Agresja w przedszkolu

Drogie mamy, jak reagować na agresję w przedszkolu? Zarówno w sytuacji, gdy Wasze dziecko jej doświadcza, jak i wtedy, kiedy jest sprawcą. Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie?

Zawsze tlumacze ze nie wolno bic, zabierac zabawek , popychac itp jesli mojemu dziecku dzieje sie krzywda ide do pani i prosze aby zwrocila uwage na dzieci jesli to nie pomaga rozmawiam z rodzicami drugiego dziecka :slight_smile:

Przede wszystkim staram się zrozumieć sytuację, w której znalazło się moje dziecko - co było mogło być przyczyną agresji z jego lub w jego stronę. Często nauczyciele widzą tylko efekt końcowy awantury i nie dochodzą do przyczyn, które w mojej opinii są bardzo istotne.
Tłumaczę dziecku w jaki inny sposób może sobie radzić w trudnych dla niego sytuacjach (jasne stawianie granic “nie rób, to boli” “nie, zostaw”, lub w momentach agresji mojego dziecka proponuje znaleźć “inny obiekt” jak np gniotek) i przede wszystkim zapewniam, że my jako rodzice chcemy rozumieć co i dlaczego się dzieje.

Syn jest na szczescie lubiany i tylko raz ugryzl kolege ( ale nie tak ze do krwi czy cos) i zostalam o tym poinformowana. Zapytalam syna czemu tak zrobil bo bylam dosc zdziwiona zachowaniem.
Syn powoedzial: bo Hubert trzy razy mi zepsul tory ktore budowalem a mowilem mu zeby tak mi nie robil ! "
Oczywiscie nic nie jest usprawiedliwieniem agresji, natomiast rozumiem tez sytuacje w jakiej znalazl sie moj syn.
Prowodyrem takich sutuacji nigdy nie byl.
Jest tez dzieckiem ktoremu ciezko zrobic krzywdę bo nie boli go jak sie przewroci czy ktos go popchnie itp.
Jesli jednak bylaby taka sytuacja to chciqlabym zeby sprawa zostala rozwiazana i licze na wsparcie nauczycieli.

1 polubienie

Mam takie sytuacje w szkole niestety, jeśli moje dziecko dziecko jest atakowane najpierw próbuje porozmawiać z rodzicem podkreślając że kolejnym razem zgłoszę w szkole jeśli to nie pomaga (co teraz często się zdarza niestety) zgłaszam sytuację do wychowawcy i pedagoga bywało że i to nie pomagało więc sprawa kończy się u dyrekcji wtedy już dziecko dostaje bardziej surową, karę, i jest spotkanie obu stron rodziców i dyrektora. Oczywiście jeśli wydarzyłoby się coś poważnego odrazu dyrektor. Jeśli to moje dziecko by atakowało to najważniejsze to jest stanowcza rozmowa, trzeba wytłumaczyć dziecku jak to drugie się czuje w takiej sytuacji, jakie mogą być konsekwencje takich czynów …

Wiadomo szkoła i przedszkole to różnica ale ja przedstawiam sytuacje szkolną :blush:

Przykre jest to że dużo rodziców teraz mimo wszystko chroni swoje dzieci nawet jeśli są winne to nie da się przetłumaczyć że jest inaczej :disappointed:

O tak to racja. Co prawda jeszcze do przedszkola nie chodzimy ale na placu zabaw też są dzieci i mój mały lubi dojść i trzasnąć kogoś bo mu czegoś nie dał. Wcześniej też uprzedza słowami, będę bił chłopczyka, tłumacze rozmawiam, mówię że chłopcu jest przykro że go uderzył i że jeżeli będzie bił dzieci to tym bardziej nie będą chciały się z nim bawić. Od jakiegoś tygodnia jest trochę lepiej bo chłopiec też uderzył go łopatka od piachy i w sumie dobrze bo zobaczył na własnej skórze że to nic przyjemnego

