Pcheła z pampersem nie ma opcji, bo młody ;ubi mieć pampersa i nie martwić się o to, że musi wołać siku i nieraz zdarza sie mu wymuszą pampersa, bo on chce sikać, wiec tutaj zrobiła bym mu przysługę, a nie odzwyczaiła go..
Magiczny pazur sama idąc po Oskara słyszę jak dzieci krzyczą, a wręcz wrzeszczą, że chcą do mamy, czasem szarpią za klamkę, a w chwili, kiedy tam jestem jest pora na zupkę i zamiast jeść to biegają po sali w poszukiwaniu ucieczki.. Myślę, że mój syn patrząc na to na pewno troszkę go naśladuje, bo nie wierzę, ze z góry w głowie wie, że chłopiec przegina swoim zachowaniem.
On owszem też płakał i przeżywał, ale Pani mówiła, że po przytuleniu się uspakajał i nie jest dzieckiem nad wyraz problematycznym. Jak się zabawił i próbował łobuzować to nam mówiła, że zaczyna czuć się swobodniej i nawet walczy o zabawki i to dobry znak.
Justyna wiesz, że o tym nie pomyślałam. Ja przesadnie reaguje na wiele sytuacji i dla mnie zamykanie mnie na klucz kończyło by się paniką i czasem sobie wyobrażam, że on biedny może czuć to samo i pewnie jest mega spięty, ale przecież ja reaguje na wszystko zupełnie inaczej przez nerwicę lękową i dla mnie musi być zawsze droga ucieczki, a taki maluszek jeszcze nie odczuwa takich emocji jak ja i ważne, aby zrozumiał, ze mimo wszystko tam jest fajnie i zawsze ma jakieś zajęcia, ma kolegów i sie nie nudzi jak w domu..
Dzisiaj mąż go zaprowadził i mówi, ze Oskaro ledwo wszedł za drzwi i już kilkoro dzieci krzyczało: "Oooo cześć" :D To miłe, że jest lubiany i akceptowany, nawet w w sklepie zdarzyło mi się, że dziewczyna mówiła mamie, ze on z nią chodzi do przedszkola i przyszła sie przywitać ;]
Z dnia na dzień już czuje sie tam lepiej, płacz ustępuje, ale od września dochodzi kolejna grupka dzieci i kolejny płacz. Myślę, że jak grupa już będzie pełna, wszyscy się zaaklimatyzują to będzie to wyglądało inaczej.
Dobrze, że nie jestem wyjątkiem i to naturalne zachowanie. Obawiałam się, ze właśni przez to, ze nie był gotowy na przedszkola wsiadło mu to na psychikę i teraz nie będzie fajnie...
Powiedzcie mi jeszcze jak przedłużyć czas w przedszkolu. Mały odbierany sie po 2,5 godziny po pierwszym daniu, później jest drzemka i tego obawiam się najbardziej, że on nie będzie chciał spać, albo obudzi się nie widząc mnie i spanikuje i na drugi dzień nie będzie chciał iść. Tutaj mam wrażenie, że przesadnie go chronię przed takimi sytuacjami, ale niebawem będzie mi już ciężko i latanie co chwila do przedszkola nie będzie mi na rękę i wolała bym, aby był tam chociaż do 14... Zaprowadzałabym go na śniadanie na 8:30... Miękka klucha jestem i nie umiem go wypchnąć dalej, bo dopiero co sie oswoił z tymi 2,5 godzinami.