Żel położniczy

Spotkałyście się drogie mamy z żelami położniczymi? Podobno ułatwiają one poród naturalny…

Drogie położne, może przybliżycie nieco ten temat? Czy warto zaopatrzyć się w taki żel? Czy jest on skuteczny?

pisałam o tym tutaj: http://lovi.pl/pl/forum/1/1102 w tematyce rozciągania i sposobów ochrony krocza. nie zaznaczyłam, żeby odpowiedziała na niego położna, tylko napisałam w tekscie i akurat żadna tego chyba nie widziała:)

Więc czekamy na wypowiedzi położnych…; )

Oj chętnie też bym się dowiedziała, bo nawet nie wiedziałam, że takowe są :slight_smile:

Żel połozniczy ma na celu zmniejszenie siły tarcia podczas porodu, poprzez stworzenie warstwy poślizgowej.Korzyści wynikające z aplikacji żelu to skrocenie I oraz II fazy porodu,stworzenie tzw.,płaszcza ochronnego’’ dla kanału rodnego oraz płodu. Konsekwencją czego jest mniejszy odsetek porodów zabiegowych, mniejsza urazowość krocza i płodu oraz zmiejsza konieczność nacięcia krocza. Środek ten jest preparatem jałowym, antyalergicznym, a także bakteriobójczym. Niestety w wiekszości placówkach ochrony zdrowia kobieta ciężarna sama musi zaopatrzyć się w żel położniczy, gdyż nie jest on refundowany przez NFZ. Cena preparatu nie jest też najniższa, wynika to byc może z tego, że dopiero wchodzi na nasz rynek. Myślę jednak, że żel zyska na popularności. Ja oczywiście zachęcam do jego zakupienia.

Dostałam ostatnio ulotki odnośnie jednego z żeli położniczych. Można do niego dokupić płyn do masażu krocza który stosuje się przed porodem i żel dopochwowy do stosowania po porodzie. Tyle, że cały zestaw kosztuje ponad 300 zł. Trochę dużo i wcale nie ma się gwarancji, że faktycznie będzie on potrzebny skoro czasami nie jesteśmy w stanie przewidzieć czekającej nas cesarki. Ja w to raczej nie zainwestuję. Kiedyś kobiety nie miały takich żeli i jakoś rodziły, więc mi też się uda. :slight_smile:

No właśnie tak to jest z tymi znieczuleniami ze często trzeba za nie płacić. A tak naprawdę żadna z nas nie wie jak ostatecznie urodzi swoje dziecko, bo wiele zależy od natury. Ja dałam rade bez żelu i myślę, ze przy drugim porodzie, tez zaryzykuje, wkońcu nie jest to aż tak straszne skoro zdecyduje się na drugie dziecko i da się przeżyć. Myślę, ze te wszystkie znieczulacze są dla tych co maja pieniądze, albo poprostu nie wyobrażają sobie porodu bez znieczulenia np w formie żelu.

Ja zastanawiałam się nad tym żelem, ale ciecie cesarskie wykluczyło stosowanie go. Wiem że koszt takiego żelu to ok 200 zł.

Choć żel położniczy istnieje na rynku już jakiś czas, do tej pory nie zyskał specjalnie na popularności, przynajmniej u nas na śląsku. odstrasza cena??? Przyznam, że gdyby nie to że miałam możliwość poznać ten produkt na jednej z konferencji dla położnych, sama na ten temat niewiele bym mogła powiedzieć. Tak jak i reszta z Pań położnych obecnych na sali podczas szkolenia. Same położne pracujące na salach porodowych były sceptycznie nastawione do takiego produktu. Gdyby nie to, że było mi dane “wypróbować” na sobie żel położniczy przy porodzie to nigdy sama bym się na niego nie zdecydowała (ze względu na cenę). W moim przypadku żel niestety nie zdziałał tego co mu się przypisuje, zaaplikowany praktycznie pod koniec I okresu porodu niestety nie skrócił następnego etapu, wręcz przeciwnie, II okres porodu przedłużający się prawie do 2 godz o mało co nie skończył się zabiegowo. Niestety choćbym bardzo chciała nie mogę wyrazić się w superlatywach o tym produkcie, gdyż chociaz nie mam porównania porodu z użyciem żelu i bez niego, to nie namawiałabym pacjentki do jego użycia bo natura i tak zrobi swoje;)

