Moze tez warto udac sie do laryngologa i on co przepisze albo powie co robic
Przede wszystkim nie czyścić nadmiernie i patyczkami. Ja zrezygnowałam zupelnie z patyczków do uszu na polecenie laryngologa. Uszy czyszczę dzieciom palcem z odrobiną piany podczas kąpieli i wycieram ręcznikiem, można użyć rogu ręcznika. Wycieram to co widać. Od zmiany nawyków woskowina przestała tak się tworzyć.
Zastosowałam tą metodę u siebie. I efekt był taki sam. Codziennie po kąpieli przecieram ucho ręcznikiem. Nie stosuję już patyczków. Gdy raz na miesiąc sprawdzę patykiem głębiej to nic prawietam nie ma. Naprawdę to.dziala.
To zależy w jakieś miejscowości u nas czeka się ok. 2/3 lata nas przyjęli już po 7mc ponieważ synek leczyl się onkologicznie więc termin mieliśmy krótki i synek miał 5lat jak miał wycinane migdałaki i ciężko powiedzieć jak dziecko przejdzie bo każde jest inne , mój synek leżał z 3 chłopakami w wieku 9,5,3 i najbardziej bolało 8 latka pluł krwią , mówią że czym starsze tym gorzej przychodzą, reszta tych młodszych cały czas spała potem po 6 godzinach jak się przebudzili to czasem narzekali że boli ale śmiali się itd a rano już było ok. Jedynie mój synek jak go przywieźli to strasznie płakał i nie mógł się uspokoić i tak z pół godziny i narzekał że boli i dziwnie mówił potem się już z tego śmiał że mówi jak świnka a już na drugi dzień było dużo lepiej
także nie ma się co martwić;) ale wiem co by dziecko nie miało , matkę zawsze boli bardzo. Wiem przeszłam operację synka 8godzinna usunięcia guza mózgu i wiem że każda matka niestety każdy ból musi przejść;(
Oj podziwiam ja sie bardzo stresuje wszystkim nawet glupim wyjsciem do lekarza ![]()
Bardzo mocno Cię rozumiem
To, co piszesz, pokazuje jak ogromną siłę musiałaś w sobie znaleźć i przy krótszych, i przy tak trudnej, wielogodzinnej operacji. Dla mamy zawsze to, co dzieje się z dzieckiem, boli chyba nawet bardziej niż dla niego samego.
Oj to prawda, a tu jeszcze trzeba być tak silnym żeby powstrzymać łzy przed dzieckiem…a to również jest trudne , gardło nas ściska, łzy same płyną a my musimy mieć uśmiech na twarzy …pamiętam dzień jak już nas zawołali że idziemy już na salę operacyjną wycięcia guza mózgu
sama myśl…aż mnie rwało …serce biło mi jak szalone nie móc nawet krzyczeć i płakać. …a mój synek idąc ze mną na rączkach długim korytarzem zaczął płakac…więc wyczuł bmoj strach…a ja nawet nie umiałam go pocieszyć o się do noego uśmiechnąć…bo sama miałam ochotę wyć z tego bolu… który rozrywał mi serce…nie ma nic gorszego jak ból dziecka…a matka taka bezsilna…tak bardzo chciałabym.w tedy uciec z tamtad…ale nie mogłam ![]()
coś okropnego! I teraz strach żeby nie było wznowy i żeby tego nie przeżyć drugi raz bo nie wiem czy dałabym radę;(
Podziwiam Cię za to co przeżyłaś. Dziękuję że podzieliłaś się to historią. Ściskam
Każdy z nas coś przeżywa, niestety na tym świecie bbienzaqsze jest pięknie i tak jakbysmy chciały;( na tym świecie Jet tak wiele chorób, wypadków.itd…ze brakuje słów. Dlatego warto się cieszyc z maluch rzeczy…ja spacerując po oddziale onkologii zrozumiałam jak wiele mamy gdy mamy zdrowe dzieci i sami jesteśmy zdrowi…bo gdy zdrowie dopisuje nie doceniamy tego bo wydaje się nam że nas żadna choroba nie dotknie. .a jednak jest inaczej;(
Dokladnie doceniamy dopiero wtedy jak sie cos wydarzy zlego, albo tak jak ty w szpitalu widziałas tyle chorych dzieci… czlowiek czasami sie przejmuje drobiazgami a ludzie naprawde przezywaja tragedie ;(
Dokładnie ale zawsze tak jest . Jak się ma coś to się nie docenia . Ja też byłam taka ze jak padał deszcz to narzekałam jajka brzydka pogoda itd…a jak leżałam na onkologii nie wychodząc na pole przez 6tyg to mówiłam tak do matek z że ile ja bym oddała żeby wyjść na to pole żeby chociażby posiedzieć 5min nawet w deszczu. Zawsze tak było i jest , że się coś decenia dop jak się coś straci. Tak samo też w dzień czasem krzyknę na dzieci, czasem mówię do synka , który uwielbia się bawić ze mną i czasem pół dnia wolą mnie do zabawy a ja ciągle nie ma czasu albo siły a przyjdzie noc i synek śpi , czy ogólnie dzieci i jak sobie trochę odpocznę to ma taki żal , że krzyknęłam na nich , że się nie pobawilam itd…i jest mu tak bardzo w tedy smutno…tak już to jest niestety.
U nas termin oczekiwania to dwa lata
A jakie miasto ?
Gdańsk
też miałam mieć wycinane bo mam często anginę ale skutki uboczne są gorsze ponoć się częściej choruje
Serio ? Nie słyszałam o powikłaniach właśnie
Ogólnie dorosły o wiele dłużej do siebie dochodzi niż dziecko. Kolega miał jakiś czas temu wycinane migdałki bo był co chwilę chory, bardzo długo mu się goiło i nie mógł praktycznie nic jeść z bólu. Ale jednak od tego czasu nie choruje. A wcześniej miał bardzo często anginę
bo jednak migdałki chronią właśnie właśnie przed infekcjami i patogenami 0górnych dróg oddechowych, przed bakteriami i wirusami żeby nie dostały się w głąb gardła i płuc o one jeszcze wytwarzają przeciwciałami, które neutralizują te drobno ustroje . chronią nas przed alergenami, chronią uszy, chronią nas przed astmą, grypą i zapaleniem płuc.
Działają jak taki filtr który chroni organizm.
ja też miałam mieć wycięte migdałki w dzieciństwie, (właśnie od bardzo częstej anginy), ale moja jednak zdecydowała że może z tego wyrosne i wyrosłam. (odradzono mojej mamie)
czasami od klimatyzacji na chłodne powietrze mnie weźmie, ale w sklepach i hotelach są bardzo rzadko odgrzbiane… wiadomo są to jednak koszta.
ponoć niektórzy po wycięciu więcej chorują niż przed wycięciem (każdy inaczej zareaguje), to zależy też od sytuacji w jakiej się znajdujemy… (jakie choroby, stan zdrowia)
Może i masz rację ja się nie zagłębiałam w ten temat , sama miałam przerośnięty 3 migdał i usuwany w dorosłym życiu i był uznawany jako guz
jest wszystko dobrze?