Aniball = łatwiejszy poród?

GuciX gratulacje! Macie piękny prezent na święta ;))
Super, ze udało się bez cięcia, cel osiągnięty :wink: czyli warto się pomęczyć.

Kamylka trzymam kciuki żeby poród zaczął się lada moment

GuciX gratulacje !:slight_smile: super, nawet położna pochwaliła przygotowanie Twojego krocza:) a jaki wspaniały prezent macie pod choinką :slight_smile:

GoGosia daj znać jak znać jak dzisiaj pójdzie!

Dziewczyny podczas ćwiczeń z balonikiem robicie 3-4 powtórzenia? Za każdym powtórzeniem dokładacie pompkę albo pół? Kiedy wiadomo, że należy już przystopować i więcej nie dokładać ? Ma się pojawić ból? Bo np. w środku czuję, że mogę więcej, ale przy wyjściu nie jest kolorowo, więc boję się że będę chciała wypchać obwód, który uszkodzi mnie na wyjściu. Przy wyjściu przytrzymujecie dłużej balonik aby rozciągnąć dłużej krocze? Dzisiaj chcę już poważnie podejść do sprawy, cewka mnie już nie piecze po nieudanych przedwczorajszych próbach, także wczoraj już na pewno wszystko było ok.

Kryzys chyba minął;) Dziś nie dość, że udało mi się osiągnąć kolejny cm, czyli doszłam do 26cm i to bez wielkich trudności to jeszcze nie było krwi i w sumie jakoś specjalnie na wyjściu nie bolało:) Więc jestem z powrotem naładowana pozytywną energią :stuck_out_tongue_winking_eye: Aczkolwiek… troszkę zmieniłam taktykę. Bo miałam wrażenie, że zaciskajac miesnie Kegla wywoluje tą krew dociskając ścianki pochwy do balonika. Więc dziś zaciskalam na samym poczatku na 5pomkach, potem uwolniłam z siebie balonik i powtarzalam włożenie dodając po 2-3pomki i juz nie zaciskalam miesni tylko trzymalam w sobie balonik przez 1-2minuty. I tak z 6x chyba aż doszlam do 26cm;) Ale zwykle Anniia122 robie 4-5powtórzeń.
Muszę tez przyznac, że przez te 2dni przerwy robilam masaż krocza. Wczoraj rano i wieczorem. Może to tez pomoglo…? Robilam go w ogole od 34tyg, ale potem gdy wprowadzilam balonik zrezygnowalam z masażu. Mysle, że do niego wrócę, nie zaszkodzi;)

Ach Annia122 co do tego kiedy wiadomo, że to juz i więcej nie pompować… no ja sie wczuwam we własne odczucia… Musi być czuc rozpychanie, ale powinno byc to do przeżycia, w granicach komfortu, nie moze bolec. Nie wiem, jak inaczej to wyjaśnić… Moze spróbuj dodać sobie wiecej pompek gdy balonik będzie w Tobie, ale jesli boisz sie bólu na wyjsciu to przed wypuszczaniem balonika upuść zaworem troszke powietrza

Jak tocwszystko skomplikowane brzmi :slight_smile: nie wiem czy dałabym radę przekonać się do balonika bo narazie dla mnie to czarna magia. Jestem chyba zbyt ostrożne o przewrazliwiona na eksperymentoanie. Mam nadzieję, że jeśli w przyszłości zaplanuje jeszcze jednego dzidziisia to tkanki jeden już rozciągnięte po pierwszym porodzie:)

GoGosia gratuluję udanych prób! U mnie wczoraj skończyło się na dwóch powtórzeniach, wynik nie jest szałowy- bo tylko 18cm, ale czułam że więcej nie dam rady (był dyskomfort przy wychodzeniu balonika). Natomiast jestem bardzo zadowolona, ponieważ udało mi się znaleźć pozycję, w której mięśnie pochwy puszczają balonik, a mianowicie klęczę na łóżku przy ścianie, opierając się przodem na ścianie, wtedy dół mi się rozluźnia i balonik sam wychodzi. W żadnej innej pozycji nie ma opcji żeby balonik wyszedł. Już wiem, że na leżąco nie urodzę:D Pompka dalej działa jak chce, 3 razy nie napompuje, a za czwartym naciśnięciem nagle pompuje (albo pompuje tylko pół pompki), także zdaję się tylko i wyłącznie na swoje odczucia.

