Oj ja tak samo, dla mnie ten rok spędzony z dzieckiem to jest minimum. No ale rozumiem, że są różne sytuacje życiowe.
Nie wyobrażam sobie ja musiały się wtedy czuć kobiety.
Mi babcia opowiadała, że dawała dzieci do sąsiadki emerytki.
Serio, ciężko sobie to teraz wyobrazić… Zero wsparcia, zero wiedzy, a i tak musiały jakoś sobie radzić. To były naprawdę twarde kobiety.
Ciężkie czasy tworzą twardych ludzi ![]()
Tak dokładnie sytuację bywają różne , dla mnie ten rok to już tak duży minimum
Ja to sobie tego nawet nie mogę wyobrazić
trudne doświadczenia potrafią hartować, uczą wytrwałości, odwagi, radzenia sobie z nieprzewidywalnością. Twardzi ludzie często wyrastają z konieczności, nie z wyboru bo po prostu nie mieli innej opcji niż „dać radę”.
Dokładnie, nie było wielu mozliwosci, a trzeba było dać sobie radę
W takich momentach rodzi się prawdziwa siła i dojrzałość.
Dokładnie, czasem sytuacja nie zostawia wyboru, a właśnie wtedy odkrywamy w sobie największą wytrwałość i siłę
Teraz też jak musimy to dajemy radę ![]()
Depresja poporodowa niemal, że odrazu mnie dopadła… połóg w tym wcale nie pomagał każda negatywna informacja była dla mnie powodem do smutku, płaczu czy też zamartwiania się. Niestety, ale dodatkowe kg też nie pomagały w samoakceptacji.
Pojawienie się dziecka to tak ciężki orzech do zgryzienia, że między mną, a ojcem mojego dziecka też było bardzo ciężko nie dogadywaliśmy się z niczym. Połóg minął, depresja ucichła, jednak później zaś wróciła. Mogę powiedzieć że dopiero po kilku mce pracy nad soba w pełni jej się pozbyłam, łatwo nie było, ale trzeba pracować i nie bagatelizować sytuacji.
Ważne, żeby nigdy nie bagatelizować takich uczuć i szukać pomocy, gdy jest potrzebna.
Oj współczuję im trochę ja sobie nie wyobrażam aż tak szybko
Boję się właśnie nietęgo po porodzie mam nadzieje ze mnie nie dopadnie , chociaż często mniewam takie stany depresyjne
To prawda , chociaż nieraz potrzebujemy jednak tej pomocy
To naprawdę ważne, żeby mówić głośno o takich doświadczeniach, bo wiele mam czuje się dokładnie tak samo, ale myślą, że są w tym same.
Masz ogromną siłę, że nie zbagatelizowałaś tego, co czułaś, i zaczęłaś pracę nad sobą. To nie jest łatwa droga, ale pokazujesz, że warto. Cieszę się, że udało Ci się z tego wyjść Twoja historia może dodać otuchy wielu kobietom
Tez sobie nie wyobrazam isc do pracy po 3 miesiacach… no ale tez wtedy bylo inaczej bo pol rodziny razem mieszkala a sasiadka byla jak ciocia.
Ja z mezem stwierdziliśmy zgodnie ze do przedszkola dzieci zostaje w domu. Lapie sie dorywczo tak jak w tym food trucku, ale tak to nie pracuje na etacie. Nie mamy kokosow ale zyjemy. My nie mamy komu oddac dzieci, a zlobek nie wchodzi u nas w gre
Też racja, że wtedy to jakoś zawsze była ta babcia, która mogla się dzieckiem zająć i domy były raczej wielopokoleniowe, więc było jakoś łatwiej pod wieloma względami.