Kobietki taki o to temat . jestem w drugiej ciazy obie planowane i zarówno w pierwszej jak i drugiej obserwuje w swoim związku duże oddalenie a wręcz oziębłość z obu stron . Ciekawa jestem czy któraś ma takie doświadczenia jak ja
U nas było wręcz przeciwnie. Bylo lepiej niż przed ciąża , a teraz po porodzie troche więcej zgrzytów ?
U nas to tak różnie.po porodzie przez miesiąc cudownie a później rutynowo.czesciej spięcia sa.
Justa, skoro zaobserwowałaś oziębłość z obu stron to najpierw powinnaś zastanowić się nad tym dlaczego występuje ona także u Ciebie, co jest nie tak ? Co sprawiło, że oddaliłaś się od partnera ? Czy będąc teraz w ciąży odczuwasz szczęście, że będzie to właśnie wasze wspólne dziecko ? Pomyśl czego teraz potrzebujesz i czego oczekujesz od mężczyzny. Następnie porozmawiaj z nim, na spokojnie powiedz mu o swoich obawach o tym, że czujesz że się oddalacie. Być może wyprowadzi Cię z błędu, bardzo możliwe, że z jego perspektywy wygląda to całkiem inaczej, warto dowiedzieć się co on czuje by móc wyciągnąć wnioski i wszystko poukładać. W związku naprawdę trzeba szczerze rozmawiać o wszystkim. Perspektywa narodzin dziecka wiele zmienia i nawet jeżeli uważamy, że wszystko jest ok, bo ciąża była planowana to nigdy nie daje nam 100% pewności, że tak będzie do końca, dlatego powtórzę się, ale musicie porozmawiać a zobaczysz jak wiele się wyjaśni.
Justa, szkoda,że u Was więcej jest obojętności, oziębłości niż uczucia.Wydaje mi się ,że każda kobieta w ciąży potrzebuje zainteresowania, ciepła i troski.
Ja w pierwszej ciąży miałam "mało" męża bo dużo pracował nawet po 24h i było mi z tym bardzo źle.Czułam się bardzo samotna ,często przez to płakałam.Z tamtego okresu wspominam więcej trudnych i smutnych chwil niż tych miłych.
Druga ciąża była o wiele lepsza.Teraz mąż pracuje po 9 godzin dziennie ale mam go codziennie,no i dużą już córkę, która dużo pomaga :) Mąż bardzo o mnie dbał przez cały okres ciąży, czułam się w tym okresie naprawdę wyjątkowo.Po porodzie też bardzo był troskliwy,z resztą cały czas tak jest.
Życzę Ci aby to się u Was zmieniło, powiedz mężowi,że potrzebujesz z jego strony zainteresowania , troski i ciepła.
Kiedyś gdzieś wyczytałam,że jeśli matka przez okres ciąży będzie płaczliwa to i dziecko będzie takie więc lepiej uśmiechaj się .Nie wiem ile w tym prawdy ale lepiej starać się o dobry humor �
U mnie w czasie ciąży i bezpośrednio po było super, wręcz idealnie. A z biegiem czasu widzę, że trochę się zmieniło. Widzę, że czasami mężowi nie pasuje, że nasze życie nie jest już takie jak kiedyś ale nigdy nie powodział, że nie jest zadowolony z tego jak jest teraz. Jednak to, że mam mniej czasu dla niego trochę zmieniło nasze małżeństwo. Jest dobrze ale nie tak jak przed ciążą.
Ciąża nas zdecydowanie zbliżyła! Mąż stał się bardziej troskliwy, bardzo dużo mi pomagał, robił zakupy, pomagał przy obiedzie i praniu. Kiedy urodził się synek mąż się nie zmienił, nie chodzi obrażony i rozumie to że najwięcej czasu poświęcam dzieciom, a dopiero wieczorem mamy czas dla siebie (choć nie jest go dużo). To naturalna kolej rzeczy.
To tylko u nas taks tragedia? Rozmowy nie przynoszą skutku bo zupelnie inaczej patrzymy na czas ciazy .ja ja bsrdzo złe znoszę fizycznie i psychicznie maż z tych ci uważają ze to nie choroba i absolutnie nie rozumieją ze czegoś nie powinnam lub nie mam siły ,ja nam i to żal uważam ze nie jest empatyczny i oddałam się emocjonalnie zwłaszcza ze w ciąży kompletnie nie interesesuja mnie żadne aktywności seksualne maz jest o to sfrustrowany no i koło się zamyka.
przyznsm ze po pierwszej ciąży bsrdzo dużo czasu naprawialiśmy relacje
Justa, jeśli chodzi o aktywność seksualną to przyznam,że od około roku też zwyczajnie nie mam na to siły i zbytnio dużego apetytu.Podejrzewam ,że to przez przemęczenie bo Mały często budzi się w nocy.Wieczorami kiedy w końcu zaśnie a ja idę do męża na kanapę, jego nachodzą chęci a ja marzę tylko o odpoczynku.Ostatecznie czasem się poddaje, ale uprzedzam żeby nie był jakoś zbytnio rozczarowany,że ja leżę i koniec bo nie mam siły.Oczywiscie godzi się na to i nie ma problemu.Rzeczywiscie czasem słyszę z jego strony narzekania,że nie mam dla niego czasu,siły itd. ale ostatecznie rozumie to,że naprawdę po całym dniu jestem zmęczona.
