Wycinanie migdałkow u 4 latka

Moze tez warto udac sie do laryngologa i on co przepisze albo powie co robic

1 polubienie

Przede wszystkim nie czyścić nadmiernie i patyczkami. Ja zrezygnowałam zupelnie z patyczków do uszu na polecenie laryngologa. Uszy czyszczę dzieciom palcem z odrobiną piany podczas kąpieli i wycieram ręcznikiem, można użyć rogu ręcznika. Wycieram to co widać. Od zmiany nawyków woskowina przestała tak się tworzyć.
Zastosowałam tą metodę u siebie. I efekt był taki sam. Codziennie po kąpieli przecieram ucho ręcznikiem. Nie stosuję już patyczków. Gdy raz na miesiąc sprawdzę patykiem głębiej to nic prawietam nie ma. Naprawdę to.dziala.

1 polubienie

To zależy w jakieś miejscowości u nas czeka się ok. 2/3 lata nas przyjęli już po 7mc ponieważ synek leczyl się onkologicznie więc termin mieliśmy krótki i synek miał 5lat jak miał wycinane migdałaki i ciężko powiedzieć jak dziecko przejdzie bo każde jest inne , mój synek leżał z 3 chłopakami w wieku 9,5,3 i najbardziej bolało 8 latka pluł krwią , mówią że czym starsze tym gorzej przychodzą, reszta tych młodszych cały czas spała potem po 6 godzinach jak się przebudzili to czasem narzekali że boli ale śmiali się itd a rano już było ok. Jedynie mój synek jak go przywieźli to strasznie płakał i nie mógł się uspokoić i tak z pół godziny i narzekał że boli i dziwnie mówił potem się już z tego śmiał że mówi jak świnka a już na drugi dzień było dużo lepiej :wink: także nie ma się co martwić;) ale wiem co by dziecko nie miało , matkę zawsze boli bardzo. Wiem przeszłam operację synka 8godzinna usunięcia guza mózgu i wiem że każda matka niestety każdy ból musi przejść;(

Oj podziwiam ja sie bardzo stresuje wszystkim nawet glupim wyjsciem do lekarza :frowning:

Bardzo mocno Cię rozumiem :heart: To, co piszesz, pokazuje jak ogromną siłę musiałaś w sobie znaleźć i przy krótszych, i przy tak trudnej, wielogodzinnej operacji. Dla mamy zawsze to, co dzieje się z dzieckiem, boli chyba nawet bardziej niż dla niego samego.

Oj to prawda, a tu jeszcze trzeba być tak silnym żeby powstrzymać łzy przed dzieckiem…a to również jest trudne , gardło nas ściska, łzy same płyną a my musimy mieć uśmiech na twarzy …pamiętam dzień jak już nas zawołali że idziemy już na salę operacyjną wycięcia guza mózgu :broken_heart: sama myśl…aż mnie rwało …serce biło mi jak szalone nie móc nawet krzyczeć i płakać. …a mój synek idąc ze mną na rączkach długim korytarzem zaczął płakac…więc wyczuł bmoj strach…a ja nawet nie umiałam go pocieszyć o się do noego uśmiechnąć…bo sama miałam ochotę wyć z tego bolu… który rozrywał mi serce…nie ma nic gorszego jak ból dziecka…a matka taka bezsilna…tak bardzo chciałabym.w tedy uciec z tamtad…ale nie mogłam :broken_heart::broken_heart:coś okropnego! I teraz strach żeby nie było wznowy i żeby tego nie przeżyć drugi raz bo nie wiem czy dałabym radę;(

Podziwiam Cię za to co przeżyłaś. Dziękuję że podzieliłaś się to historią. Ściskam

Każdy z nas coś przeżywa, niestety na tym świecie bbienzaqsze jest pięknie i tak jakbysmy chciały;( na tym świecie Jet tak wiele chorób, wypadków.itd…ze brakuje słów. Dlatego warto się cieszyc z maluch rzeczy…ja spacerując po oddziale onkologii zrozumiałam jak wiele mamy gdy mamy zdrowe dzieci i sami jesteśmy zdrowi…bo gdy zdrowie dopisuje nie doceniamy tego bo wydaje się nam że nas żadna choroba nie dotknie. .a jednak jest inaczej;(

Dokladnie doceniamy dopiero wtedy jak sie cos wydarzy zlego, albo tak jak ty w szpitalu widziałas tyle chorych dzieci… czlowiek czasami sie przejmuje drobiazgami a ludzie naprawde przezywaja tragedie ;(

Dokładnie ale zawsze tak jest . Jak się ma coś to się nie docenia . Ja też byłam taka ze jak padał deszcz to narzekałam jajka brzydka pogoda itd…a jak leżałam na onkologii nie wychodząc na pole przez 6tyg to mówiłam tak do matek z że ile ja bym oddała żeby wyjść na to pole żeby chociażby posiedzieć 5min nawet w deszczu. Zawsze tak było i jest , że się coś decenia dop jak się coś straci. Tak samo też w dzień czasem krzyknę na dzieci, czasem mówię do synka , który uwielbia się bawić ze mną i czasem pół dnia wolą mnie do zabawy a ja ciągle nie ma czasu albo siły a przyjdzie noc i synek śpi , czy ogólnie dzieci i jak sobie trochę odpocznę to ma taki żal , że krzyknęłam na nich , że się nie pobawilam itd…i jest mu tak bardzo w tedy smutno…tak już to jest niestety.

U nas termin oczekiwania to dwa lata

A jakie miasto ?

Gdańsk

też miałam mieć wycinane bo mam często anginę ale skutki uboczne są gorsze ponoć się częściej choruje

Serio ? Nie słyszałam o powikłaniach właśnie

1 polubienie

Ogólnie dorosły o wiele dłużej do siebie dochodzi niż dziecko. Kolega miał jakiś czas temu wycinane migdałki bo był co chwilę chory, bardzo długo mu się goiło i nie mógł praktycznie nic jeść z bólu. Ale jednak od tego czasu nie choruje. A wcześniej miał bardzo często anginę

bo jednak migdałki chronią właśnie właśnie przed infekcjami i patogenami 0górnych dróg oddechowych, przed bakteriami i wirusami żeby nie dostały się w głąb gardła i płuc o one jeszcze wytwarzają przeciwciałami, które neutralizują te drobno ustroje . chronią nas przed alergenami, chronią uszy, chronią nas przed astmą, grypą i zapaleniem płuc.
Działają jak taki filtr który chroni organizm.

ja też miałam mieć wycięte migdałki w dzieciństwie, (właśnie od bardzo częstej anginy), ale moja jednak zdecydowała że może z tego wyrosne i wyrosłam. (odradzono mojej mamie)
czasami od klimatyzacji na chłodne powietrze mnie weźmie, ale w sklepach i hotelach są bardzo rzadko odgrzbiane… wiadomo są to jednak koszta.

ponoć niektórzy po wycięciu więcej chorują niż przed wycięciem (każdy inaczej zareaguje), to zależy też od sytuacji w jakiej się znajdujemy… (jakie choroby, stan zdrowia)

1 polubienie

Może i masz rację ja się nie zagłębiałam w ten temat , sama miałam przerośnięty 3 migdał i usuwany w dorosłym życiu i był uznawany jako guz

1 polubienie

jest wszystko dobrze?