Tak właśnie jest. Do świętego spokoju czekamy cierpliwie w kolejce.. przypomnialo mi się, gdy bylam w pierwszej ciąży. Byliśmy w Auchan i tam jest kasa z pierwszeństwem min do ciężarnych. Kolejka była długa ale czekaliśmy. A ekspedientka nas zawołała, że mam przejść do przodu bo takie mają wytyczne, by osoby z pierwszeństwem były pierwsze. Nikt nie protestował. Ale to też chyba kwestią tego, kto to powiedział. Do sprzedawcy mają respekt a pewnie jakbym sama wyszła z tą inicjatywa to zniecierpliwieni ludzi z kolejki by coś mówili pod nosem
Lisza wspomnialas o czyms waznym;) na co i ja zwrocilam bardziej uwage wslanie w ciazy nizeli wczesniej;)
Mnie starszy pan potraktowal w kolejce okropnie wykrzyczal na cala kolejke ze sobie dziecko wymyslilam ze przyszlam dostac sie do lekarza bez kolejki ze dziecko sobie zrobila... szkoda gadac... takie sytuacje sprawiaja ze zaczynamy sie mocno zastanawiac do podejscia do starszych osob;/
Zawsze uczylam dziecko ze nalezy takim osobom przytrzymac drzwi kiedy wchodza do windy czy klatki schodowej zawsze mile slowo jesli kogos znamy to dla nie jednej starszej osoby duzo znaczy zwlaszcza kiedy dlugie dnie sa same w domu, ale przyznam ze teraz sama widzac uwagi nie jednej starszej osoby poprostu powoli zmieniam zdanie;/ mieszkam w duzym miescie i czasami uwagi typu ze stanelam wozkiem ze nie moze przejsc zaznaczajac ze jest to kolejka do kasy i nie ma innej mozliwosci to jest slabe;/ oczywiscie nie wszyscy sa tacy ;) rozumiem ze oni maja duzo dolegliwosci bole stawow zle samopoczucie ale czasami ta kultura tak bardzo wymagana wlasnie od nich co do mlodych niewychowanych... przydalaby sienrowniez i im
Niestety panuje taki zwyczaj że "starszym się ustępuje" nie mówię tu o dobrym wychowaniu czyli "dzień dobry, przytrzymanie drzwi czy pomoc w zakupach" ale starszej pani nikt nie zapyta po co pani kupuje ciężkie zakupy no bo przecież musi coś jeść.. a jak ciężarna idzie na zakupy to już pretensje bo po co dziecko. Tak samo młody może być chory jak i starszy. Teraz tyle chorób nigdy nic nie wiadomo. Mnie przeraża że ludzie np. Nie udzielają 1 pomocy na ulicy czy np. Nie pomagają niepełnosprawnemu wsiąść do autobusu czy osobie na wózku. Teraz często kierowca wysiada. Ja też głównie jeżdżę autem więc omijają mnie tego typu sytuacje ale z 1 pomocą akurat miałam doczynienia osobiście. Pani zemdlała na ulicy gdzieś rok temu. I grupa ludzi przechodziła i nikt tylko że pijana pewnie. A kobieta zadbana. I co ja przez ulicę biegłam między autami. Które trąbiły jak szalone na mnie. Pani miała zawał jak się potem okazało. Była zima. Oddałam jej swoją kurtkę żeby nie leżała na zimnej ziemi i chodniku. Czy czuje się bohaterka? Nie po prostu chciałabym żeby ktoś się mną zaopiekował tak samo. W ciąży często miałam zawroty głowy po wymiotach w 1 trymestrze. Z 10 sytuacji w których po prostu musiałam kucnąć na ulicy może 1 raz ktoś zareagował. Przykre to.
Miałam nawet sytuację że zwierzęciem.. jakiś bezdomniak położył się na akurat naszej wycieraczce. A nie mieszkamy na parterze wspomnę a 1 piętro. Sami mamy 2 koty, do tego byłam w ciąży. Sąsiad zadzwonił bo myślał że to nasz. A to taki 3-4 miesięczny kociak. I co? Awantura zaraz bo zarazki, choroby i że mamy go wypuścić i tyle. No ale ze to był mega dzikus, to tylko trochę zjadł. Zamknęliśmy go w przedsionku takim i wezwaliśmy dom tymczasowy działający pod schroniskiem bo sami często coś oddajemy czy wspomagamy zwierzaki szczególnie że nasze mega wybredne są co do karmy. Ja uważam że postąpiliśmy słusznie. Nawet jak wypuszcza go potem pod blok to go/ja wystwrylizuja itp. Brakuje mi czasem empatii w ludziach, życzliwości. Tak bardzo bym chciała żeby było inaczej... Ale niestety wszystkich się nie da zmienić.
