Może to i dziwne, ale moja Mała skończyła 6 miesięcy, a już robi cyrki i jak np. coś jej zabiorę z rączek to jest ryk, że hej i to taki udawany własnie, bo łezka żadna nie poleci, a jak jej oddam do łapek to co chciała to w sekunde placz ucichnie wydawałoby się, że to taki mały brzdąc i niewiele rozumie, a tu proszę. Wie jak dostac to co chce
ostatnio zdjęła sobie skarpetke i do buzi, mąż jej ją zabrał, ona oczywiscie dziki placz, a maz wtedy do niej “nie udawaj Rybko, qiem, ze udajesz”, a ona usmiech od ucha do ucha
U nas jest dokładnie tak samo, coś zabieram i jest dziki ryk uważam, że to normalne u takich małych dzieci, trzeba delikatnie tłumaczyć, że nie wolno, z czasem zaczną więcej rozumieć
U mnie córka też krzyczy i wymusza. Niestety nikt jej zabawki nie poda bo musi się nauczyć poruszać, a nie mieć wszystko pod nos podstawione. Inaczej nie będzie czuła potrzeby żeby się poruszać, a nie oto tu chodzi.
Ja uważam jeszcze, że nie powinno się za każdym razem ulegać dziecku i dawać to na co ma ochotę i co wymusza płaczem. Dzieci uczą się na prawdę w tempie ekspresowym i trzeba na to szczególnie uważać bo później zaczną to wykorzystywać w pełni świadomie.
Mój synek ma 3 lata i prktycznie cały czas testuje na co reagujemy i co zrobić, żeby było tak jak on chce. Zdarza się histeryczny płacz, pierwsze próby szantażu - dasz mi to auto a ja Tobie dam buziaka, udawanie, że coś boli, aby tylko zrobić tak jak on chce. Czasem człowiek ma dość tych humorów , ryku i wiecznych afer i najlepiej by odpuścił - dla świętego spokoju, ale to uczy złych nawyków. Dziecko będzie widziało, że płaczem, albo kombinowaniem może coś zdziałać. Ja dużo tłumaczę, dlaczego nie pozwalam czegoś zrobić, rozmawiamy też - jak już Młody się uspokoi - o tym jak się czujemy w takiej sytuacji. Stosujemy też metodę odwracania uwagi - zmieniamy temat, albo próbujemy dziecko zainteresować czymś innym niż przedmiot "konfliktu’.
Każde dziecko jest inne, ja preferuje tak zwane “zagadywanie” jeśli nie chce dać czegoś synkowi a on reaguje płaczem, zastępuje rzecz którą chce czymś innym np. chce oglądać bajkę wyciągam kartkę i rysuje i zachęcam żeby mi pomógł, chce zabawkę która nie jest jego ja zaczynam bawić się inna pokazując mu jaka jest fajna. Staram się zawsze mówić łagodnym głosem (wiem czasami bardzo ciężko sie nie irytować) i zauważyłam także że warto nie mówić słowa “nie” w odpowiedzi na wymuszanie - u mnie efekt jeszcze większa histeria, tylko zmienić temat. Spróbuj, choć nie mówie ż,e zawsze to działa, ale udaje się zwykle nie ulegać
Do takich rzeczy dziecko musi być już starsze i dużo rozumieć. Rocznego dziecka nie da się zachęcić do rysowania zwłaszcza jak jeszcze nie chodzi i nie mówi. Na każde dziecko działa co innego.
Aneta jasne że tak ale trzeba podejść do tematu indywidualnie i dostosować metode odwrócenia uwagi do dziecka. Nie na każde dziecko też będzie działało to samo i jedne dzieci będą rysować a inne spiewać a jeszcze inne bawić się w sroczke czy a kuku. Wszystko zależy od dziecka wieku i zainteresowań.
Czasem dziecko jest ciężko zainteresować czym innym jak się na coś uprze.
Aneta mam bardzo podobnie. Mój mały 20.12 skończy rok i też zaczął nie dawno wymuszac (nawet tupie). Zauważyłam, że robi to głównie przy mnie bo widzi że ja na to reaguje. Mąż od p i czatku nie ulegał i wie, że z nim nie ma tak łatwo i nawet nie próbuje (np jak ja niose go żeby umyć rączki to nie daje sobie wytrzeć bo dalej chce chlupac się w wodzie a mąż jak idzie mu umyć - umyja i wychodzą bez płaczu). Przykładów jest multum. Fakt, że to ja jestem z nim cały dzień w domu i czasem odpuszczam by mieć chwilę spokoju… Ale widzę że konsekwencja to podstawa… Muszę zacząć wprowadzać ja w życie bo jestem w drugiej ciąży i zaraz będę musiała dzielić się dla dwojga…
Ja staram się nie reagować jak córka chcę coś wymusic. Jak widzi, że nikt nie reaguję to daję sobie spokójczy to u mnie czy to u męża. Reaguję tylko wtedy jak wiem, że nie może zasnąć bo chce się przytulić.
Każda z nas już chyba wie kiedy nasze dziecko zaczyna wymuszać. Moje dzieci jak zaczynają wymuszać płaczem to odciągam ich uwagę sporadycznie nie zwracam uwagi na wymuszanie. Córa raczej sporadycznie wymusza a Syn już dużo rozumie więc staram mu się tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć.
Dziś mój brat brał córkę zaraz po tym jak tylko ją odłożył bo już marudzi, a on twierdzi że nie ma serca by marudzila. Tak problem się zaczyna. Ale córka wie co u kogo może i u mnie by to nie przeszło.
Mój nadal próbuje wymuszać płaczem a jak widzi ze to nie pomaga to kładzie sie na podłodze i jeszcze głośniej płacze po 1 minucie się uspokaja sam.
Dzieci sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić. Ale trzeba być konsekwentnym i nie ulegać.
A miała może któraś tak że jak dziecko się zdenerwowało to jak płacz nie pomagał to zaczynało uderzać główką o np. szafkę lub podłogę. Niby nie robi tego bardzo mocno ale wygląda to strasznie i do tego boję się ze kiedyś uderzy w jakiś kant lub po prostu za mocno i zrobi sobie krzywdę
To już musisz pilnować dziecko i zabezpieczyć kanty przy meblach. Znam część dzieci co tak robiły i z czasem z tego wyrosły. Zawsze lepiej dmuchać na zimne. Jak dziecko jest starsze to można tłumaczyć, że tak nie można.
Ja takich zachowań nie ignoruję - wiem, że próbują wymusić coś płaczem, ale daję im do zrozumienia, że wiem, że właśnie to robią, ale, że to nie działa. Nie chcę też odchodzić, ignorować i zostawiać ich samych z ogromnymi emocjami, bo to też nie jest dobre. Tylko spokój, rozmowa, wyjaśnianie, że o rzeczy prosi się inaczej.
Karolino, słyszałam to od koleżanki. Niektóre dzieci tak reagują, jak nie potrafią poradzić sobie z emocjami. Najlepiej nie dopuszczać do takich sytuacji, rozmawiaj, tłumacz, zajmuj dziecko stałe czymś.
Są specjalne nakładki na rogi/kanty więc tak czy siak warto je mieć
Dziecka wtedy nie zostawiam bardziej chodziło o to że poprostu mu mówię ze tak nie można. Na szczęście już mu przechodzi i teraz jak coś go zdenerwuje albo ktoś to próbuje ugryźć. Tak więc znowu mu tłumaczę ze tak nie można i próbuje pomóc. Mam nadzieję że i ten etap szybko minie.