GoGosia - Piszesz żeby może spróbować więcej w środku jeśli czuję że mogę i aby upuszczać trochę powietrza na wyjściu- ale chyba nie chcę tak robić, bo przecież tak czy inaczej główkę będę musiała urodzić, a wydaje mi się że do nacięć dochodzi tuż na wyjściu, czy się mylę? I jestem ciekawa na kiedy masz termin porodu ?:slight_smile:

Tez prawda… najważniejsze to jednak faktycznie, żeby balonik wyszedl. W takim razie musisz Aniu po prostu uzbroić się w cierpliwość i ćwiczyć;) Ale fajnie, że udało Ci się znaleźć pozycję dobrą dla Ciebie;) Z kazdym dniem jest lepiej. Ja dzis osiągnęłam kolejny cm czyli 27cm i nic specjalnie nie bolało, nawet przy wyjsciu, aczkolwiek… troszkę krwi sie pojawilo, ale ciutke… i moja glupota bo chcialam nadrobić;-P bo w sumie niewiele czasu mi zostało. Termin mam na 29.12, aczkolwiek… liczę troszke, że przeciągniemy z Małą;)

GoGosia może uda się, że córka przyjdzie na świat jako pierwsza w nowym roku :slight_smile: !!!

okaże się Eleonorko :wink: Poki co dużo leżę i ograniczam aktywność;) Przez praktycznie cala ciążę, bo do konca 8m-ca działałam, więc teraz na półmetku aktywność minimalna :stuck_out_tongue: i zobaczymy;)
Relację zdam na pewno:)

No pewnie :slight_smile: ja również na końcówce ograniczylam do minimum aktywność i było 40+2 :slight_smile:
teraz nabieraj sił do nocnego wstawiania;)

Ja urodziłam w 41 tygodniu. Mam nadzieję, że i przy tej ciąży też będzie podobnie albo żebym urodziła w 39. Ale porodu się nie planuję. Zobaczę jak wyjdzie. Na pewno nie będę się chciała kłaść szybko do szpitala ze względu na córkę.

Hej dziewczyny ,
Od czwartku osiagnelam obwod 28cm, ktory w piatek powtorzylam. Wczoraj musialam zrobic sobie przerwe. Dzisiaj - 28,5. Takze potwierdzam relacje innych, ze przerwa nie wplywa na osiagniety wynik :slight_smile: dodam, ze ani razu nie mialam ani otarcia ani krwawienia - pewnie jakbym miala tak jak wy- dalabym sobie spokoj na pare dni. To chyba moze spowodowac wiecej szkod niz pozytku przy porodzie.

Nie wiem czy macie podobnie, ale ja za pierwszym cwiczeniem bardzo mecze sie , zeby osiagnac obwod z poprzedniego dnia. Wlasciwie udaje mi sie to tak za 2-3 razem, a wynik lepszy dopieo za 4-5. Tak czy inaczej cwiczenia z balonikiem bardzo wplywaja na moj komfort psychiczny, mam jeszcze 2 tygodnie do terminu wedlug OM wiec teoretycznie spokojnie te 2 cm powinnam zrobic.

Jestem zmotywowana tym bardziej , ze dowiedzialam sie , ze w moim szpitalu pojawil sie nowy ordynator, ktory… nie akceptuje naciecia krocza ! Uwaza, ze jesli kobieta nie moze urodzic sama to musi peknac ! Nie wiem, czy to w ogole jest zgodne z prawem i czy mozna wydac takie zarzadzenie , ale pekniecia chyba boje sie bardziej niz naciecia.

