10 metod łagodzenia bólu porodowego

Zbliża się wielkimi krokami TEN dzień. Jesteś zwarta, spakowana i przygotowana na wszystko. Zdajesz sobie sprawę, że „będzie bolało”. Otóż właśnie. Czy poród musi boleć? Jak sobie z tym bólem radzić i czy jedynym sposobem jest znieczulenie farmakologiczne? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

Artykuł bardzo przydatny dla przyszłych mamuś, aczkolwiek w niektórych szpitalach trzeba kłaść pewne poprawki, bynajmniej w tych których ja rodziłam. Muzyka owszem ale sama muszę sobie przynieść mp3 . Za to polecam naprawdę warto skorzystać chociażby z prysznica, mnie bardzo pomógł i chodzenie, jak przy drugiej ciąży stale byłam monitorowana i praktycznie tylko raz mnie odłączyli bo chciałam do toalety, ale w pierwszej ciąży dużo chodziłam nawet koło fotela łagodzi to ból mimo wszystko, gaz rozweselający miałam okazję spróbować w drugiej ciąży hmmm rozzłościł mnie niestety i zaczęłam krzyczeć, że chce normalne znieczulenie, a nie kołowanie w głowie. Na porodówce leżałam z dziewczyną, która nie chciała wstać bo twierdziła, że ją bardzo boli, a panie położne próbowały ją przekonać, że jak zacznie chodzić, albo chociażby na piłce posiedzi to przyśpieszy poród i jej ulży, nie chciała ich słuchać. Uważam, że najistotniejsza kwestią jest współpraca z położnymi mimo wszystko, one podpowiadają jak łagodzić ból.

Mi również pomogło oblewanie brzuszka ciepłą wodą, jakieś łagodniejsze skurcze wtedy miałam. Mi na skurcze z wyjątkiem znieczulenia pomagało stanie i przytrzymywanie się o partnera. Zanim się pojawił, musiałam sama sobie radzić :slight_smile:

Uważam, ze artykuł może przydać sie każdej z nas, nawet jeśli mamy już jeden poród za sobą. A dlaczego? Ponieważ, każdy poród jest inny i przy drugim porodzie coś innego moze przynieść nam ukojenie. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć metodę odpowiednią dla siebie. Co do pierwszego punktu to oczywiście bardzo dużą role odgrywa nastawienie osob nam towarzyszących, ale nie zapomnijmy tez o naszym podejściu. Jeżeli my bedziemy negatywnie nastawione, to żadna, nawet przemiła osoba nie bedzie w stanie z nami współpracować. Co do muzyki to pamietam, ze położne podglosily mi radio, no.i faktycznie troszkę odstresowalo. Ale najlepiej działało nam nie dźwięk serduszka i jeśli chodzi o prysznic to rewelacja! Jeżeli mam możliwość to korzystajmy. Maz również robił mi zimne okłady. Oddychanie niestety bardzo mnie denerwowało, bo miałam zapchany nos i byłam zła ze nie moge swobodnie oddychać. Myślę, ze każda z nas znajdzie coś dla siebie i najważniejsze to to, ze o tym bólu bardzo szybko sie zapomina.

Dużo na pewno zależy od szpitala i warunków, jakie nam oferuje. Niemniej jednak dobrze jest znać te sposoby, by za środki farmakologiczne łapać się już w ostateczności. Z perspektywy czasu żałuję, że mąż nie robił mi masażu, bo jednak krzyż dawał się we znaki. Na szczęście ruch: piłka, chodzenie czy też krążenie biodrami przynosił mi sporą ulgę i pomagał przetrzymywać ból w czasie skurczów.

