Ja w ogóle w szkole rodzenia słyszałam, że już się nie praktykuje obrotu zewnętrznego i że jest to uważane za błąd w sztuce lekarskiej, ale co lekarz to opinia
Raczej malo kekarzy umie to robic i wiem ze nie podejmie sie tego kazdy bo dopiero w PL niewiele bylo szkoleń… moj gjnekolog mowil ze sam by pojechal na takie jakby go szpital wyslal i praktykowal by to w swoim szpitalu, a tak musialam jechac kawał drogi do innego szpitala gdzie sa wykwalifikowani lekarze w tej dziedzinienie…
A ból naprawde ogromy. Dobrze ze lozko bylo metalowe bo inne bym połamała…
U mnie bardzo szybko byli głowa do dolu
Jeju, jak tak opowiadasz, to nie wiem czy bym się na to zdecydowała
Mialam opcje albo porob posladkowy z ewentualnymi komplikacjami, cesarka albo obrot zewnetrzny dziecka… chyba mysl CC mnie na tyle przerazala i tak samo porod pośladkowy ze zaciskalam zęby…
Generalnie mało lekarzy robi obrót zewnętrzny, ale nie jest on zakazany. W szpitalu w którym rodziłam akurat wykonują taki obrót. Trzeba trafić po prostu na lekarza, który się na tym zna i wie co robi, bo może się okazać, że z jakichś przyczyn obrót nie będzie możliwy, np. owinięcie pępowiną dziecka.
Dobrze, że nie byłam w takiej sytuacji, bo w sumie sama nie wiem co bym wybrała
Cale szczexcie ciesze sie ze odwrocili go i udalo sie w niecale 2,5 h od pierwszego skurczu urodzic
z perspektywy czasu wiem ze podjelabym ta sama decyzje… choc latwo nie bylo…
Ważne, że jesteś zadowolona ze swojego wyboru!
Jak napisałaś, że ból był ogromny to aż miałam ciarki na całym ciele. Dlaczego to tak boli? I wogole jak wygląda i ile trwa taki obrót?
Pojawialam sie rank na oddziale, badania, usg, przyjecie na oddzial i podlaczenie pod ekg, potem tebletke dostalam nie pamitam juz na co konkretnie… i kolo poludnia kolejne badanie usg, w zyle dostalam lek ze serce walilo jakbym miala zaraz zawal dostac… oddech szybki, gorąco… lekarz stanal nade mna i zaczal odwracac… lekarka co kilka sekund usg obserwowala małego, doslownie dusil i przeciskal palcami moja skore brzuca a ja czulam jak mi sie wszystko wywraca w srodku… w jedna steone sie nie udawalo bo malemu ciagle nozki zostawaly i odwrocili w druga wepchniecie z kilkoma glebokimi oddechami z przepony malego w kanał rodny i tyle… cala sytuacja trawala 10minut. Na koniec sprawdzenie jeszcze raz usg czy jest ok i znowu na oddzial podlaczenie ekg po godzinie jak wszystko bylo dobrze mały sie juz uspokoił raz jeszcze usg potwierdzenie ze sie udalo i maly nie wrocil (do samego porodu podobno mogl jeszcze wrocic jakby sie uparł) wypis ze szpitala i od 7:30- 14;30 bylo po odwrocie. Niestety kilka koniet bylo ze mna podobno juz nie pierwszy raz i tylko 2 na 8 sie udalo odwrocic. Nie kazda ma miejsce zeby odwrocic… ciesze sie ze sie udalo i malego normalnie w 2,5h od pierwszego skurczu urodzilam
O widzisz, myslalam, ze jak juz sie kobieta decyduje na obrót zewnętrzny, to na 100% u każdej można go wykonać
Wow, to musiało być naprawdę trudne i stresujące doświadczenie, ale super, że wszystko się dobrze skończyło i maluszek urodził się szybko i zdrowo! To niesamowite, jak medycyna potrafi pomóc w takich sytuacjach. Wielkie brawa dla Ciebie za siłę i wytrwałość!
To zalezy od ulozenia dziecka (jedna dziewczyna miala tak pod swoimi zebraki ze nie mieli jak dzidziusia chwycić) a takze od predyspozycji kobiety (kolejna Pani byla bardzo szczuplutka i w waskich biodrach bardzo ciezko odwrocic bonasa, byla na obrocie po raz 2 i tez sie nie udalo…)
Dokładnie, tu naprawdę na pewno dużo zależy od anatomii mamy i położenia maluszka.
O widzisz, wiedziałam, że to skomplikowane, ale nie wiedziałam, że tak dużo rzeczy ma na to wpływ
Rownież nie wiedziałam jak to wygląda. Dzięki za podzielenie się historią…dobrze , że odbywało się to w formie hospitalizacji i ze było wszystko pod kontrolą aparatury.