Adaptacja dziecka w przedszkolu

Wow to masakra, chociaż fakt- to Warszawa więc ceny też są inne niż w mniejszych miejscowościach. U nas będzie niewielka dopłata do żłobka, chyba z 200 zł + wyżywienie. Ale we Wrocławiu już większa dopłata by była, co mnie nie dziwi, w końcu zarobki i czynsz jest większy w dużych miastach

Kurczę ja właśnie teraz jestem w rozsterce. Bo zakładałam że puszczę synka do żłobka jak skończy 2 latka a teraz jak wrócę do pracy to przez parę miesięcy maz będzie z nim na rodzicielskim na zmianę z moja mama a potem opiekunka. Ale od wczoraj mój mąż coś przebąkuje że może by jednak go dać do żłobka bo dzieci się lepiej tak rozwijają …… oczywiście rekrutacja już była więc trzeba by było polować na miejsca albo do prywatnego dać. I się bije z myślami co robić

To ja bym zapisała do żłobka- jak się dostanie z listy rezerwowej to będziesz myśleć czy zapisać czy nie :smiley: ja zdecydowałam się na żłobek bo wiem że synek będzie miał tam wiele zabaw i atrakcji których ja bym mu w domu nie wymyśliła. No i poza tym też ze względów finansowych po roku wracam do pracy .
U nas w okolicznych żłobkach płaci się wpisowe dopiero jak dziecko się dostanie

No właśnie tak o tym myślę ale jakoś tak mi strasznie smutno go oddawać do obcych a on jest jeszcze taki malutki

Mam to samo ale z drugiej strony wiem że krzywda tam mu się nie będzie działa i wydaje mi się że będzie zadowolony z innymi dziećmi. Chociaż ciężko mi sobie to wyobrazić, przecież często roczne dzieci czasami jeszcze nie chodzą

Moj chodzi już ale i tak mi ciężko bo jeszcze nie mówi i jest jeszcze taki nieporadny a tam mają dużo dzieci i te mogą być jeszcze mniej poradne bo młodsze i jako mi tak żal go

Z tym rozwojem to nie do konca tak jest… zlobki sa po to zeby rodzice mogli wrocic do pracy. Prawda jest taka ze roczne czy dwuletnie dziecko jeszcze nie nawiazuje relacji z kolegami, choc oczywiscie to nie znaczy ze sie nie odnajdzie. Bo w piaskownicy bywa ze dwulatki dziela sie zabawkami i tak samo moze byc w zlobku. Ale taki malec dopiero zaczyna zycie w spoleczenstwie i w jego glowie jest jeden jedyny i najwazniejszy.
Jesli macie zaufane miejsce, sprawdzone, to przemysl to, bo koszt opiekunki jest ogromny a to tez obca osoba :wink:
Ja narazie tez sie nie nakrecam, poczekam na wyniki rekrutacji. No ale maz mi juz truje naf glowa ze zawsze mielismy takie samo zdanie co do zlobkow a teraz chce puscic mlodego … wiec juz sama nie wiem…

No właśnie mój mąż był przeciwnikiem że nie da małego dopóki nie będzie mówił a teraz nagle przyszedł z pracy pogadał z koleżankami i wszystkie polecały mu żłobki i nagle chętny na żłobek. Ja chciałam dać do żłobka ale jak mały skończy 2 lata a nie teraz jak dopiero rok skoczył

Powiem ci co mi się podobało w żłobku. Po pierwsze ja sama nienawidzę prac plastycznych. Dla mnie największym koszmarem jest bawienie się plasteliną i tym podobne. A tam normalne są zajęcia ogólnorozwojowe. Ponadto mają angielski. Jest to naturalne. Akurat ja mam taki problem z językiem angielskim że ja świetnie umiem po angielsku ale ja nie umiem przekazywać wiedzy. Ponadto sama mam traumę związaną z “uczeniem” przez rodzica. Mój ojciec był nauczycielem języka angielskiego i stosował na mnie takie nieprzyjemne techniki że ja mam nadal osobiście traumę. I sama nie umiem się przemóc żeby na przykład córkę próbować uczyć się języka aby nie powielić jego błędów.
Ponadto moja starsza bardzo szybko się odpieluchowała. A odpieluchowała się ponieważ bardzo polubiła jedną z dziewczynek i tamta dziewczynka nie nosiła pieluchy i na pieluchę mówiła bee, więc moja chciała.