Ruch, ciepła woda i podtlenek azotu (z moim pozytywnym nastawieniem oczywiście) sprawiły, że poród postępował szybo i miarę możliwości bezboleśnie.
Leżałam na porodówce z dziewczyną, którą położne wysyłały pod prysznic, a ona na to “że już się umyła”. Ja skorzystałam z takiej możliwości i byłam bardzo zadowolona z efektów. Taniec brzucha pod prysznicem i kręcenie bioderkami naprawdę przynosiły ulgę :slight_smile:

Hehe tez spotkalam takie mamusie co marudzily,ze boli boli a jak polozne mowily,zeby szly pod prysznic to one,ze bedzie gorzej, one nie dadza rady i juz sie myly ;p albo dopiero co byly… A ja przy drugim porodzie zapowiedzialam poloznej ze bede ciagle pod prysznicem jakby co i tam mnie szukac :stuck_out_tongue: najlepsze ukojenie swoja droga…

artykul droga redakcjo bardzo orzydatny :slight_smile: w moim wypadku i tak bedzie cesarka jak sie zdecyduje na trzecie, u nas juz sie boja brac dziewczyny do naturalnego jezeli juz jedno cc bylo…

Ja podczas porodu naturalnego siedziałam niemal prawie cały pod prysznicem… 30 minut prysznicu, 30 minut piłki, trochę leżenia i chodzenia - tak w kółko. Do tego niezastąpiony masaż kręgosłupa wykonywany przez narzeczonego a na sam koniec gaz rozweselający i odjazd…; )
Prawdziwą ulgę tak na prawdę przyniosło mi znieczulenie do cc…; )

I ja jak tylko była wilna wanna chodziłam do wanny a maz polewal mi brzuch u mnie był ten minus ze wszędzie z kroplowka musiałam chodzić bo miałam podłączona oksytocyne. Poza wanna nie miałam znieczulenia ani gazu rozweselajacego ale dałam rade takim moim mini lagodzacym bol był maz jego obecność i wsparcie, który ciagle powtarzał " dasz rade":wink:

Ja niestety byłam przytwierdzona do łóżka ze względu na ciągłe KTG i oksytocynę ale mi bardzo dużo dało prawidłowe oddychanie, czy to podczas skurczu czy już w trakcie parcia. Kilka dni przed porodem położna uczyła mnie oddechów i szczerze mówiąc cieszę się że mnie ich nauczyła, bo było o wiele lepiej, tylko trzeba było się na nich skupiać i nie oddychać za szybko. Pomagały jeszcze spacery koło łóżka :slight_smile:

Myślę że i z kroplówka warto jest iść pod prysznic to naprawdę przynosi ulgę choć i tak finalnie skończyło się u mnie cc to miałam praktycznie cały poród za sobą… Dobre sa też ćwiczenia na piłce oraz spacerki.

Gdy ja rodziłam, najskuteczniejszym sposobem łagodzenia bólu były ćwiczenia na piłce. Skoki, kołysanie się, same wybieracie jaka pozycja na piłce przynosi wam najwięcej ulgi. Ponadto dużą ulgę przyniosła mi obecność mojego męża, który mnie masował i podtrzymywał na duchu w tym okresie. Bez jego obecności byłoby dużo trudniej. Polecam porody rodzinne.

Polecam porody rodzinne lekarz nawet był zadowolony bo kobieta jest spokojniejsza pozwolił przeciąć pępowinę czasy nastały dobre.Mi pomagało rozmowa z mężem i głębokie oddychanie jak nadchodził skurcz .
Oddychanie i ciepła kąpiel prysznic poród naturalny jeśli niema przeciw wskazań jest lepszy od cc.
cc to już operacja.Ja bardzo chciałam urodzić naturalnie zobaczyć jak to jest i nie taki diabeł straszny jak go malują.
oddychanie najważniejsze plus dla dzidzi musi być dotlenione.Teraz to mało co pamiętam zapomina się szybko tak działają hormony zapominamy co złe.Może to dziwnie zabrzmi lecz poród miałam super lecz moja dzidzi tydzień po terminie 2650.

witam. bardzo pomaga kąpiel a raczej prycznic. ja miałam straszny ból krzyżowy i niewiele rzeczy pomagało. nawet podczas porodu nie czułam skurczy tylko poterzny ból pleców. poród był rodzinny który bardzo polecam.

Witam.
Podziele sie z wami mamami i przyszlymi mamusiami swoim doznaniami z porodu .

