Adopcja dziecka

Postanowiłam napisać o tym na forum,ponieważ dzisiaj byłam świadkiem nieprzyjemnej sytuacji.Dwie mamy prawie że wytykały palcem,że to dziecko ,które tam stoi jest adoptowane.Tak się składa,że akurat znam mamę tego dziecka.Wiem ile ona przeszła,ile nacierpiała,ile wylała łez.No i ile ją kosztowało i jej męża podjęcie decyzji o adopcji.
Uważam iż takich rodziców trzeba podziwiać,a nie mówić o tym ,że im się nie udało i musieli adoptować.
Ich córeczka jest zdrowa,śliczna,wesoła,grzeczna,…całym ich światem.Tacy rodzice bardzo długo czekają na te swoje pociechy i dlatego ich miłość jest tak duża.
Czy znacie rodziców,którzy odważyli się na tak poważny krok jakim jest adopcja?
Chyba coraz więcej takich rodzin,więc tym bardziej nie powinno nikogo to dziwić i wzbudzać sensacje.

Ja pracuje w Domu Dziecka więc na co dzień spotykałam się z takimi rodzicami. Podziwiałam ich odwagę(bo nierzadko brali dzieci chore, obciążone, bo matka piła i było duże prawdopodobieństwo że dziecko może mieć FAS).Takich ludzi trzeba wspierać a nie wytykać palcami, są to ludzie bardzo odważni i decydując się na adopcję wiedzą że nie zawsze jest łatwo.
Nie zapomnę sytuacji kiedy jedno z naszych dzieci miało podejrzenie choroby genetycznej a rodina już do niego przychodziła i razem z pielęgniarką jechali po wyniki. Pielęgniarka zapytała ich, co jeśli się okaże że dzieciątko jest chore, a tata odpowiedział :“jak to co? przecież to nie sklep z zabawkami, gdzie jak się jakaś zepsuje to wymienia się na nową, oczywiście, że dalej będziemy chcieli je adoptować” Jak mi to potem pielęgniarka opowiadała to się popłakałam i do dziś jak sobie to wspomnę to łezka do oka się ciśnie. Na szczęście dzieciątko okazało się zdrowe i z tego co wiem zdrowo rośnie i ma wspaniałą kochającą rodzinę:)

Aleks oby takich ludzi bylo więcej, pewnie nie raz miałaś okazję widzieć też takich, którzy mieli sprecyzowane wytyczne, jakie dziecko chcą. A co do sytuacji, która miałaś okazję zobaczyć Angel, znam jedna taka rodzine. Mieszkamy w małej miejscowości, oni wgole na peryferiach, tam gdzie moi dziadkowie. Wiem że przeszli trudna i długa drogę, jestem pełna podziwu za ich wytrwałość, za to że nigdy nie zwatpili. I właśnie mój dziadek skrytykował ich za to, stwierdził że pewnie wzięli dla pieniędzy, a że za parę lat głowy im poobcina… Ręce mi opadły, mówię mu ze przecież to dziecko nic nie jest winne, że znalazło się w takiej sytuacji, że przecież w rodzinie z krwi też może się taka sytuacja zdążyć. On nigdy tego nie zrozumie, sam miał 5 dzieci. A mentalnośc starszych osob, zwłaszcza w małej miejscowości jest mocno ograniczona. Wiem, że ludzie dobrze wiedząc, skąd mały się wziął komemtowali : ale do Ciebie podobny, cały tatuś. Mamcwrazenie, że to było złośliwe. Gorzej, jeśli dziecko jeszcze nie jest uswiadomione o adopcji, rodzice czekają na tzw odpowiedni moment, a zyczliwi zrobią to przed nimi…

Aleks dobrze że tacy ludzie są jeszcze na świecie i potrafią tak szczerze pokochać adoptowane dziecko bez względu na to jakie jest. Podziwiam takich ludzi. Denerwuje mnie to gdy ludzie chcący zaadoptować dziecko wybierają sobie wcześniej jakie ono ma być… To nie lalki a żywy człowiek, który ma uczucia już zresztą zranione i poszukuję serc które tą ranę wylecza. To ze nie jest blondynem już w czymś przeszkadza…
Ja wychowywałam się z kuzynem którego moi rodzice przygarneli gdy mojej mamy kuzynka zmarła. Był ode mnie o 11 lat starszy. Mama zawsze tłumaczyła że inaczej nie mogła, gdy tylko widziała jak ten chłopak cierpi (miał wtedy 4latka) zabrała go do siebie i tak już z nami został choć wcześniej moja mama z tą kuzynka nie utrzymywały zbytnio kontaktu. Teraz będę miała nowych przyszywanych braci i siostry :wink: Moja mama nie potrafi poradzić sobie z tym że dzieciaki wyjechały, mają duży dom a ona pełne serce miłości i postanowili zrobić rodzinny dom dziecka. Załatwiają formalności i dostosowują pokoje do przyjazdu dzieciaków.

