11 kamieni milowych w rozwoju niemowlaka

Niesamowity jest rozmiar i zakres postępu jaki w ciągu pierwszych lat życia robi Twoje dziecko. Od małego leżącego berbecia, który nie wie, gdzie ma nos, do całkiem rezolutnego malucha, który ma wiele do powiedzenia w każdej sprawie, wspina się, chodzi po schodach, potrafi sam jeść. Przeczytaj o kolejnych umiejętnościach – kamieniach milowych w rozwoju dziecka.

Dzisiaj w przychodni byłam świadkiem takiego przyspieszania rozwoju dziecka.
Mama prowadzała dziecko trzymając za ręce, a ono wisząc przebierało nóżkami. Motałam się w sobie - zwrócić uwagę czy nie… Przeszła pielęgniarka, widocznie jakaś znajoma bo się z tą mamą przywitały, nic nie powiedziała, więc i ja milczałam.
A teraz mam trochę kaca, może jednak powinnam, może ta mama po prostu nie wiedziała?
A Wy jako wyedukowane mamy (piszę bez przekąsu, bo sama się za taką uważam :)) zwracacie uwagę innym mamom?

Co do artykułu, to prawdą jest, że każde dziecko nabywa tych umiejętności w różnym tempie. Nasza Amelka jest ograniczona przez frejkę, która uniemożliwia jej przekręcanie się z brzucha na plecy i odwrotnie, jednak kiedy jej ją ściągamy, żeby sobie trochę pohasała to jest w siódmym niebie. Z tym siadaniem to tak jak piszecie, każde dziecko wie kiedy będzie gotowe do tego kroku. Mój mąż z moją teściową wpadli na pomysł z poduszkami, ale oczywiście ja im to wybiłam z głowy mówiąc, że jeśli dziecko chce siedzieć to będzie samo siedziało bez żadnych poduszek wkoło. Tak naprawdę wiele zależy od nas rodziców, ale nie należy robi niczego na siłę, bo jeśli dziecko będzie gotowe do samodzielnego siedzenia czy chodzenia to będzie samo do tego dążyło. Można pomóc dziecku podając mu rączki, no ale te poduszki to już przesada… Nasza Amelcia jest na etapie bawienia się swoim głosem i czasami zastanawiam się skąd ona ma w sobie tyle siły, żeby krzyczeć i piszczeć jak niejeden dorosły, a jeszcze niedawno była taka malutka i nieporadna :slight_smile:
Zuźka jeżeli chodzi o Twoje pytanie to ja narazie nie miałam takie sytuacji w której zwróciłam uwagę rodzicom. Czasami mi się wydaje, że niektórzy poprostu wiedzą, że robią źle, ale uważają że są mądrzejsi i nie życzą sobie uwag ze strony innych. Nie wiem jakbym postąpiła w Twojej sytuacji, ale myślę, że taką uwagę powinna zwrócić w tym wypadku pielęgniarka, która byłą tego świadkiem, ponieważ chyba bardziej by przekonała tą mamę do tego, że tak nie powinno się robić. Mnie najbardziej irytują kobiety, które krzyczą i biją małe dzieci dosłownie za nic - i taka sytuacja napewno wymaga naszej interwencji.

Każdy pokonany "kamień milowy "w rozwoju dziecka dodaje ogromnych wzruszeń.To prawda każde dziecko rozwija sie w swoim tempie i nie należy niczego przyspieszać.Ja sama widzę różnicę pomiedzy córkami.Starsza robiła wszystko dużo szybciej niż rówieśnicy.Książkowe postępy rozwojowe wyprzedzała,natomiast Emilcia robi prawie wszystko o miesiąc później,ale osiąga swoje postępy książkowo.Czasami przyłapalam się na porównywaniu,martwiłam się dlaczego jeszcze nie pełza do przodu.Martwiłam sie ,że jeżeli pełza tylko w tył i na boki,a nie może ruszyć do przodu bardzo opóźni się raczkowanie.Taka moja natura martwię sie na zapas może my rodzice tak mamy ,może tylko ja …Niepotrzebnie się martwiłam bo malutka pominęła pełzanie do przodu i od razu zabrała się za raczkowanie:)

Czasami jest tak,że trudno wytłumaczyć ludziom,że przyspieszanie może wyrządzić więcej złego niż dobrego,nie raz tłumaczyłam teściom że 3 mies dziecko nie może siedzieć,ze 4 miesięczne nie może stać.Ostatnio starałam sie wytłumaczyć teściowi,że chodziki nie są dobre dla zdrowia dziecka.Ma schowany stary chodzik na strychu i stwierdził,że najwyższy czas by mała sobie w nim chodziła.Powiedziałm,że starsza nie korzystała z chodzika ,młodsza również nie będzie oparłam się o opinię lekarzy i chyba wyszłam na dziwaka heh bo przecież cytuję: “wszystkie dzieci kiedyś w chodziku było dobrze” …

Mamunia tak jak piszesz nie można zbytnio się przejmować tymi normami, które można spotkać w książkach, gazetach czy necie odnośnie rozwoju dziecka. Tak naprawdę każdy maluch jest inny i trzeba patrzeć na jego postępy jednak bardziej indywidualnie.Jak napisałaś o tym pełzaniu to przypomniało mi się jak Mati nie mógł sobie poradzić z raczkowaniem. Kurczę już był 10 miesiąc skończony, a synek nic. Martwiłam się, że nie zacznie wstawać i będą problemy z chodzeniem. A tu nagle mały wstał w łóżeczku, zaczął powoli dreptać i właściwie równocześnie z tym zaczęło się zasuwanie po podłodze trochę przy meblach i trochę na czworakach żeby było szybciej.A wyobrażałam sobie, że po pełzaniu będzie raczkowanie potem po jakimś czasie próby wstawania itd. Dzieci robią nam czasem małe psikusy i nie rozwijają się książkowo co nie znaczy, że gorzej :slight_smile:

Ja też jestem przeciwniczką chodzików. Więcej to może szkody wyrządzić niż przynieść pożytku. Dla dziecka, które nie chodzi to nienaturalna pozycja i może źle wpłynąć na kości i stawy. Teraz niestety chodziki są w modzie, cieszą oko bo są ślicznie wykonane i przyznam, że w rodzinie też były zachwyty jaki to fajny wynalazek. No akurat nie dla mnie

haha dziwaka;) chyba większość z nas jest tak postrzegana w oczach starszego pokolenia, nie pomagamy chodzić wstawać nie uczymy siadać;) jak wyrodne matki;)
Ja tłumaczyłam, wkońcu powiedziałam że to nie oni będa patrzeć na cierpienie małej i nie oni bedą jeździć po szpitalach, podziałało i gadki typu podpieranie poduszkami czy recznik pod paszki do nauki chodzenia poszły w niepamięć;)
Starsze pokolenie wychwala chodziki, to jak dziecko wcześnie usiadło, czy to ze we wczesnym dzieciństwie jak zje ciasteczko nic mu nie bedzie, zupe należy przyprawić dla smaku :wink:
tyle tylko zę zapomina, że to pokolenie teraz często siedzi pod gabinetami lekarskimi bo maj problemy z kręgosłupem czy z cukrzycą.

Anitka ja właśnie walczę z tym przyprawianiem. Ostatnio teściowa ugotowała dla Mata cielęcinę i rosołek ale posoliła. Niby niedużo. Nie chciałam robić jej przykrości więc dałyśmy małemu. Mój mąż też ostatnio się dziwi jak to nie solić, że to bez smaku będzie. Eh… tłumacz teraz wszystkim po kolei :frowning:

u nas babcie się nie wtrącają w wychowanie dziecka

Bardzo ciekawy artykuł
Pewnie ze każda nowa umiejętność u naszego dziecka napawa nas dumą , ale właśnie od tego jesteśmy rodzicami. Ale wiadomo że trzeba zachować umiar i jak nawet syn koleżanki w tym samym wieku już siedzi a nasze dziecko nie dajmy mu czas, każde dziecko jest inne i nie przejmujmy się tym. U na przykład Jaś ma 6 miesięcy i perfekcyjnie reaguje na swoje imię, nie wiem czy świadomie czy nie ale robiłam mu kiedyś taki śmieszny test mówiłam inne imie i się nie odwracał, a jak powiedziałam Jas odwrócił się do mnie z uśmiechem.

