Dziękujemy za podzielenie się doświadczeniami ![]()
Dziękujemy za komentarz i przedstawienie swoich sposobów na reagowanie w takich sytuacjach ![]()
Rozmawiam z dzieckiem spokojnie, pytam, co czuło i dlaczego tak się zachowało. Gdy jest ofiarą wspieram i uczę asertywności. Gdy sprawcą tłumaczę skutki i uczymy się innych reakcji.
U nas nie zdarzyła sie jeszcze taka sytuacja ale mysle ze jesli wydarzy sie cos złego napewno zareaguje ![]()
Przede wszystkim nie można bagatelizować problemu i rozmawiać zarówno z dzieckiem jak i pójść do szkoły i tam rozwiązać problem- u wychowawcy albo psychologa.
Na pewno rozmowa z nauczycielem, prośba o interwencję pani psycholog, jeśli to się często powtarza (Pani dziecko jest agresywne) zrobiłabym w PPP diagnozę.
Jeśli to Pani dziecko doświadcza przemocy to również rozmowa z nauczycielem, dyrekcja, konfrontacja z rodzicami dziecka agresywnego, próba ustalenia pomocy i rozwiązania zarówno dla jednego i dla drugiego dziecka.
U nas wlasnie synek chodzi o przedszkola i od tygodnie niechce wogole chodzic, niechce sie ubierac nie mam pomyslu jak go przekonac ;( mowi ze w przedszkolu jest strasznie
ze dzieci krzycza …
U nas też tak było. Pamiętam jak było mi ciężko na sercu żeby go puszczać do przedszkola. Miałam wrażenie że tam.cierpi i ja go zmuszam. Ale ostatecznie porozmawiałam z panią i okazało się, że wszystko ok. Że syn zachowuje się normalnie i chętnie bawi się z rówieśnikami. Mąż wytłumaczył u w fajny sposób że my chodzimy do pracy a dzieci do szkoły.
U nas okazało się to testem i sprawdzaniem z jego strony.
U nas nic nie dziala nawet to ze musimy isc do pracy ;(
U nas na poprawienie humoru w szatni mamy wyrobiony nawyk żegnania się (całuje najpierw czółko, policzek, nosek i paluszek - tak samo jak w jej ulubionej książeczce o Jadzi). Po tym pożegnaniu córka od razu się rozpromienia i leci do sali. A też były problemy z zostaniem w przedszkolu, to zdecydowanie pomogło na ostateczne rozstanie. W domu bywało różnie, pomógł głównie czas i ciągle tłumaczenie, że tam będzie fajnie,bo są dzieci z którymi się pobawi, a w domku byłaby sama i by się nudziła. I tak w kółko. Do teraz zdarzy się,że mówi mi rano, że ona nie chce iść, ale zaraz zmienia zdanie.
Ja duzo tlumacze ze będzie fajnie, ze moze sa nowe zabawki, ze pojdzie z dziecmi na dwor ale nic go nie przekonuje:( dzisiaj dal sie przekonac ze pojdzie do szatni bo powiedzialam ze moze cos na niego tam czeka ale zobaczymy rano, w sumie co wieczór mowi ze jutro pójdzie ale rano znowu nie
Mieliśmy to samo, że wieczorami była pozytywnie nastawiona (dużo jej przez dzień tłumaczyliśmy, czytaliśmy książki o akceptacji w przedszkolu, no i też fajnie się w tym przedszkolu bawiła), a rano był okropny płacz i bunt. Na pewno wpływa miało niewyspanie. Różne rzeczy działały, na pewno odwracanie uwagi - np zawody kto szybciej się ubierze, kto pierwszy siadzie na nocniku. Jakiś żelek dany na drogę, brała ulubionego misia, który miał jej pomóc w przedszkolu. No i po chyba +/-2 tygodniach przeszły te płacze i bunty. Jeszcze jakiś czas negocjowała,że nie chce iść, ale w końcu samo przeszło. Trzeba było przeczekać.
A kryzysy w adaptacji są różne. Jedno dziecko będzie miało od razu, drugie po miesiącu, inne po trochę dłuższym czasie. Dużo rozmawiałam na ten temat z przedszkolankami i mówiły właśnie, że czasem dziecko ładnie chodzi a potem kryzys, ale trzeba to przetrwać. Choć serce łamie się i chce się płakać jak widzi się,że dziecko tak bardzo nie chce iść… Także jestem z Tobą, bo wiem jak Ci ciężko ![]()
Heh my też wymyśliliśmy swoje pożegnanie z rączkamibi przytulaskami. To odwraca uwagę dziecka i poprawia humor. A panie przedszkolanki proponowały jeszcze, żeby się żegnać z dziećmi tuż przed drzwiami sali. Im szybsze pożegnanie tym lepiej, tak mówiły z doświadczenia.
Tak, to racja, że im krócej się żegna tym krócej trwa smutek z powodu rozstania. U nas akurat nie ma już tego problemu, bo ostatnio jak tylko zmieni buciki to biegnie sama do sali i wlatuje tam, a ja biegnę za nią, żeby zdążyć zamknąć drzwi
i nawet część mi nie powie na pożegnanie, więc teraz to ja gorzej znoszę rozstania haha ![]()
No tak wczesniej tylkp buziak i pani go brala i szedl z pania a ja w druga strone ![]()
![]()
teraz jest problem z ubraniem sie w domu juz nie mowie o wyjsciu z niego do przedszkola ![]()
Nie lubi moze tego glosnego halasu
U nas problem sie pojawil jak pani wychowawczyni zachorowala na dluzszy czas i byla inba to tylko powtarzal ze ta pani krzyczy i daje kary dzieciom
Też tak mam. Są 2 panie opiekunki w grupie i jedna jest fajna a druga surowa- według opinii mojego syna.
Jejku widze ze u kazdego jakis problem ;(
Niestety tak to jest jak coraz łatwiej zostać taką opiekunką, nikt nie sprawdza albo nawet nie uczy empatii i takiego podejścia dobrego do dzieci. Sama mam studia z pedagogizacji i uczyłam chwilę maluchy zerówka druga klasa to wiem że teraz bym na pewno nie podjęła się takiej pracy bo te studium w ogóle nie przygotowało mnie na emocje tych dzieci, często trudne bo czasy są takie że rodzica często z tym dzieckiem nie ma, są rzeczy, zabawki itd. Myślę że te złe wspomnienia dzieci i niechęć do placówek właśnie bierze się z tego że ten opiekun też nie umie sobie poradzić z tym wszystkim