Jestem położną z 15 letnim stażem pracy. W tym czasie spotkałam mnóstwo kobiet z różnymi “przejściami” położniczymi. W pamięci najbardziej utkwiła mi pewna pacjentka, która w życiu przeszła bolesne straty… To był poczatek mojej pracy na oddziale położniczym. Byłam dopiero co świeżo po dyplomie i jeszcze wiele trudnych sytuacji miało mnie w życiu zawodowym doświadczyć. Kobieta z którą się zetknęłam na oddziale była wieloródką. To był IV poród zakończony cięciem cesarskim. Niby nic nadzwyczajnego, ale do tej pory przeżyło tylko jedno jej dziecko. Gdy przyjmowałam moją położnicę na oddział zastanowiło mnie dlaczego nie widzę radości w jej oczach, tylko czający się w głębi strach. Zrozumiałam gdy mi opowiedziała co przeżyła do tej pory z mężem starając się o kolejne dziecko. Miała kilkunastoletniego zdrowego syna, który pojawił się na świecie troszkę przez przypadek jak to określiła kobieta. Pierwszą ciążę poroniła co ogromnie przeżyła, a z synem zaszła w ciążę zaraz po poronieniu. Najpierw przerażenie wzięło górę po doświadczeniu z poronieniem, ale z czasem spokój zagościł w niej i urodziła zdrowego synka. Ich szczęście nie miało granic. Po pewnym czasie, gdy mały troszkę podrósł postanowili zajść w ciążę jeszcze raz. Udało się ciążę donosiła i urodziła śliczą córeczkę,lecz tym razem los doświadczył ich okrutnie. Mała zmarła po niespełna miesiącu na wadę serca. To był ogromny cios, ale postanowili spróbować kolejny raz. Ciąża przebiegała prawidłowo, nic nie zwiastowało problemów, ale okrutny los nie dał im się cieszyć i tym dzieckiem. W 3 dobie po porodzie zaobserwowano u dziecka niepokojące objawy zaburzeń krążeniowych. Dziecko natychmiast przewieziono do specjalistycznej placówki, lecz tam zmarło po kilku godzinach na wadę serca. Gdy rozmawiałam z tą kobietą jeszcze zanim dziecko zmarło powiedziała mi, że to był ostatni raz, więcej próbować nie będzie, bo ona dzieci rodzi a mąż je musi pochować. Gdy schodziłam z dyżuru nie dotarła jeszcze do nas ta straszna wiadomość, ale ona powiedziała mi coś czego nie zapomnę do końca życia. “Jest pani jeszcze młoda i nie ma dzieci, proszę niech pani o mnie zapomni i nigdy nie pamięta co mnie spotkało, tak będzie lepiej”. Ale tego zapomnieć się nie da.