Dziewczyny, jestem zaskoczona bo 5 lat temu w pierwszej ciazy raczej wspominam miłe przepuszczanie w kolejkach, w rejestracji była kartka infornujaca o tym ze ciężarne mają pierwszeństwo. Jakiś czas później kartki Zniknęły. w sklepie jedynie kiedy zapytam to slysze, ze tak, jednak jie oszukujmy się; dojdzcie do początku kolejki z wózkiem i brzuchem miedzy wąskimi regałami :)
ja widzę pogorszenie się w tej kwestii i jakoś mi tak po ludzku trochę przykro, sama zawsze ustępowałam ciężarnym, ale jak ja jestem w tej sytuacji to czasem mi niezręcznie prosić- czuję się jakbym właśnie wymuszała, wywierała presję, pewnie wiecie co mam na myśli.
dodam, że jest mi czasem trudno czekać w godzinnej kolejce z córką i brzuchem, niestety te sytuacji wsyztsko zależy od „kolejki”- jeśli pacjenci przepuszczą to w porządku. Raz poprosiłam o to, bo lekarz był spóźniony, Mnóstwo rodziców czekało i powiem wam, było mi baaaaardzo niezręcznie bo czekali z dziećmi. Ale było jeszcze ciepło, w srodku duszno, czułam ze nie dam rady
Dokładnie tek
Tak ten zwyczaj ,że starszym się ustępuje doskonale każdy zna. Zawsze staram się ustępować i pomagać starszym ,ale miałam też przykrą sytuację nie będąc w ciąży. Byłam świeżo po zabiegu i wracałam z mamą ze szpitala autobusem (miałam wtedy 19 lat). Zaznaczę ,że w autobusie były wolne miejsca. Weszły dwie babcie ( nie wyglądały nic a nic na schorowane czy słabe - typowe klachule). Usiadły za mną. Po czasie robiło się więcej ludzi w autobusie. Nie widziałam żeby weszła jakaś starsza ,słaba osoba. W każdym bądź razie zaczęły nagadywać na mnie ,że młoda i oczywiście musi siedzieć i że nie ustąpi. Mama mi o tym powiedziała dopiero jak dojechałyśmy ,bo nie chciała mnie denerwować i była pewna ,że się odezwę ( miała oczywiście rację - od razu bym się odezwała). Bo zabiegu prosto ze szpitala byłam osłabiona i nienajlepiej się czułam , więc chętnie pokazała bym Panią wtedy mój wypis ze szpitala to może by się im głupio zrobiło i następnym razem odpuściły głupie komentarze. Chociaż ...ludzie są teraz różni i niektórych by to mało co obchodziło.
Dwa razy starsza Pani mi się wcisła do kolejki będąc w zaawansowanej ciąży ( raz w aptece ,a raz w piekarni) i również nie wyglądały na schorowane. Nie chciało mi się jednak dyskutować :)
Ale jak tak czytam Wasze komentarze to mam wrażenie, że właśnie największy problem z udostępnię miejsca mają starsze kobiety. Ciekawe czemu tak jest.
Jestem w 7 miesiącu ciąży i jest już zimno więc chodzi się w kurtkach i tego brzuszka tak nie widać a jest to moja pierwsza ciąża i zawsze mi głupio zapytać się czy mogę wejść przed kolejkę a brzuszek zaczyna już ciążyć czasami. A jak słyszę jak ludzie reagują na ciężarne to już nawet nie chce o tym myśleć i wolę się przemęczyć ale nie wiem jak to będzie w jeszcze bardziej zaawansowanej ciąży...
Kiedyś jechałam z bratem autobusem i usiedliśmy na przednich siedzeniach po prawej strony od kierowcy. Podeszło do nas starsza para i facet powiedział, że są to miejsca przeznaczone dla osób starszych i żebyśmy im ustąpili miejsca. Oczywiście tak.zrobilismy ale kiedy wstałam zobaczyłam, że prawie cały autobus jest pusty. Byłam nastolatką i nie zareagowaliśmy ale teraz z pewnością odpowiedziałabym.. osoby starsze uważają, że wszystko im wolno..
