Bardzo się boję porodu, ogólnie straszna ze mnie panikara i nie wiem jak ja to wytrzymam :).
Pola92: Każda z mam, jakoś go wytrzymała i Ty dasz radę ![]()
Pewnie ,że dasz radę
Najważniejsze to pozytywne nastawienie
Pomyśl o porodzie ,że to będzie najcudowniejszy dzień w Twoim życiu bo przyjdzie na świat Twoje maleństwo. Wreszcie je zobaczysz i przytulisz. I na to czekaj! Nie myśl o bólu , bo każdy poród i tak jest inny
Jeden lepszy, drugi gorszy… nie ma co myśleć o tym
I szczerze mogę Ci powiedzieć ,że mimo bólu poród to wspaniałe przeżycie.
Już pisałam o bólu porodowym ale napiszę jeszcze raz :). Ból jest ogromny ale da się go znieść. U mnie w szpitalu niestety nie ma możliwości ZZO więc pozostały mi tylko niektóre leki przeciwbólowe, które niestety w moim przypadku nie dawały rezultatów. Mimimo, że poród był długi i bardzo ciężki zniosłam ból, zniosłam ten czas długi, wszystkie komplikacje po drodze… i nie wspominam porodu źle
to był piękny dzień od 1 w nocy do 21.30 :)! Teraz planuję już drugie dziecko choć pewnie będzie ono nie wcześniej niż za dwa lata, kiedy Zosia będzie wesołą dwulatką
teraz ma 4 miesiące i warto było przezyć ten ból
do porodu jechałam wesoła, absolutnie się go nie bałam… w trakcie byłam zawiedziona bo wyobrażałam sobie co innego. Tak czy siak - BYŁO PIĘKNIE!
Być może nie jednej z Was wyda się to dziwne, lecz ja nie wiem czym jest ból porodowy. U mnie akcja porodowa nie chciała się zacząć. Miałam dwie kroplówki wywołujace poród i tylko wtedy poczułam niewielkie skurcze, troszke bolesne. Tyle bólu związanego z porodem.
Każda kobieta odczuwa inaczej skurcze i każda ma “inny” ból, dlatego niektóre kobiety potrzebują znieczulenie, może ono być niezbędne a u większości pewnie i bez tego sie obejdzie i urodzić się da, a jeszcze inne tak, jak Ty Sylwia, nie odczuwają tego aż tak intesywnie.
A do tych naturalnych sposobów na ból dodałabym olejki, zdecydowanie gożdzikowy - silnie znieczulający.
nigdy do końca nie wiadomo jak kobieta będzie odczuwać ten okres, czasami jest tak że ta kobieta która myśli że nie da rady bez znieczulenia daje i to nawet lepiej niż jej się wydawało i odwrotnie!! artykuł bardzo pozytywnie oceniam i myślę że jest bardzo pomocny dla przyszłych rodzących, ukazuje wiele metod znoszących ból w tak trudnym aczkolwiek cudownym okresie kobiety!
piłeczka;) ja robiłam na niej kółka, ale wiem, że dobry jest masaż:) i warto, żeby mąż się tego nauczył o ile będzie przy porodzie;) np przy użyciu piłeczki do tenisa itd;) super na bóle krzyżowe;)
Chodzenie, oddechy i prysznic - to było dla mnie najlepsze:)
ja rodzilam 10 godz mialam porod wywolywany bardzo mi pomogla skakanie na pilce i goracy prysznic a potem dostalam juz znieczulenie zewnatrzoponowe.
Skakanie na piłce, gorące prysznice, chodzenie po korytarzu szpitalnym i robienie bocianku (okrężne wymachy nogami), chodzenie po schodach, przysiady i również Mój parter podczas skurczu masował mi plecy. Położne również przy skurczu sciskały moje biodra swoimi ale szczerze nie pomogło. Wyczytałam również, że należy masować pomiędzy pochwą, a odbytem aby przygotować mięśnie do porodu. U mnie tylko zaproponowali gaz, w sumie ja sama chciałam ale źle na mnie działał bo chciało mi się wymiotować.
Cuda działa pozytywne nastawienie i medytacja z wizualizacją. Ja miałam poród taki jak sobie wymarzyłam, nie korzystałam z żadnych leków, ale też nie miałam nawet czasu na żadne techniki łagodzenia bólu czy stresu bo poród trwał króciutko, a wcześniejsze skurcze były łagodne i nie potrzebowałam żadnych metod łagodzenia.