Rodzilam 10 dni po terminie przez wywolywanie porodu, co bardziej boli niz rozpoczety poród naturalnie.
Przez 7 godzin meczylam sie w ciezkich bólach co i tak skonczylo sie dla mnie porodem przez cc .

Mój ból porodowy byl straszny nie do zniesienia,ale oprócz znieczulenia farmakologicznego pomagalo mi na ból nie podtlenek azotu a prysznic i siedzenie na pilce pod,oblewanie brzuszka ciepla ale nie goraca woda. :slight_smile: wtedy mój maluszek pokazywal jak bardzo chce juz wyjsc. Mniej bolalo. :slight_smile:

Podtlenek azotu nic mi nie pomagal wdychalam i wydychalam i dalej mnie bolalo. :frowning:
Znieczulenie dostalam po 4 godz od pierwszej próby wywolania rozwarcia. potem dostalam oxytocyne i dalej nic. Skoczylo sie cesarskim cieciem z czego jestem bardzo zadowolona :slight_smile: Teraz od 16 dni na swiecie mam malutka Ale i jestem najszczesliwsza mamusia na swiecie. :slight_smile:

Rodziłam ponad 21h, szerze mówiąc, nawet farmakologicznie nie dało rady znowelować bólu…

Jednak Bardzo pomagał masaż, który robił mi mój mąż na zmianę z położną i skakanie na piłce. Masaż jest super, bo rozluźnia mięśnie krzyża, a kiedy ma się skórcze krzyżowe, uwierzcie, masowanie pomaga przetrwać skurcz. Skakanie na piłce i kręcenie kółek biodrami podczas skurczu też było super. Najbardziej jednak, pomagała mi rozmowa z mężem, bo skutecznie odciągała moją uwagę od bólu. Mnie polewanie brzucha i pleców wodą cieplą nic nie pomagało, ba nawet wzmagało skurcze. Więc z tego zrezygnowałam.

Mimo ogromnego, niemiłosiernego bólu, najlepszym sposobem i w 100% działającym, jest po prostu urodzenie dziecka :slight_smile: nie ma piękniejszej chwili. Ból mija całkowicie w ciągu sekundy, a Wy macie swój najcenniejszy skarb przy sobie…

Wybaczcie za wygląd, ale oczy miałam tak spuchnięte, że ich otworzyć nie mogłam, ponieważ 2 i pół h parłam :slight_smile: i poród niestety był bardzo ciężki od samego początku… ale dałam radę. I Zosieńka ma już 4 miesiące!

wszystko jest zależne od szpitala. Tam gdzie ja rodziłam nie odpinano kroplówek i zazwyczaj stale się jest podłączone ktg, ja miałam dosłownie na 5 min odpięte i mogłam wtedy poskakać na piłce, ale ja miałam wywoływany poród. Za to koleżanka rodziła w innym szpitalu i tam właśnie z kroplówką, albo chwilowo ją odłączano i mogła spokojnie iść pod prysznic. Wszystko lezy tak naprawdę po stronie szpitala, ja bardzo chciałam wziąć ciepły prysznic bo skurcze wywołane przez oksytocynę strasznie mnie bolały i nic mi nie pomagało. Żaden gaz, żaden masaż. Wiedziałam, że woda złagodzi ból, ale niestety nie mogłam skorzystać.

dodam jeszcze- wsparcie kogoś bliskiego.preferuje porody rodzinne. to baaardzo dużo dobrego daje:)

Oj tak! Dla mnie mąż to ogromne wsparcie i także lek na ból porodowy :slight_smile: Tylko on sprawił ,że jakoś dałam radę :wink: Nie dostałam żadnego znieczulenia, a podtlenek azotu tez odpadł chociaż chciałam. Mąż masował mi krzyże ,bo ból był okropny, ale masaż pomagał. Również moje dobre nastawienie i skupianie się na oddechach.

ja slyszlam ze przd porodem pic herbate z lisci malin podobno lagodzi bol zeby zaczac pic 2 tygodnie przed terminem :wink: