kurcze no soczek w kartoniku to akurat powinien byc dawany do domu...
Dziene skoro dali już dziecku soczek to nie rozumiem problemu zeby zabrało się go do domu a pewnie na drugi dzień tez dostanie go z powrotem no ale pewnie chcą zaoszczędzić nawet na takich soczkach
U nas w przedszkolu zawsze wydajemy podwieczorek dziecku do domu, gdy wychodzi wcześniej. Nieważne czy to jest owoc czy np. ciasto - zawsze każdy dostaje. Inne posiłki oczywiście przepadają, ale nie podwieczorek.
O to spoko jak ja oddawam syna i szybciej go odbierałam nigdy nie dostawałam tego ostatniego posiłku :(
Czyli jak się dziecko szybciej odbierze to np obiad przepada nie dostaje nic nawet do domu ale i tak trzeba za to zapłacić ?
Lisza u nas np trzeba zgłosić , ze dziecko będzie odbierane wcześniej i wtedy oni nie licza obiadu i podwieczorku , bo po prostu nie robią. Nie wiem jak jest w przedszkolach, bo syn chodzi do żłobka. W prywatnym żłobu dawali nam do domu podwieczorek, a w publicznym nie dają wgl, ale oni maja raczej jakieś kanapki czy koktajle. Owoce mamy na drugie śniadanie.
O to teraz będę wiedziała o co mam się wypytać jak się na nowo spotkać z dyrektorka :)
Syn dostawał podwieczorek do domu w żłobku dość często. Jeżeli była to jakaś Słodka bułeczka
To super ze dawali wam do domku
w sumie jak oplacone;) to czemu nie;)
Lisa no najlepiej się wszystko wypytać jak to wygląda ;)
Obym tylko nie zapomniała się o nic zapytać xd
Moje siostrzenice pamiętam że też właśnie często coś przynosiły z przedszkola z podwieczorku do domu jeśli panie mogły im to dać. Bo wiadomo jak jest budyń to nie ma na wynos
Może dawali bo dzieci upominali się nie raz i chyba później sami tego pilnowali ;)
Justys możliwe. Ale płaci się za to więc w sumie fajnie że dawali do domu
Myślę, że taki kartonik z sokiem to powinien być wydany, bez przesady!
Raczej się nie spotkałam z tym żeby dostawać na wynos . W żłobku np córka jak przychodziłam w porze gdyż zasiadali a było coś do wcięcia do rączki to dostała czasami jakiegoś wafla ryżowego czy chrypkę kukurydUana
U nas nigdy nie dawali i tez nie słyszałam by ktoś ze znajomych miał taka mozliwosc
Jak dobrze pamietam to pani dyrektor na zebraniu mówiła ze jabłuszka dostają bo maja ich bardzo dużo
Wydaje mi się, że dużo zależy od dyrekcji placówki i od organizacji pracy np. na kuchni. Nie zawsze jest to złośliwość ze strony pracowników, że nie wydają do domu.