piszecie o przyspieszaniu rozwoju … a ja mam znajomą która nie pozwalała swojemu dziecku raczkować… bo bała się że uderzy się o podłogę główką :confused: ruchliwy chłopczyk siedział więc w miękkim gnieździe. poobstawiany poduszkami i za nic nie mógł się ruszyć, potem bardzo późno zaczął chodzić, na takich “miękkich” nóżkach, kręgosłup również nie trzymał się prosto, wiec dziecko jak marionetka zwisało trzymane z obu stron za rączki… coś okropnego, nie można ograniczać rozwoju dziecka bo pominięcie jednego etapu rozwoju zaburza przecież kolejne

piszecie, że dziecko siada około 8-9 miesiąca, mój maluch ma w tej chwili 4 miesiące i bardzo trudno mi go zmusić do leżenia, ciągle podnosi sie na łokciach, wysoko podnosząc główkę do siadania. Czy mam w takim razie pozwolić mu czy właśnie bronić bo to za wcześnie?

Kikacu myślę, że najlepiej będzie jeżeli nie będziesz ingerowała w to co robi twoje dziecko. Jeżeli sam to robi, nie jest zmuszany do niczego to wszystko jest w porządku. Tylko musisz go bardzo pilnować. Nie da się zahamować rozwoju dziecka uważając, że robi coś za szybko. Ważne, że robi to sam z siebie :slight_smile:

Mój synek też tak szybko się podnosił… Każde dziecko rozwija się w swoim własnym, indywidualnym tempie - jedne dzieci szybciej inne wolniej. Jeżeli Twój bąbel, tak jak pisze Silje, robi to sam z siebie to nie masz się co niepokoić i możesz mu na to pozwalać jednakże… Od podnoszenia na łokciach daleko jest do siadania - nie należy sadzać i robić tego na siłę, bo na to i tak przyjdzie czas ale też nie ma najmniejszego sensu zmuszać dziecka do leżenia, bo hamujesz tym samym jego rozwój.

problem w tym, że on chce siedzieć, łapie się ciuchów moich jak mu nie dam palca i sam się podciąga, nie chwieje się mu nawet główka przy tym, boje się żeby nie było za szybko z tego względu, że mogą być jakieś wady rozwojowe w kręgosłupie później o to mi chodzi głównie. Wiem, że go nie zahamuję bo chyba musiałabym przywiązać go pasami do łóżka. Od 2,5 miesiaca sam przewracał się z boku na bok, z brzuszka na plecki. Ogólnie jest dużym chłopcem od urodzenia był silny panie w szpitalu sie dziwiły, że tak sztywno sam trzyma główkę przy badaniach. Ale chodzi mi o to, że nie wiem czy już powinien siadać, żebym później nie latała po lekarzach ze schorzeniami kręgosłupa.

Kikacu jak sam to robi to jest w porządku, zaufaj nam. Dziecko wie kiedy ma wystarczająco siły do takich sportów. A jak mu zabronisz, bo się boisz, to w ciągu kilku dni będziesz miała w domu wrzaskuna, którego nie da się uspokoić.

Silja niestety ale już mam, nie da sie połozyć, nawet do snu, już mu nie wystarcza poduszka pod głową wszystkiego sie łapie i próbuje siadać , a jak mu się nie udaje to jest płacz. Na dodatek dzisiaj leżąc na brzuchu podniusł sie na rączkach i nóżkach, a raczkowanie to też nie ten okres jeszcze. Śmiałam się wcześniej, że moje dziecko to będzie ekspresem dojrzewać, ale nie koniecznie na serio tego chciałam;)
Samantka dzięki zaraz sobie poczytam:)

Kikacu przejdź nad okresem rozwoju twojego malca spokojnie, to dobrze ze jest śliny i sprawny gorzej by było gdyby za wolno się rozwijał. Nie kupuj w przyszłości absolutnie chodzika niech sam sobie radzi. Niektóre niemowlęta już ok 6 7 miesiąca staja same w łóżeczku.

synek ma 8 miesięcy i raczkuje, ale nie siada. I właśnie na rehabilitacji uczyłam się jak mu pomóc w siadaniu

nosia89 mój synek także jeszcze sam nie siada a raczkuje i chodzi na nóżkach gdy go podtrzymuję, wstaje też gdy ma się o co złapać

chodzika nie mam zamiaru stosować , choć mamy, wolę pchacz mały dostaje zawsze od dziadków jakieś pieniążki ja odkładam i się kupi jakiś porządny dla niego sprzęt;)