GoGosia - trzymamy kciuki i daj znac koniecznie jak pojdzie :slight_smile:

Tymczasem zycze Wam wszystkim Wesolych Swiat - oby jednak w domu, a nie na porodowce :slight_smile:

Xtina potwierdzam, tez zauważyłam, że przerwa nie wpływa na pogorszenie wyników;) I jednocześnie tez tak mam, że osiągnięcie nowego wyniku z wczoraj do łatwych nie należy… ale ćwicząc jest co raz lepiej. A wynik masz bardzo dobry, bez problemu zdążysz do terminu;)
Co do pęknięcia… czytałam książkę ,Poród naturalny" Katarzyny Oleś, ale też rożne artykuły i dowiedzialam się, że wyróżnia się 3stopnie pęknięcia. 1-szy jest najdelikatniejszy bo dotyczy tylko błony śluzowej i niewielkiej części skory. Kazdy kolejny stopień to większe uszkodzenia (opisy sobie daruję…). Natomiast… nacięcie krocza odpowiada pęknięciu juz II stopnia. Co więcej zwiększa ryzyko, że może się poszerzyć, dając uzkodzenia jak pęknięcia III i IV. Wniosek: jesli pękniesz w stopniu I, to lepiej niż mieliby Cię naciąć. A skoro ćwiczysz nad uelastycznieniem krocza na baloniku bądź dobrej myśli, tym bardziej, że masz bardzo ladne wyniki;)

Do ochrony krocza dostępne są też żele porodowe np. Gynotal, Natalis, które stosuje się w trakcie porodu. Podobno przyspieszają poród o 30%, ale przede wszystkim chronią krocze. Nie wiem na ile są skuteczne, rożne opinie czytałam… Może któraś z Was ma zdanie? Tak czy siak nie planowałam zakupu, bo tanie nie są, ale wspominałam mojemu mężowi i wczoraj mi taki żel zakupił (Gynotal). Uznał, że nie chce żebym cierpiała i jesli ma mi to choć troszkę pomóc to nie bedzie żałował;) Więc na pewno dam Wam znać czy warto czy wydane na marne…

Również życzę wesołych świąt! :slight_smile:

Dziewczyny gratuluje super wyników, ja z moim 18,7cm jestem daleko w lesie, ale coś opornie mi idzie.

Xtina słyszałam o takim ordynatorze bodajże z Gdańska, tydzień temu położna chciała naciąć siostrę koleżanki, bo dziecko szło z rączka przy główce, ale ordynator zabronił, No i teraz dziewczyna cierpi :frowning: miejmy nadzieje ze u nas nacięcia nie będą potrzebne.

Dziewczyny ile u Was czasu trwa jednorazowe rodzenie/uwalnianie balonika ? Mi to strasznie wolno idzie, dziś przy pierwszej próbie trwało to Około 15 min. Ustawiłam się w pozycji w której balonik sam po jakimś czasie wychodzi gdy mięśnie się rozluznia ( staram się nie przeć). Przy drugiej próbie napompowalam trochę więcej, bo pierwsza próba gładko poszła, No i cóż, balonik nie chciał wyjść. Przyjmowałam przeróżne pozycje, próbowałam go wyprzeć najpierw oddechem i rozluźnieniem, potem zaczęłam przeć i tu trochę wychodził przy wydechu, ale jak brałam wdech to wracał na miejsce. Nie mogłam go wyprzeć. Po 45 min dałam za wygrana i spuscilam powietrze, ale nie wiem co złe zrobiłam. Wydaje mi się ze nie był za mocno napompowany, bo nie czułam jakiegoś mega rozpierania. Był delikatnie głębiej, bo zawsze ta mała kulka cała wystaje, a tu była w połowie schowana. Boje się ze tak dziecka nie będę umiała wyprzeć.

Życzę Wam wspaniałych świat :slight_smile: i rekordowych wyników z balonikiem :):):slight_smile:

No ja niestety święta spedze w szpitalu… Dziś rano poplynely mi troszke wody, niewiele, ale jednak. W szpitalu przy badaniu pojawilo sie tez troszke krwi i mialam mała nadzerke, wiec niestety zostaje na oddziale. Skurcze jakieś delikatne wyszly na zapisie, ale ja ich nie czuje. Z balonikiem juz nie poćwicze… Ale odnośnie czasu uwalniania balonika ciezko mi odpowiedziec… na poczatku na pewno duzo dluzej (ale mniej wiecej 4-5wydechow), po 25cm juz szlo szybciutko praktycznie na 1wydechu i bez bólu. Raz mi sie zdarzylo, że za nic nie chcial wyjsc i musialam upuscic powietrza troszkę. Ale to ewidentnie za duzo napompowalam w sobie… Tak czy siak doszlam ogolnie do 27cm i na tym koniec, bo w szpitalu nie pocwicze. Ale Aniu nie poddawaj sie, cwicz, z kazdym dniem bedzie lepiej;)