Niestety dziewczyny to co opisujecue to aż nie chce się wierzyć że ludzie są tak mało empatyczni.. ja też miałam mały brzuszek w ciąży. Pamiętam u lekarza kiedyś w 9 miesiącu na ostatnich nogach miałam iść po zaświadczenie czy poród naturalny czy CC bo do końca nie było wiadomo a w rejestracji usłyszałam: niech Pani ta koszulkę naciągnie (miała taką luźna koszule dość długa Ala sukienkę). No ręce mi opadły. A w ręku miałam kartę ciąży więc chyba bym nie wymyśliła sobie tego. No śmieszne niektóre sytuacje ale o tym się pamięta długo. Mnie to nauczyło tego żeby i młodych i starszych traktować identyko bo nigdy nie wiadomo a jak ktoś jest dla mnie nie miły to albo wypuścić 2 uchem albo po prostu coś odpowiedzieć/przyglądać. Taki mam już charakter.
To ja miałam jeszcze sytuację ,że usiadłam na samym przodzie ,a tam jest takie pojedyncze ,szersze siedzenie. Nie byłam wtedy w ciąży (jakoś do szkoły średniej wtedy chodziłam). Jedna pani (nie taka stara , lecz trochę przy sobie) zaczęła na mnie siadać :o To już był szczyt bezczelności skoro w sposób chciała bym jej zeszła. A ja po prostu nawet nie miałam siły nic powiedzieć ,bo zwyczajnie zaczęłam się z tego śmiać :D Uznałam to za żałosne i po prostu stanęłam sobie dalej :)
Haha faktycznie też bym się zaczęła śmiać:P
Miałam taką samą sytuację w laboratorium.
Trzy starsze Panie dosłownie na mnie nakrzyczały. Cytuję:"Ciąża to nie choroba". Młodsze osoby czekające w kolejce wstawiły się za mną i pozwolili wejść wcześniej.
Powiedziałam o sytuacji Pani w laboratorium,a ona stwierdziła, że następnym razem mam po prostu wchodzić do nich bezpośrednio do gabinetu i nawet nikogo nie prosić o możliwość wejścia. A jak ktoś będzie miał problem to ona już sobie z taką osobą
da radę �
Niestety empatia często u ludzi zawodzi. Ja zawsze ciężarne przepuszczam w kolejce bo wiem co to znaczy stać w kolejce z wielkim brzuszkiem. Niestety nie zawsze tą empatię otrzymywałam. U lekarza zostałam zbesztana bo chciałam wejść do specjalisty zgodnie z prawem bez kolejki. Oczywiście dwie kobiety obgadały mnie tak, że już miałam dosyć . Na szczęście wyszła lekarka i poprosiła mnie bez kolejki przed tymi babkami, które chciały się kłócić z nią bo one czekają dłużej , a ciąża to przecież nie CHOROBA !
No takie teraz głupie tłumaczenie,że ciąża to nie choroba. Ja niestety w ostatnich 2 miesiącach czułam się gorzej niż podczas choroby. Nieraz jeszcze bolesny skurcz mnie złapał lub kręciło mi się w głowie. Dodam ,że ostatnie 2 miesiące to był lipiec i sierpień. Zdrowym było ciężko w tych upałach ,a co dopiero z takim dużym brzuchem.
Mysle ze lekarze powinni wychodzic i prosic takie osoby;) ja pamietam ze mialam wizyte prywatna w okresie covida do laryngologa niestety pani z rejestracji mimo ciazy kazala czekac w kolejce;/ maski ciaza zagrozona wiec wychodzilam jak gdzies musialam w tym na badania, potem bylam zla ze wogole tam poszlam bo niedosyc ze kase stracilam to pani dr nie koniecznie umiala mi pomoc.
W sumie ciaza to nie choroba zgodze sie to piekny czas kiedy czeka sie na dzidzie;) ja swoja druga ciaze wspominam na lezeniu;/ ciaglych plamieniach krwawieniach i niepokoju czy uda mi sie donosic do 37 tc.
paradoksalnie z doswiadczenia powiem wam ze w prywatnych klinikach/u prywatnego lekarza zawsze czekalam w kolejce, natomiast "na nfz" kazdy mnie przepuszczal
ot ciekawostka :)
Prywatnie oj tak zawsze czekam tam nikt nie przejmuje się kobietą w ciąży . Choć mnie ta nieprzyjemna sytuacja spotkała w kolejce na NFZ gdzie miałam ochotę już olać sprawę bo miałam dosyć głupich uwag skierowanych do mnie. Ja miałam nawet numerek zerowy do wejścia , ale co tam :D głupia ja chciałam jakieś przywileje bo przecież chora nie jestem :D
Tak ciaza nie choroba ale osobiście również czułam się w ciąży bardzo źle.. nie wspominając ostatnich miesięcy na leżeniu plackiem.
Wydaje mi się, że prywatne wizyty na godziny to lekarze chcą żeby każdy był zadowolony więc nie pilnują kto ma pierwszeństwo. Niestety