie w pierwszej kolejnosci to swiat sie nie zawali :slight_smile:

2 polubienia

Moje dziecko uświadomiło mi że ja wcale nie jestem taka gaduła , bo mojego syna nikt nie przebije :rofl: czy nauczyli mnie cierpliwości ? Myślę że tak chociaż aniołem nie jestem . Ale takiej najważniejszej rzeczy jakiej nauczyłam się od moich dzieci to to że można kochać bezgranicznie i stawiać swoje potrzeby z boku kiedy ten mały człowiek nas potrzebuje . No bo przecież oni nam wierzą że jak „ mama podmucha „ to przestanie boleć więc jak ich nie stawiać na pierwszym miejscu ?

1 polubienie

A tak humorystycznie to moje dzieci nauczyly mnie ze wcale nie chce mi sie tak bardzo siusiu jak mi sie wydaje :rofl: byleby tylko nie obudzic szkraba nie odlozyc za szybko do lozeczka hahahahha

1 polubienie

Cierpliwości i organizacji bo przy małym dziecku nie można sobie pozwolić na to że jakoś to będzie. Trzeba mieć cały plan dnia poukładany od rana do wieczora :smiling_face:

Cierpliwości, a co najważniejsze takie maleństwo w szczególności z problemem zdrowotnym może nauczyć dorosłych siły :heart: pokazując jak taka mała kruszynka może być silna i ile jest w stanie wytrzymać, to dzięki niej się trzymałam w najgorszych momentach jak to mówią ,nie wiesz jak jesteś silny dopóki bycie silnym nie jest jedynym wyjściem jakie masz…,

To ze z małych pierdóll mozna sie tak cieszyć i uśmiechać bo np baranek zabeczał albo swiatelko sie mieni na rozne kolory :hugs::hugs: dzis tak corke przyobserwowalam jak sie bawila pędzelami i wkładała w łóżeczko miedzy balaski i tak skupiona przy tym była podeszłam do niej i mnie zaprosiła do zabawy i nie chciała żeby m juz od niej odeszla i miala tyle frajdy przy tym … dziecięca radość to jest cos pięknego :heart_eyes::heart_eyes::heart_eyes:

Moje dziecko to uczy mnie na bierzaco do dzis caly czas cierpliwosci :smile:

Moje dziecko nauczylo mnie ze dotrzymywanie slowa/obietnic jest wazne :slight_smile: i jesli ja mam jakies oczekiwania wobec niej ona tez ma wobec mnie.
Pokazala mi ze nie potrzebuje wymyslnych zabawek tylko zaangazowanego rodzica np.podczas spaceru w lesie z czapki zoledzia zrobila kolyske dla krasnoludka Rózi, zorganizowala jej dom na pienku i wciagnela mnie do zabawy w “urzadzanie” :slight_smile:
Dzieki niej duzo czytam o swiadomym rodzicielstwie i ucze sie razem z nia ze pokazywanie emocji to nie jest slabosc tylko nasza sila❤️

Pierwszą, najważniejszą i niezaprzeczalną rzeczą której nauczyły mnie moje dzieci jest MIŁOŚĆ. Nigdy czegoś takiego nie czułam nawet do męża. Dopiero wraz z porodem syna poczułam niezwykłą więź i uczucie miłości bezinteresownej. To zmieniło moje spojrzenie na miłość. Chciałam cały czas tak kochać i być kochaną. Niestety z domu tego nie wyniosłam, bo miłość otrzymywało się tylko za dobre zachowanie.
Drugą rzeczą, ktorami przyszła na myśl jest ZABAWA. Znowu, nie zadaniowa a beztroska. Uwielbiam patrzeć jak moje dzieci wchodzą w świat fantazji, jak mnie do niego zapraszają. Tutaj też nie było mi łatwo. Raz, żeby porzucić na chwilę życie i obowiązki. Dwa, żeby myśleć nieszablonowo i dac się porwać wyobraźni. Dużo mi brakowało do beztroski. Wciąż się uczę bawić, ale idzie mi już znacznie lepiej. Mam nawet swoje ulubione zabawy z dziećmi. Lubię wymyślać dla nich kreatywne i artystyczne zajęcia. Zbieram różne materiały (kartony, nakrętki, patyczki po lodach, sznurki, papiery) i potem wyciągam swoje zbiory i tworzymy. Czasami wychodzą magiczne domki lub zamki, kolorowe krainy i drzewa. Ale jak to chlopcy budują też fortece, okopy i samoloty :stuck_out_tongue_winking_eye:

1 polubienie

Moja córka choć jeszcze mała to nauczyła mnie miłości :heart: tak jak ona nie denerwuje mnie nikt, nikt nie potrafi mnie doprowadzić do granic cierpliwości jak ona, aleeee to dla niej wstaje w nocy i tule przez godziny, to dla niej nawet jak sie źle czuje to wstaje i idę sie bawic na macie, o nią sie martwię jak o nikogo innego, smucę sie gdy płacze czy gdy widzę że ma gorszy dzień, nawet jak mi sie nie chce nic to dla niej zrobię wszystko!

1 polubienie

Moje dzieci nauczyły mnie okazywania emocji i uczuc :slight_smile: przytulanie, buziaki, pocieszanie radzenie sobie z stresie ostatnio to u nas na topie :wink:

Cierpliwosci i wytrwałości !

Córka nauczyła mnie luzu! Moje zorganizowane życie naglemusiało dostać więcej spontaniczności. Każdego dnia uczę się odpuszczać i uświadamiać sobie, że jak wyjdę 5 minut później to śwat się nie zawali a może ttlko uratować mój spokój. Zmiana planów to coś czego na pewno ucze się dzięki dziecku i ciesze się bo do życia weszła pewna równowaga, a ta sztywność odeszła na drugi plan.
Zdecydowanie dziecko uczy tej radości z najmniejszych rzeczy oraz z każdego dnia i umiejętności czerpania z niego jak najwięcej :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Cierpliwości :slight_smile:

Odpuszczania i tego, że nawet najlepiej zorganizowany plan może ulec zmianie :grinning:

1 polubienie