Uważam jednak, że przede wszystkim trzeba nastawiać się do porodu, umieć opanować i racjonalnie spokojnie działać zgodnie ze wskazówkami czy to partnera czy położnej. Nie panikować i wesoło i z uśmiechem przygotować się do tej chwili.
Rozumiem też, że nie każdy poród będzie taki jak mój, ale pozytywne nastawienie dużo pomaga, nawet mimo dalszych przeciwności czy nieprzewidzianych działań.
I u mnie poszło dość sprawnie. W ostatnich minutach przed III fazą położna dała mi piłkę, ale ja z niej nie skorzystałam. Troche bałam się, ze z niej spadnę a partnera nie było ze mną i nie miał mi kto pomóc, ale wtedy kucłam i to mi jednak pomogło. Ja miałam silniejsze skurcze jak leżałam, wolałam chodzić. U mnie poszło sprawnie, więc pomoc w chodzeniu po schodach też nie była potrzebna. Ja po porodzie sama sobie się dziwiłam, bo w trakcie nie było u mnie żadnego stresu czy paniki, ze cos pójdzie nie tak.
Powiem tak byłam nastawiona bardzo pozytywnie na poród i cala resztę szlam na porodowke z uśmiechem na twarzy bo wiedzialam ze juz nie długo przytule swoja córeczkę ale sam poród był czymś najgorszym co przezylam w zyciu
Sylwia - są też wątki o porodzie - opisz tam może co przeżyłaś - jeśli oczywiście masz ochotę się tym podzielić, lub na ogólnym…
Ja miałam cudowny poród, ale wiem, że nie każda kobieta ma tyle szczęścia.
Ja miałam okazję skorzystac z kilku metod łagodzenia bólu. Ogólnie to jestem zadowolona jedynie z 2- masażu- mega mi pomagalo jak mąż, czy położna zwyczajnie głaskali, masowali moje ramiona oraz z prysznica. Naprawdę rozluźnia, czułam się zrelaksowana (byloby o wiele lepiej, gdyby w łazience nie dmuchał zimny nawiew…), wieć to polecam!
Zawiodłam sie natomiast na tak wychwalanym tensie- już na niskim poziomie drżniło mnie to niemiłosiernie, jakby mi skórę kto przypalał- ale wiadomo, dla kazdego co innego pasi.
Z farmakologicznych środków poprosiłam o paracetamol. Owszem pomógł na jakieś pół godzinki, ale bardzo spowolnił poród, niestety… skurcze osłabły, stały się rzadsze i skutkiem tego dowalono mi oksytocyne, bo czopki nie dały rady (co zaś ból spotęgowano…)
Jeśli chodzi o samo psychiczne nastawienie, to szłam z uśmiechem na ustach do porodu, bo ja dzielna przecież jestem, mam wysoki próg bólu… i takie tam… i co? nie zlicze ile razy błagałam o cc…
aaa i najważniejsze! ból był o wiele mniejszy jak chodzilam, stałam, kucałam. Na leżąco nie polecam rodzić…
Dwa pierwsze porody miałam bez znieczuleń. Moim znieczuleniem był mąż, który masował mi krzyż i trzymał za rękę.
Przy trzecim dostałam gaz jako znieczulenie. ZZO nie chciałam i nawet nie miałam na niego czasu.
Gaz działa, z tym, że u mnie nie zniósł bólu tylko zmienił jego charakter i mogłam bardziej sobie z nim poradzić.
Jak pisze Zofia - najważniejsze jest pozytywne do swojego porodu. Poród to wyjątkowe wydarzenie. Warto się do niego przygotować. Takie wizualizacje i techniki oddechowe czynią naprawdę cuda. Oczywiście różnie bywa, są wyjątki. Uwierz w siebie i swoje ciało.
Warto przed ciążą ćwiczyć, aby wzmocnić swoje mięśnie. Potem w ciąży też warto kontynuować ćwiczenia, ale już takie specjalne dla ciężarnych. Dzięki tej aktywności poród pójdzie łatwiej i my będziemy miały więcej siły.
Jetem ciekawa jak dziala ten aparat TENS do lagodzenia bolu porodowego, moze ktoras z Was uzywala?