Próbowałam dawać jednego dnia po prostu jak miała dobry humor, ale mała nie chce otwierać nawet buzi jak nie jest Głodna ![]()
Szkoda… Bo jak już jest głodna to też jest Wam obu trudniej, bo ona się denerwuje i ty potem też ![]()
Niestety… póki co udało nam się tylko raz od powrotu od doradcy
nie działa odwracanie jej uwagi, telewizor, muzyka, no dosłownie nic… jak tylko poczuje nakładkę, to zaraz jest krzyk, przy samej piersi tak samo ![]()
Kurcze. Idź może jeszcze raz dodoradzcy. Albo spróbuj dać jej trochę z butelki i wlać w kapturek kilka kropelek mleka żeby miała. Parę lyczkow z butelki i od razu pierś. Skoro u doradcy jadła ładnie to ewidentnie coś źle robisz tylko pytanie co. Albo za dużo nerwów albo faktycznie ta pozycja jest nie wygodna dla ciebie i może też dla dzieciątka. Próbuj dalej, ściągaj mleko i się nie poddawaj daj sobie jeszcze chwilę. Jak nie da rady to też się nie załamuj to nie koniec świata najważniejsze żeby dziecko było najedzone
Mleko ściągam cały czas, fakt męczy to trochę, ale też skoro mam pokarm, to chce z niego korzystać. Jak się nie uda podawać piersi, to zostaniemy nadal KPI.
W przyszłym tygodniu pójdę do doradcy jeszcze raz.
Z nalewaniem mleka do kapturka próbowałam, ale córa spije to co w kapturku i dalej pociągnie kilka razy i się denerwuje ![]()
No to jedynie doradca może ci pomóc. Bądź dobrej myśli
Myślę że skoro raz porady doradcy się sprawdziły to może po kolejnej wizycie znów będzie sukces ![]()
U mnie podobna sytuacja, ale trochę inny przebieg. Od urodzenia karmiłam piersią, w 4 miesiącu córka dostała jakiegoś widzimisię i odrzuciła pierś - nie chciała ssać, odwracała głowę, denerwowała się, krzyczała i robiła się coraz bardziej głodna i nerwowa więc podawałam jej butelkę z odciągniętym mlekiem. No i kula lodowa poleciała, bo córka zaraz 6 mscy a z piersi je tylko w nocy.
Poradziłam się położnej: zawsze zaczynam karmienie od przystawienia do piersi, staram się karmić ją od razu po przebudzeniu jak jest jeszcze lekko zaspana, czasem kładę jej na oczy kojkę żeby się nie rozpraszała światłem dookoła, używam nakładki silikonowej w ciągu dnia a w nocy karmię bez. Plus: dużo przytulania, kontaktu skóra do skóry.
Póki co nie ma szału, 5 na 8 karmień w ciągu dnia nadal jest z butelki ale mam nadzieję że uda się to zmienić.
Zmieniłam też trochę swoje nastawienie - wcześniej bardzo się denerwowałam, stresowałam i zadręczałam że nie potrafię jej nakarmić, teraz podchodzę do tego z większym dystansem.
Ja finalnie odpuściłam i przeszłam na KPI, później na mieszane i finalnie na MM. Męczyłam się psychicznie próbując ją dostawiać na siłę, a też nie o to w tym chodzi. Później męczyłam się strasznie przy odciąganiu non stop mleka. Finalnie przyszedł kryzys, którego nie udało mi się laktatorem uratować i laktacją poszła w długą ![]()
Trochę się udało więc nie ma tragedii. Właśnie w tym wszystkim nasza psychika też jest ważna. Ale najważniejsze żeby dziecko miało pełny brzuszek hihi
No dokładnie, tyle ile mogłam, tyle dalam. Przy następnej ciąży będę może bardziej uparta, już nauczona też trochę doświadczeniem
a teraz ważne, że dziecko najedzone o ja spokojna ![]()
Chciałam Ci powiedzieć, że jesteś super mamą! Jestem mamą KPI od 5 miesięcy. Też nie miałam czasu często ściągać pokarmu, więc robię to tylko 3 razy dziennie i pokarmu maluchowi wystarcza (dodam, że ma duże zapotrzebowanie, bo urodził się z wagą prawie 4 kg). Też mam płaskie brodawki i synowi ciężko się jadło, denerwował się. Jadł tylko z lewej piersi, z prawej w ogóle nie chciał- przez to 3 razy zrobiło mi się w niej zapalenie. Próbowaliśmy pomocy doradcy laktacyjnego i było podobnie- jak ona nam przystawiła syna było okej, ale w domu było już znacznie trudniej. Dobrała nam odpowiednie kapturki na brodawki, ale miałam już tak zmaltretowane brodawki, że nawet w kapturkach płakałam z bólu. W końcu doszło do tego, że miast cieszyć się tym, że mam cudowne dziecko patrzyłam na niego jak śpi w łóżeczku i moja jedyna myśl to było “Boże, on zaraz znowu się obudzi i będzie chciał jeść”. Straciłam jakąkolwiek radość z macierzyństwa, dlatego zdecydowałam się na KPI. Maluch jest szczęśliwy, bo się najada, nie denerwuje się że nie może złapać brodawki. Ja jestem pewna, że zjadł odpowiednią porcję i faktycznie nie jest głodny i przy okazji dostaje to, co najlepsze, czyli moje mleko. Tak ciągniemy już prawie 5 miesięcy ![]()
Początkowo ściągałam pokarm co 2-3 godziny, ale miałam wrażenie, że cały mój dzień kręci się tylko wokół ściągania mleka, karmienia, mycia butelek, sterylizacji. Dlatego jak już mi się ustabilizowała laktacja (od samego początku miałam bardzo dużo mleka) to zaczęłam ściągać pokarm 3 razy dziennie i to wystarcza.
Przedwczoraj byliśmy na konsultacji u neurologedy, bo syn ma często otwartą buźkę. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że ma szczególny typ wędzidełka - tylne wędzidełko, czyli takie które nie jest do podcięcia, ale do wymasowania. Gdybyśmy przyszli w pierwszym miesiącu życia i to wymasowali to prawdopodobnie byłaby jeszcze szansa na karmienie piersią, teraz już jest na to za późno. Co prawda badali go lekarze, położna i doradca laktacyjny i wszyscy stwierdzili, że wędzidełko jest okej. Ale widocznie tylko nieznacznie odbiega od normy skoro na pierwszy rzut oka wydaje się prawidłowe.
Trzymam mocno za Ciebie kciuki! Niezależnie od tego jaką decyzję podejmiesz odnośnie karmienia piersią pamiętaj, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko! ![]()
Ja jak urodziłam corke tez nie moglam sobie poradzic z karmieniem piersia… piersi mialam obolałe , pełne mleka a nie potrafilam dobrze jej przystawic , ciagle była glodna , płakała postanowilam na zmiane sciagac mleko i karmic piersia pozniej postawilam tylko na laktator i karmiłam butelka
nie martw sie napewno bedzie dobrze
Jesteś super mama dla swojego dziecka pamiętaj to mimo wszystko ![]()
![]()
![]()
dokładnie tak, super mamą, ba… najlepszą mamą dla dwojego dziecka ![]()