Jest wypalenie zawodowe, istnieje i rodzicielskie. Jak wynika z wieloletnich badań przeprowadzonych w Belgii, kiedy staramy się za mocno, stajemy się gorszymi rodzicami. Wypalenie rodzicielskie, to zmora kultury zachodniej, czyli naszej, gdzie rodzice poddawani są silnej presji bycia idealnym i nieskazitelnym, a także pozostawieni sami sobie, ponieważ instytucja rodziny wielopokoleniowej powoli zanika. Rodzice wypaleni czują się wyczerpani obowiązkami, czują, że „mają dość” opieki nad dziećmi, zaczynają dystansować się od nich emocjonalnie i dostrzegają kontrast między swoim samopoczuciem, a wcześniejszymi wyobrażeniami na temat własnego rodzicielstwa. Wypalenie rodzicielskie często idzie w parze z przemocą i zaniedbywaniem potomstwa. Rodzicielstwo w krajach zachodnich to często samodzielne przedsięwzięcie, rodzice często są pozbawieni pomocy ze strony rodziny, a trwająca pandemia jeszcze pogłębia ten problem.
Polska razem z USA znalazła się wśród państw z najwyższym odsetkiem raportowanego wypalenia rodzicielskiego. Naukowcy akcentują, że to nie poziom bogactwa krajów zachodnich jest istotny dla stresu rodziców, tylko właśnie indywidualizm obecny w kulturze. A tego przecież w Polsce nie brakuje.
Co myślicie o powyższym? Czy pojęcie wypalenia rodzicielskiego było wam dotąd znane?
https://fundusz.org/blog/wypalenie-rodzicielskie-problem-indywidualistow/
