Wychodzenie na dwór w chłodne dni

Chciałabym utworzyć nowy wątek,nie mogłam nigdzie znaleźć tego wątku.Wychodzicie z domu na dwór czy na spacery ze swoimi dziećmi w chłodne dni takie jak teraz są i przy przymrozkach?Mój synek ma 5 miesięcy i zastanawiam się czy mogę z nim wyjsc na dwór,ostatnio miał zapalenie gardła i katar,ale już mu przeszło i nie chce żeby znowu zachorował dlatgo pytam czy można wychodzić z takim małym dzieckiem na spacer żeby troszkę poczuł inne powietrze bo nie chce ciągle z nim siedzieć w domu,gdy było lato to wychodziłam z nim codziennie ale teraz jest tak zimno i taka pora że się choruje i panują wirusy.

Ja ze swoim synkiem wychodzę na spacery a ma dopiero 4 miesiące. Od 3 tygodnia wychodzimy codziennie choćby na 10 minut. Ja czytałam że można wychodzić gdy temperatura nie jest niższa niż -5 stopni. Ubieram małego na cebulkę , wkładam do śpiworka, buźkę smaruję kremem dla niemowląt i koniecznie zakładam daszek na wózek aby bardzo wiatr nie wiał na synka. Rozmawiałam tydzień temu z pediatrą i kazał profilaktycznie podawać mu 5 kropelek wit C na uodpornienie. Bardzo chciałabym zahartować synka aby w przyszłości nie chorował więc spaceruję. Jeżeli będzie mroźno będę chciała ubrać go ciepło i położyć na chwilkę w przewietrzonym mieszkaniu.

Agusia, dopoki nie ma mrozu większego niż -10 lub silnego wiatru, to jak najbardziej możesz i powinnaś wychodzić z synkiem na dwór. Dzięki temu maluch będzie się hartował i będzie to miało dobry wplyw na jego odporność. A jeździsz jeszcze gondolą? Bo w gondoli dzieci są tak osłonięte, że na pewno nic go tam nie zawieje, prędzej Ty zmarzniesz. Ja w tamtym roku jak chodziłam z synkiem, jak jeździł jeszcze w gondoli, to przy większym mrozie, ja już po kilkunastu minutach miałam dość spaceru, a jemu było cieplutko i był niezadowolony, że tak szybko wracamy. Teraz w spacerówce już jest trochę inaczej, bo wiadomo, ze ma większy dostęp do zimnego powietrza, ale i tak wychodzimy na spacer, mimo że synek trochę kaszle (choć nie do końca wiadomo czemu, bo niby wszystko ok), ale zalecenia lekarzy są teraz takie, by przy słabszych infekcjach spacerować. Trzeba tylko pamiętać o nasmarowaniu buzi kremem zimowym i oczywiście ciepłym (ale nie za ciepłym) ubranku :).
No i mróz jest lepszy od jesiennej pluchy, bo jednak wybija część zarazków :slight_smile:

To fajnie,tak mam gondole to włoże synka do wózka i wyjde z nim na dwór i na jakiś spacer.Znam takie osoby które nie wychodzą ze swoimi dziećmi gdy jest tak chłodniej,lekki wiatr czy nawet za gorąco a to też źle bo podobno dzieci bardziej chorują.To mojej znajomej dziecko ciągle choruje a ma dopiero roczek,na dwór nie wychodzi z dzieckiem gdy jest tak chłodno i dlatego pewnie dziecko jej ciągle choruje bo gdy tylko jest przeciąg i ją zawieje to od razu choruje.Nie wyobrażam sobie cała zimę nie wychodzić z synkiem na spacer,całe lato codziennie z nim wychodziłam i czasami potrafił mi spać pół dnia na dworze i był bardziej spokojny.Dlatego wolę z nim wychodzić na spacery,żeby nawet troszkę poczuł innego,świeżego powietrza to nawet staram się codziennie wietrzyć pokój żeby nie było takiego suchego powietrza bo wtedy gorzej się śpi,a wiadomo że dziecku źle się śpi przy suchym powietrzu.

