Ciąża - zbliża czy oddala partnerów?

Joasia,ja w pierwszej ciąży miałam podobne mdłości, długo mnie męczyły, ostatecznie z powodu wymiotów wylądowałam w szpitalu.Prawie wszystko mi śmierdziało :( Po jakimś czasie ustąpiło całkowicie.

Ja przez wymioty dwa razy trafiłam do szpitala

Justa, już nie długo poród...Mam nadzieję i tego życzę ,aby Twoje relacje z mężem polepszyły się, abyście razem mogli cieszyć się tymi pięknymi chwilami jako świeżo upieczeni rodzice ❤️

u nas jeszcze bardziej umocniła nasz związek bo nie mogliśmy długo zajść w ciążę, starania, badania i inne elementy spowodowały że jeszcze bradziej nam zaczęło zależeć na sobie i wspólnym celu. Teraz przy dziecku nie zaczęłam zabezpieczać się hormonalnie i libido również się ustabilizowało, zabezpieczam się mechanicznie diafragma dopochwową a w dni płodne seks jest niezięmski

Wszyscy powinniśmy się cieszyć chwilą poczęcia malucha a nie się spierać. Wytrwałości życzę

U nas w jakimś sensie  ciąża nas umocniła. Mąż bardzo się ciesz że będziemy mieli dziecko, ale mam wrażenie że jeśli chodzi o sprawy łóżkowe to się oddaliśmy od siebie. Tak jakby mąż bał się, że coś się stanie naszemu dziecku. Bardzo rzadko się kochamy.   

Beata właśnie często mężczyźni mają takie obawy. Nie wiem skąd się to u nich bierze. 

Szczerze nie tylko mężczyźni .... ja cała ciaze się bałam 

Nas dziecko nie do końca wzmocniło częściej się teraz kłócimy ja mam dużo żalu do męża ze mi nie pomaga. Od ponad tygodnia maz jest w domu mamy 2 letniego syna i ja jestem w 30 TC. W domu nie robi prawie nic. Ja wstaje o 6 zajmuje się synem ogarniam szykuje obiad, mój mąż wstaje koło 10 je potem mały na drzemkę u ja. Oczywiście ja karmię syna i się nim zajmuje. To samo dotyczy kąpieli też są tylko na mojej głowie. Czasami mam już wszystkiego dość. Żadne rozmowy z mężem nie pomagają.

Karolina-znam to z autopsji... Niestety.... Chyba wyprowadzić bym się musiała, żeby się ogarnął... Sam się w jeszcze większe dziecko zamienia...

Mój mąż bardzo dużo mi pomaga, czasem mam problem, żeby go docenic, choć wiem, że powinnam, ponieważ na to zasługuje. Nie mogłam trafić lepiej. Tak czy inaczej, wracając do tematu, dzieci dużo zmieniaja. Jest więcej powodów do kłótni, dochodzą nowe obowiązki, mniej czasu dla siebie. Boje się co będzie z dwójką dzieci, ale sami tego chcieliśmy. Zresztą, dzieci zawsze małe nie będą. Jeszcze zdążymy się sobą nacieszyć. Byliśmy ze sobą dosyć długo, zanim zdecydowaliśmy się na dzieci, to były fajne lata beztroski i dorabiania się. 

AgaK,u mnie sytuacja wygląda prawie identyczne.Ja , także mogę liczyć na męża w bardzo wielu sprawach.Moja mama to śmieje się,że trafił mi się babski chłop bo nie ma prawie dla niego rzeczy nie do zrobienia.Bardzo się stara, jest moją najlepszą przyjaciółką ;) Muszę też podkreślić to ,że na początku taki nie był jak teraz.Trochę musiałam sobie go wychować ;) Najważniejsze jest to , żeby dwoje chciało w jednym kierunku a międzyczasie idzie się jakoś dogadać.

Karolina moze spróbuj po prostu wsadzic dziecko w ręce męża i wydać polecenie :) "proszę wykąp go dziś". U mnie dziala

Aga u mnie też tak jest :) czasami żałuję, że nie wiem jak powinnam mu podziękować. Widzę, że się stara. 

Mój mąż nie mogę narzekać od samego początku angażował się bardzo w opiekę nad synem, robił wokół niego wszystko oprócz kp, no może obcinanie paznokci i włosów mi przypadło, ale mam od niego spore wsparcie psychiczne jak i w obowiązkach domowych

No ciekawe jak przy dwóch teraz będzie mi chłop pomagał

Mój mąż nie kapie córeczki bo zwykle jak kąpałam był w pracy. Ale mi to nie przeszkadza. Ważne że pomaga mi przy obowiązkach domowych, zmienia pieluszki, często gotuje nam coś pysznego

W ciazy u nas duze wsparcie wzajemne milosc az motyle w brzuchu ale za to kryzys po pierwszym dziecku 18msc mielismy powazny i po 2 dziecku 6miesiecy mniejszy ale rowniez byl ciezki do przeskoczenia powodem bylo namnazanie sie problemow i brak rozmowy moze i nawrt czasu na rozmowe ale czlowiek uczy sie na bledach najwazniejsze by ROZMAWIAC. Tak wlasnie zlotym srodkiem jest ROZMOWA. 

U nas też gorzej po ciąży niż w trakcie. Głównie przez natłok obowiązków. Ale to ja sama musiałam się nauczyć że bałagan nie ucieknie i nie jest najważniejszy.  :)

U mnie było tak, że razem przechodziliśmy przez te trudne początki. Bywało różnie, nie raz się kłóciliśmy jednak zawsze byliśmy dla siebie wsparciem. I tak jest do dzis.