Zimorodki są zdrowsze?!

Drogie mamy co sądzicie o tym stwierdzeniu?
Zdaniem badaczy, dzieci które urodziły się zimą są dłuższe i cięższe od swoich letnich kolegów i przede wszystkim bardziej odporne. Ich życie płodowe, a w szczególności pierwsze 6 miesięcy przypadały na okres letni, gdzie mama miała łatwiejszy dostęp do świeżych owoców i warzyw (zdrowego odżywiania) oraz trudniej jej było zachorować, co nie jest bez znaczenia dla mającego się urodzić maleństwa.

Hmmm czy ja wiem?:slight_smile: Mam nadzieję:) Bo synek urodził się w grudniu. Jednak wątpię w to, że dzieci zimowe są dłuższe i cięższe. Dlatego, że waga i wzrost są przede wszystkim uwarunkowaniami genetycznymi.

Był już podobny wątek ale nie mogę go znaleźć . Jak się do niego dokopie to podam link. Ja mam trochę inne zdanie mojej siostry córka urodziła się w zime a choruje jej bardzo często. Ma już 5 lat a ciągle walcza z chorobami. Myśle że to jednak uwarunkowania genetyczne, opieka, alergie i inne wpływają na to czy nasze dziecko będzie podatne na choroby. Oczywiście to jak o siebie dbałyśmy w ciąży również jak najbardziej.

Sananta jak zawsze pomocna. Właśnie tego szukałam ale nie mogłam odnaleźć .

W takim razie ja się nie zgadzam z tym stwierdzeniem badaczy. Synek urodził się pod koniec czerwca, ważył 3790 i mierzył 59cm (dodam że ja dla odmiany jestem drobna i mam 160 cm więc wszyscy się dziwili iż takie duże dziecko we mnie jest) i póki co, ani razu nie chorował. Ja w ciąży także nie chorowałam, jedynie mąż ma słabszą odporność więc synek tę lepszą ma raczej po mnie. Ja dla odmiany jestem z końca listopada i w życiu miewałam różne okresy (takie w których co chwila coś się mnie czepiało i takie w których nic mi nie dolega) i tych 2-gich jest znacznie więcej. Mąż może ciągle coś łapać a ja nawet kataru nie mam. I synek ma podobnie. Gorączkował jedynie gdy ząbki pod dziąsłami szykowały się do wyjścia.

U nas podobnie, ja mam 159 i 50 kg wagi a Jas urodził sięw lipcu 4.04kg i 57 cm więc mega duży chłopczyk. Karmie go piersią , i oprócz kataru który chyba jest katarem alergicznym nic się nie dzieje.

Mi się wydaję ze pora roku nie za bardzo ma na to wpływ .To wpływ ma na to odporność która w niektórych przypadkach jest dziedziczona . Moja córeczka znów urodziła się w kwietniu miała 2600 i 50 cm i co jakiś czas ma katar ale raczej jest to również alergiczny lub na zęby .

Na pewno nie i ja i moja siostra jesteśmy zimowymi dzieciakami i co? Moja mama miała urwanie głowy z naszymi chorobami. Ja dodatkowo alergie jeszcze, ciagle zapalenie ucha itd. Moje dziecko starsze tez jest z listopada i tez choruje może nie jakoś bardzo często ale choruje. Myślę, że pora roku nie ma znaczenie, prędzej tzw Hartowanie. Pamiętam jak mi mąż opowiadał -10 stopni było w Holandii, a jego pracodawca w śpioszkach i bawełnianej czapeczce dziecko na dwór wyniósł, jak się zapytali czemu tak robi, on stwierdził że hartuje. Nie chodzi mi aż o takie ekstremalne hartowanie. Prędzej zimowe dzieci są po prostu na dwór wynoszone kiedy jest zimno i hartowane w ten sposób. Ale czy to ma wpływ na późniejsze zdrowie, nie wiem.

mój mały jest ze stycznia a ja z lutego i oboje mamy fajna odpornosc …ja od samego poczatku nawet w najostrzejsza zime chodzilam bez rajstop bez czapy …zawsze lekko ubrana nigdy nie przegrzewałam sie …wiatru sie nie boje deszczu takze …a mimo to choroby sie mnie nie trzymaja! mam nadzieje ze moje dziecko odpornosc zachowa po mnie :slight_smile: Szy. z sierpnia i jak tylko zbliza sie jesien - zima …kichanie , smarkanie , goraczka

takze Możliwe

Dziwne, ale jakiś czas temu czytałam artykuł, który mówił, dokładnie odwrotnie, że dzieci urodzone w letnich I jesiennych miesiącach mniej chorują i oczywiście wyszło to z jakiegoś badania :))) Nawet się tym zasugerowałam, a tu masz, teraz twierdzą inaczej.