Zawsze tłumaczę córce, że nie bijemy, nie wyrywamy zabawek, bo takiemu dziecku jest przykro, boli i to jest nieładne. Że nie będą chcieli się z nią bawić jak tak będzie robić. Staram się też pokazać jej w jaki inny sposób może rozładować złość.
Gdy znowu córka się skarżyła, że jakieś dziecko ja uderzyło, to jej tłumaczę, że zachowanie tego dziecka było nieładne i musi stanowczo i głośno powiedzieć,żeby przestał i ją nie bił. I że zawsze może, a nawet powinna iść powiedzieć Pani, tak aby i ona porozmawiała z tym dzieckiem.

Bardzo ciężki temat, ja jako młoda mama jeszcze nie jestem w tej sytuacji ale w swoim życiu miałam epizod prowadzenia zajęć dla dzieci. Gdy były to lekcje muzealne to dzieci jednak czuły respekt i powagę miejsca, nawet jeśli zaczynały dokuczać to często zwrócenie na nie uwagi przeze mnie i postawienie ich w sytuacji przez panie że nie będą uczestniczyć dalej w zajęciach tylko czekać w szatni na grupę często skutkowało. Inaczej było gdy prowadziłam zajęcia w szkole i grupie przedszkolnej, zdarzało się że trzeba było przeprowadzić rozmowy w 4 oczy, rozsadzić albo posadzić przy biurku danego dokuczliwego. Zdarzało się niestety też często że to był początek diagnozy pewnych spektrum, albo odreagowanie sytuacji rodzinnych i wtedy wkraczała pani psycholog. Na pewno warto aby rodzice reagowali i słuchali też nauczycieli czy psychologa szkolnego i wspólnie wypracowywali plan aby agresorowi pomóc i by grupa go nie wykluczyła i by nie miał złego wpływu na inne dzieci

U nas w domu i w przedszkolu działają przede wszystkim spokój i rozmowa. Gdy moje dziecko doświadcza agresji, staram się wysłuchać jego emocji, nazwać je i pokazać, jak reagować w bezpieczny sposób, np. powiedzieć „Nie chcę, żebyś tak robił” albo jasno powiedzieć “Nie”. Ważne jest, żeby dziecko wiedziało, że nie jest samo i ma wsparcie dorosłych więc wie że w trudnych sytuacjach możne przyjść do mnie lub powiedzieć wychowawcy.
Gdy z kolei jest sprawcą agresji, staram się zrozumieć przyczynę zachowania – czasem to zmęczenie, frustracja czy trudność w wyrażaniu emocji i pokazać alternatywne sposoby radzenia sobie, np. mówienie o uczuciach czy spokojne rozładowanie złości. Natomiast chcę żeby córka uczyła się konsekwencji, więc zawsze naciskam na nią żeby starała się przeprosić, co w takich sytuacjach jest bardzo trudne i pełne emocji, ale najczesciej stoje obok i trzymam ją za rękę, żeby czuła wsparcie.

Dokładnie, wsparcie nauczycieli jest w takich sytuacjach bardzo ważne, ale również sama rozmowa z dzieckiem.

1 polubienie

Ja się bardzo bałam że mój syn będzie coś świrował w przedszkolu bo jest baaaardzo żywym dzieckiem , ale rozmawiam z jego wychowawcą i się okazuje że on w ogóle nie łobuzuje :crossed_fingers: ale zdecydowanie jestem za rozmawianiem z dziećmi , krzykiem i awantura nic się nie zdziała bo dziecko ma słuchać co się do niego mówi a nie bać się nas

1 polubienie

Powiem szczerze, też się nad tym zastanawiam. Moja córka ma dopiero 1,5 roku i na razie po prostu tłumaczę jej, że nie wolno bić, popychać itd. Mam świadomość, że takie sytuacje albo gorsze mogą się zdarzac wobec mojej corki i wtedy nie wiem, jak sama zareaguję.
Czasami mam wrażenie, że na placach zabaw rodzice kompletnie nie reagują na zachowanie swoich dzieci, jakby nie widzieli, że ktoś popycha inne maluchy. I to mnie trochę przeraża, bo ja staram się od małego uczyć córkę, że tak nie wolno.