ja również bym wychodziła na dwór… Mi kiedyś polożna powiedziała ze jak nie pada to można a nawet trzeba wychodzić w każdą pogodę… i jak to mówi moja mama , to jest najlepsza pogoda dla dzieci…"

Nie trzymaj dziecka w domu ciągle. Jak wyjdziesz na chwilkę 5-10 min dziennie to dobrze małemu zrobi. Nie rozumiem matek które przez całą zimę trzymają dziecko w domu nawet nie wietrząc pokoju…tylko bakterie się rozmnażają a dziecko nie ma odporności

Ta bym w życiu nie trzymała synka cała zimę w domu,też nie rozumiem matek jak trzymaja swoje dzieci cała zimę w domu.Chociaż za chwilke trzeba wyjsc żeby dziecko poczuło trochę innego powietrza.Dlatego też pytam bo to moje pierwsze dziecko i czy można wychodzić w takie chłodne dni bo niekorzy mówia że tak,a inne matki że nie poziom bo dziecko mi zachoruje.Ale właśnie ja jestem za tym żeby wychodzić też w takie chłodne dni na dwór czy na chwilę na spacery.

Agusia, spokojnie możesz wyjść na dłużej niż 5-10 min. Jak dziecko jest ciepło ubrane i dobrze zabezpieczone przez gondolę to na pewno nie zmarznie. Ja w tamtym roku roku dopiero przy większym mrozie w okolicach -10 skracałam spacer do 20-30 minut, a przy mniejszym mrozie chodziłam ok godz. W tym roku w sumie bardziej się oszczędzamy i nasz spacer właśnie trwa z reguły do 30 min przy małych mrozach, ale to ze względu na to, że synek jednak jeszcze trochę kaszle, a wiadomo że spacerówka nie daje takiej ochrony przed zimnem. No i zawsze możesz przecież kontrolować, czy dziecku nie jest zimno.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby całą zimę nie wychodzić z dzieckiem na dwór, ale jak widzę, że niektóre dzieci przy +15 jeżdżą w zimowych kombinezonach i jeszcze grubo pookrywane, to niestety jestem świadoma tego, że te matki zimą na pewno na dwór z nimi nie wychodzą. Jak dla mnie masakra.

Samanta , w deszczu i w ulewie? Gdzie wtedy spacerujecie?

Beatka, czytałam ten artykuł już wcześniej, ale nie ze wszystkim się zgadzam. Jak ja bym tak grubo ubrała dziecko, to na pewno by się zapociło i to porządnie,. Nigdy nie wpadłabym na to, by pod kombinezon ubrać rajstopy i jeszcze spodnie. Jak dla mnie spora przesada, a i dziecku w tylu warstwach na pewno nie dość, że za gorąco, to jeszcze niewygodnie. Dopóki nie było mrozu synek miał rajstopy i na to zwykłe spodnie, przy mrozie na rajstopy ma już spodnie ocieplane, a na górę tylko body z krótkim rękawem i bawełnianą bluzkę z długim (spodnie są na szelkach, więc kawałek ocieplanego materiału ma też na brzuchu i plecach), przy większym mrozie zastąpię ją swetrem, albo na tę bluzkę dostanie jakiś cieniutki sweterek, no i na to oczywiście kurtka. W tamtym roku ubierany był bardzo podobnie, z tym tylko, że wtedy był okryty ciepłym kocykiem (nigdy nie mieliśmy żadnych śpiworków do wózka), a teraz tylko pokrowiec na nóżki jakiś kocyk, z którego i tak się zaraz rozkopie - oczywiście jeśli akurat siedzi w wózku.

Jeśli ubieracie swoim dzieciom kombinezony to co zakładacie pod spód?Ja ubieram body z długim rękawem na to jakas bluzę,rajstop i spodnie czy to za grubo?

