Co się dzieje na tym świecie 😭

Dzieci sa juz na tyle sprytne ze doskonale wiedzą jak takie blokady zdjąć :face_with_peeking_eye::grinning: nie wiem od kiedy dajecie telefon dziecku, ale podejrzewam że 10 lat i więcej ? No to już są mądre dzieciaki

1 polubienie

Ale czy zabranie dziecku telefonu w czymś pomoże? Dzieci sobie poradzą jeden przyniesie do szkoły pokaże i to się tak kręci. Ogólnie jest to niewyobrazalna tragedia dla jednej i drugiej rodziny. Ale nie mi oceniać bo nie wiem dlaczego się tak stało i nie wiem czy rodzice tutaj zawinili? Nie znam ani jednych ani drugich rodziców. Dramat okropny ale ja jestem daleka od wysuwania teorii na temat tego czy dziecko było zaopiekowane czy nie

1 polubienie

Normalne dziecko nie zabija drugiego dziecka. Tu ewidentnie zabraklo rodzicow - rozmowy, tłumaczenia, bycia obok czy w odpowiednim czasie zaprowadzenia do psychologa. Opieka nie jest tylko ubranie czy najedzenie. To dorosli rodzice sa odpowiedzialni za dwoje dzieci.

1 polubienie

Ale tym nie uchronimy ich niestety od tego zła , jak nie na tym tel to znajdą gdzie indziej , taka blokada trochę ograniczy ale nie rozwiąże problemu

Jasne to twoje zdanie i jak najbardziej masz do niego prawo. Ja nie jestem od tego żeby oceniać rodziców bo nie wiem jaka jest u nich sytuacja i co robili a czego nie zrobili żeby temu zapobiec. Nie wiem co działo się w tej rodzinie. To fakt normalne dziecko nie zabija drugiego ale czy to tylko wina rodziców? Gdzie szkoła? Gdzie reszta? Nikt niczego nie zauważył nikt nic z tym nie zrobił ? Najłatwiej zwalić winę na rodziców. Ale to nie zawsze jest tak jak komuś się z boku wydaje

1 polubienie

Straszna tragedia ;( ja mam corke w wieku 9 lat i sama opowiada jak sie wyzywaja chlopaki w szkole jeden mowi do drugiego nie nawidze cie itp
Ale takie cos … 12 lat to jeszcze dziecko , niby poszlo o chlopaka :confused:
Starsznie wspolczuje rodzicom :frowning:

1 polubienie

Przepraszam ale zwalanie zawsze winy na wszystkich naokolo to pojscie na latwizne. Od wychowywania sa rodzice. Nie szkola, nie sasiedzi.
A jak szkola robila cos ? Mogli zglaszac problemy z dzieckiem ale to od rodzicow zalezy co bedzie dalej. Szkola nie moze nakazac niczego.
Idealnym przykladem jest jedna dziewczynka w przedszkolu mojego syna - przedszkole twierdzi " do diagnozy, wtedy damy wsparcie nauczyciela wspomagajacego, inne nauczanie, inne traktowanie" - rodzice ? " ale moje dziecko nie jest psychiczne !" I przedszkole nic nie moze zrobic…

Dodam ze dziecko jest mocno agresywne, bije,kopie, gryzie, wyrywa wlosy :grinning:

1 polubienie

Ciężko dziś jednoznacznie ocenić, co tak naprawdę zawiodło, ale ta sprawa bardzo mnie poruszyła, bo mamy podobną sytuację u siebie. Do klasy mojego syna (pierwsza klasa) trafił chłopiec, który ma ewidentne problemy z regulacją emocji nie zdał pierwszej klasy i został przeniesiony. Od początku burzy spokój całej klasy, a to, co syn opowiada o jego zachowaniu na lekcjach, momentami nie mieści się w głowie. :pensive::pensive::pensive:

Były sytuacje bardzo niepokojące, łącznie z duszeniem innych chłopców. Do mojego syna też próbował, na szczęście syn go unika i nic mu się nie stało, ale sam fakt, że do takich rzeczy dochodzi, jest przerażający. Najbardziej martwi mnie to, że nauczycielka często go broni, a realnych działań wciąż brak. Temat jest poruszany na każdej wywiadówce, matka chłopca siedzi cicho, nie zabiera głosu, a sytuacja się nie zmienia.:cry::cry::cry::cry:
Mam wrażenie, że często wszyscy „obudzą się” dopiero wtedy, gdy wydarzy się tragedia. A przecież szkoła powinna reagować wcześniej chronić nie tylko to jedno dziecko, ale całą klasę. Takie sygnały nie biorą się znikąd i zamiatanie ich pod dywan nigdy nie kończy się dobrze.