Skoro tak to faktycznie nie ma się co spinać i takowy żel kupować :slight_smile: Ja również wychodzę z założenia, że skoro kiedyś tego nie było i dawano sobie radę to nie ma co się nakręcać, że żel zdziała cuda i poród będzie lepszy:) To nas nie ominie swoje trzeba przeżyć :slight_smile:

Czy ten żel to nie coś takiego neutralnego jak taki zel do usg? No bo lekarz robiąc usg dopochwowo też używa żelu…

Żel położniczy to żel nawilżający na bazie składników naturalnych:
Hydroksyetyloceluloza
Glikol propylenowy
Glicerol
Woda
Guma ksantanowa (polisacharyd)
Chlorek sodu
Kluczową rolę odgrywa składnik – guma ksantanowa (polisacharyd), który ułatwia przywrócenie naturalnej flory bakteryjnej w pochwie po porodzie. Bakterie odpowiedzialne za produkcję kwasu mlekowego (pałeczki Doederleina) bardzo szybko przekształcają glikogen polisacharydowy w kwas mlekowy. Przywrócenie naturalnej bariery ochronnej pochwy jest w znacznym stopniu przyspieszane za pomocą żelu, co przyczynia się do zmniejszenia ryzyka infekcji.
Jest to produkt sterylny.

Żel do USG jest przeznaczony do wykonywania badań ultrasonograficznych oraz zabiegów fizykoterapeutycznych z wykorzystaniem ultradźwięków. Preparat nie jest przeznaczony do stosowania bezpośrednio na błony śluzowe (przełyk, odbyt, pochwa) oraz gałkę oczną. Preparat może być stosowany do badania transvaginalnego lub transrektalnego pod warunkiem zastosowania osłonki na sondę i zastosowania preparatu w taki sposób, aby nie kontaktował się bezpośrednio z błoną śluzową. Skład to: Sól sodowa kwasu poliakrylowego, ethylparaben, bronopol

Ostatnio koleżanka rodziła i stosowała żel położniczy Nalalis 1 i była bardzo zadowolona, powiedziała że wszystko poszło bardzo sprawnie a bólu przy parciu nie czuła prawie wcale.

No i tak po przeczytaniu wypowiedzi Kati dochodzę do.wniosku, ze te nowinki są wymyśla e głównie w celach zarobkowych. Bo nie jest powiedziane, że napewno.przy jego zastosowaniu bedzie nam łatwiej. Myślę, ze jeżeli kogoś stać i boi sie porodu to moze sobie pozwolić na taki żel. Ja po jednym porodzie dochodzę do wniosku, ze te pieniądze, które miałabym przeznaczyć na znieczulenie wolę sobie odłożyć i później sobie czy tez dziecku coś zakupić. O bólu szybko sie zapomina, a jaka radość moze sprawić dobie za zaoszczędzone pieniądze. :slight_smile: Co innego gdyby żel miał wpływ na dobro dziecka.

Jest duża rozpiętość w cenach. Wiecie może od czego to zależy? Producent czy skład żelu? Czym się kierować kupując?

Moja położna stosowała taki żel, zawsze po badaniu. Przynajmniej tak mi powiedziała. Ale czy on jakoś mi pomógł… Bolało bardziej niż za pierwszym razem i poród był dłuższy. Obaj synowie urodzili się w dwóch parciach: główka, a potem tułów. Więc ja diametralnej różnicy nie zauważyłam. Z żelem czy bez - u mnie było tak samo.

Ale kupowała Pani ten żel sama czy szpital był zaopatrzony ?

O nawet nie wiedzialam ze taki specyfik istnieje. Z ciekawosci weszlam zobaczyc co piszecie ale widze ze szalu niema…czyli tylko chwyt marketingowy ze roznicy nie ma a nie malo kosztuje.

Nie kupowałam

A ja znam 2 przypadki moich znajomych, ktore mialy o 3 wywolywania oskytocyna ktore nic nie daly, a dopiero zel ruszyl sprawe:) Kosztowal z tego co pamietam okolo 300zl i musialy za niego same zaplacic.