U nas temat tez sie pojawil, synek nie chcial w pewnym momencie chodzic do pdzedszkola… po prostu sie bał… wymyslał bol brzucha z samego rana… Mysle, ze wazne jest zeby rozmawiac z dzieckiem i pomagac mu nazywac emocje – zlosc, smutek, frustracje. Dzieci czesto jeszcze nie potrafia inaczej ich wyrazic i stad agresja. Warto tez wspolpracowac z nauczycielami w przedszkolu, bo oni widza najwiecej na co dzien… ja rozmaeialam z Pania i zwrocila uwage na chlopca ktory dreczyl synka…Jesli dziecko doswiadcza agresji, staram sie je uspokajac i dawac poczucie bezpieczenstwa… zapewnilam ze zawsze moze liczyc na Pania i tak tez bglo wszystko do niej zglaszał… sama Pani z nim rozmaeiala zeby czul sie dobrze…

1 polubienie

U nas do grupy też dołączył chłopczyk na początku roku i się zaczęło, złe zachowanie, agresja, bicie , gryzienie . Córka przychodziła do domu i mówiła, ale ten Karol jest nie grzeczny, ona bił, ugryzł itd. w końcu nie.stad mi zowąd zebranie rodziców na cito bo Pani chciała porozmawiać i trochę się poprawiło. Dziecko dostało też skierowanie do poradni specjalistycznych i teraz się nie słyszy już tak nagminnie o takich zachowaniach.
Moja córka jest raczej z tych spokojnych w przedszkolu ale tłumacze jej że jak się dzieje jej krzywda to ma iść zgłosić pani czy powiedzieć nam.

To jest dobre podejście ale niestety wiem z doświadczenia że nauczyciel czy opiekun w placówce też nie wiele może, może odizolować dziecko gdy źle się zachowuje, porozmawiać, spróbować rozmowy z pedagogiem lub psychologiem i rodzicami ale jeśli nie ma współpracy rodziców dziecka to niestety jest ciężko.
Mi się zdarzyło że jedno dziecko musiało opuścić klasę bo niestety rodzice mimo że bardzo chcieli by dziecko było w zwykłej szkole to jednak praca z psychologiem pokazała że potrzebuje szkoły integracyjnej z nauczycielem wspomagającym albo nawet specjalnej i orzeczenia.
Innego chłopca niestety rodzice problemu nie widzieli i potrafił każda lekcje rozwalić przez co klasa bardzo cierpiała.

Mam doświadczenie w takich sytuacjach, bo nie raz syn zgłaszał mi, że ktoś był niegrzeczny, uderzył go bądź nawet ugryzł. Czasami syn zgłaszał mi,że się kogoś boi. Wtedy nie lekceważę tego co mówi. Staram się zatrzymać i zagłębić w temat. Oczywiście bez paniki, bo dzieci różnie okazują emocje i mają do tego prawo. Zazwyczaj nasze rozmowy kończyły się tak, że doradzałam aby syn zgłoszał takie zachowania do wychowawcy. Oraz nie bawił się z agresorem. Zwykle to wystarcza żeby zalagodzić sytuację między dziecmi. Takie sytuacje uczą dzieci,że w grupie należy się dostosować, dzielić zabawkami. Jeśli zaś ktoś chce rządzić to raczej grupa nie bedzie chciala się z nim bawić.

Dużo razy zdarzała się u Was taka sytuacja?

Rozmowa z dzieckiem jest bardzo ważna w takich sytuacjach :raised_hands:

1 polubienie