Boi się ciemności :(

Witam wszystkich Bardzo serdecznie :*
Mam problem i proszę o pomoc, otóż Mój dwu miesięczny Synek boi się ciemności …
Śpimy przy lampce … ale nie jestem wstanie uniknąć każdego braku światła na przykład albo nawet jak ma chwilę bluzkę przed oczami przy ubieraniu zaczyna się płacz… Co mam robić ? Jak mu pomóc?
Co mam zrobić by Go z Ciemnością oswoić… A może cierpliwie mam czekać aż samo mu to minie?
A co jeżeli mu to nie przejdzie?
Pomóżcie może któraś z Mam miała do czynienia z taką sytuacją ?
Może macie jakieś sposoby na to by Dziecko nauczyć że to normalne …

Witam. Zastanawiam się czy dwumiesięczne dziecko odczuwa coś takiego jak strach przed ciemnością. Co do płaczu przy ubieraniu to całkiem częste zjawisko. Masę dzieci nie lubi się ubierać czy przebierać. Czasem jest to związane z bólem np gdy otwór na główkę jest mały i przechodzi ona ciężko. A czasem z niewygodą i przymuszonymi pozycjami przy ubieraniu.
Proszę pamiętać że najczęściej dzieci mają z czymś “problem” wtedy gdy my mamy z tym problem. Np kobiety które nie lubią zostawić swoich dzieci w domu i wychodzić same bardzo to przeżywają i tym samym przenoszą swój strach i rozterkę na dziecko. Po takim “niepewnym” opuszczaniu domu dziecko odczuwa niepokój i najczęściej płacze albo grymasi.
A może również w Pani sytuacji występuje podobny mechanizm. Może Pani czuje się nieswojo gdy jest ciemno i nie ma Pani dziecka w zasięgu wzroku (co zrozumiałe) i wtedy jest Pani poddenerwowana co dziecko wyczuwa. Dobrze by było zastanowić się nad tym.
Można ćwiczyć dziecko i oswajać z ciemnością poprzez zabawę. Np “akku” z kładzeniem pieluszki tetrowej sobie na twarzy a stopniowo dziecku na chwile zasłaniać oczy. Albo “gdzie jest bobas” gdy dłońmi zasłaniamy sobie twarz a potem mówimy “tu jest” i odsłaniamy twarz. Można spróbować w nocy wykorzystać np coś typu żółw z którego skorupy podświetlają się gwiazdki w różnych kolorach i światło pada na sufit i ściany a także płynie relaksacyjna muzyka która wyciszy dziecko i Panią.
Powodzenia życzę i proszę troszkę “odpuścić”
Pozdrawiam :slight_smile:

U nas też tak bywało gdy bylo ciemno był płacz więc starałam się za każdym razem żeby światełko było zapalone po pewnym czasie próbowałam stopniowo oswajać synka z ciemnością zapalałam światło ale coraz coraz słabsze w końcu lampka nocna znalazła się w korytarzu a w pokoju było coraz mniej światła i tak stopniowo stopniowo i teraz śpimy przy zgaszonym świetle :slight_smile:

Pani Paulo co do ubierania to Mały bardzo lubi tą czynność i nawet go to bawi , ubranka Ma zakładane u ciągliwe z dużym wejściem na główkę w dodatku ja rozciągam mu bluzeczki przy zakładaniu także nie ma możliwości by coś go uwierało czy bolało bo tego unikam … w kwestii ubierania to chodziło mi o to iż Mały płacze gdy ma coś przed oczami gdy bluzką ma zakrytą buzię… oczy,…

Tak małe dzieci nie boją się ciemności - prosta przyczyna - w macicy było ciemno. Lęk przed ciemnością zaczyna się ok 5-6rż, kiedy dziecko ma już taką wyobraźnię i widzi potwory :wink: Powodem płaczu przy ubieraniu może być dyskomfort gdy coś leży na oczkach - może nadwrażliwość? A w nocy? po prostu potrzebuje bliskości, domaga sę uwagi, albo chce widzieć mamę.

Dziękuję Anno :*

Nie wiem jak to jest z tym światłem u takiego maluszka ale wiem sama po zachowaniu mojej córeczki że jej np światło w nocy przeszkadzało już pierwszej nocy w szpitalu był płacz marudna nie chciała spać a jak tylko się zgasiło światło tak spała grzecznie jak aniołek i do tej pory tak jest

Mój synek miał taki etap, że musieliśmy spać przy lampce.
Na szczęści teraz już mu to przeszło.
Co do bluzek i innych ubranek, dzieci po prostu tego nie lubią i dlatego płaczą.