GoGosia strasznie przykro słyszeć, ze akurat na święta wylądowałas w szpitalu:( na pewno nie ma szans aby Cię wypuścili ? To przez te wody chcą Cię zatrzymac? Może sytuacja się uspokoi. Nawet jeśli Ci się nie uda już poćwiczyć z balonikiem, to i tak wynik osiągnęłaś super, wiec na pewno porod przebiegnie sprawnie :slight_smile: życzę zdrowia dla Ciebie i Maluszka !

No niestety, liczylam, że moze puszczą. Mój mąż pracuje w szpitalu i myślę, że położna specjalnie wspomniala o tym lekarzowi, ale nic to nie dało :stuck_out_tongue: Pan doktor powiedział, że zostaję. Przez wody, aczkolwiek pecherz nie poszedł, ale gdzies tam z góry musialo coś popłynąć bo w USG wyszło, że wód jest troszke mniej niż powinno. No i przez tą krew, że troszkę przy badaniu się pojawilo… Ale dziękuję za słowa otuchy;)

Hej, ja sobie chyba daję spokój z tymi ćwiczeniami. Dziś po dzisiejszej sesji znowu stoję na 18cm, a więc nie robię żadnych postępów. Przy próbie wypchnięcia większych obwodów, moje mięśnie się blokują i nie mam ich jak rozluźnić, nie pomaga praca oddechem, ciągniecie za dół balonika aby go ruszyć, ani przyjmowanie wszelakich pozycji- próbowałam nawet pomocy z piłką gimnastyczną i po pół godzinie prób musiałam spuścić powietrze z balonika i dać sobie spokój. Jak z kolei próbuję go płycej umieścić, to przy pompowaniu wypada. Trudno, najwyżej mnie natną… :frowning:

Kurcze Ania:( przykro mi… A może wiecej żelu dla poślizgu…? Nie wiem jak Ci pomóc jeszcze… Wiesz co… ja udzielam się na jeszcze jednym forum, może tam coś znajdziesz, albo ktoś coś jeszcze Ci podpowie albo ze starszych wpisów coś … https://forum.parenting.pl/zakupy-i-prezenty/3225230,aniball-balonik-do-przygotowania-przedporodowego,44
Wiesz… może zrób tez sobie 1czy 2dni przerwy i dopiero ponów. A moze masaż krocza sobie rób? Ja robilam tak: http://www.edziecko.pl/wideo_edziecko/10,79343,14883371,masaz-krocza-przed-porodem.html
A używałam olejku z avocado z Rossmana z firmy Venus. Z 12zl za taką nie za duzą fajna szklana buteleczke w kartonowym pudeleczku. 100%naturalny, na półce obok balsamów. Najczęściej na noc robiłam i szłam spać, żeby przez noc olejek mógł się wchlaniac i uelastyczniac. Moze wtedy latwiej by Ci szlo z balonikiem, albo zamiemnie juz tylko masaż. Ach i to bardzo wazne masaż krocza nie ma nic wspólnego z masażem szyjki macicy! To sa 2zupelnie inne zabiegi! Masazem krocza nie przyspieszysz ani nie wywolasz porodu. Krocze to część ciala pomiedzy wejsciem pochwy, a odbytem, to tą czesc nacinaja, i w masażu chodzi o uelastycznienie wlasnie tej czesci. Wbrew pozorom wcale nie jest taki trudny, w porównaniu z balonikiem…

Ja również byłam w szpitalu przez ostatnie 3 dni. mojego synka zabrało pogotowie i walczyliśmy o szybką diagnostykę. Udało nam się wyjść na święta po południu w wigilię.