Ja bym swojego dziecka tak grubo nie ubrała, szczególnie przy tak małych mrozach, choć wiadomo, że każde dziecko jest inne i ma inne odczucia temp. Przeczytaj sobie mój poprzedni post :slight_smile:
A przykrywasz czymś maluchem? Masz śpiworek?

Judytka przez park do sklepu po chleb; )
Od kiedy zamieszkaliśmy w Irl tylko jak Kassi był gorączkujący nie byliśmy na dworze czyli na tyle miesięcy łącznie będzie 2 tygodnie; )
Tu przekonałam się do deszczu i jakbym miała w nim nie wychodzić to np. tydzień siedziałabym w domu; )
Jeszcze nie ma takiej typowej pory deszczowej ale zaraz powinna się zacząć a wtedy pada miesiąc-dwa bez przerwy; )

Jak moja córeczka miala pól roczku , to wychodzilismy na krótki spacer nawet jak bylo -20,
Ubieralam ja w body z dlugim rękawem, do tego rajstopki, kombinezon, wsadzalam ją w gondolę, przykrywalam ją kocykiem, i pokrowcem od gondoli, spacery w duży mrozy trwaly do 20 minut, to bylo mój sposoby na hartowanie :slight_smile:

Czyli ja za grubo ubieram teraz swojego synka?Tak,przykrywam go jeszcze ciepłym kocykiem.Nie chce dziecka przegrzewać
chce go tak ubierać żeby mu było nie za ciepło i nie za zimno,tylko nie wiadomo jak w taka pogode ubierać swoje dzieci.Czyli body z długim rękawem i kombinezon wystarczą?
Ubieram jeszcze rajstopy i jakieś spodnie żeby nie były grube.

Samanta no tak ty nie masz wyjścia, ale ja w deszcz i tak nie wychodzę, chociaż jak musiałam do sklepu iść no to szliśmy…:slight_smile: Ja małego w tamtym roku jak miał 8 miesięcy, w - 10 ubieralam rajstopki, spodnie cieńsze, spodnie od kombinezonu i body na długi , sweter lub bluzę i kurtkę z tym ze nie siedział w wózku tylko na sankach na kocyku …

na sanki to ja też zawsze cieplej ubieram

Agusia, najlepiej po prostu sprawdż kark dziecku, jak jesteście na dworze, czy nie jest za gorący. Ja osobiście zostałabym tylko przy rajstopach pod kombinezon, a na body z długim rękawem ubrałabym jakąś cieńką bluzeczkę, lub body z krótkim rękawem i na to bluzę, by jednak były te dwie warstwy na pleckach, ale może cieńsze lub niekoniecznie 2 długie rękawy. No i na to oczywiście kocyk. Pamiętaj, że jak temp spadnie do -10 to będziesz musiała ubrać synka trochę grubiej, więc jak go teraz ubierasz w tyle warstw, to co zrobisz później:)? Ale jeśli okaże się, że jednak karczek jest ok, to widocznie masz małego zmarźlucha i nie masz, co go cieniej ubierać, a jak się zrobi zimniej to po prostu przykryjesz jeszcze jednym kocem. Choć z tych spodni to ja i tak niezależnie od temp bym zrezygnowała.

My wychodzimy tak co drugi dzień teraz- mała ma szczepienie za tydzień. Ale tak to staramy sie codziennie omijamy jednak za rada pediatry hipermarkety itp zeby nie złapała czegoś :wink: grypa do okoła ;(

I tak właśnie mniej więcej go Ubieram.W takie dni jak teraz właśnie Ubieram body z długim rękawem,bluzę,rajstopy i spodnie a na to welurowy kombinezon a leo kombinezon nie jest taki gruby a jak będą większe mrozy to dopiero będę ubierała straszy bardziej zimowy kombinezon.Mój synek właśnie nie lubi być grubo ubrany bo strasznie się wkurza i płacze,dlatego pomyślałam że lepiej ubrać go pod spód normalnie i nie ubierać za grubo.Właśnie sprawdzam kark synkowi to ma ciepły i wtedy wiem że jest dobrze.