Więc tak nie do końca jestem przekonana czy takie małe dziecko nie nawiązuje relacji. Ze względu na to, że starsze nawet jak nie mówiła pełnymi zdaniami i tym podobne to już mówiła imiona kolegów i widać było że to są koledzy z którymi więcej czasu spędzała.

1 polubienie

A powiedz mi ile miała/miesiecy córka jak poszła do żłobka?

Ja wiem że jest dużo plusów i pod względem rozwoju jest mega pod warunkiem że trafisz na fajny żłobek z fajnymi ciociami które faktycznie są oddane i z powołania.

1 polubienie

Poszła jak skończyła rok. Bo akurat zmieniałam pracę

Czyli jest w wieku mojego …. Ja mam obawy ale to chyba są tylko w mojej głowie

Dziewczyny jak u was w przedszkolu przebiegały początki z falą chorób? Ja jestem załamana. Od marca zaczęła chodzić do przedszkola moja starsza córka i poszła na tydzień → rsv. Została w domu do końca świąt bo po tygodniu dołączył antybiotyk, potem bliźniaki jeden po drugim też chorowali. Po świętach we wtorek puściłam ją do przedszkola. Nie skończył się tydzień a ta jest znowu chora, nie zwykły katarek. Rozłożyło ją totalnie, mówi gorzej niż jak miała to rsv. Jutro idziemy znowu do lekarza. Oszaleje bo we czwartek bliźniaki miały mieć pierwsze szczepienie :woman_facepalming:t2: kończą 4 miesiące a ja nie zdążyłam ich jeszcze zaszczepić bo ciągle cos.

Mojej szwagierki syn ciągle chory, jak nie RSV, to bostońska, angina, katar, grypa …. Stale coś jest i oni też oczywiście łapią.
U Ciebie gorzej bo masz maluchy które wszystko będą łapać a nie jest to dobre dla takich jeszcze niemowlaków

Ja ci powiem tak moja starsza jak tylko poszła do żłobka po raz pierwszy po pięciu dniach przyniosła nam bostonkę ona po trzech dniach już była relatywnie zdrowa nas trzymało dwa tygodnie a ja byłam właśnie drugi tydzień w nowej pracy. To był dla dramat.

Później chorowała ale nie aż tak licznie. Najczęściej jakieś dwu trzydniówki. A w tym roku co miesiąc choroba i tydzień jej nie ma

Mam nadzieję że będzie już lepiej bo przeciwnie do początku roku szkolnego idziemy teraz z lepszą stronę pod kątem chorób. W maju nie powinno już być tyle wirusów

Moj synek jak poszedl do przedszkola to tydzien w przedszkolu 2 tyg chory poszedl 4 dni pochodzil i znow chory :confused: tak bylo przez pierwsze 4 msc :confused:

Najgorsze są zawsze te pierwsze miesiące :confused:

Słyszałam właśnie że na początku tak jest. Syn siostry męża właśnie tak ma że więcej nie chodzi niż chodzi bo jak tylko coś zakaszle czy z nosa mu cieknie to od razu każą zabrać dziecko z przedszkola

No dokładnie u mnie to samo … w marcu była tylko tydzień i potem w domu 4 tygodnie :face_with_peeking_eye: ale jestem optymistycznie nastawiona bo marzec i kwiecień jest chorowity nie ma co ukrywać. We wrześniu to i październik listopad nie są optymistyczne w zasadzie cały pierwszy “semestr” jest gorszy od tego letniego . Tak myślę , wszystko przede mną …