Jejku jak tak można. Wytykac palcem przecież to cudowne że są ludzie którzy potrafią stworzyć dom i pokochać bądź co bądź obce dziecko. Podziwiam ich odwagę i miłość naprawdę. Nie wiem czy byłoby mnie na to stać. Chociaż gdybym nie mogła mieć własnych dzieci… Ale nie wiem czy byłabym dobrym rodzicem czy umiałabym dać tyle miłości co swojemu dziecku itd. Ludzie są jednak okrutni

Nie wyobrażam sobie, aby wytykać palcem w negatywnych tego znaczeniu. Ogromnie podziwiam i szanuję rodziców, którzy zdecydowali się na adopcję. Bo to na pewno nie była dla nich łatwa decyzja. Gdybym nie mogła mieć własnych dzieci to pewnie zdecydowałabym się. Przyznam, że wiele razy się nad tym zastanawiałam, bo moja mama miała właśnie chęć adopcji dziecka, w momencie, kiedy my wszystkie już dorosłyśmy. Ale niestety, żeby to miało sens, to i mama i tata muszą być przekonani. Nie można robić nic na siłę,bo można zrobić dużą krzywdę dziecku. A wiem, że mój tata nie dałby rady pokochać i zająć się takim adoptowanym dzieckiem.
A jeszcze większą odwagą jest adoptowanie dziecka już starszego, co niestety dużo rzadziej ma już miejsce.

Zachowanie niektórych ludzi jest przerażające…jak można wytykać palem…takich ludzi należy podziwiać i brać przykład z tego jakie wielkie pokłady miłości maja dla dzieci adoptowanych i jak wielką maja odwagę na podjęcie takiej decyzji w tak nietolerancyjnym państwie jakim jest Polska…

Znam osobiście rodzinę, która zaadoptowała czwórkę dzieci bo ich matka była alkoholiczka, ojciec już nie żyje i groził im dom dziecka ale ciocia (siostra tej kobiety) podjęła decyzje, ze zajmie sie tymi dziećmi i już od pięciu lat wychowuje je wraz z mężem - mają trójkę swoich dzieci ale już dorosłe. Podziwiam ich za taką decyzję bo jednak dzieci z różnymi obciążeniami i przejściami…fajnie, ze tacy ludzie są i pomagają!

Nie ocenia się nikogo za to zkąd pochodzi tylko za to kim się staje. Nie każde dziecko z domu dziecka jest buntownikiem, przestępcą lub zlym człowiekiem. Niestety są właśnie takie stereotypy . Przecież to nie jest wina dzieci że znaleźli się w takim miejscu. Każde dziecko należy kochać z calego serca.
Myślę że adopcja jest szansą dla dziecka i dla jego nowych rodziców. Dziecko zyskuje nowy, kochający dom, a rodzice swoje długo oczekiwane dziecko. może początki tej nowej rodziny nie są łatwe ale należy to przezwyciężyć. Niekiedy słyszy się że dziecko z domu dziecka przynosi same problemy, ale nie pomyślimy co ono musiało przeżyć u swoich biologicznych rodziców. Początkiem udanego wspólnego życia mogą być wizyty u psychologa, szczera rozmowa zawsze potrafi zdziałać cuda. Najważniejsze byśmy się nie zniechęcali na samym początku tylko walczyli o siebie.

Jak tak można wytykać palcem. Strasznie mnie taka sytuacja denerwuje bo przecież te dziecko ma uczucia. To nie jest Małpka w ZOO którą pokazuje się palcami ani nie jest zabawką pozbawioną uczuć właśnie. Dziecko to wszystko widzi, czuje. Najgorsze, że jak tak zacznie rozumieć zaburza się wtedy jego samoocena. Ludzie pokazujący je palcami powodują, że czuje się gorszy, inny, wyróżniający się spośród innych.

Ludzi, którzy decydują się na adopcje szczerze podziwiam. Uważam, że są odważnymi ludźmi, decyzja nie należała do łatwych a jednak postanowili dać dom i szczęśliwe dzieciństwo dziecku.

Ja gdybym nie mogła mieć dzieci również zdecydowałabym się na adopcje.

Osobiście znam rodzinę, która adoptowała dziecko swojej kuzynki. Rodzice Ci nie mogli mieć również dzieci. PO adopcji okazało się, że dziewczyna jest w ciąży a poźniej rodzina ta zaadoptowała kolejne dziecko. Widać, że kochają oni dzieci tak samo, nikogo nie faworyzują tylko dbają i kochają wszystkie dzieci. wydaje mi się również, że takie osoby posiadają niekończące się pokłady miłości, którą chcą obdarzać kolejne dzieci, żeby jak najwięcej dzieci miało swój dom i lepszy start w życiu.

Oby więcej ludzi chcący zaadoptować maluszka. :slight_smile:

Ludzie sa straszni. Jak tak mozna dziecko palcem wytykac a co ono jest winne ze jego biologiczni rodzice nie chcieli go. Jest duzo dzieci ktore zostaja porzucone i czekaja wlasnie na takich ludzi jak wyzej opisanych ktorzy przyjda zabiora je z domow dziecka i dadza milosc… Powinno sie takich ludzo wspierac i szanowac a nie jeszcze palcami wytykac.