Teraz po całej zimie mogę się nie zgodzić z tą tezą , oprócz katarku który był raczej alergiczny Jaś zdrów jak rybka pomijając witamine D gdzie ma duże niedobory. Ale nie przeziębiał się mimo iż chodziliśmy i chodzimy na basen teraz już co 2 tydzień.

Nie sprawdza to się,to nie ma reguły.
Kurcze mam w rodzinie dzieci (trójkę) które rodziły się zimą i ciągle chorują,dosłownie ciągle.
Aż dzieci szkoda mi czasem.

Mi się wydaje, ze to kwestia odpowiedniego dbania o dziecko, żywienia (a podczas karmienia piersią, by tez dieta mam była odpowiednia), dbania o właściwe środowisko pomieszczeń, w których przebywa- wietrzenie, nieprzegrzewanie, i wystrzeganie się nad zbytniego chuchania-dmuchania, by nie miało kontaktu z bakteriami, bo w tedy zaburzamy barierę ochronną dziecka.

Też słyszałam że ludzie urodzeniu w zimię są zdrowsi,mocniejsi,bardziej odporni czy tak jest na prawdę - nie ma pojęcia :-)))) Powiem Wam na swoim przykładzie :slight_smile: ja jestem z grudnia, moje dziecko jest z grudnia a mąż z lutego, czyli wszyscy jesteśmy zimowi :-))))) czy jesteśmy mocniejsi?może coś w tym jest :slight_smile: Ja ogólnie w swoim życiu nie chorowałam za wiele, w ogóle rzadko choruje, mój mąż tak samo i dziecko odpukać póki co też (ma 2,5 roku) więc może coś w tym jest :slight_smile:

Ja urodziłam się w lutym i od małego jestem chorowita,w przeciągu 3 miesięcy od porodu miałam anginę aż 3 razy i teraz co chwilę jakiś katar. A za dzieciaka byłam non stop chora,całe życie antybiotyk i dopiero jako nastolatka trochę się to uspokoiło :slight_smile: A mój mały z sierpnia i okaz zdrowia :slight_smile: Uważam,że to nie ma nic do rzeczy bo dziecko jak ma być chorowite to bez względu na sposób karmienia i miesiąc urodzenia chorować będzie ciężej lub mniej :wink:

mój syn urodził się w styczniu i też wiecznie kaszle i śpika ma jak był mały łapał każdą chorobę jaka była akurat w powietrzu mi się wydaje że to wszystko zależy indywidualnie od dziecka.

Moje dziecko urodzilo się w listopadzie i bardzo rzadko choruje. Fakt ze do roku była karmione moim mlekiem

Też się nie zgodzę z tym stwierdzeniem. Moje dzieciaki - urodzone jesień, wiosna (córka 60 cm, syn cm mniej). Córka od maleńkiego nie chorowała praktycznie w ogóle, zaczęła w okresie przedszkolnym ale i tak nie aż tak bardzo. Synek też tak nie choruje. Co do dostępu do świeżych warzyw, owoców - w zimie też można sobie radzić (ja zaraz po zbiorach we własnym ogródku mroziłam owoce i warzywa i w zimie były jak znalazł).

jestem zimorodkiem i jako dziecko byłam ciągle chora. Myślę że to kwestia organizmu i genów a nie pory roku

Moje córki urodziły się zimą i jesienią i jak poszły do przedszkola, to chorowały tak samo jak dzieci urodzone w innych miesiącach. Uważam, że większe znaczenie ma sposób odżywiania dziecka, hartowanie organizmu i ogólne predyspozycje dziecka (jedne “łapią” każdą chorobę, innych nic nie bierze). Moje dzieci przestały często chorować odkąd systematycznie wyjeżdżamy nad Bałtyk na dwa tygodnie. Młodsza córka często wyjeżdżała chora, a po przyjeździe nad morze bardzo szybko przechodziła jej choroba. Dzieci kąpią się w morzu niezależnie od pogody, poza tym nie ma u mnie dnia bez porcji świeżych owoców i warzyw.