Przyznaje też,że też myślę o tym i rozumiem,że ma swoje potrzeby, bo to naturalne ,dlatego raz na jakiś czas staram się go jakoś zaadorować, żeby w głowie mu nie chodziły głupoty i szukanie szczęścia nie wiadomo w jakiej postaci.
JustaMama nas pierwsza ciąża nie oddaliła nas. Bo pracujemy żeby mieć też dla siebie czas. Wiadomo że początki są trudne bo dziecko często chce jeść więc potrzebujemy więcej snu. Ale z czasem udało nam się mieć wieczory dla siebie. Więc tego oddalenia nie ma u nas
U Nas spore zbliżenie w każdym aspekcie. Mamy czas na wspólny film , popcorn. Może dzięki temu że mały w nocy się nie budzi. I może dlatego że nie tylko ja siedze z małym A wspólnie bo mąż pracuje od 4 rano i o 11.30 jest już w domu �
Tylko mi absolutnie nie chodzi o okres po urodzeniu dziecka kiedy dochodzi zmęczenie i nie przespane noce . Napisałam wyraźnie CIAZA bo u nas już wlssnie okres ciazy oddala bsrdzo te 9 miesięcy a potem wiadomo ze jest jeszcze gorzej. I wlssnie chodzi mi o wasze doświadczenia z okresu ciazy s nie po porodzie bo takie wątki już chyba były
Justa,masz rację,po porodzie jest dużo gorzej.W takim razie ja, wspominając cały okres ciąży to naprawdę nie mogę złego słowa powiedzieć na męża.Starał się od początku bardzo ,abym nie przesadzała z aktywnością, pracami w domu itd.Dbał o mnie, troszczył, naprawdę w okresie ciąży czułam się wyjątkowo.Wiele rzeczy za mnie robił, obiad kiedy tylko był w domu to on robił albo wspólnie.Nawet nie raz sprzątał ze mną.Drewno do pieca zawsze przynosił , żebym przypadkiem nie dźwigała takich ciężarów.Nie miałam zaleceń żadnych,czy problemów ciążowych ale mąż był zdania,że trzeba dmuchać na zimne.
U mnie było tak że pierwsza ciąża planowana i na ten okres kiedy byłam w ciąży nie mogłam narzekać . Po porodzie tak samo wszystko idealnie pomagał we wszystkim ale jakoś nie miałam ochoty na przytulanie itd tym bardziej na sex a moj już chciał całą ciążę nie mogliśmy nic robić później połóg a później nie miałam ochoty a jak już doszło do zbliżenia to nie czułam przyjemności . Ale mimo wszystko to kwestia czasu bo teraz jest idealnie rok po porodzie . Wszystko musiało wrócić na swoje miejsce . Co do zachowania partnera , czy zobojętnienia itd to wydaje mi się że to wszystko kwestia indywidualna , wszystko zależy od charakteru :)
Justamama w ciąży też nie było.u nas takiego problemu. Ciaza nas nie zmieniła. Byliśmy ciągle blisko siebie każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem
U nas sytuacja wygląda trochę inaczej. Nie mogę powiedzieć, że oddaliliśmy się od siebie - Mąż bardzo dba o mnie, zajmuje się synkiem, był na prawie 3tygodniowym urlopie, żeby mnie odciążyć. Oboje bardzo cieszymy się, że będzie drugie dziecko. Problem tkwi w moim samopoczuciu - mam bardzo silne, nieustanne mdłości, wymioty, generalnie każdy dzień to dla mnie wyzwanie. Wszystko to wpływa na to, że nie mam ochoty na żadną formę bliskości, nawet zwykłe przytulenie. Wiem, że mąż to rozumie, ale też widzę, że momentami jest mu przykro. I ciężko, bo są dni, kiedy tylko leżę i biegam do łazienki, nie jestem w stanie nic więcej zrobić. Więc jest zupełnie inaczej niż przed ciążą, ale wynika to z mojego samopoczucia, wiem, że gdyby nie to, to byłoby super.
Joanna to ja z kolei miałam odwrotnie. Ja bardzo potrzebowałam przytulenia się do męża mimo że właśnie te mdłości całą ciążę męczyły i często latałam wymiotować
No to ja msm podobnie do Joanny przez to ze złe znoszę ciaze u mnie również psychicznie zamykam się w swojej skorupie i nie mam ochoty na żadna bliskość nic kompletnie wręcz czasem próby doprowadzają mnie do złości aż. Tylko ze dodatkowo mój maż z tych mężczyzn którzy migli by powiedzieć ciaza to nie choroba i on zwyczajnie nie widzi potrzeby odciazania mnie nie ms problemu kiedy myje podlogr nie bstdzo rozumie moje zmeczenie i to ze nie msm sily wejść kolejny raz na trzecie piętro. Wręcz często jest zirytowany ze mi znów cos dolega . Ja z kolei msm zal o to i uważam ze w ogóle o mnie nie dba
JustaMama, nie dziwię się, ze masz żal, bo podejście Twojego męża jest zwyczajnie bezduszne. Brak ochoty na bliskość ze względu na złe samopoczucie to jedno, a z drugiej strony - jak ją mieć, kiedy czuje sie zerowe wsparcie ze strony męża? Przykro mi, że tak to wygląda.
Aneczkaa, to szczerze zazdroszczę:) ja po prostu nie mogę, jedyne na co mam ochotę to przejść sama przez tą ciążę, przeszkadza mi obecność innych. Ale u mnie to w ogóle sytuacja jest skrajna, bo potrafię wymiotować, kiedy czuję zapach mojego dziecka.
Joanna a jak było przy pierwszym dziecku? Też tak wymiotowałaś?