Ja rowniez gdybym nie mogla miec dzieci adoptowalabym jezeli mialabym taka mozliwosc bo jak wiadomo w Polsce ciezko jest o adopcje dziecka…

Dziwic to powinno to jak te biedactwa trafiaja do domow dziecka…dziwic pwinno to jak nieodpowiedzialni sa niektorzy ludzie ze ich male pociechy tam wlasnie trafiaja…a wytykac palcami powinno sie te matki ktore obgadywaly takie wladnie dzieci…ich los w domach dziecka czy ich nowych rodzicow. Bo CI wlasnie rodzice naprawili to co biologiczni schrzanili do reszty! Dali maluszkom nowy dom, milosc, poczucie bezpieczenstwa i szanse na normalne szczesliwe zycie… Nie wiezy krwi tworza rodzine, tylko milosc i wzajemna akceptacja❤

Powiem wam szczerze że mi samej przez myśl przez chwile przeszło to aby dowiedzieć się jak to jest z ta adopcją jak wiecie jestem mamą trzy i pół rocznej Oliwii i od dawna staramy się z mężem o drugiego maluszka niestety z niepowodzeniem jak na razie jestem juz po 4 poronieniach co nie kiedy mnie bardzo dołuje bo wiem że na siłę nic nie zrobię a dom takiemu małemu maluszkowi z domu dziecka czy pogotowia mogła bym dać ale z drugiej strony jestem jeszcze młoda i cierpliwością może wreszcie będę miała tego swojego upragnionego bąbelka także podkreślając strzelam ukłony pod kierunkiem rodziców którzy zdecydowali sie na adopcje dla mnie sa oni mega bohaterami i niema co ich wytykać palcami bo powinno się im gratulować

Moja znajoma ma dwójkę dzieci z byłym mężem. Drogi się rozeszły poznała obecnego męża i z nim niestety nie mogła mieć dzieci. Nawet In-Vitro nic nie dawało. Postanowili adoptować dziecko. Znalazło sie dla nicg dzieciątko w szpitalu. Adoptowali chłopca. Później rozpoczęli działanie i stali się rodziną zastępczą. W chwili obecnej mają 3 podopiecznych i wszystkie chcą adoptować jako własne. Pomagają nadal kobietom w ciąży i po porodzie w opiece, lecz większość z nich ucieka zostawiając dziecko w ich rękach, a co za tym idzie dzieci te trafiają do innych domów, bo u niej już nie ma więcej miejsc dla maluszków jako rodzina zastępcza.

Aleks aż miałam ciarki piękne to co ten facet powiedział :slight_smile:
Ja znam małżeństwo, którym zginął syn żołnierz i adoptowali nastoletnią dziewczynkę

Znam przypadek,gdzie pani zdecydowała się być rodziną zastępczą dla dwójki dzieci.A mama tych dzieci mieszka dwa domy dalej i prowadzi wesołe życie.Tylko sporadycznie zagląda do nich.

Podziwiam ludzi, którzy adoptują badz stają sie rodziną zastepczą. jest to mega odpowiedzialnosc za te dzieci i za milosc. Nie moga tych dzieci juz zawiesc. Choc niestety zdarza sie ze dzieci wracają znow do domów dziecka i to jest najgorsze co moze byc :frowning: Ale wielki szacunek dla wszystkich, ktorzy decydują sie na taki krok

Bardzo doceniam takich ludzi którzy adoptuja swoje dzieci , kiedyś tak tez rozmyslalam ze jakbym nie mogła mieć swojego to pewnie tez zdecydowalabym się na taki krok . natomiast moja ciocia nie miała szans na adopcje mimo ze to bardzo zamożni ludzie ( nie pamiętam juz czemu ) ale kilka domów dalej od nich mieszkała matka która sama wychowywała córkę byli biedni . ciocia zaczela im bardzo pomagać w zamian za to ze dziewczynka będzie ich odwiedzać i będą mogli ja zabierać na wakacje w różne miejsca . W tym momencie dziewczyna ma juz swoja rodzinę , ciocia nadal z tego co wiem wspiera ja finansowo a ona odwdziecza się jak może nawet jej dzieci mówią na nią babcia .

Szlachetna decyzja.

Dziewczyny u mojego męża w miejscowości jest małżeństwo które zostało rodzina zastępcza dla 4 dzieci kilka lat temu. Matka tych dzieciatek jest z rodziny tego małżeństwa i niestety sobie nie radzi w życiu …
Bardzo podziwiam ta parę bo są po 50 tce i wychowali juz 2 dzieci które są dorosłe i jedno ma kilka lat . Do tego oboje ciężko pracują . Dzieciaczki które do nich trafiły mają naprawdę dużo szczęścia :)Takie osoby powinno się doceniać na każdym kroku a nie wytykać palcami ich dzieci …

Tez znam rodzine, która zaopiekowala sie 2 dziewczynami bo ich matka po prostu nie dawala rady…a jest z tej samej miejscowosci. Stali sie rodziną zastepcza a ich matka tylko czasem je odwiedzala. Ludzie rowniez byli wtedy po 50. Mega podziw