Patrycja - myślę, że to po prostu taki etap. Nie martw się na zapas, że mu tak zostanie i że z tego nie wyrośnie. Skoro mały czuje dyskomfort w ciemnościach to nie narażaj go na negatywne emocje. Póki co miej zapaloną lampkę led lub inną, a z czasem mu to przejdzie. Możesz po prostu robić coraz mniej intensywne światło aż całkiem przyzwyczai się do ciemności. Będzie też coraz lepiej widział i ten zmysł też pomoże mu akceptować porę nocną…

Dziękuję Dziewczyny :*

U nas było podobnie, w szpitalu nie pozwalano nam gasić światła a więc po powrocie do domu przez pierwsze 4 miesiące spaliśmy przy świetle. Najpierw “paliło” się normalnie lampę na suficie i to trwało gdzieś 2 miesiące, później przeszliśmy na przyciemnioną lampkę nocną i tak do końca 4 miesiąca. Aż w końcu mieliśmy dość spania przy świetle i wyłączyliśmy wogóle. Najpierw Mikusiowi się to nie podobało więc do póki nie zasnął świeciło się światło na korytażu ale po paru dniach sie przyzwyczaił do ciemności.

U nas podobnie - w szpitalu było światło zaświecone w domu również tak pierwsze dwie albo trzy noce spaliśmy, dopiero jak kolejnej nocy zgasiliśmy i zostawiliśmy jedynie punktowe światełko okazało się, że większe światło przeszkadzało synkowi. Przy świetle budził się co chwilę ale myśleliśmy, że to taka jego uroda, jak światło zgasło zaczął ładnie spać :slight_smile:

Ja tez myślę Patrycjo że to taki etap w rozwoju dziecka i należy go przeczekać i oczywiście reagować w odpowiednim czasie jak dziecko się obudzi i będzie płakało. Choc ja powiem że po urodzeniu maluszków przez jakieś 3 miesiące mieliśmy ciągle włączona malutka lampeczkę i nam ona nie przeszkadzała bo była bardzo wyciemniona a jednak czułam się bezpieczniej jak była włączona

U mnie na szczęście w szpitalu pozwolili nam zgasic światło w pokoju za to musiało być zapalone w korytarzu tuz przed pokojem i drzwi musiały być uchylone dzięki temu moja mała spała sobie spokojnie

U nas światło musiało się świecić w pokoju…położne nie pozwalały gasić…
Ale też przeszło mi przez myśl,że takie małe dziecko,to chyba nie boi się ciemności… hmm?? przy ubieraniu większość dzieci płacze… myślę,że trzeba to przeczekać niestety…ale chyba jednak nie mówimy tu o strachu :slight_smile: pewnie martwisz sie jak każda mamuśka,ale tak jak dziewczyny piszą,to pewnie taki etap… choć moja córeczka ma trzy miesiace prawie,to nie miała czegoś takiego,ale ona to tam w nocy śpi czy jest światło,czy go nie ma,a ubieranie nigdy w zupełności jej nie przeszkadzało…tak jak kąpiele i inne zabiegi :slight_smile: ale dużo dzieciaczków tak ma,jak Twoje maleństwo z tego co słyszałam :slight_smile:

Mi się wydaję, że w szpitalu nie pozwalają gasić światła ponieważ boją się, że któraś mamusia bez doświadczenia będzie próbowała po ciemku coś robić przy dziecku i coś złego się wydarzy lub też słabsza pani po cesarce np przewróci się albo potnie. Mogliby jednak zadbać o to aby te światełka nocne były bardziej przyjemne aby dało sie przy tym bez problemu spać zarówno mamie jak i dziecku.

W szpitalu w którym rodziłam swiatło na sali było zgaszona, ale w każdej sali jest łazienka i drzwi do niej były otwarte. Swiatło tyło oświecone w łazience i dawało takie spokojne oświetlenie na salę. W ten sposób ja widziałam maluszka, mogłam przebrać mu pieluszkę, nakarmić a synek spokojnie sobie spał.
Ja synkowi zawsze zostawiam włączoną lampkę, bo mam wrażenie, ze jak się obudzi to przestraszy się ciemności. Raz w nocy zabrakło prądu, mały się obudził i wcale nie zwrócił na to uwagi, ze w pokoju ciemno i nie widzi mamy. Przy oświeconej lampce jest mi wygodniej w nocy podejrzeć małego czy się nie odkrył i łatwo mi go nakarmić.

A u nas w szpitalu pokój był pomalowany na zólto i światło też dawało przyciemnione żółte swiatło,wiec mimo to spało sie dobrze :slight_smile: choć ja z wrażenia niewiele spałąm,jednak światło nie raziło :slight_smile:

My mieliśmy w szpitalu uchylone drzwi od łazienki, a w niej było zapalone światło.
U nas raczej warunki w szpitalu były takie bardzo szpitalne, surowe wnętrze, białe ściany.

A ja rodziłam w szpitalu, który niedawno został oddany do użytku i pokoje nie są jeszcze przesiąknięte tym typowym szpitalnym zapachem. Dosłownie czułam się jak w domu.