Brakuje rozmowy i dyscypliny mimo wszystko , ja tu nie mówię że dziecko ma stać na baczność ale pamiętacie siebie jak byłyście małe ? Jak wyglądał szacunek do rodzica i ogólnie do obcego człowieka ?
A teraz przechodząc koło grupki młodzieży strach się nieraz odezwac bo nie wiadomo co im do głowy przyjdzie

2 polubienia

Ja nie zwalam winy na wszystkich do okoła. Napisałam tylko że nie można zwalać winy tylko na rodziców nie wiedząc jaka jest sytuacja. Myśl sobie co chcesz ale ja tych rodziców oceniać nie będę bo ich po prostu nie znam i nie wiem jak wychowywali swoje dziecko. Nie wiem co zawiniło więc daleko mi od wyciągania wniosków. Masz inne zdanie ok ja mam inne

1 polubienie

Właśnie o to chodzi. Szkoła czasami widzi co się dzieje a nie bardzo coś z tym robi. Mama może siedzi cicho bo jej głupio bo wie co się z dzieckiem dzieje może robi wszystko żeby go uspokoić a może nie robi tego nie wiemy. Oczywiście że tragedia straszna i nikomu nie życzę żeby przechodził przez coś takiego. Ale właśnie zachowanie szkoły też jest ważne. Nauczycielka go broni więc co utwierdza gonw tym że może tak robić

1 polubienie

Walczcie o usuniecie go z klasy czy szkoly. Latwo nie bedzie.
Jak chldzilam do gimnazjum byl taki jeden Dominik, tez nie zdal i mieli go przydzielic do naszej klasy ale finalnie poszedl do meskiej. Na szczescie. Tam byl bardzo agresywny, pozniej okazalo sie ze ma duze zaburzenia i “zolte papiery”.
Kilka lat temu uslyszalam o nim… w mediach… pobil drastycznie swoja dziewczyne przy wlasnym dziecku. Widzialam nagrania. On ja bil na oslep jak w amoku. Policja malo robi bo ma papiery, a ta dziewczyna boi sie o wlasne zycie ( zaatakowal ja w windzie we wlasnym bloku)

1 polubienie

Ale co da usunięcie z klasy czy szkoły? Przeniosą go do innej i problem będzie ale w innej szkole. Jaki ma to sens? Czy nie jest to zwalanie problemu gdzie indziej ? Najłatwiej osunąć problem od siebie i niech się inni martwią. Takiemu człowiekowi trzeba pomóc a nie przenosić miejsca na miejsce bo ma to odwrotny skutek.

1 polubienie

A co wedlug Ciebie ma zrobic szkola ? Nie moze go wyrzucic bo jest obowiazek nauczania i zapewne jest to jego rejon.
Realnie szkola moze wszedzie zglosic dziecko i rodzine i… to tyle.

1 polubienie

Szkola pomoc nie moze jesli rodzic sie nie zgadza. Nie maja prawa nic zrobic. Jedyne to zglosic do odpowiednich instytucji. Nic wiecej.
Wiec dalej twierdze ze w najwiekszej mierze to co sie dzieje z dziecmi to sprawa rodzicow.

1 polubienie

Np najpierw zgłosić to do rodziców i z nimi współpracować. Jeżeli to nic nie da objąć pomocą psychologiczną, psychiatryczną a w przypadku starszych uczniów zgłosić na policję lub sądu rodzinnego. Co da przeniesienie do innej szkoły? Zmieni tylko otoczenie nie problem

No właśnie zgłosić do odpowiednich instytucji. Jeżeli rodzice nie współpracują. W przypadku zabójstwa o którym jest wątek nie wiemy czy rodzice byli powiadomieni o czymś co działo się w szkole czy nie. Nie wiemy czy podejmowali jakieś kroki czy nie. Dlatego ja nie oceniam

Dokładnie tak. Niedawio sama miałam podobną sytuację przechodziłam obok grupki dziewczyn i jedna z nich rzuciła w moją stronę tekst: „co się gapisz?”. Nie zareagowałam, bo byłam z synem i z córką w wózku. Zwyczajnie się bałam. W takich momentach człowiek nie wie, co druga osoba ma w głowie, szczególnie gdy jest w grupie. Pojawia się strach, że ktoś może mieć przy sobie ostre narzędzie albo zareagować nieprzewidywalnie.:disappointed_relieved::disappointed_relieved::disappointed_relieved:
I to jest właśnie ten problem coraz częściej zamiast poczucia bezpieczeństwa jest niepewność i lęk. A przecież nikt, zwłaszcza rodzic z dziećmi, nie powinien się bać zwykłego przejścia ulicą. Takie sytuacje pokazują, że agresja i brak kontroli emocji to nie są pojedyncze przypadki, tylko realny problem, który narasta i na który dorośli oraz instytucje powinni reagować dużo wcześniej.

1 polubienie

To sie tak ladnie mowi. Ale w większości rodzice takich dzieci nie chca wspolpracowac. Uwazqja ze nic sie z dzieckiem nie dzieje. Wtedy żadne sporkania z psycjologiem czy psychiatra nie moga sie odbyc bez zgody rodzica.
Sam nauczuciel moze zglosic tylko do dyrekcji i to dyrekcja moze zglosic do pomocy spolecznej czy gdziekolwiek indziej. Ale to tez nie jest takie proste jak sie wydaje - dlatego wiele sie mowi ze szkolw nic nie robi a realnie szkola moze naprawde niewiele a jeden nauczuciel to juz w ogole. Teraz to uczen ma wieksze prawa niz nauczyciel.
Znam nauczuciela u ktorego w klasie doszlo do molestowania jednej dziewczynki przez druga i uwierz albo nie - ta sprawa wcale nie byla prosta i szybka mimo iz osoba ktora to zglosila dzialala tu i teraz.

Jej to jest straszne i coraz bardziej się boję , oby mój syn nie musiał mieć nic do czynienia z tym chłopcem . Tylko nie wiem czy to tak można starać się o usunięcie go ze szkoły czy klasy. Chłopak ten tygodniowo dostaje po kilka negatywnych uwag , ja żyje tylko nadzieją że do następnej klasy to go nie przepuszczą i opuści klasę mojego syna