Żelowe okłady na piersi chłodzące

Dziewczyny, stosowałyście chłodzone w zamrażalce żelowe okłady na piersi po karmieniu w celu obkurczenia naczyń i ulżenia przy nawałę pokarmu?

 

kupilam te z akuku, użyłam pierwszy raz i po chłodzeniu jest mi strasznie zimno

ja miałam żelowe kompresy, ale ostatecznie ich nie użyłam. Ktos ze znajomych polecił mi zmoczyć pampersa i włożyć do zamrażarki i tak też robiłam. może spróbuj owinąć w jakąś ściereczkę, żeby nieco złagodzić różnice temperatur?

Przy pierwszej córce miałam takie okłady z aventu ,ale miały nakładane takie pokrowce ,więc nie było takiego szoku :D Ogólnie przez jakiś materiał powinno się przykładać te okłady. A teraz dodatkowo zima to mało przyjemne przykładać jeszcze zimne i bardziej się chłodzić :D 

Przykładaj przez ręczniczek ,albo owin w jakiś materiał :) 

Żelowych okładów na piersi nie używałam ale inne żelowe okłady robiłam po owinięcią pieluchą . Robiąc takie okłady chyba zawsze jest zimno.. przynajmniej dla mnie heh

ja używałam przy nawale, ale to były zwykłe jakieś okłądy z hydrożelem i było okej, wiadomo w miejscu gdzie położyłam zimno. Ja naprzemiennie raz to dawałam gorące, raz zimne tak mi położna polecała przy zastojach 

O tak te okłady mega

Słyszałam o nich ale nie stosowałam. Nawet widziałam gdzieś takie w zestawie z laktatorem. Hmm to na zastoje lepiej takie zimne okłady? Mi położna zawsze kazała rozmasować na ciepło piers 

Ja też słyszałam, że ciepłe okłady pomagają z termoforu.. o zimnych nikt mi nie mowil

No właśnie..  nawet położna proponowała gorący prysznic i masowanie zastojow 

Chłodne okłady to pamiętam że dziewczyny robiły jeszcze w szpitalu przy nawalach tak radziły położne sposób z pieluchami mokrymi w zamrażarce ponoć działało;) ja przy stawiałam częściej mała i ten nawał aż taki nie był dokuczliwy;) w sumie co tam przystawialam częściej;) ona w sumie na piersi była cały czas;D non stop;) 

Najlepiej robić na przemienne okłady aby nie zrobił sie zastòj :) 

Zimne przynoszą sporą ulgę:)

 

Ja miałam nawał pokarmu ale mało bolesny. Teraz zdarza mi się w domku gdy mała dzień wcześniej sporo jadła że na drugi dzień piersi wyprodukowały jeszcze więcej mleka i faktycznie są jak takie sztuczne piersi, wielkie i nabrzmiałe. Wtedy robię okłady z żelowych okładów z zamrażalnika ale nie lodowatych a chłodnych. Polecam Milanelle kapustę w żelu i Milanelle biom. Naprawdę działają cuda. Mi zapalenie piersi po tym żelu przeszło w pół dnia. 

Mnie strasznie piersi bolały :(

O zimnych okładach powiedziały mi położne, moczyłam ręcznik i troche pomagało. O akuku powiedziała mi koleżanka z sali i to było mega! 
 

cieple okłady-prysznic robi się przed karmieniem, wtedy mleko lepiej płynie, po karmieniu przy zastojach i nawale zimny okład bo obkurcza kanaliki. Ja chyba tylko jeden dzień u noc miałam problem z nawałem. Akuku super dało radę, bez gorączki, problemów z karmieniem 

ja przy pierwszym dziecko jakiegoś szczególnego nawału nie miałam no szału nie było, ale przy drugim dziecku kosmos taki ból. NIe wiem od czego to zależy 

Ja stosowałam ale chlodzilam je w lodówce a nie w zamrażarce bo wydawało mi się że są za zimne a te z lodówki były w sam raz.

Z zamrażarki to raczej trzeba czymś owinąć bo faktycznie są zimne.. 

ja miałam te żelowa  okłady w takim ubranku, więc z zamrażarki były też okej bo zawsze do tej kieszonki je wkładałam. Ja je kupiłam już w komplecie z nim

Ja osobiście nie stosowałam ale slyszlaam nawet o okładach z kapusty. 

Miałam również nawały ale aż tak nie bolało 

Ja tylko pestki wiśni miałam kupione i kładłam do mikrofali na 10s żeby podgrzać a na chłodno okladalam sobie zimnym ręcznikiem zamoczony w wodzie